Planeta NIbiru podobno widoczna już jest gołym okiem. Przykładem mają być zdjęcia na poniższym video, które załączyłem. Nibiru nadciąga, jak się przygotować i czego oczekiwać w związku ze zbiżającą się apokalipsą? Zapraszam do dyskusji.
To jest bardzo ciekawy temat i będzie coraz ciekawszy na przestrzeni kolejnych prawie 5 lat. To nie odwracalne. Planeta Nibiru, zwana też planetą X zmierza ku naszemu układowi słonecznemu. O planecie już wiadomo od 1978 roku kiedy poraz pierwszy ją odkryto. Do dnia dzisiejszego nielicznie o niej wiedzą. Dlaczego? Sprawa jest prosta, szukuje nam się w najlepszym wypadku mały kataklizm na ziemi ( trzęsienia ziemi, super tsunami, ogromne anomalia pogodowe itd ) w najgorszym... no coż niestety musimy założyć najgorsze. Sama orbita Nibiru przebiega co prawda troszke od ziemi i teoretycznie nie ma szans żeby uderzyła w ziemie (obliczenia matematyczne), ale wraz z Nibiru mamy 7 innych problemów. Pisze 7 ponieważ na dzień dzisiejszy nie mamy pewności ile ma planeta X księżyców. Obserwuje się 7 obiektów poruszających się koło niej. Trzy z nich stosunkowo blisko samego Nibiru i 4 bardziej oddalone. Mam wielką nadzieje, że te cztery oddalone nie są z nią związane ponieważ mogłyby zrobić spustoszenie w układzie słonecznym. W naszym układzie słonecznym znajduje się tak zwany "pas asteroid". Naukowcy wysunęli teorie, że mógł on powstać podczas którejś z wizyt 12 planety układu słonecznego (Nibiru) a dokładnie po kolizji z jednym z jej księżyców. Nibiru odwiedza nas co 3600 lat, dlatego można znaleść już zapiski w starożytnych zapiskach i rysunkach po ostatniej wizycie.
Nibiru najbliżej ziemi znajdzie się w roku 2012. Z góry można założyć że jej najbliższe położenie względem ziemi nastanie wraz z datą 12 grudnia 2012. Co ta data nam mówi? Chyba każdy z nas wie.
Planeta X jest już widoczna gołym okiem! Niestety nie jest to wszystkim dane. W chwili obecnej mieszkańcą południowej półkuli ( stąd też specjalne instalacje i teleskopy na biegunie południowym zbudowane przez organizacje rządowe) W kolejnych latach będzie widoczna na wysokośći połnocnej Brazylii, następnie w 2010 na wysokości geograficznej Florydy (USA), potem Wysokość Madrytu i 2011 do 2012 na wysokości Polski. W tym momencie będzie już olbrzymem na niebie.
Znalazłem tę forum w Internecie i jak na żadnej innej wszystko jest przejrzyste i dobrze poukładane, niżej chciałbym zamieścić własne przemyślenia i teorie.
Sumerowie mówili że Nibiru przyleciała z głębin kosmosu, moim zdaniem jest to planeta z jakiegoś układu słonecznego który się rozpadł lub ona sama została wytrącona z orbity, ale na niej już zdążyło się wykształcić życie i inteligentne istoty. Mogli oni wiedzieć co się stanie i się odpowiednio zabezpieczyli by przeżyć to. Możliwe że wykopali głębokie tunele w głąb ich planety by zapewnić sobie ciepło potrzebne do życia i energię. W czasie gdy ta planeta błądziła w kosmosie została "zassana" przez grawitację naszego układu słonecznego (słońca i planet), ale miała dużą prędkość i nie mogła mieć normalnej orbity tak jak inne planety tylko bardzo rozciągniętą.
Podczas 1 z "wizyt" przelatywała blisko Tiamant (chyba dobrze napisałem), a że posiadała duże pole magnetyczne sprawiła że płyty tektoniczne na niej zaczęły się poruszać, ale gdy ją mijała 1 z jej satelitów uderzył w Tiamant dokładnie w 1 z uskoków.
Siła była tak duża że rozerwało planetę na 2 części. Pierwsza rozpadła się na drobne kawałeczki tworząc pas pomiędzy Marsem a Jowiszem, a druga wraz z księżycem Tiamant powędrowała bliżej słońca i ustabilizowała się na innej orbicie, to nasza Ziemia.
A Nibiru oddaliła się od poważnie zranionej (uszkodzonej) planety.
A wiecie dlaczego Ziemia ma tak duży księżyc? Naturalnie powstanie tak dużego księżyca tak blisko planety jest prawie niemożliwe, a Ziemia nie mogła przechwycić takiego obiektu, gdyż jest za mała, a obiekt wielkości księżyca po prostu by ją minął. Dlatego sądzę że on musiał pochodzić od Tiamant której nasza planeta jest pozostałością. Na temat księżyca mam jeszcze inną teorię ale nie dotyczy tego tematu. Rasa mieszkająca na Planecie X mogła zmienić swój naturalny wygląd, wyewoluować. Na ich planecie mogły skończyć się już minerały potrzebne do podtrzymania ich egzystencji na Nibiru i szukali ich na Ziemi.
Potrzebowali oni jednak kogoś lub czegoś co mogło by pomóc im wydobyć te minerały i mogli wtedy stworzyć człowieka.
Potem gdy zebrali już zapasy wrócili na Nibiru i mogą nadal tam być.
Mogli oni widzieć że nasz gatunek się rozwija i mogli oni rozwinąć technologie maskowania, przez co możemy ich nie widzieć, ale oni cały czas nas obserwują. Może przybędą ponownie po surowce naszej planety, może nas podbić, albo przekazać nam wiedzę i zaproponować pokój między naszymi rasami?
Albo już nie żyją i pozostała tylko po nich planeta, lub widzimy tylko jej widmo, a ona już dawno nie istnieje.
Geolodzy twierdzą że przebiegunowania Ziemi miały miejsca wielokrotnie w czasie jej istnienia, można to stwierdzić po zastygłej lawie, gdyż układa się ona względem biegunów magnetycznych i jest zauważalna zmiana pomiędzy pewnymi okresami. Wynika z tego to że biegun południowy nie zawsze był na południu a północny na północnym.
Wynikiem przebiegunowania może też być hiperaktywność słońca która podobno ma być 21.12.2012, według kalendarza majów.
Naukowcy ustalili (nie pamiętam gdzie już to czytałem) że hiperaktywność słońca będzie miała miejsce w czasie pomiędzy 2011 a 2013r.
PS. Sądzę że Annununaki mogli stosować technologię zamrażania żywych organizmów i ustawiać czas odmrożenia na czas gdy są blisko naszego słońca, lub gdy temperatura zaczyna wzrastać. Mogli się po prostu zahibernować na okres oddalania od słońca.
Nie odrzucam teorii brązowego karła, by nie było żadnych sprzeciwów co do mojej wypowiedzi.
To co napisałem to są informacje z tego co przeczytałem i sam wywnioskowałem z różnych źródeł.
Źródło - Wikipedia:
"Nibiru (lub Niburu) dla babilończyków było ciałem niebieskim, powiązanym z bóstwem Marduk. Nazwa ma pochodzenie akadyjskie i oznacza "miejsce skrzyżowania" lub "planetę przejścia"" (...) "Niburu miała przechodzić przez Układ Słoneczny i kiedyś zbliżyć się do Ziemi. Zdaniem Sumeryjczyków, Niburu zamieszkiwała pozaziemska cywilizacja: Annunaki (co oznacza w języku sumeryjskim "ci, którzy przybyli z nieba")." Niesamowite że o tym wcześniej nie słyszałem, już nie mogę się doczekać 2011 :)
Bluescreen: "Niburu miała przechodzić przez Układ Słoneczny i kiedyś zbliżyć się do Ziemi. Zdaniem Sumeryjczyków, Niburu zamieszkiwała pozaziemska cywilizacja: Annunaki (co oznacza w języku sumeryjskim "ci, którzy przybyli z nieba" - Ciekawe ;) Może inna cywilizacja z Nibiru już się przygotowuje do spotkania z nami hehe. Chociaż szczerzę mówiąc wątpię żebyśmy spotkali jakieś żywe stworzenia, wkońcu ta planeta nie jest stałym obiektem w układnie słonecznym, przez powiedzmy 600lat jest tam ciepło, a gdy się oddala od słońca to przez 3000 lat jest tam troszku zimno ;)
Na podstawie źródeł z Mezopotamii i Biblii wynika, że okres obiegu Planety Nibiru wokół Słońca wynosi dokładnie 3600 lat. Poza tym liczba 3600 miała dla Sumerów wielkie znaczenie. Ludzie z tamtych czasów twierdzili, że zbliżenie się dziesiątej planety do Ziemi było okresem deszczów i wielkich wstrząsów, według Biblii znajduje się wzmianka o planecie, która oddziałuje wielką grawitacją. Naukowcy twierdzą, że ziemia raz na 500 tys. lat zamienia się biegunami. Podczas takiej zamiany życie na Ziemi może prawie w całości wyginąć. Ale ostatni raz Ziemia zamieniała się biegunami około 750 tys. lat temu. To znaczy, że jeśli Planeta Nibiru za blisko przesunie się w stronę naszej planety to nasza cywilizacja wyginie. Może to właśnie wtedy słowa Izajasza o Przybyszu z dalekiego nieba, przybywającym by zniszczyć Ziemię staną się bardziej zrozumiałe niż dotąd
Azazel jest z Krakowa, bo wychodzi "na pole" :P A tak poważnie. Daro - nie ma w tym ściemy ponieważ jest to fakt naukowy opublikowany nawet przez NASA. Kwestia tego jak wpłynie obecność planety X na ziemie. Wiele rzeczy pokrywa się wraz z tą magiczną datą 2012.12.12 (?) ..to jest najciekawsze w tym wszystkim.
Nowe odkrycia kodu kalendarza Majow nie mowia o apokalipsie, a o nowej fazie w ktora ludzkosc wchodzi. Już 10 Lutego 2011 wkroczymy w ostatnią fazę Planu, czyli w cykl Wszechświatowy, którego celem jest doprowadzenie ludzkości do stanu świadomego współtworzenia Świata! Koniec tego cyklu, czyli pełne zamknięcie Długiej Rachuby (z ang. Long Count) jest właśnie końcem kaledarza Majów i zamyka pełny Wielki Cykl (Świat według Majów). Czyż nie jest to fascynujące, że żyjemy akurat na skraju starej i nowej ery? Oczywiście nie przez przypadek, bo kto wierzy w przypadki.
* 1 Dzień
o 5.1.1999 - 30.12.1999
o zasianie ziarna świadomości
* 2 Noc
o 31.12.1999 - 24.12.200
o świadomość jest aktywowana
* 2 Dzień
o 25.12.200 - 19.12.2001
o ukazanie dualizmu
* 2 Noc
o 20.12.2001 - 14.14.2002
o zdeżenie starej i nowej świadomości
* 3 Dzień
o 15.12.2002 - 9.12.2003
o prawda wychodzi na jaw
* 3 Noc
o 10.12.2003 - 3.12.2004
o dopasowanie się do prawdy - podążaj za nią
* 4 Dzień
o 4.12.2004 - 28.11.2005
o nowe podstawy ludzkich relacji
* 4 Noc
o 29.11.2005 - 23.11.2006
o wprowadzenie etycznych procedur
* 5 Dzień
o 24.11.2006 - 18.11.2007
o spotkanie z galaktycznymi sąsiadami
* 5 Noc
o 19.11.2007 - 12.11.2008
o koniec niedostatku
* 6 Dzień
o 13.11.2008 - 7.11.2009
o świadomość przewyższa technologię
* 6 Noc
o 8.11.2009 - 2.11.2010
o musimy ćwiczyć nasze zdolności
* 7 Dzień
o 3.11.2010 - 28.10.2011
o ewolujemy w istoty współtworzące istnienie i doświadczenie
Jak widać, autorzy tego odkrycia wyznaczyli koniec kalendarza Majów na 28.10.2011 a nie jak większość ludzi na 21 grudnia 2012! Moze to przypadek, ze Nibiru wejdzie w nasz uklad sloneczny. Prosty zbieg okolicznosci i byc moze nie data 12 grudnia 2012
Według Sumerów, 4 miliardy lat temu w nasz system słoneczny wdarł się najeźdźca z głębin kosmosu - Nibiru. Była to planeta wielkości Ziemi i - jak obliczyli naukowcy z NASA - musiała poruszać się z prędkością 65 tys. km/godz.Wokół naszego Słońca krążyły wówczas: Merkury, Wenus, Mars, Tiamat ze swym księżycem, Jowisz, Saturn, Uran, Neptun i Pluton. Poruszały się w kierunku przeciwnym do wskazówek zegara.
Gdy Nibiru wynurzył się z oceanu Kosmosu siły grawitacji Neptuna i Urana oraz pozostałych planet Układu Słonecznego zaczęły go wciągać. Nibiru poruszał się na swej orbicie zgodnie z ruchem wskazówek zegara, mimo to nie zderzył się z żadną planetą. Jego pole magnetyczne oddziaływało jednak potężnie, że wywołało rozmaite kataklizmy. Najbardziej ucierpiała Tiamat. Pole magnetyczne Nibiru wznieciło w niej ruchy tektoniczne. Na jej powierzchni pojawiły się szerokie szczeliny, a w jedną z nich uderzył jeden z większych satelitów Nibiru powodując pęknięcie planety na dwie części.
Górna część Tiamat razem ze swym księżycem została wyrzucona na nową orbitę. I tak powstała Ziemia z naszym obecnym Księżycem. Reszta Tiamat została rozbita na kawałki i utworzyła pas asteroid między Marsem i Jowiszem.
A Nibiru? Odpłynął z okolic zranionej planety w ocean Kosmosu i stał się12 planetą Układu Słonecznego. Astronomia potwierdza tę opowieść, chociaż do dzisiaj nie odnalazła Nibiru. Przypuszcza się również, że na planecie tej żyją istoty inteligentne - o takim stopniu rozwoju, że mogły odwiedzać Ziemię raz na 3 600 lat.
OK. Wszystko OK, tylko jak mi ktoś wyjaśni jedną rzecz. Skoro tam na niebie jest już widoczna planeta X zwana Nibiru i przemieszcza się ona z prędkością kilkuset tysięcy kilometrów na godzine, to jakim cudem jeszcze nie przyleciała? Na Księżyc mamy bodajże 800.000 kilometrów, czyli gdyby był to księżyc to za sekunde dwie na przykład uderzyłby w ziemie. Nie sądzicie, że skoro jest już widoczna gołym okiem gdzieś z poludniowych stron ziemii i zdecydowanie się wybija spośród innych gwiazd to nie powinna się przybliżać znacznie szybciej niż jak to większość twierdzi, że minie w nas w 2012. Nasa znów twierdzić, że to żadne Nibiru tylko jakaś tam gwiazda nazwana PD94930 ..blabla jakimś tam numerem, tu znów słysze, że Nasa twierdzi, iż robią jakiś research obiekty nazwanego "Nemesis"... tu znów słysze, że teleskop na biegunie obserwuje tą gwiazde i tylko po to został zbudowany...no dziwne rzeczy. Kolejna sprawa. Ludzie twierdzą, że ta niby planeta widoczna np. w Australii wydziela więcej światła niż każda inna, choć jest oddalona nie wiadomo jak bardzo np od gwiazdy polarnej czy nawet pluto. Już zaczynam twierdzić, że to nie jest żadna planeta tylko całekiem prawdopodobne że gwiazda taka jak słońce. Dwa słońca w naszym układzie? Dlaczego nie! OK, poczekamy. W lutym - marcu 2009 ma być równie dobrze widoczna jak nasz księżyc... aha... i potem jeszcze 3 lata będzie leciała znim się zbliży do naszej ziemii maksymalnie.. aha.. no spoko... coraz to lepsze wizje internautów i to nie tylko Polaków.. rzekłbym, że w większości amerykanie. Pozdrawiam trzeźwo myślących.
Ludzie, jesteście śmieszni ;) Skąd macie takie informacje ;P Podobno potwierdzone to wszystko jest naukowo, to proszę o nazwiska tych naukowców. Te wszystie opowieści możecie sobie między bajki wsadzić.
Obecnie naukowcy są w stanie przewidzieć czy w ciągu około 50 lat nie uderzy w Ziemię, bądź nie znajdzie się w jej pobliżu planetoida o średnicy nawet 300 metrów. Są w stanie wyliczyć prawdopodobieństwo zderzenia z takim obiektem. A wy tu bredzicie o wielkiej planecie, która podobno się zbliża, ma uderzyć za 4 lata, a nikt o niej nic nie wie, poza przypuszczeniami ;P Haha. Jeżeli by tak miało być, powinna już być dawno w naszym układnie słonecznym, bliżej nas niż Neptun czy Uran. Nie tylko naukowcy mogliby ją obserwować ale zwykli amatorzy astronomii przez zwykłe teleskopy. A nadal to wszystko jest tajemnicą ;P I jeszcze ktoś rzucił, że może nie jest to planeta a gwiazda. Najbliższa Ziemi gwiazda, poza Słońcem, to Proxima Centauri, oddalona od nas 4,22 lata świetlne. Doskonale widoczna z Ziemi nawet "gołym okiem". Trochę niewiarygodne jest więc stwierdzenie, że na obrzeżach Układu Słonecznego jest zbliżająca się do nas gwiazda, której jeszcze nikt nie widział ;)
Coś wam zacytuje o tej planecie, z bardziej pewnego źródła, niż te nawiedzone filmiki z Youtube'a. Ten fragment jest z Wikipedii spod hasła "Nibiru":D
"Obecnie NASA odkryła planetę karłowatą o trajektorii częściowo podobnej do powyżej opisanej i nazwano ją Eris. Peryhelium jej orbity wynosi 38 j.a., a zatem nie przecina ona naszego układu planetarnego, którego najdalszy obiekt Neptun posiada aphelium równe 30 j.a. Także okres obiegu wokół Słońca nie odpowiada zapiskom sumeryjskim, gdyż wynosi 578 lat."
I jeszcze małe sprostowanie co do przebiegunowania Ziemi. Podobno jest to spowodowane cyklicznym zbliżaniem się Nubiru do Ziemi;P Nic podobnego, jest to naturalny proces, który zachodził już wielokrotnie. Związany jest z elektromagnetyzmem płynnego jądra Ziemi. Nie jest to także zjawisko gwałtowne tylko stopniowe. Niektórzy nawet uważają, że w tej chwili Ziemia jest nawet w trakcie zmieniania biegunów. Informacje o tym można odczytać ze skał magmowych i kierunków ich namagnesowania. Ostatni taki proces był już za życia "Człowieka Wyprostowanego". Według obliczeń numerycznych, proces przebiegunowania jak i czasowy zanik pola magnetycznego Ziemi, nie powoduje większych kataklizmów.
No to lenek nam tu walnąl wypracowanie. Oczywiście dużo w tym prawdy, ale może poprostu ukrywają prawdę przed nami? Jeżeli nic specjalnego nie widać nowego na niebie golym okiem, i nic się nie wyróżnia dla zwyklego śmiertelnika "tak na oko" to prawde przez 99% ludności ziemii możesz ukrywać do samego końca. Skąd wycieki, że USA buduje jakieś podziemne schrony dla najważniejszych postaci w USA i rozpoczynają magazynowanie najważniejszych informacji dla ludzkości? Ja tam średnio się tym intersuje i nie twierdze, że tak jest ( prosze bez minusów:P ) tylko gdzieś slyszalam, czy czytalam już nie pamiętam... ale plusik dla Ciebie Lenek. Mądre slowa. Czy prawdziwe to zobaczymy.. :)
Lenek. Znalazlam artykul z poważnej gazety Washingtons Post z 1983 roku, który ukazal sie na pierwszej stronie. Niestety średnio znam angielski, żeby przetlumaczyć, ale jeżeli ktoś z Was potrafi to bardzo prosze chociaż w skrócie. Dzięki z góry! [prośba, żeby admin nie usówal, dzięki :)]
Oto on:
"Mystery Heavenly Body Discovered!"
A heavenly body possibly as large as the giant planet Jupiter and possibly so close to Earth that it would be part of this solar system has been found in the direction of the constellation Orion by an orbiting telescope aboard the U.S. infrared astronomical satellite.
So mysterious is the object that astronomers do not know if it is a planet, a giant comet, a nearby "protostar" that never got hot enough to become a star, a distant galaxy so young that it is still in the process of forming its first stars or a galaxy so shrouded in dust that none of the light cast by its stars ever gets through.
"All I can tell you is that we don't know what it is," Dr. Gerry Neugebauer, IRAS chief scientist for California's Jet Propulsion Laboratory and director of the Palomar Observatory for the California Institute of Technology said in an interview.
The most fascinating explanation of this mystery body, which is so cold it casts no light and has never been seen by optical telescopes on Earth or in space, is that it is a giant gaseous planet, as large as Jupiter and as close to Earth as 50 billion miles. While that may seem like a great distance in earthbound terms, it is a stone's throw in cosmological terms, so close in fact that it would be the nearest heavenly body to Earth beyond the outermost planet Pluto.
"If it is really that close, it would be a part of our solar system," said Dr. James Houck of Cornell University's Center for Radio Physics and Space Research and a member of the IRAS science team. "If it is that close, I don't know how the world's planetary scientists would even begin to classify it."
The mystery body was seen twice by the infrared satellite as it scanned the northern sky from last January to November, when the satellite ran out of the super cold helium that allowed its telescope to see the coldest bodies in the heavens. The second observation took place six months after the first and suggested the mystery body had not moved from its spot in the sky near the western edge of the constellation Orion in that time.
"This suggests it's not a comet because a comet would not be as large as the one we've observed and a comet would probably have moved," Houck said. "A planet may have moved if it were as close as 50 billion miles but it could still be a more distant planet and not have moved in six months time.
Whatever it is, Houck said, the mystery body is so cold its temperature is no more than 40 degrees above "absolute" zero, which is 459 degrees Fahrenheit below zero. The telescope aboard IRAS is cooled so low and is so sensitive it can "see" objects in the heavens that are only 20 degrees above absolute zero.
When IRAS scientists first saw the mystery body and calculated that it could be as close as 50 billion miles, there was some speculation that it might be moving toward Earth. "It's not incoming mail," Cal Tech's Neugebauer said. "I want to douse that idea with as much cold water as I can."
Then what is it? What if it is as large as Jupiter and so close to the sun it would be part of the solar system? Conceivably, it could be the 10th planet astronomers have searched for in vain. It also might be a Jupiter-like star that started out to become a star eons ago but never got hot enough like the sun to become a star.
While they cannot disprove that notion, Neugebauer and Houck are so bedeviled by it that they do not want to accept it. Neugebauer and Houck "hope" the mystery body is a distant galaxy either so young that its stars have not begun to shine or so surrounded by dust that its starlight cannot penetrate the shroud.
"I believe it's one of these dark, young galaxies that we have never been able to observe before," Neugebauer said. "If it is, then it is a major step forward in our understanding of the size of the universe, how the universe formed and how it continues to form as time goes on."
The next step in pinpointing what the mystery body is, Neugebauer said, is to search for it with the world's largest optical telescopes. Already, the 100-inch diameter telescope at Cerro del Tololo in Chile has begun its search and the 200-inch telescope at Palomar Mountain in California has ear-marked several nights next year to look for it. If the body is close enough and emits even a hint of light, the Palomar telescope should find it since the infrared satellite has pinpointed its position.
lenek [ ] tu nie chodzi o jakieś nie sprawdzone info NASA lub inne bo oni mimo wycieków od siebie nie dali by potwierdzenie, bo jak by to wyglądało (panika , strach i itd) trzeba sprawdzić starożytnych i inne żródła że zbliża się coś co może nam zagrozić ,trzeba to poukładać niby puzle a a zacznie się odkrywać coś co nas czeka . Przecież mówi o tym biblia że będzie nowa ziemia i nowe niebo . Jak pisałem w innym artykule bombardują nas inne energie pochodzenia z innych ciał niebieskich , które mają olbrzymie znaczenie dla nas ziemian , mówią o tym jasniowidzący tacy jak śpiący prorok Edgar Cayce i nie tylko .O innych działających na nas planetach bądz gwiazdach napiszę w temacie dotyczącym trójkąta bermudzkiego.
pytanie.. jezeli ta planeta sie faktycznie zbliza.. to swoim przyciaganiem nie wytraci ziemi z trajetorii lotu..? a jak nie ziemi to ksiezyca..? jest takie prawdopodobienstwo??
Masz na myśli czy nie wytrąci jej ze swojej orbity... Nie jestem astrofizykiem, ale wydaje mi się, że co najwyżej może spowodować niewielkie zakłócenia w jej ruchu, nie niebezpieczne dla samej Ziemi, ale dla jej mieszkańców. Dużo zależy też od samej wielkości i masy tego ciała niebieskiego. Jedynie bezpośrednie zderzenie mogłoby być dla Ziemi katastrofą i zmienić jej orbitę. O prawdopodobieństwie uderzenia - to tego nie wiemy, chyba że się mylę i ktoś wie? ;) Plusik ceenkaa za ciekawe pytania (w sumie dziwne, że nikt nie zadał go wcześniej)
Wlasciwie to dokladnie to moze spowodowac przebiegunowanie ziemii. Nibiru jest jednym z ksiezycow Planety X i nie jest zbyt duza. Sama planeta X jest wieksza od Jowisza. Chyba ze sie myle.
Tak właśnie - przebiegunowanie. Aczkolwiek do tej pory myślałem, że Iksik i Nibiru to jedna i ta sama planeta :) Ale może to ja się mylę. A ten cały Wiatr Północny( czy z jakiegoś tam innego kierunku) wg Sumerów to jego księżyce.
Planeta X - Nibiru, która co pewien czas przelatuje niedaleko Ziemi powoduje na naszej planecie zmiany klimatu, wzmożoną aktywność wulkanów, trzęsienia ziemi, tsunami i wiele kataklizmów. To może świadczyć o przebiegunowaniu spwodowanym oddziaływaniem innego ciała, któe pole magnetyczne może zakłócić prace ziemskiego pola magnetycznego.
aj ludzie:) Wy juz snujecie dywagacje na temat przyczyn jakie ta owa planeta moze spowodowac w stosunku do Ziemi a Nibiru czy Niburu nie istnieje!:) nie ma zadnych naukowych dowodow na istnienie tej planety! Jesli ktos ma odnosniki do rzetelnych naukowych publikacji chetnie sprawdze! To ze sumerowie posiadali pewna wiedze astronomicza nie oznacza ze trzeba wierzyc w ich pradawne zapiski. A skad posiadali ta wiedze? no skoro czlowiek z umyslem ktory posiada obecnie buja sie po ziemi od jakis 200 tys lat no to też od tych 200 tys lat gapi sie w gwiazdy i sila rzeczy w bardziej rozwinietych cywilizacjach taka wiedza musiala sie wyksztalcic. 12 planeta to dla mnie fantastyka w stylu Zecharia Sitchina. No dobrze a teraz proste rachuneczki:) skoro: Neptun oddalony jest od Ziemi w afelium (czyli punkcie na swojej orbicie eliptycznej najbardziej oddalonym od Slonca) o 29 jednostek astronomicznych (1 j.a=150 mln km) co daje 29*150= 4350 mln km. Zakladajac teoretycznie, ze nagle neptun w roku 2008 wybija sie ze swojej orbity i zaczyna pedzic w strone Ziemi z rzekoma predkoscia Niburu czyli 65 tys. km/h to dotarlby do Ziemi za ponad 7,5 lat (uproszczone rachunki zakladajace ruch po lini prostej). Jesli wiec Niburu ma dotrzec do nas za 4 lata to jest juz znacznie blizej niz Neptun w tym momencie. Planeta ta powinna zostac zauwazona przez wiekszosc profesjonalnych punktow obserwacyjnych a nawet amatorow patrzenia w gwiazdy przy uzyciu sredniej klasy teleskopow. Ja jakos nie zauwazylem podniesionego alarmu w swiecie astronomi:)! pozdrawiam! ale swoja droga gdyby istniala to niezle widowisko szykowaloby sie na 2012:) hehe i nie chodzi o EURO:)
Jeśli chodzi o tzw. 12 planetę to oczywiście do tej pory rzeczywiście nie można jeszcze potwierdzić jej istnienia. Z tym się zgadzam. Ale czytając: "To ze sumerowie posiadali pewna wiedze astronomicza nie oznacza ze trzeba wierzyc w ich pradawne zapiski. A skad posiadali ta wiedze? no skoro czlowiek z umyslem ktory posiada obecnie buja sie po ziemi od jakis 200 tys lat no to też od tych 200 tys lat gapi sie w gwiazdy i sila rzeczy w bardziej rozwinietych cywilizacjach taka wiedza musiala sie wyksztalcic." to czuję w tych słowach sporą dawkę ignorancji. Bo np. stwierdzenie że Sumerowie posiedli pewną wiedzę no nieco mnie dziwi, bo jak za pewne dobrze wiesz (ale może zapomniałeś) dajmy za przykład planetę Pluton (jasność 14 mag) - niemożliwa do zauważenia z Ziemi bez teleskopów (takowych Sumerowie nie posiadali). Dokładne obiegi wokół Słońca, pozycje gwiazd w danym czasie w przeszłości i przyszłości - nie należy wg mnie tego lekceważyć. A skąd nabyli tą wiedzę? Nawet jeśli patrzeli w niebo ludzie z epoki np kamienia to na pewno nie mieli nawet gdzie spisać swej wiedzy astronomicznej, bo też i dla niech na pewno ważniejsze było dopaść jakiegoś zwierzaka na obiad. A tu nagle 4000 p.n.e pojawiają się Sumerowie z pełnią (i też ogromem) wiedzy i sypią (oczywiście w swoim języku) terminami i pojęciami - nie wierzę, że ludzie nagle uzbierali wszystką tą wiedzę i doświadczenia jakie doświadczali np 10000 lat temu. Zbyt często Sumerowie też udowodnili, że ich na pozór wydające się niektórym "bajki" okazały się tylko i wyłącznie rzeczywistością. Nie należy im nie wierzyć tylko dla tego, że są starożytni - chyba nie tędy droga.
odnośnie sumerów chciałem chwilę...
mianowicie, trzeba tutaj rozważyć fakt istnienia czegoś takiego jak podświadomość i umiejętność współdziałania z nią. im więcej czytam o sumerach i wsyztkich innych cywilizacjach starożytnych to tym bardziej jestem przekonany, że oni właśnie to praktykowali. wchodzenie do swojego umysłu i ciała. coś takiego jak dla ludzi współczesnych joga czy medytacja, z tym że oni robili to konkretnie, nasilali te więzi itp. stąd też czerpali swoją tajemną wiedzę.
Rzeczywiście jest to bardzo interesujący temat, który tyczy się nie tylko Sumerów ale również wielu innych starożytnych kultur. Świat nauki po dziś dzień nie jest w stanie jednoznacznie odpowiedzieć skąd u ludzi w tamtych czasach takie szczegółowe informacje na temat ciał niebieskich. Do końca nie jestem przekonany o źródle tych informacji ale bardziej jestem skłonny uwierzyć, że jednak to wszystko zasługa ludzi. Być może ich po prostu nie doceniamy. To, że żyli w czasach, w których trudno było o powszechnie dostępne materiały do spisywania własnej wiedzy zmuszało ich do przekazywania swych doświadczeń i
obserwacji w formie oralnej z pokolenia na pokolenie. Ci "pierwsi" ludzie zapewne też nie widzieli w tym potrzeby aby coś dokładnie spisywać. Aż tu może pewnego dnia dokonała się swego rodzaju rewolucja społeczno-kulturalna, która wykształciła pierwsze dobrze funkcjonujące cywilizacje. W takich zbiorowiskach ludzi łatwiej pewnie było o wymianę wiedzy, jej zapisywanie i rozwijanie. Dlatego wiemy dziś z czego zdawali sobie sprawę. Do tego by stwierdzić istnienie Plutona nie musieli go zaobserwować na własne oczy. Mam na to dwie teorie:
Teoria I
Nie jestem fachowcem w tych sprawach ale mogli rozwinąć nauke o ciałach niebieskich do tego stopnia by założyć istnienie Plutona po innych zjawiskach dotykających widoczne planety (Uran, Neptun). Orbita Plutona przecina przecież orbitę Neptuna dwukrotnie.
Teoria II
Jest to temat bardzo fascynujący bo przecież naukowcy dopiero w 1930 roku odkryli Plutona. W 2005 dowiedli istnienia dziesiątego obiektu Układu Słonecznego, któremu nadali nazwę Eris (Eris swoimi rozmiarami przewyższa Plutona).
Fakt faktem ale rok później zdeklasowali oba te obiekty do miana planet karłowatych. Przyjmując tym samym, że Układ Słoneczny składa się z 8 planet. Postąpiono tak bowiem obiektów zbliżonych wielkością do Plutona, krążących wokół Słońca jest zdecydowanie więcej, np. planeta karłowata Makemake, której średnica to 3/4 średnicy Plutona oraz nieco mniejsza Haumei. Takich obiektów poza orbitą Neptuna może być bardzo dużo. Ocenia się, że poza orbitą Neptuna krąży około 70tys. obiektów o średnicy większej niż 100km co daje spore prawdopodobieństwo odnalezienia niedługo kolejnych planet karłowatych inaczej zwanych obiektami transneptunowymi. Historia Plutona kończy się zatem tak, że z najmniejszej planety stał się nawet nie największym obiektem transneptunowym. Podobna sytuacja miała miejsce w XIX wieku kiedy to co rusz nowo odkrytą asteroidę chciano nazywać planetami. Lata pokazały, że jest ich ogromna liczba a wielkość mizerna:) Tak też obecnie stało się z Plutonem, Eris, MakeMake, Quaoar, Haumei czy plutonką o nazwie Sedna.
Do czego zmierzam?:) ano do tego, że założenia Sumerów o istnieniu 9-tej, 10-tej, 11-stej czy 12-stej planety mogły być kompletnym błędem. Urana i Neptuna mogli dojrzeć natomiast reszty nie. Ich kultura i wierzenia zapewne (przypuszczam) obracały się wokół nieba i ciał niebieskich wiec być może "dorobili" sobie mityczne planety w celach "religijnych".
W stosunku do innych ich wspaniałych odkryć i wiedzy optowałbym bym za teorią, że sami do tego doszli (chodzi mi o położenie gwiazd, parametry obiegu Słońca itp). Przez parę tysięcy lat dana wiedza była poszerzana i doskonalona. Opierana wciąż przez nieustające obserwacje. Następnie przekazywana z "ojca na syna" aż w pewnym momencie cywilizacja wykształciła się na tyle, że mogli zebrać to wszystko do kupy, spisać i oprzeć własne wierzenia o zebraną naukę. Proces taki mógł trwać wiele tysięcy lat a tylko nam się wydaje, że nagle "booom" pojawili się wszystkowiedzący Sumerowie:)
To są moje rozważania, w których nie odrzucam w 100% ingerecji istot pozaziemskich. No a jak juz mają przybyć do nas w 2012 to szkoda, że nie odrobine wcześniej tak mogliby nam pomóc w budowie stadionów na Euro:):).
Neutrino... teorie masz niezle, w sumie maja sens, plusik dla Ciebie rowniez... Co do stadionu.. heh...jezeli mieliby to byc Annunaki to raczej maja z tego co czytalem rowniez tutaj, dystrukcyjne podejscie do wszystkiego. Pewnie by zbudowali i stworzyli tam takie male koloseum nowej generacji gdzie wpuszczaliby ziemian do walki z genetycznie zmodyfikowanymi istotami pozaziemskimi ;P Na premierze koloseum wypuscili by najwiekszych cwaniakow sposrod pseudokibicow ;)
Plusik dla neutrino - ciekawe masz przemyślenia. Czy nie uważasz jednak, że taki ogrom wiedzy utrwalili by w jakiś sposób (jeśli oczywiście gromadzili ją "z ojca na syna") - jeśli nie znali pisma mogliby i za pewne tak by uczynili utrwalić ją np. na rysunkach naskalnych czy tego typu. Nie przemawia więc do mnie argument "że żyli w czasach, w których trudno było o powszechnie dostępne materiały do spisywania własnej wiedzy". Zresztą wydaje mi się nielogiczne gromadzenie tak zaawansowanej wiedzy i informacji o ciałach niebieskich, Układzie Słonecznym, konstelacjach, nawet o odległościach między gwiazdami (od kilku tysięcy lat przed tym jak ta wiedza wybuchnęła w Sumerze ok. 4000 lat p.n.e - bo ich badania i obserwacje musiały odpowiednio długo trwać - już przyjmijmy, że kilka tyś lat) w momencie, gdy dopiero co udomowiono zwierzęta i wprowadzono uprawę podstawowych zbóż. Nie było wtedy jeszcze kasty kapłanów, którzy mogliby nakazać takie obserwacje, tudzież badania. To tak jak w przypadku Dogonów - skąd wiedzieli o Syriuszu B i C? Syriusza B dostrzeżono dopiero w XIX w., a żeby dojrzeć Syriusza C musiano zbudować potężny teleskop radiowy. A wracając jeszcze do Sumerów i Mezopotamii. Wzajemne położenia ciał niebieskich oraz Ziemi prowadzono na podstawie dokładnych "efemeryd" - tablice do obliczeń przyszłych pozycji ciał niebieskich. Opatrzone były one instrukcjami jak należy to czynić - krok po kroku. Zawarto w nich gotowe można powiedzieć wzory. Jednak te musiały się opierać na ścisłej teorii matematycznej!!! Korzystano po prostu z instrukcji i z wzorów nie znając teorii, która musiała powstać o wiele wcześniej na podstawie bardzo długiego czasu obserwacji. Zapisów teorii nie znaleziono, ale musiała takowa istnieć. Bardzo trudno jest mi uwierzyć, że wymyślono ją przed cywilizacją i powtarzano z ojca na syna. Pozdrawiam :)
Planety, kataklizmy, wojny itd. Myślę, że możemy to wszytsko powstrzymać. Proponuję zerknąć na to do czego wzywa nas Matka Boża:)
Oficjalna strona parafii: http://www.medjugorje.hr , strona polska (przekład informacji) http://www.medjugorje.org.pl ,a także http://www.krolowa-pokoju.com.pl/
Pozdrawiam
Nie jestem księdzem:))))
Nie miałem też na myśli promocji strony parafii:)
Podałem to do wiadomości bo jest to bardzo ważne w dzisiejszych czasach. Jeśłi będziesz chciał bardziej się w to zagłębić i przy okazji pojechać do Medziugorja to możesz zacząc odkrywać powoli co się dzieje. Polecam, tym bardziej że są to ostatnie objawienia Maryjne:)
....no bo sama tak powiedziała Tom:) Nie wiadomo ile jeszcze czasu będą one trwały. W każdym razie przekazuje Ona sześciorgu widzącym 10 tajemnic. Trójka z nich ma 10, a pozostała trójka już po 9. Został także wybrany kapłan do ogłaszania tych tajemnic, jak już je wszyscy otrzymają. Tajemnice będą odsłaniane jedna po drugiej w bardzo krótkim między sobą czasie:)
ciekawe... w wolne chwili poczytam. Myślisz, że te tajemnice znajdą się na stronach internetowych, które podaleś? Czy myślisz, że te tajemnice są/będą powiązane w jakiś sposób z tajemnicami fatimskimi?
Nie mam pojęcia Tom czy one się znajdą na stronach. Myślę, że jeśli bedzie taka możliwość to pewnie tak:) Na temat tajemnic to niewiele wiem bo w końcu to tajemnice:) Natomiast wiem z penością, że modlitwy i posty bardzo dużo dają bo 7 tyajemnica została złagodzona. Ale nie wiem czego ona dotyczyła. Mimo iż jeżdzę do Medziugorja to takich informacji nie otrzymam. Czy ma to powiązane z Fatimą? Jak najbardziej:) Zerknij na www.medjugorje.org.pl i przeczytaj artykuły w dziale "Piszą o Medziugorju" dokłądny link do dziłu to http://www.medjugorje.org.pl/index.php?option=com_content&task=blogsection&id=9&Itemid=45
pozdrawiam
A dziś przeczytalem: "Teolog katolicki Prof. Malachi Martin pracujący od długich lat w Watykanie powiedział: "... ciało niebieskie zwane Planetą X jest rzeczywistością i zmierza w kierunku Ziemi. Kiedy obserwujemy niebo czerwony krzyż pojawia się tuż przed pojawieniem się Planety X.... " (wedlug apokalipsy jednym ze znaków konca bedzie widoczny na niebie czerwony krzyż)" - Watykan ma swój teleskop w Tuscon AZ, USA, gdzie pracuje prof. Malachi Martin. Jakoś wcześniej o tym nie slyszalem...
Mógłbyś powiedzieć gdzie jest ten artykuł?
Jeszcze co tej planety to moje zdanie jest takie, ze nie powinniśmy się takimi rzeczami w ogóle przejmować. Wszystko i tak policzone jest co do sekundy, a pisząc wcześniej o Marce Bożej, wiem że Ona prowadzi nas pokoju i nic nam nie grozi, jeśli oczywiście pozwolimy się Jej prowadzić:)
MYŚLĘ, ŻE CAŁA PRAWDA O HISTORII UKŁADU SŁONECZNEGO I LUDZKOŚCI W OBECNEJ JEJ FORMIE ZOSTAŁA ZAPISANA NA GLINIANYCH SUMERYJSKICH TABLICZKACH PRZEZNACZONYCH DLA POTOMNYCH. w LATACH 20 UBIEGŁEGO WIEKU ZNALEZIONO JE NA TERENACH DZISIEJSZEGO IRAKU I SPOCZĘŁY JAKO "BAZGROŁY" W MAGAZYNACH BRITISH MUSEUM. TAM ODNALAZŁ JE ZECHARIA SITCHIN I PRZETŁUMACZYŁ BO ZNAŁ HEBRAJSKI, ARAMEJSKI, HETYCKI. CAŁĄ HISTORIĘ LUDZKOŚCI ZAPOCZĄTKOWANĄ WIZYTĄ MIESZKAŃCÓW NIBIRU DLA POZYSKANIA ZŁOTA, KTÓRE WYDOBYWALI W AFRYCE POCZYNAJĄC OD OKOŁO 300 000 LAT TEMU. ZŁOTA POTRZEBOWALI DO ROZPYLENIA SWOJEJ ATMOSFERZE, KTÓRRA RZEDŁA I DLATEGO PLANETA STYGŁA. PYŁ ZŁOTA MIAŁ ZATRZYMAĆ ENERGIE CIEPLNĄ. JAAKOŚ NIE WPADŁO IM DO GŁOWY UŻYĆ DO SPOWODOWANIA EFEKTU CIEPLARNIANEGO ŁATWIEJSZEGO DO UZYSKANIA DWUTLENKU WĘGLA - JAK TO NAM WMAWIAJĄ DOKTRYNERZY. CAŁA TA HISTORIA JEST OPISANA W CYKLU KSIĄŻEK SITCHINA - NAPRAWDĘ WARTO JE PRZECZYTAĆ. NA TYCH ODCZYTANYCH TABLICZKACH JEST WIEDZA I WIADOMOŚCI DO KTÓRYCH DOPIERO OSTATNIO ZACZYNAMY DOCHODZIĆ I JE ROZUMIEĆ A DO INNYCH JESZCZE NAM NIEZMIERNIE DALEKO, GŁÓWNIE DO TECHNIKI. CHOĆ NAUKA TAK ZWANEGO GŁÓWNEGO NURTU I DOKTRYNERSKIE MEDIA CICHACZEM I BEZ ROZGŁOSU, ZIARNKO PO ZIARNKU UJAWNIAJĄ TE PRAWDY Z TABLICZEK, SIEBIE JEDNAK MIANUJĄC AUTOREM TYCH ODKRYĆ. JAK SIĘ ZNA TREŚĆ TABLICZEK TO TE MANEWRY "NAUKOWCÓW' WYDAJĄ SIĘ DZIŚ BARDZO ŚMIESZNE! POLECAM TĘ LEKTURĘ, KSIĄŻKI SĄ DOSTĘPNE W POLSCE W JĘZYKU POLSKIM.
bARDZO WSZYSTKICH POZDRAWIAM, mADA.
P.S. DAWNIEJ SUMEROWIE NAZYWALI PLANETĘ NIBIRU SKRZYDLATĄ PLANETĄ LUB PLANETĄ PRZEJŚCIA (PO ANGIELSKU CROSS-OVER; STĄD TYLKO KROK DO PRZETŁUMACZENIA SŁOWA CROSS NA SŁOWO KRZYŻ I DODANIE CAŁEJ RELIGIJNEJ WARSTWY.) TA NAZW WIĄŻE SIĘ ZE SPECYFICZNEGO ZŁAMYWANIA SIĘ JEJ BLASKU W ZIEMSKIEJ ATMOSFERZE CO DAJE WIDOCZNY
ŚWIECĄCY CZERWONAWY KRZYŻ.MAM NADZIEJĘ, ŻE NIE BĘDZIE TAK ŹLE JAK MOŻE BYĆ...
MADA.. dzięki, że dolączyleś do nas :) Mam pytanie. Nie wiesz czy można gdzieś dostać e-book jego książki/książek ? Może być również odplatnie rzecz jasna... Wiele już czytalem na temat Sitchina i chętnie bym zasięgnąl pelnej wersji :) Księgarnia odpada w tej chwili ponieważ nie jestem w Polsce póki co :) Daj znać jeżeli możesz...
z krzyżem masz racje... choć jest jeszcze wersja z ulożeniem gwiazd w krzyż, ale o tym jest w innym temacie z tego co pamiętam.. trzeba gdziesz poszukać...
Witaj!
Ja mam ten cały sykl kupowany sukcesywnie jak był wydawany. Skorzystałem z oferty firmy NOLPRES lub NOLLPRESS (z Białegostoku). Wydają polską wersje pisma NEXUS, nawiasem mówiąc bardzo ciekawego. W każdym z numerów jest spis książek i filmów na CD, które można u nich zamówić korespondencyjnie. Sprawdzę to jeszcze, może mam ich "www" lun adres e-mail.
Pozdrawiam, Mada.
Cześć Tom!
Oto dane: Agencja Nolpress s.c.
Skrytka pocztowa 41, 15-959 Białystok-2
tel.0-85 6535511, e-mail:nexus@nexus.media.pl
(w stopce numeru 6 (62), listopad-grudzień 2008, piszą:że książki z oferty można zakupić bezpośrednio w redakcji za pobraniem pocztowym, dzwoniąc lub pisząc na adres powyżej przeze mnie zamieszczony.
Obecnie mają w ofercie 10 tytułów autorstwa Z. Sitchina.
Pozdrawiam, Mada.
Tutaj jest właśnie przytaczana DWUNASTA PLANETA przez Madę: http://www.radosc.piwko.pl/Katalog/12planeta/666-ind.htm (tylko mi jakoś nie wyświetla obrazków). Cała seria Kronik Ziemi ma 6 części (sam zaopatrzyłem się w księgarni dopiero w 2 cześć ) jest więc trochę do poczytania. Pozdrawiam
Witam
Tak sobie poczytałem i postanowiłem naskrobać parę słów odnośnie samego faktu położenia Nibiru. Takie moje małe przemyślenie.
Otóż mam wrażenie, że wiekszość (o ile nie wszyscy) pojmuje Układ Słoneczny dwuwymiarowo. A przecież wszystko jest 3-wymiarowe. Nie dziwi mnie to z prostej przyczyny. Planety od Merkurego do Neptuna krążą wokół Słońca niemal w jednej płaszczyźnie. Jest to tzw. Ekliptyka. Innymi słowy powstaje nam dobrze znany i prosty układ dwuwymiarowy. Co więcej pasy asteroid też leżą w płaszczyźnie ekliptyki. Dopiero Płuton obiega Słońce po orbicie już wyraźnie nachylonej do płaszczyzny ekliptyki. A teraz stwierdzenie. Większość (o ile nie wszystkie) poszukiwań nowych obiektów w Układzie Słonecznym odbywa się własnie po lini wyznaczanej przez płaszczyznę ekliptyki (mogę sie mylić). Załóżmy, że tak jest. Wobec tego nikt mógłby nie zauważyć nowej planety, planetoidy, gwiazdy gdyby poruszała sie po orbicie mocno nachylonej do płaszczyzny ekliptyki. Stąd prosty wniosek że taka Nibiru może się poruszać po orbicie nachylonej nawet pod kątem 90 stopni. Znaczy to ni mniej ni więcj tylko tyle, że wyobrażanie sobie, iż Nibiru jest bliżej niż Neptun a jej nie widać miało by sens (przynajmniej w mojej teorii). A znalezienie Plutona, Eris i innych nachylonych było przypadkiem bo akurat w momencie odrycia znajdowały się w płaszczyźnie. Ale to tylko kolejny punkt do rozważania :)
A co do Pana Z. Sitchina. Jest on mocno nieobiektywny w swoich wywodach na temat sumerów i w tłumaczeniu ich tekstów. Przeinacza fakty i dopasowuje je do swoich teorii. Można o tym poczytać na stronce www.racjonalista.pl, akurat nie mam odnośnika do akrytułu ale wpisanie nazwiska w wyszukiwaniu powinno pomóc.
To tyle ode mnie pozdrawiam wszystkich czytających :)
NIbiru, Nibiru, Nibiru... wszędzie Nibiru. Powiem tak... MystiQ.. artykul OK, ale nie można nim podważać tematu. Równie dobrze mógl zostać napisany za namową wladz, żeby ludzie nie panikowali za bardzo, bo to może się źle skończyć przed czasam ;) Oczywiście może to byc również prawda najprawdziwsza.. dlaczego nie? ... ludzie, mamy to do siebie, że chwytamy wszelkie teorie spiskowe i lubimy w nie wierzyć na zasadzie "rząd ukrywa, a rząd jest bee.." Teraz w dobie internetu puszczenie w obieg jakiejś ploty jest tak banalnie latwe. Przykladów jest cala masa. Nawet ostatni z Blossom GodChild i jej ufoludkami. Ile ludzi się o tym dowiedzialo? Tysiące, dziesiątki tysięcy, może setki tysięcy, a może i miliony... w samej Polsce ile osób o tym slyszalo? Myśle, że bardzo dużo, a gdzie reszta świata.. ? Tak więc, dopóki nie mamy dowodu w postaci czegokolwiek obecego na niebie, nie powinniśmy sie bać. Kalendarz Majów też kiedyś musial się kończyć.. wyobrażacie sobie kamienny kalendarz, który trwa w nieskończoność? Bo ja nie... MistiQ.. plusik dla Ciebie za wiarygodne względnie źródlo. Pozdrawiam!
Witam wszystkich.
Bardzo zaciekawil mnie ten temat i pelen jestem podziwu dla waszej wiedzy i wyobrazni. Mi jednak nasunela sie pewna mysl zwiazana z ta hipotetyczna planeta, a doklasniej z skutkami jej prawdopodobnego zblizenia sie do Ziemi. Domyslam sie, ze przerazi wielu z was to co przyszlo mi do glowy i byc moze wprowadzi w lekkie odretwienie.
Wg mnie wiekszosc faktow opisanych w roznych teoretycznie nie spokrewnionych ze soba zrodel moze sie ze soba laczyc w jedna spojna calosc. Przykladow jest wiele, sam jednak podam tylko jeden, ten ktory jako najbardziej mozliwy przyszedl mi do glowy. Otoz:
Pamietacie doswiadczenie z fizyki w szkole podstawowej, gdy do strumienia lejacej sie wody z kranu zblizymy namagnesowana laske ebonitowa? A czy geograficzne dzialanie plywow morskich i oceanicznych cos wam mowi? Dla niepamietliwych powiem tyle, ze oba te przypadki laczy jedno - sila magnetyczna tudziez przyciaganie. W pierwszym przypadku strumien lejacej wody odchyli sie ku lasce. Plywy dzizlaja takze na podobnej zasadzie, tyle ze obiektem ktory je kontroluje jest nasze Slonce i Ksiezyc, ktore to oddzialywuja na wody naszej planety "ciagnac ja za soba".
Kojazac z tym biblijny fakt Potopu, od razu mysle o nastepstwach nie tyle co zderzenia z Ziemia wiekszej planety, ale chocby jej bliskiego przelotu.
I az mnie ciarki przechodza bo z plywaniem u mnie cienko :P No i OFC mam nikla nadzieje na obalenie mojej torii.
Pozdrawiam
PS.A po za tym nie wierze w te bajki... ;)
Oczywiście masz racje Eninede. Nawet zaburzenia grawitacyjne mogą nas zniszczyć i tak naprawde nie wiele trzeba, żeby się dużo zmieniło w układzie słonecznym. Nibiru czy jakiekolwiek inne ciało niebieskie o pokaźniejszych rozmiarach jeżeli przetnie nasz układ słoneczny to może go znacznie poprzestawiać na kolejne tysiące, setki tysięcy a może miliony lat...
Witam.Z ciekawością przeczytałem wszystkie komentaze,oczywiście kazdy z nich ma jakiś sens według mnie.
Mam zatem pytanie ,biorac pod uwage prawdopodobieństwa pewnych zachowań kosmicznych i oddziaływania ich na nasza planete, gdzie mozna spodziewac sie ich najmniejszych skotkow tzn.jednym słowem gdzie mozna spierniczac aby nie zatonąć np.
heh Wally, zadaleś pytanie za 10 punktów :) Tego nikt nie wie zapewne. Są oczywiście nawet i przewodniki jak przetrwać kataklizm.. można kupić na ebay ;) Jednak chcialbym się odnieść do najczęściej polecanych miejsc.. mianowicie do gór. Wszyscy w kolo twierdza, że w górach będzie można przetrwać ewentualny kataklizm... moje zdanie jest znacznie inne. Nie którzy chyba zapominają jak powstaly góry... góry powstaly na wskutek przemieszczania plyt tektonicznych, które napotykając siebie pętrzyly się w góre. W momencie kiedy przyjdzie przebiegunowanie lub zaburzenia związane z polami grawitacyjnymi to spowoduje to ruch plyt w mniejszym lub większym stopniu, co moze spowodować epicentra trzęsień ziemiw rejonach górzystych, dokladnie tam gdzie plyty się lączą. MOim zdaniem glęboko w ląd podążajcie przyjacielu :) ...równiny i z daleka od wszelkich laczęń plyt, mórz i oceanów. Proponuje nawet unikać większych jezior. Mape tektoniczną można znaleść na internecie. To moje zdanie. Innych zdanie, które przeważa to góry, szczególnie w Afryce... nie wiedzieć czemu 8]
To tak: jeśli ta planeta zbliży sie do Ziemi tak po prostu i nikt nie włoży żadnych starań, żeby coś z nią zrobić, to nie spierniczysz NIGDZIE (chyba że masz rakiete albo jakiś statek kosmiczny), bo ludzkość nie przeżyje i Ziemia może NAWET wylecieć z Układu Słonecznego w najgorszym wypadku. Jeśli uda sie otworzyć piramidę Cheopsa (która w skrócie ma ochronić Ziemię), to podobno najbezpieczniejszym miejscem bedzie Polska i Tybet (chociaż tego akurat nie jestem w 100% pewna i głowy nie dam sobie za to uciąć :) ).
Mam już dosyć czytania tych wszystkich bzdur. Tu macie najprawdziwsze i najbardziej realne wytłumaczenie tego całego 2012 roku.
http://www.missionpharaoh.com/
Uważasz, że Misja Faraon to najprawdziwsza prawda? ...że niby bardziej jest dla Ciebie realne, że w jakimś grobowcu jest mumia, którą trzeba wsadzić w coś jak klucz do dziurki i świat zostanie uratowany..come on man.. wake up! xD .. człowiek człowiekowi nie równy. Jedni wierzą w mumie klucz.. inni w Annunaki. Pozdro dla czytelników
Raz jeszcze ja...
Mysle, ze najbezpieczniejszego miejsca na Ziemi nie sposob przewidziec. Byc moze zajely by sie tym jakies super-komputery analizujace predkosci obu planet, ich mase i odleglosci od siebie, ale... one byc moze juz na siebie dzialaja caly czas zmieniajac takie parametry jak predkosc obrotowa czy predkosc obiegu wokol Slonca co utrudnia cala sprawe bo bez przerwy dane sie zmieniaja. Ale jesli ktos jjuz tak bardzo chce to ... kilof w lapki i na Slonce.
Sam osobiscie cala ta sprawa wydaje sie nieprawdopodobna i podobna do sytuacji z Nostradamusem i kilkoma innymi wrozbitami, ktorzy to przepowiadali koniec swiata na 1994, 2000 lub 2006 (2000 lat od narodzenia Chrystusa - wiemy juz ze kalendarz nasz jest bledny i myli sie o kilka lat, z tego co pamietam o 6 do 8). Sluchalem tez audycji Geryla "Przepowiednie Oriona na rok 2012", gdzie autor mowi o tym, ze sytucja taka, zdarza sie co 12k lat. Ok, ale podal on tylko date katastrofy z przed wlasnie 12k lat, a zeby okreslic ciag/petle, potrzebne sa conajmniej 2 takie zdarzenia, a o tym juz mowy nie ma...ale jesli juz...
...czym sie przejmowac... ile my chcemy zyc?
Jesli mialo by sie juz cos wydarzyc to wazne jest jedynie by spedzic ten czas najlepiej jak tylko mozemy(wyobrazam sobie juz sytucaje - jak w filmie katastroficznym, gdzie ludzie zaczynaja myslec o fajnym LCD z sklepu ktory jest dla nich za drogi, a bardzo im sie podoba i zaczynaja im lapki swierzbic). Nie, nie chodzi mi bynajmniej o to byc cos zdobyc, moze czegos po prostu nie zrobilismy, a czego wykonanie przynioslo by nam jakas ulge, komos moze pomozemy?
Sam pamietam jak raz rozmawiajac z pewna osoba powiedzialem jej, ze "w zyciu trzeba sprobowac wszystkiego". No wlasnie, tylko, ze kazdy inaczej postrzega to "wszystko" i drugi raz tego samego bym nie zrobil. Mam na mysli to, ze istenieje pewna rownowaga i jej regul powinnismy sie trzymac.
Pozdr for All
Tak se duzo ogladam,rejestruje i analizuje.Jestem ciekawy wszystkiego i naparawde duzo mam do myslenia,musze wam powiedziec i nasowa mi sie byc moze mysl przewodnia,otóż.Odkad pamietam to zawsze była wojna, zawsze był głod,ludzie sie mordowali i morduja nadal,kłamstwo i zdrada,manipulacje i setki zla ktorego nie chce mi sie wymieniac.Codziennie umieraja setki,tysiace ludzi,jedni z głodu drudzy z choroby inni z broni palnej bomb i innych ludzkich wynalazkow a jeszcze inni umieraja bo chca umzec,taki los se ludzkos szykowala i szykuj.
Armagedon to my juz dawno mamy,amokalipse maja tysiace ludzi w szpitalach kazdego dnia,wiec nie wydaje mi sie ze planeta jaka kolwiek ma tu cos do gadania,jesli ma przeleciec to se przeleci,taka jej kosmiczna droga i natura,tym bardziej ze nie ma muzgu i nie mysli.My sami powinnismy cos zmieniac.Szukamy odpowiedzi w piramidach,kosmosie a nie szukamy ich w sobie a to wlasnie my nosimy wszystkie zagadki i odpowiedzi.Otwuszmy nasze serca,badzmy dla siebie dobrzy,pomagajmy sobie ile sie da, nie oklamujmy sie bo jaki sens,odczuwajmy siebie.Jesli sprubujemy cos zmienic my sami choc wiem ze moze byc cieszko,to juz nie bedziemy musieli szukac.Podazajmy ku rozwojowi naszego ducha,wnetrza bo to ono jest kluczem do wszystkiego.
Wally.. rozumiem, że od dluższego czasu mieszkasz poza Polską. Troszke opuścileś gramatyke :) ..ale wybaczamy. Masz sporo racji w tym co piszesz.. pisz dalej wszyscy chętnie czytają. Mieszkasz może w USA? ..
Moje zdanie jest podobne, ale nie zmienisz ludzi. Większość żyje w swoim świecie, nie myśli, nie zastanawia się, postępuje bez sensownie... często mi ręce opadają. Dokladnie, codziennie ludzie się mordują, umierają w szpitalach, tragedie tysięcy rodzin w każdej minucie... życie jest zbyt krótkie i zbyt piękne, żeby je niszczyć za wszelką cenę, nie wspominając o niszczeniu życia drugiej osoby. W wielu lekturach na temat Nibiru lub innych niebezpieczeństw często się wspomina, że milością i zrozumieniem pomiędzy wszystkimi mieszkańcami ziemii możemy się uchronić.
Tak jak raz juz napisalem, strach nie jest tu potrzebny. Czy jestesmy pewni, ze przezyjemy kolejny dzien nie wpadajac pod kola pijanego kierowcy? NIE, wiec...
Bardzo jednak podoba mi sie temat i gdziekolwiek nie spojze widze odniesiania do Planety - Krzyza... wiec nie moge sie oprzec by nie napisac czegos, co wlasnie przyszlo mi do glowy...
Na ktoryms z filmow o Nibiru pokazany jest tor jej lotu. Najciekawsze jest to, ze porusza sie ona prostopadle do ruchu obiegowego Ziemi i ew mijac ja bedzie od polnocy ku poludniowi. Gdyby odrzucic to, ze planeta bedzie mogla zmienic polozenie Ziemi, albo jej predkosc, a spowoduje zmiene "jedynie" klimatu, to biorac pod uwage pewne skutki jakie zajda, a jakie sa pewne (bo obserwujemy je na codzien - plywy morskie, prady powietrzne), to tak jak wielu z was napisalo wczesniej - Polska jest w bardzo dobrym polozeniu, nie dla tego, ze ktos tak przewidzial, ale dla tego bo:
-w momencie spotkania ubezpiecza nas lad (troszke nas moze powiac, ale mysle ze to wszystko),
-Moze Baltyckie jest nieporownanie mniejszym, plytszym zbiornikiem wodnym niz jakikolwiek z oceanow (co tez nie oznacza, ze nie wywrze na nas zadnego wplywu).
-brak zlaczen kontynetalnych w obszarze
Co innego gdyby tor lotu Nibiru byl rownolegly z torem Ziemi... wtedy mielibysmy - delikatnie mowiac - PRZE"CHLAPANE"
Wezmy jednak pod uwage, ze EW bedziemy w takiej sytuacji pierwszy raz (pierwszy w tym sensie, ze matematycznych skutkow nie jestesmy w stanie przewidziec i tego gdzie nastapia trzesienia ziemi, jak zachodziloby przemagnesowanie, czy ... oglonie nie mozemy przewidziec NICZEGO i nawet najmocniejsze komputery nic nam nie dadza, bo tym zajac by sie mogly jedynie kwantowe, ktore poki co nawet jeszcze nie raczkuja), a pradawne zapiski o tym, ze moze nas 'podtopic', 'przedmuchac' i 'przetrzasc' sa EW bardziej pewne niz pewne, ale to normalne w chwili przelotu tak ogromnego obiektu.
Zauwazmy tez to, ze sytuacja na Ziemi moze sie EW calkowiecie zmienic, lodowego biegunu moze juz nie byc, Polska moze byc tropikalnym krajem, nasze komureczki, komputery, samochody beda mogly juz sie wiecej nie zalaczyc, a co za tym idzie zero produ, zero swiatla, brak Whiskey z lodem, ba, brak lodu (brak zamrazarek - chociaz - nie, zamrazarek bedzie full, "do wyboru, do koloru", ake... no wlasnie wiecie) do niej (bo alkoholu jestem pewien nigdy nie zabraknie - nikt na to nie pozwoli :D). Oczywiscie brak TV i internetu (co ja bede robil? - od razu nasowa sie pytanie). Nie bedzie wielkich sloganow JUST DO IT, CONNECTING PEOPLE, I'M MAC.
Automatycznie tez wielkie aglomeracje miejskie przestaja istniec. Dlaczego? a dlatego bo bedzie trzeba wszystko zaczynac od nowa. Taka mala powtorka z historii, proponuje zaczac od epoki kamienia lupanego, pozniej moze pomyslimy cos o miedzi i stali, a tak za kilka "k" lat moze bedziemy spogladac w swiat z 0 1 mysla. Tyle, ze tym razem bedzie to wszystko trzeba zrobic dobrze, a przede wszystkim - wspolnie.
No ale to wszsytko moje nic-nieznaczace gdybanie, bo szczerze mowiac nie znam sie na tym wcale, nie jestem fizykiem, geografem, chemikiem czy astrologiem, ale zawsze chcialem napisac ksiazke si-fi, a dzieki temu forum moze w koncu mi sie uda :D
Pozdr for ALL !
tak sie zastanawiam po przeczytaniu tego wszystkiego co to jest za gwiazda i czy to jest gwiazda obok ksiezyca
bo jak tylko sie sciemni to tylko widac ksiezyc i ta gwiazde i to tak mocno swieci
moze to jest wlasnie to
ale pewnie sie tylko tym wszystkim zasugerowalem i jak sie myle to mnie poprawcie
Wenus zwana przez rzymian gwiazdą wieczorna, jak i poranna (sądzili, że to dwa odrębne ciała niebieskie). Obok Jowisza najaśniejszy obiekt na nocnym niebie. Jest widoczna gołym okiem wieoczrem i wczesnym rankiem. Niedawno tworzyła bardzo ładny układ z księżycem (odwrócona flaga Turcji)
"Niedawno tworzyła bardzo ładny układ z księżycem (odwrócona flaga Turcji) "
Dokładnie też to widziałem w wieczór sylwestrowy, było idealne niebo i tak też myślałem że to Planeta..
Poszperałem w publikacjach naukowych i nic. Nibiru jest jedynie nazwą Jowisza w języku sumeryjskim. Gdzie są rzetelne dowody na istnienie tej planety, ja się pytam.
Witam wszystkich serdecznie. Przeczytałem wszystkie posty z wielkim zaciekawieniem. Chce napisać, że myślę podobnie jak większość wypowiadających się tutaj tzn sam analizuję całą tą sytuację pod kątem technicznym/matematycznym/fizycznym/astronomicznym
1. Wielkość Ziemi z naszym Księżycem i Nibiru i jej księżycami
2. Przyciąganiem (grawitacją obu planet z jej księzycami)
3. Bliskością jak i również szybkością przemieszcza się Nibiru koło Ziemi ( o zagrożeniach wynikających z posiadanych grawitacji obu planet, które najprawdopodobniej będą oddziaływać na siebie nawzajem, czyli; trzęsienia Ziemi, ruchy tektoniczne, powodzie, zmiana biegunów, zmiany w atmosferze, wypchnięcie nas (Ziemi) w kosmos lub wprost na Słońce itd)
4. No i zderzenie.
I że te wsystkie czynniki mimo iż cały czas się zmieniają (planety są i będą cały czas w ruchu), to z czysto ujmijmy "matematycznego punktu widzenia każda wymieniona przez Was i przeze mnie ewentualność jest prawdopodobna" to po przeczytaniu posta na 14 stronie napisanego przez eninede cytuję
"Na ktorymś z filmów o Nibiru pokazany jest tor jej lotu. Najciekawsze jest to, ze porusza się ona prostopadle do ruchu obiegowego Ziemi i że mijając ją będzie od północy ku południowi."
To całe dywagacje na temat Nibiru rozbiją się w pył. Uzasadnienie poprzedniego zdania jest bajecznie proste. Skoro Nibiru ma przylecieć od północy ku południowi to jakim cudem już niby teraz jest widoczna na południowej półkuli Ziemi? No chyba że tor Nibiru to jakiś zygzak albo na sam koniec czyli 2012 wykona jakąś niesamowitą pętlę co w odległościach kosmicznych jest raczej trudne do wyobrażenia skoro jest to ciało niebieskie bez napędu.
Dziękuję za uwagę. Pozdrawiam.
Najlepsze jest to, że nie ma 100% dowodów, być może dlatego, że rządy nie chcą siać paniki. Czy wyobrażasz sobie co by się zaczęło dziać w momencie kiedy na wszystkich stacjach TV zaczęli by pokazywać pędząca na nas planete, i że nasza cywilizacja i jest u progu zagłady (dla przykładu)... ludzie by zaczeli robić dzwine rzeczy i byłoby to nie do opanowania zapewne.
Tom rozumiem Twój punkt widzenia. Sam odrzucam twierdzenia Wikipedii, w którym piszą jednocześnie porównując tor Nibiru do orbity Neptuna (że niby Neptun jest bliżej niż przewidywany tor wejścia w nasz układ słoneczny Nibiru) i jest to tylko suchar na oficjalnym portalu. Jednak w co wierze to w to, że jest tam napisane iż Nibiru był to Jowisz dla Babilończyków)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Niburu
Z kolei patriks doszukał się nazwy Nibiru również jako określenia dla Jowisza tyle, że w języku sumeryjskim.
Jednak w moim poprzednim poście poruszyłem kwestie "prywatnych obserwacji" Nibiru. Napisze jeszcze raz;
>>> Mieszkańcy południowej półkuli twierdzą, że obserwują już teraz Nibiru właśnie od południa, natomiast część ludzi umieszcza filmy, na których widać przewidywany tor zbliżenia się Nibiru do nas prostopadle od północy.
hmm wkleiło część posta więc spróbuję jeszcze raz
Tom rozumiem Twój punkt widzenia. Sam odrzucam twierdzenia Wikipedii, w którym piszą jednocześnie porównując tor Nibiru do orbity Neptuna (że niby Neptun jest bliżej niż przewidywany tor wejścia w nasz układ słoneczny Nibiru) i jest to tylko suchar na oficjalnym portalu. Jednak w co wierze to w to, że jest tam napisane iż Nibiru był to Jowisz dla Babilończyków)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Niburu
Z kolei patriks doszukał się nazwy Nibiru również jako określenia dla Jowisza tyle, że w języku sumeryjskim.
Jednak w moim poprzednim poście poruszyłem kwestie "prywatnych obserwacji" Nibiru. Napisze jeszcze raz;
>>> Mieszkańcy południowej półkuli twierdzą, że obserwują już teraz Nibiru właśnie od południa, natomiast część ludzi umieszcza filmy, na których widać przewidywany tor zbliżenia się Nibiru do nas prostopadle od północy.
W tym momencie może pojawić się teza, że " Nibiru to jedna sprawa a to co widzą ludzie na południu Ziemi to druga sprawa..."
Osobiście mam nadzieję, że żadne z tych "możliwości" nie jest prawdą bo i tak nawet przy jednym takim obiekcie będziemy mieć i tak za dużo wrażeń.
Oczywistym jest, że jeżeli faktycznie istnieje coś takiego i leci w naszą stronę, to gdyby rząd dał pozwolenie na to by wszystkie media zaczęły o tym "trąbić" to doczekalibyśmy się końca świata przed czasem. Przypuszczalnie część ludzi zamiast spędzić te ewentualne 3-4 lata w pokoju i miłości jednocząc się, została by przestępcami (skoro mają zginąć to co im zależy prawda?).
Istnieje jeszcze inna ewentualność. Światło w próżni pokonuje określoną drogę liczoną w latach świetlnych. Teleskop Hubble`a obserwuje skrawki nieba z tysiącami a nawet z milionami gwiazd na raz (takie jak nasze słońce). Naukowcy twierdzą, że te słońca / gwiazdy a raczej ich światło, które (już / jeszcze) widzimy jest tylko lustrem czasu a mówiąc ściślej odległością jaką jeszcze owe światło pokonuje docierając do nas. W rzeczywistości jednak tych słońc / gwiazd i ich światła może tam już dawno nie być (naszemu Słońcu pozostało mniej więcej 5 mld lat) . Może to co oglądają ludzie na północnej półkuli to właśnie światło, które leci w naszą stronę jakiejś gwiazdy, która umarła / wybuchła lata świetlne temu a jej rozbłysk dociera do nas dopiero teraz.
Oglądałem kiedyś program na discovery science o pulsarach (szczególny rodzaj gwiazdy / słońca ). W starożytnych Chinach lub Japonii ktoś sporządził notatki z takiego właśnie widowiska. Pisał że światło było tak jasne, że mógł pisać w nocy. Mowa była o mniej więcej kilku tygodniach (dokładnie nie pamiętam oglądałem to kilka lat temu). Nasi współcześni naukowcy zainteresowali się tym faktem (przeczesali ten kawałek nieba opisany przez starożytnych). Z początku myśleli, że chodziło o kometę. Okazało się jednak, że w części nieba opisywanej przez starożytnych, odnaleźli ślady po umierającej gwieździe. Po zbadaniu drogi światła jaką przebyło i pyłu gwiezdnego gwiazdy stwierdzili, że to co opisali ci starożytni było właśnie takim światłem.
I teraz zdanie, które napisałem wyżej; może to co obserwują ludzie z południowej półkuli jest właśnie takim zjawiskiem? Światłem które leci w naszą stronę i będzie lecieć.
Bo biorąc pod uwagę fakt, że gwiazda umiera jakiś czas ok. 200-500 mln lat) - towarzyszą temu zmasowane wyrzuty światła i gazu w przestrzeń kosmiczną. Umierająca gwiazda traci swoje pole magnetyczne, które przestaje utrzymywać "regularność" w oddawaniu promieni świetnych, jednocześnie z powodu zakłóceń magnetycznych traci grawitacje (gwiazda to głównie gazy, które tylko i wyłącznie dzięki grawitacji formują kuliste słońce). Tak więc tracąc grawitację spowodowaną traceniem pola magnetycznego gwiazda "puchnie" wyrzucając w przestrzeń jeszcze więcej gazów i światła. Więc jak już napisałem wyżej proces ten trwa ok 200-500 mln lat, to przez ten czas takie słońce "troszkę" tego światła jeszcze zdąży wyrzucić w przestrzeń i na zegarze kosmicznym chwile minie zanim ostatnie promienie miną chociażby naszą planetę. I może to jest to całe zjawisko nazwane Nibiru? Wcale może nie być pędzącego ku nam brązowego karła z towarzyszącymi księżycami. Może to byś właśnie zwierciadło czasu, które pokazuje nam jak wyglądała "śmierć gwiazdy".
Bo tak z drugiej strony jak niby taki mini układ słoneczny miałby opuścić Normalny Układ Słoneczny? Wszystko we wszechświecie oddziałuje na siebie przez grawitacje. Skoro Nibiru ma 7 księżyców czy tam 5 (zależy od źródła) to same księżyce powinny utrzymać taką planetę "w miejscu" czyli na orbicie. Poza tym brązowy karzeł to nieudane słońce. A co się dzieje z takowymi? Albo wyrzucają w przestrzeń pył kosmiczny, z którego tworzą się nowe planety i słońce (czyli nowy układ słoneczny) albo czarna dziura. Moim zdaniem jest wysoce nie prawdopodobne żeby coś wielkości Jowisza z kilkoma księżycami podróżowało sobie przez przestrzeń. Nawet zakładając, że Nibiru spotkał na swojej drodze coś co byłoby go w stanie wybić z orbity to spotkanie 2 takich obiektów przypominało by bardziej wybuch / zderzenie dwóch samochodów i pozostałoby tylko pasmo asteroid, które w wyniku własnej bliskości / grawitacji i posiadanego ciepła po wybuchu, krążąc blisko siebie po kilku milionach lat pozlepiały by się w jeden twór. A nie jak to jest przedstawiane "w stanie nienaruszonym pędzi sobie do nas kopia Jowisza z księżycami".
Ponownie dziękuję za uwagę. Pozdrawiam
Przepraszam za "literówke słowną" - na górze w 3 akapicie napisałem północną, rzecz jasna chodzi mi cały czas o półkulę południową :)
Mam nadzieję, że to nie jest problem, że w takich kawałkach to piszę :P :P :) Jeżeli tak to z góry przepraszam.
Jeśli chodzi to, że jakoby Nibiru mogłoby być Jowiszem, daje linka http://www.erikparker.com/articles/art_pics/akkad3b.jpg i objaśniam planety zgodnie przedstawionym tłumaczeniem Niebiańskiej Bitwy - czy też tego jak wyglądał Układ Słoneczny po niej - planete idą odwrotnie do ruchu wskazówek zegara - każdy to zauważy. W środku - Apsu (Słońce), Mummu (Merkury), Lahamu (Wenus), Ki (Ziemia), Kingu (nasz Księżyc), Lahmu (Mars), potem w oddaleniu niewielkim widzimy kolejną planetę - Nibiru (Planetę Przejścia). Następnie zbliżone od siebie wielkością Kishar (Jowisz), Anshar (Saturn), Gaga (Pluton) , Anu (Uran), Ea (Neptun). Pomiędzy Jowiszem a Marsem jest wiec inna planeta w tej kolejności ze względu na orbitę, gdy zbliży się do centrum układu. Pozdrawiam
Widze... temat jak rzeka, ale zaczelismy odbiegac czasem od glownego watku, czesto sie powtarzamy (przeczytajcie wszystkie posty!) albo po prostu pisac nie na temat, albo walczyc o iPoda :/, a ja chce napisac po prostu 'te' ksiazke ;), wiec:
Jesli cos zle zrozumialem poprawcie mnie...
Scislowiec - napisales, ciekawa razprawke na temat gwiazd. OK. Ale co do nibiru - twoje wiadomosci sa nie pelne (lub moje, co tez nie jest niemozliwe, ale bardziej nieprawdopodobne). Wg tego czego sie dowiedzialem uklad sloneczny - matka, wokol ktorego krazy nibiru nie jest powiazany z naszym (nieliczac tego, ze jest jego bliziutkim sasiadem i obiega oba planetaX).
Twoje teorie sa dosc ciekawe. Ale powiem Ci jedno, w kosmosie dzieja sie rzeczy ktore dopiero poznajemy, albo moze nawet nigdy nie poznamy tak wiec mozna na poczekaniu wymyslec ~50 teorii dlaczego dzieje sie tak jak sie dzieje.
A' propos mozliwosci nie-istnienia juz tamtego ukladu z powodu duzych odleglosci (to co widzimy teraz w miejscu Nibiru wydazylo sie kiedys i juz nie istnieje). Takie zdazenia zachodza, powiem wiecej sa oczywistym nastepstwem wszystkiego, ale dotycza wiekszyh odleglosci liczonych w dziesiatkach czy nawet setkach lat swietlnych. Przypominam, ze swiatlo, ktore wypromieniowuje Slonce dociera do nas po 8 min, a nie jest to wcale mala odleglosc. Mysle wiec, ze sytucja w ktorej obserwowany przez nas obiekt (Nibiru) moglby juz nie istniec jest nieprawdopodobna, a roznica w 'tym co widzimy' i 'to co jest na prawde' jest liczona w zaledwie kilku latach, ale reki za to uciac sobie nie dam, bo jak to sie mowi... pewnie juz bym jej nie mial :).
Po za tym wszystkim za bardzo sie przejelismy calym tematem.
Prawdopodobnie (bo nie jestesmy pewni) nic sie nie stanie! Jesli kazdy zacznie wierzyc w to, ze cos sie zmieni (wielu przewiduje przylot pradawnych bogow ktorzy wybawia swiat z chaosu) to niech przestanie tak myslec wiekszy bedzie problem, jak dowiemy sie 23.12.2012, ze kolejny PEWNY armageddon 'przepadl'. Jesli chcemy zmienic cos w naszym zyciu NIE CZEKAJMY DO przylotu Nibiru, juz to robmy - oczywiscie zaczynajac od siebie. Pamietam dwa odcinki serialu M.D.House, w ktorym dr James Wilson mowi pacjentowi, ze ma raka i niebawem umrze. Ten sprzedaje wszystko po to by skosztowac tego czego jeszcze nie sprobowal. W nastepnej czesci zniesmaczony Wilson przyznaje pacjentowi blednosc wynikow badan. Nie musze chyba mowic jaka byla reakcja 'chorego' ? :D
Wiec:
ENJOY YOURSELF ! CIESZCIE SIE I CHLONCIE DOSWIADCZENIE... ale oczywiscie bez przesady :)
"Istnieje teoria, że jeśli ktoś kiedyś się dowie, dlaczego powstał i czemu służy wszechświat, to cały kosmos zniknie i zostanie zastąpiony czymś znacznie dziwaczniejszym i jeszcze bardziej pozbawionym sensu.
Istnieje także teoria, że już dawno tak się stało"
Eninede dokładnie w paranoje nie wolno popadać :) Aczkolwiek ja, jak i pewnie cześć ludzi uważa ten temat za co najmniej ciekawy. Choćby jak taka odskocznia od zwykłych spraw hehe. A zresztą co ma być to będzie - nie należy przejmować się jutrem, "bo dość ma dzień swojej biedy" (pogdybać jednak zawsze można ;) Pozdrawiam :)
Dokladnie o to mi takze chodzi. Gdyby nie tajemniczosc calej sytuacji nie zawracalbym sobie 'gitary' by na taki czy inny temat odpowiadac. Calosc jest na tyle fascynujaca i (przez rozne zrodla/dokumenty/naukowe wywody) prawdopodobna, ze mnie zaciekawila co gwarantuje Tobie nie jest czyms latwym.
Widze jednak, ze co niektorzy sa bardzo przekonani do pewnych racji i zle bylo by dla nich gdyby owego 23.12.2012 nic sie nie stalo bo niczym pacjent z M.D. House slyszacy 'prawdziwa nowine' bardzo sie zmartwia.
Poczekajmy, zobaczymy. Narazie, powiedzmy sobie szczerze wszystko wyglada jak scenariusz filmu fantastycznego, bo zdjecia amatorow z nieba na ktorym widac Nibiru na tle wschodzacego slonca, za wiarygodne nie przyjme :]
Enimede
Jednak nie zrozumiałeś o co mi chodziło. Już tłumacze. Pisząc - jak to ująłeś - „rozprawkę na temat gwiazd” (oczywiście to co napisałem to jest tak mocno „z grubsza” bo jak bym zaczął wpisywać wszystko co współczesna nauka wie o słońcu to by chyba serwera brakło :P ) chciałem zwrócić uwagę na 2 fakty
1. czym jest gwiazda
2. i jak umiera.
Dlaczego? Ponieważ Nibiru nazwana została Brązowym karłem. I tak jak pisałem wyżej brązowy karzeł to nieudana / umarła gwiazda, która już nie świeci. A co zostaje na miejscu gdzie kiedyś była gwiazda? Są dwie możliwości;
1. Podczas umierania / wypalania się gwiazdy wyrzuca ona tak zwany pył kosmiczny, z którego na przestrzeni miliardów lat powstają nowe planety i słońce.
lub
2. Po tym jak gwiazda straci już wszystkie gazy i „skurczy się” jest możliwość, że się zapadnie (imploduje) i powstanie czarna dziura.
W żadnym z tych dwóch przypadków, współczesna nauka NIE mówi o tym jakoby umarłe słońce mogłoby opuścić swoją dotychczasową „pozycję”.
Wszystko to co pisze są to fakty naukowe (wystarczy włączyć Discovery science lub National geografic kiedy są programy o kosmosie).
Wracając więc linijkę wyżej (do nie zmieniania pozycji prze umarłe słońce, gdzie de facto na miejscu takiego układu słonecznego, w którym gwiazda przestała być gwiazdą, jest sam pył kosmiczny).
Wytłumaczę tylko w jednym zdaniu dlaczego sam pył. Jak pisałem w poście na 16 stronie – słońce „puchnie” co jest spowodowane traceniem pola magnetyczne co z kolei zaburza jej pole grawitacyjne, które nie utrzymuje gazów blisko siebie (zmasowane wyrzucanie tych gazów w przestrzeń kosmiczną) – w wyniki czego planety ulegają zniszczeniu (wszystko oczywiście trwa te kilkaset milionów lat ok. 200 mln do 500 mln). Więc planety stosunkowo blisko takiego słońca zaczynają się znajdować coraz bliżej niego i albo zaczynają podążać w jego stronę spalając się w jego „górnych warstwach” albo czekają na ostateczny wybuch takiej gwiazdy i rozpadając się w przestrzeni kosmicznej i na przestrzeni kolejnych miliardów lat powstaje z nich i z pyłów po umarłym słońcu nowy układ słoneczny.
Reasumując; Jest nie możliwe aby coś takiego jak brązowy karzeł przewędrowało przez jakikolwiek odcinek przestrzeni kosmicznej. Dodam jeszcze, że znalazłem źródło callmeexe podajże nibirux.prv.pl ??? gdzie jest pokazane jak niby jeden z satelitów (księżyców) Nibiru dawno temu rozbił Ziemię na 2 części. Zakładają, że tak było, to proces kształtowania Ziemi i innych planet naszego układu słonecznego trwał jak się szacuje ok. 4-5 miliardów lat. Czyli co Nibiru jest naszym „sąsiadem” już od tak dawna? Tak apropo rozpadania się planet jest to „naturalny proces” dla przykładu Ziemi pozostało około 4-7 miliardów lat zanim się rozpadnie – nasze słońce zginie jak szacują naukowcy za około 5 miliardów lat. Zauważmy, że Ziemia jest od początku jej istnienia (mówię tu o początku powstania życia na naszej planecie (bakteriach) jest w bardzo dogodnym położeniu. (chodzi mi o położenie względem słońca – Ziemia jako jedyna planeta ma warunki do rozwoju życia)
(nieco bliżej i byłoby za gorąco, nieco dalej w kosmos i byłoby za zimno)
Pomińmy na moment fakt że Nibiru jest tym brązowym karłem i załóżmy że jest „normalną planetą” krążącą na owalnej orbicie wokół naszego słońca. I że faktycznie jest naszym towarzyszem od tych 4-5 miliardów lat. To biorąc pod uwagę jest „przypuszczalną orbitę” –te 3600 lat znaczyłoby to iż była ona wystawiana na skrajnie różne warunki kosmiczne. Ujmując to w skrócie;
1. Raz na te 3600 lat przelatując koło słońca, nasza gwiazda musiałaby wywierać na nią grawitacyjny wpływ i jednocześnie ocieplać ją. Potem gdy Nibiru oddalałaby się ponownie powoli by zamarzała a jej powierzchnie uspakajałyby się odczuwając coraz mniejszą grawitacje.
2. Ocieplanie i zamarzanie- to chyba każdy rozumie? Skoro Nibiru na przeszło 3000 lat wylatuje dalej niż znajduje się orbita Neptuna wyobraźcie sobie jak musi ona zamarzać. I teraz jej 600 lat zbliżania do naszego słońca grawitacja rośnie z każdym kilometrem i jednocześnie jest coraz cieplej.
Przypuszczam, że wystarczyłyby te 2 czynniki działające razem przez te 4 miliardy lat żeby Nibiru się rozpadła.
Weźmy na przykład kaniony w Kolorado jak woda wyrzeźbiła krajobraz. Myślę że to samo działoby się na Nibiru tyle, że nieco gwałtowniej (oddalanie i przybliżanie do słońca raz na te 3600 lat)
Apropos tego przemyslenia: "Przypuszczam, że wystarczyłyby te 2 czynniki działające razem przez te 4 miliardy lat żeby Nibiru się rozpadła.Weźmy na przykład kaniony w Kolorado jak woda wyrzeźbiła krajobraz. Myślę że to samo działoby się na Nibiru tyle, że nieco gwałtowniej (oddalanie i przybliżanie do słońca raz na te 3600 lat)" - myślę, że podstawowym pytaniem jest czy jest "tam" lód/woda, bo w innym przypadku nie specjalnie jest czym rzeźbić powierzchnie planety. Rozumiem co masz na myśli, ale prawdopodobnie można również wykluczyć obecność wody na domniemanym Nibiru.
Jednak ja za bardziej prawdopodobne uważam to, że skoro Nibiru jest brązowym karłem nigdy nie opuściłaby swojego położenia w kosmosie.
Eninede piszesz, że można na poczekaniu wymyślić 50 teorii. Ja wolę się oprzeć się na tym co słyszę na takich programach jak Discovery science i national geografic (w kwestiach kosmosu).
Moje spostrzeżenie "nienaukowe". Po oglądnięciu co niektórych nawiedzonych filmików na youtube albo misja faraon wydaje mi się, że ludzie na siłę szukają jakichś problemów i sensacji.
Dodam na koniec, że zgadzam się z callmeexe i eninede; nie wpadajmy w paranoje. Nie bądźmy takimi pacjentami którym ktoś postawił złą diagnozę. Jednak sam temat z czysto naukowego punktu widzenia jest bardzo ciekawy. Osobiście chciałbym żyć jeszcze długo i szczęśliwie – hmm mi zostały jeszcze niecałe 2 miesiące szczęścia ponieważ sesja zbliża się nieubłaganie hyhy.
To tylko sesja. Nie popadaj w paranoje ;) Ostro się rozpisałeś i wiele masz racji Ścisłowcu. Miło było poczytać z innego punktu widzenia. Plusik dla Ciebie.
Możliwe jest raczej, że Nibiru nie jest brązowym karłem a złapanym i jak opisuje kosmogonia sumeryjska czymś w rodzaju niebiańskiego najeźdźcy, planety przybyłej spoza Układu Słonecznego i złapanej w grawitacyjną "sieć" naszego Słońca. A i możliwe, że jest jednak planetą z np. niezwykle gorącym jądrem, albo ciągle aktywnej wulkanicznie. Jest to wg mnie jedyna możliwość na ciągłe ogrzewanie powierzchni i utrzymywanie temperatury na odpowiednim poziomie nawet w głębi kosmosu. Aczkolwiek nie wiem dokładnie, nie jestem astrofizykiem ;)
W takim razie nikt tu NIC ABSOLUTNIE nie wie na ten temat, a wszsytko opiera sie na domyslach i tym bardziej zaczynam wzmacnaic sie w przekonaniu, ze to zwykla mistyfikacja/fikcja/fantastyczny pomysl majacy na celu jak zwykle zgromadzenie pieniedzy. To co ja czytalem i ogladalem nijak sie ma do wiadomosci ktore przedstawiasz, ale wspiera to co napisali inni w postach do tej chwili.
To co napisze mam nadzieje bedzie bardziej racjonalne, bo jak sam zauwazyles niektore rzeczy wydaja sie byc dziwne, bo jak z takiego karla mogla by powstac planeta... no walsnie i tu masz racje:
Piszesz, ze opierasz sie na kanalach telewizyjknych nie wiem wiec czy to przez to, ale, albo z powodu niedokladnych Twoich opisow, badz ukrywanych przed nami przez swait miediow faktow (bo jak wielu zauwazylo media na ten temat ani slowa [racjonalna zagrywka w przypadku nadchodzacego armaggedonu] - a tu taki Discovery) wiele rzeczy wydaje sie niejasnych i niespojnych (nie osadzam i nie oceniam Ciebie, bo wiem jak w tak rozleglym temacie latwo jest sie zagubic/stracic watek czy po prostu nie byc w stanie przelac wszystkich swych mysli)
Nibiru to nie umarla gwiazda, jak sam to zauwarzyles planeta z 'karla' powstac nie mogla (bo co by ja wtedy ogrzewalo/oswiecalo, po za tym gwaizdy karlami nie sa od 'urodzenia', ale sie wypalaja - nie wybuchaja, a z poczatku zwiekszaja swa objetosc by na samym koncu tlic sie jedynie) a przynajmniej nie isteniej taki zaden dowod naukowy/przypadek dokumentujacy to. Z poczatku bedziesz moze sie ze mna nie zgadzal, ale gwarantuje ci, ze na koniec puzle same sie uloza.
Jesli bierzemy pod uwage domysly (to ze planeta mogla powstac z gwaizdy), to ja tez kilka wytocze - i ostrzegam beda wydawac sie bardzo fantastyczne, ale jako calosc - spojne.
Nibiru jest planeta (posiadajaca kilka ksiazycow ktore spelniaja rozne funkcje - ? - o tym za chwile) obiegajaca ta umierajaca gwaizde. I to z ta planeta matka, nasza Ziemia kiedys podobno sie zderzyla. Bylo to kilkadziesiat lub kilkaset tys lat temu - dla Ziemi sa to cykliczne zdarzenia (nie samo zderzenie - bo bylo to tylko raz, ale same spotkania), ale dla ludzi dopiero (byz moze) 4 znane (ktore dane im bylo uswiadczyc).
I tu zaczynam fantastyke...
W kazdej religii jest watek potopu, konca swiata. W kazdej jest watek Bozy - przyjscia w czasie ostatecznym Boga na Ziemie. A teraz cos wspolnego nie tylko dla judaizmu, katolicyzmu, buddyzmu i islamu - Oko Ballora, ktore z wymienionymi wczesniej wierzeniami laczy takze i religie Majow. Robi sie coraz ciekawiej prawda....? Co to jest ? Wg swietych ksiag srodek jakim bogowie w chwili nieposluszenstwa karza nas, a wg Majow - ogromna budowla-iglica zbudowana na planecie/ksiezycu majaca funkcje broni (Annanukow - bogowie Majow), a bedaca tak silna, ze mogaca (przypuszczalnie) zmieniac strukture ukladow slonecznych. To wlasnie dzieki niej na Ziemi moglo powstac zycie, to dzieki, a raczej za jej przyczyna wiemy o Potopie.
A' propos ksiezycow Nibiru - sadzi sie, ze planeta X nie jest ta glowna, ale jest wlasnie ksiezycem tej wiekszej planety bo tylko na nim moglo powstac zycie. Inny ksiezyc natomiast posiada wybudowanz przez bogow owa bron (a sam sluzy jako specyficzna "baza wypadowa/militarna").
Uff nie wiem co tu by jeszcze napiac. No i to teraz ja stracilem atek. A zreszta co ja tam bede sie rozpisywal - palce sa mi jeszcze potrzebne przez conajmniej 4 lata ;P - a jesli chcecie wiedziec wiecej... przeczytajcie encyklopedie :D, albo pytajcie - z checia z wami wymienie sie pogladami, a najlepiej skoczcie tu jesli zaciekawil was religijny temat -->> http://www.ndw.v.pl/forum/zobacz_artykul.php?id_artykulu=11299
PS.scislowiec...napisales....
"nasza gwiazda musiałaby wywierać na nią grawitacyjny wpływ i jednocześnie ocieplać ją"
Mam nadzieje, ze chodzilo ci o sile przyciagajaca, potocznie zwana po prostu przyciaganiem, bo grawitacja to zjawisko lokalne (tak jak na naszej planecie). Jesli to wlasnie miales na mysli to sie zgadzam.
Co do ocieplenia... jesli nie wiemy jakie warunki przewaznie panuja na Nibiru (jesli wezmiemy pod uwage to co napisalem, ze moze jednak posiada ona swoja gwiazde) to liczyc sie bedzie "jedynie" "czas oderwania" od swojej gwiazdy co tez nie wiadomo jak na nia wplywa bo nie wiemy czy jest martwa planeta, czy ma zastygle jadro i jakie panuje na niej cisnienie.
A rozerwanie ... mysle, ze nie odbylo by sie to tak wcale latwo, powiem wiecej bylo by to najtrudniejszym etapem zycia planety. Jak juz napisalem wczesniej zalezy to od jej budowy no i skladu, a najbardziej od dlugosci lotu. Przy tak dlugim okresie lotu planeta ochadza/ociepla sie stopniowo - tak jakby - przyzwyczaja sie. Jesli czas ten bylby krotszy, o wiele krotszy, wtedy ....moze. To tak jakby nalac do szklanki zimnej wody, wylac ja i zalac od razu wrzatkiem - no chyba wiemy wszsyscy co sie stanie.
Każdy dzieli się tym co wie lub pyta o to, na co ktoś może znać odpowiedź precyzyjniejszą lub mniej. Ja np. od tej strony jakim dokładnie ciałem niebieskim jest Nibiru nie wiem - przyznaję, wiem natomiast co nie co o tym co mówią związane z nią zapisy sumeryjskie, babilońskie, egipskie. Oznaczana była w nich symbolem niebiańskiego dysku - http://www.darkstar1.co.uk/Ishtar1.jpg - i tak na prawdę dopóki nie zostanie ona zlokalizowana w rzeczywistości tak do tego czasu pozostają tylko zapisy starożytnych.
Eninede
Dlatego właśnie pisałem na jakiej podstawie opisuję to w moich postach. Jeżeli znasz inne bardziej – nie wiem jak to ująć – „wiarygodne i racjonalne źródło naukowe” to się nie krępuj i wymień / podaj . Faktycznie discovery czy national geografic nic nie mówią o Nibiru. Natomiast o samym badaniu otaczającego nas kosmosu tak. Tak więc moim zdaniem wykreowanym na podstawie tego czego się dowiedziałem z tych kanałów to istnienie Nibiru jest po prostu NIEMOŻLIWE.
Do racjonalnej i logicznej oceny uważam, że nie powinniśmy mieszać religii z nauką.
Tak eninede, chodziło mi o siłę przyciągania – to taki mój skrót myślowy był wybacz.
Nie musimy wiedzieć jakie warunki tam panują żeby stwierdzić, że wraz z oddalaniem planety robi się tam zimniej a wraz z jej przybliżaniem robi się tam cieplej.
Jeżeli natomiast mielibyśmy się dowiedzieć czy jest martwa, jakie ma ciśnienie lub inne informacje o panujących tam warunkach trzeba byłoby wysłać sondę żeby zebrała dane…
Co do rozerwania. Troszkę źle się wyraziłem, chodziło mi o to, że przy nie regularnej orbicie planeta mimo wszystko ulegałaby powolnemu rozpadowi na przestrzeni lat…. 3600 lat obiegu planety jak podają źródła to trochę tak jak dla takiej szklanki kilka minut w lodowatej wodzie i nagle została by zalana wrzątkiem. Za pierwszym razem może się nie rozpadnie ale powtórzmy to kilka razy a powinno się udać – przy czym na szklankę nie działa zmieniająca się siła przyciągania a na Nibiru nawet jeżeli istnieje albo istniała tak.
Jednym słowem; do chwili kiedy faktycznie nie zobaczę tego Nibiru na niebie, będę uważał ten cały fenomen planety X za mit starożytnych.
Bardzo ciekawy artykuł. To dzięki niemu się tu zarejestrowałem. Zgadzam się z kilkoma "faktami" skoro ta planeta(układ słoneczny?) pędzi tak szybko to powinna się "spalić" ew. rozpaść na kawałki co powinno zabić domniemane życie na tym czymś. Trzeba dodać czygo chyba nikt tutaj nie poruszył że obraz który widzimy przez teleskopy jest "opóźniony" uzależnione to jest od odległości i szybkości światła która jest stała tak więc to coś że się tak wyrażę może już nie istnieć. Poza tym skoro to Nibirum miało stworzyć Ziemię i pas asteroid to czemu się sam nie rozpadł? A np. może być to inny układ słoneczny który niby ma zmierzać w naszym kierunku to co? Równie dobrze może to być słońce które ma zakończyć swój żywot a jak wiekszość tu zgromadzonych wie że słońce sie powiększa co spowodowane jest ilością helu w stosunku do wodoru gdzie to 2 zmienia sie w to 1 i to może być właśnie takie słonce "umierające" i wydaje się nam że się zbliża.
Troche zawile ale chyba zrozumiale.
Ups zapomniałem dodać większośc kanałów które "nie uczą" odmóżdzają bo nie trzeba wysilać szarych komórek taka "polityka" za przeproszeniem pieprzenie o niczym.
Poza tym troche dziwne żeby "12 planeta" krążyła tak daleko i tak blisko zarazem. Oglądając to video zauważyłem coś innego według zdjęć przedstawiających orbity planet Ziemia może być w ogóle w innym miejscu niż przeleci Planeta X
Jeszcze jedno. A' propos tego czy planeta ta wogole istnieje --> www.nasa.gov
Poswiecony jest tam oddzielny dzial, w ktorym oczywiscie organizacja przyznaje sie do odkrycia tej planety, co wiecej oprocz nadania jej swojej nazwy takze i tam istnieje ona jako Nibiru. Nie ma jednak informacji odnosnie tego, czy sie do nas zbliza.
Tak sobie pomyslalem, ze moglem troszke zadumac co poniektorych, laczoc temat Nibiru i bogow, sam jednak tak jak juz to wielokrotnie napisalem NICZEGO NIE POWINNISMY SIE OBAWIAC, co wiecej, sam po przeczytaniu tych wszystkich postow/dokumentow obejrzeniu filmow na temat planety krzyza poczulem sie z kilku powodow lepiej... pewnego razu tak sie zaczytalem w temacie, ze zapomnialem o bolacym zebie i o dziwo do dzis nie daje o sobie znaku (bynajmniej go nie wyrwalem) :D
Mam na mysli po prostu to, ze szczatkowe informacje najczesciej powoduja niezrozumienie i moga prowadzic do zamieszania/chaosu. Z drugiej jednak strony "nie wszystko tez na raz", pewne 'dane' nasz biologiczny procesor musi sobie przyswoic, jesli 'pojdziecie ta droga' (i nie nawiazuje tu bynajmniej do naszego b. prezydenta ;) negujac jego zdanie - "Ludwiku Dorn, Sabo... Nie idzcie ta droga") obiecuje wam bedziecie spokojniejsi jesli wogole nie jestescie (ale na pewno sa tacy ktorzy mogli sie przestraszyc).
Eninede... zlituj się :) "PS.Goraca cherbata byla by tez wskazana ;)" HERBATA .. samo "h" .. łatwo zapamiętać, ponieważ samo słowo herbata jest podciągnięte od słowa "herb" z angielskiego co oznacza zioło. Starajmy się unikać, aż tak pokaźnych byków :)
Tommy słowo "herbata" nie jest podciągnięte od angielskiego "herb", a od łacińskiego "herba". Świat nie zaczął się od angielskiego i na nim się nie skończy. Lingua latina mater linguarum est
Przepraszam, ze tak w czesciach. Sam tego nie lubie, ale jak zaczolem pisac ostatni post nie bylo tych wszystkich poprzednich... :)
'Ciekawy' (i chyba dobrze) czlowieku... :)
Mam nadzieje, ze nakarmie Twoja ciekawosc odpowaidajac na Twoje pytania.
Po pierwsze...
Nibiru mogl sie nie rozpasc przy zderzeniu z prostego powodu... byl po prostu wiekszy (to tak jak zderzenie 'malucha' z tirem, no moze nie do konca bo wtedy malucha nie ma a tir caly... ale na pewno wiesz o co chodzi).
A co do ukladu slonecznego... to odrzucamy na samym poczatku z prostego wzgledu - gwiazda jakakolwiek by ona nie byla, lecac w nasza strone na pewno bylaby widoczna, a my bez problemu moglibysmy ja dostrzec (nawet amatorzy z nieprofesjonalnymi lunetami). Jako ciekawostke dodam, ze na bezchmurnym nocnym niebie jestesmy w stanie dostrzec zaraz po Drodze Mlecznej najwieksza galaktyke - Andromede.
A co do odmozdzania ... nie przesadzajmy ... czasem kazdemu sie przyda :) chodz sam osobiscie TV nie ogladam.
O proszę, nowa osoba zainteresowana tematem. Ciekawy :)
Ja na stronie 15 / 16 umieściłem posta jakoby ludzie widzieli światło. Cieszę się, że poruszyłeś tą kwestię ciekawy bo już myślałem, że jestem jedyny hyhyhy…
Plusik dla Ciebie
W dalszym ciągu podtrzymuje własne zdanie zawarte w moich postach – że z czysto technicznego/matematycznego/fizycznego punktu widzenia (a przynajmniej na tyle ile wiemy o kosmosie) to istnienie Nibiru jest nie możliwe.
A to co można znaleźć „w sieci” na ten temat, to ilustracja mieszanki strachu, ciekawości i religii, niewiedzy itp…. Jeżeli jednak istnienie Nibiru okaże się prawdą (zobaczę to na niebie) to umieszczę tu posta, że nauka to nie wszystko i takie tam :p
Osobiście widzę o wiele bliższe i zarazem realne zagrożenie dla całej cywilizacji znajdujące się na Planecie Ziemia…..i nie mówię o zmieniającym się klimacie, który zresztą jest - jak mówią naukowcy na discovery science - procesem naturalnym średnio co około 10 tyś lat jest zlodowacenie, a my/ współczesna cywilizacja tylko to przyspieszyliśmy). Chodzi mi o sytuacje na świecie. USA – wojna Afganistan i Irak. Okresowo pogarszająca się sytuacja w Palestynie – Strefa Gazy. Rosja – niedawny atak na Tbilisi (ciekawe kto następny?), zakręcenie kurka z gazem. Chiny od 2005 produkują broń atomową bo skończyła im się „umowa z zachodem o nie produkowaniu”. To wszystko jeszcze polane sztucznym kryzysem na rynkach finansowych. Powiem krótko – „nawet” ludzie rządzący państwami nie mają nerwów ze stali i są tylko ludźmi. I chyba nie trzeba być geniuszem politologii (ja sam jestem studentem 3 roku finansów) żeby stwierdzić, że nie jest za wesoło. :(
Dla mnie to wygląda tak jak by ludzie tworzyli kryzysy na siłe. Potem chcą zwalić winę na: inncyh, komety, planet, apokalipsę z obsikanie deski w WC włącznie....
Wpadło mi coś jeszcze...
Może i Niburu to taki "tir" a Ziemia to "maluch" ale skąd jest ta pewność że jest większa od Ziemi? Troche poszukałem i nie wiadomo nic(chyba) o jej budowie jako ogół.
eninede - Planeta która została odkryta w 2005 r. (a właściwie w 2003, ale sie nie dopatrzyli) ma już nazwę i brzmi ona Eris. Miała jednak sporego pecha, a razem z nią Pluto - wypadły z grona 8 wspaniałych i tworzą teraz grupę planet karłowatych do których zalicza się jeszcze Ceres (z pasa głównych planetoid) oraz obiekty z pasa Kupiera ( MakeMake + w/w pechowcy).
2005 r. to również pechowy okres w życiu Zacharii Sitchina, czyli pana, który wmówił co poniektórym, że Sumerowie znali wszystkie 9 planet naszego Układu Słonecznego + Nibiru. Wiedzę ten, ów tajemniczy lud pozyskał od niebiańskich przybyszów z Planety Przejścia - w skrócie Annunakich. Jak widać, ta o lata świetlne bardziej rozwinięta cywilizacja od naszej popełniła ten sam błąd - nie zauważyła Eris. Może byli tak samo leniwi jak my i szukali tylko po Ekliptyce? Pewnie tak, a fakt, że sami fruwali nie po jej osi, im nie przeszkadzał.
Biorąc pod uwagę fakt, że Eris jest większa od Plutona składam formalny wniosek o zmianę kodowej nazwy Nibiru na "Planetę 13". Powołując się na dość powszechne znaczenie tej liczby w numerologii chałupniczej sądzę, że z marketingowego punktu widzenia jest to zabieg słuszny i wskazany.
Pozdrawiam!
P.S. Ta strona wywala mi wszystkie przeglądarki jakie posiadam (IE, Opera, FF i Chrome)
Bardzo często zamiast strony pojawia mi się taki komunikat serwerowy (niezależnie od przeglądarki):
Index of /
.ftpquota
Apache/2.2.10 (Unix) mod_ssl/2.2.10 OpenSSL/0.9.8i DAV/2 mod_auth_passthrough/2.1 mod_bwlimited/1.4 FrontPage/5.0.2.2635 Server at masterminds.pl Port 80
Ponadto bardzo często gdy zmieniam "strony" komentarzy odsyła mnie na wierzchołek sajtu, nic nie zmieniając (każda przeglądarka)
przy logowaniu, czasami po prostu wysypuje mi przęglądarke i muszę ją zamykać w menadżerze i uruchamiać ponownie.
"Biorąc pod uwagę fakt, że Eris jest większa od Plutona składam formalny wniosek o zmianę kodowej nazwy Nibiru na "Planetę 13". Powołując się na dość powszechne znaczenie tej liczby w numerologii chałupniczej sądzę, że z marketingowego punktu widzenia jest to zabieg słuszny i wskazany."
HEH. Ty bylo piekne... :) Punkt dla Ciebie.
Co do Twojego problemu z przegladarka/strona proponowalbym Ci wylaczenie kontorolek activeX na tej www. Sam jednak nie mam z nia zadnych problemow, a uzywam FF i IE7 zaznaczajac, ze mam tylko 512MB pamieci. Moze chodzic tez o aktualizacje systemu.
Albo... po prostu masz wylaczone 'cookies' w przegladarce, widze z komunikatu, ze problem moze dotyczyc autoryzacji Twojego logowania na stronie.
A teraz cos moze na temat...
Biorac pod uwage hipotetyczne istnienie planety zblizajacej sie do nas, hipotetyczne istnienie na niej Ananukow i... hipotetyczny kontakt obu ras w 2012, to czy nie byloby przypadkiem weselej majac takiego 'ktosia' za kumpla? Zobaczcie jak sa oni przedstawiani w filmach. Drobne ciala, duze glowy, duze oczy (wygladaja przesmiesznie, a i musza zabawnie sie poeuszac probojac utrzymac glowe na swoim miejscu) - smialbym sie od ucha do ucha za kazdym razem, gdy widzialbym takiego osobnika. Pewnie po jakims czasie posadzony zostalbym o rasizm, no ale coz... przyzwyczajenia ciezko powstrzymac :)
Nasi politycy przestali by udawac, ze ratuja swiat, bo Przybysze 'musieliby' zrobic to za nas. Powszechna teoria spisku wyjawilaby nam swoj sekret, bo w koncu dowiedzielibysmy sie kto tak naprawde nas kontroluje i obserwuje.
Wiec 'co jak co', ale ja jestem ZA.
"Eninede... zlituj się :) "PS.Goraca cherbata byla by tez wskazana ;)" HERBATA .. samo "h" .. łatwo zapamiętać, ponieważ samo słowo herbata jest podciągnięte od słowa "herb" z angielskiego co oznacza zioło. Starajmy się unikać, aż tak pokaźnych byków :)"
Tom...
Przepraszam bardzo, ale ja z ziolem nie mam nic do czynienia ;O i wcale takich skojarzen nie mam, co wiecej angielski znam jedynie z babcinych opowiadan. W szkole uczylem sie jezyka rosyjskiego - gdzie jak kazdemu wiadomo herbata to czaj, 'cz' w angielskim to 'ch' wiec moze dlatego tak napisalem :D. Po za tym interesowalem sie troche hiszpanskim i niemieckim, wiec uwierz mi, ze czasem czlowiek moze sie nawet zaczac zastanawiac, czy uzycie danego slowa/wyrazu nie bedzie bledem w danym jezyku (czesto 'tak mam' - jesli chodzi o angielski-niemieci).
I uwierz mi, ze sie staram... a literowki nie tylko na tym forum, ale na kazdym innym sa na porzadku dziennym i zaloze sie, ze Tobie takze sie zdarzaja...
Nie mniej jednak zgodnie z Twoja prosba :) sprawdzilem wszystkie wyrazy, do ktorych nie bylem pewien i teraz bledu znalezc nie powinienes. Mam jedynie prosbe bys nie bral pod uwage 'polskiej klawiatury' bo takiej w swoim systemie nie posiadam :)
Pozdrawiam Ciebie Tom i prosze o wyrozumialosc. Sam bedac skruszony obiecuje poprawe.
Zeby nie wyszlo, ze moglem sobie jedynie jaja robic - popieram co napisales.
No i dość istotna rzecz, o której poprzednio zapomniałem. Powyższe zdjęcie, które rzekomo przedstawia Nibiru, to nic innego jak słońce sfotografowane za pomocą szerokokątnego obiektywu. Jak dobrze się przyjrzycie zauważycie również Księżyc w nowiu (to nie żadna flara). Później już wszystko jasne - jedno zdjęcie zostało nałożone na drugie i voila. (z początku sądziłem, że to Wenus, ale ona podróżuje w przeciwną stronę niż słońce)
Przyszedl mi do glowy pewien pomysl. Mianowicie zaproponuje wam pewna wspolna zabawe :? Tak, dobrze widzicie - zabawe :D cos dla odmozdzenia :D
Bedzie ona miala jednak pewien cel.
W chwili, gdy tak wiele zostalo juz napisane na temat Nibiru, zostaje nam, juz tylko przygladac sie co bedzie dalej (o ile cokolwiek sie zdarzy).
Biorac pod uwage wszystkie teorie zwiazane z X, proponuje bysmy wszyscy sprobowali 'odgadnac' jakie bylyby hipotetyczne konsekwencje jakichkolwiek zdarzen i ew. hipotetyczna minimalizacje szkod po ew. kataklizmie (jesli wogole mialby jakis zajsc bo istnieja takze teorie bardziej pozytywnie odnoszace sie do zdarzenia). Dodam od razu, ze akceptowane beda wszystkie mozliwosci (nie przesadzajmy jednak z sytuacja w ktorej pojawia sie Superman, ktory nas ratuje swiat od zaglady... chociaz... moze ;) )
Umusl ludzki jest na tyle poteznym narzedziem, ze nie istnieje jeszcze jakakolwiek namiastka super-hiper-mega komputera mogacego mu dorownac pod jakimkolwiek wzgledem. Co najbardziej oczywiste - nie posiadaja duszy (nazwijmy to spontanicznoscia decyzji), a myzle, ze taka wlasnie funkcja jedynie zdolna jest do w miare poprawnego przeanalizowania danych (tak istnieja juz prototypy systemow kwantowych, ale sa to jedynie prototypy, na tyle slabe, ze na chwile obecna nie przedstawiaja zadnej wartosci) ktore do tej pory zebralismy. Dlatego tez mysle, ze z wielu powodow (ba.. ze wszystkich mozliwych) nasz mozg bedzie najlepszym narzedziem do przewidzenia ew. nastepstw przyszlych sytuacji.
Dla przyblizenia przedstawie moze przyklad...
Przyposcmy, ze zdarzenie mogloby spowodowac ogromne powodzie. W takim wypadku, dobrym rozwiazaniem byloby oczywiscie zamieszkac w lodzi :) (oczywiscie sprawa odnosi sie do obszarow sasiadujacych z akwenami wodnymi). OK. Ale nie wiadomo ile taka powodz mogla by trwac. Moze trzeba bylo by wybudowac nie lodz, a statek, by zgromadzic jakies zapasy (nasuwaja sie oczywiscie skojarzenia z Arka Noego prawda? - tym latwiej). No, ale moze tez jestesmy w stanie przewidziec okres takiego potopu... i tak dalej...i tak dalej.
Nie musi to oczywiscie byc tak bardzo rozbudowane, bo gwarantuje wam wszystko pojdzie wlasnym tepem/torem.
Z poczatku zastanawialem sie co by nie stworzyc tego watku jako nowego tematu, jednak podczas naszej zabawy, w dalszym ciagu moznaby dopisywac nowe pomysly do starego tematu i od razu z nich korzystac. Jesli jednak myslicie inaczej - stworzymy nowy topic.
Mam nadzieje, ze pozytywnie odniesiecie sie do mojej propozycji - bo 'kto wie', moze bedziemy niebawem potrzebowac naszych wlasnych rad :D
Tak czytam sobie wasze rozważania i całkiem są interesujące. Eninede wysunął bardzo ciekawy pomysł. W pedagogice nazywają to burzą mózgów, sesją pomysłowości lub jak kto woli.... Ale koncepcja nie jest głupia ;) wiecie ile genialnych rozwiązań może się pojawić w tym wątku... Ważną sprawą jest by mówić , to co komu przyjdzie do głowy- nie ma ograniczeń, i nie ma wyśmiewania pomysłów innych, wedle zasady : Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko takie które trudno zrealizować.
Ok to ja może się dołożę z pomysłem swoim. Oglądaliście może "Pioruny Bogów" na you tubie. Swoja drogą polecam bardzo. Porusza on wątek (ten filmik) nowego podejścia do astronomii - astrofizyki , a mianowicie siłą która utrzymuje wszystko w ładzie i składzie są siły elektromagnetyczne. Nowy model rozwiązuje wiele problemów związanych z obecnym grawitacyjnym schematem począwszy od słońca a kończąc na gwiazdach.
Tak np. słońce postrzegane jest jako wielki piec nuklearny który spala wodór i wypromieniowuje przy tym energię. Ale co by było gdyby słońce pełniło rolę coś w rodzaju przekaźnika energii dostarczanej z "zewnątrz" Rozumiecie ?? I tak np plamy na słońcu maja najniższa temperaturę a zdawało, by się iż głębiej tym goręcej.. a tu na odwrót.
Więc moja propozycja to nakład pokaźnych środków pieniężnych nad badaniem plazmy ;) plazma jest dobrze skalowalna, czyli badana w warunkach laboratoryjnych zachowuje się prawie identycznie dajmy na to w kosmosie na rozciągły tysięcy km. Może powinniśmy brnąć w ta stronę, pola siłowe , siłowo -energetyczne nie są już tak niedorzeczną fikcją. A Gdybyśmy tak potrafili wystrzeliwać ogromne pokłady Energi w kosmos ???? multum możliwości :) No może troszkę fantastyką poleciałem , ale jestem fizykiem tzn studentem ;) mam nadzieje ,że miło się czytało i nie narobiłem błędów merytorycznych .
Pozdrawiam wszystkich ... Kendzior ;) ps Proszę miejcie na uwadze - to mój 1 post ;)
Co do posta Eninede;
1. Pomysł ciekawy.
2. Może nie twórzmy nowego wątku i zostańmy w tym.
Co do posta Kendziora;
1. Dobrnąłem do 7mej części Pioruny Bogów – jest coś jeszcze czy 7 to ostatnia?
Tak nawiasem mówiąc to polecam wszystkim do oglądnięcia na youtube to co Kędzior napisał – „Pioruny Bogów”
Przy okazji odpalania „Pioruny Bogów” trafiłem na również ciekawy 2-częściowy film pt. „ 2012 prawdopodobieństwo kataklizmu”, w którym polecają to co Kędzior czyli „Pioruny Bogów” hyhyhy.
Ja też zaliczyłem 7 części. Coś mi się obiło o uszy ,że na discovery wypuściło z tej serii tematycznej film poświęcony owej planecie X. Aczkolwiek osobiście nie oglądałem i nie potwierdzam. J również oglądałem „ 2012 prawdopodobieństwo kataklizmu” tle ,że w odwrotnej kolejności. Najpierw "Pioruny bogów" a potem o tym prawdopodobieństwie ;) Muszę przyznać ,że całkiem "racjonalnie" ktoś podszedł do tego zagadnienia, co tym bardziej napawa mnie zaniepokojeniem.
Mimo wszystko proponowałbym nowy wątek, bo ten przejrzeć zajmuje już wystarczająco dużo czasu np "Przemyślenia na temat : co zrobić by przeżyć 21.12.2012". Sam mam już kilka pomysłów ;]
Juz, jeszcze chwila... i bedzie mozna sie wykazac :D swoja wyobraznia.
Koniec koncow nowy watek zostal juz utworzony nie wiem, jednak czy to weryfikacja ze strony moderatora, czy to moj blad powodoje tak dlugi czas akceptacji tematu.
Nie mniej jdenak zostal juz utworzony.
W przypadku gdyby udalo sie wam na niego trafic, prosze o przeczytanie calego i postepowanie :D wg jego zasad, a przypuszczam, ze posiedzimy przy nim dluuuuugie godziny.
Witajcie!
Tematem mitologii sumeryjskiej interesuje sie od lat. Rowniez rokiem 2012. W waszej dyskusji zauwazylem jednak wiele niescislosci oraz nieumiejetnosc odroznienia faktow od zaslyszanych gdzie niegdzie informacji. Otoz nalezy zaczac od tego, iz tzw. kalendarz Majow jest kalendarzem periodycznym a poczatek cywilizacji Majow nie zaczyna sie od daty 0 tego kalendarza. Oznacza to, iz ten kalendarz zwiazany jest z jakims wydarzeniem atronomicznym, dlugookresowym. Pomijam juz to, iz zeby zaobserwowac to zdarzenie potrzeba jest "odpowiedniej" cywilizacji, a pojecie "odpowiedniej" wykracza poza ogolnoprzyjete ramy rozumienia czym byly cywilizacje w starozytnosci. Chcialbym rowniez zwrocic uwage na to iz 2x (1 okres to okolo 5.x tys. lat - nie pamietam w tej chwili dokladnej liczby) okresy kalendarza Majow wyznaczaja prawdopodobnie date tzw. potopu ale tez nie maja nic wspolengo z hipotetycznym okresem obiegu Nibiru 3600 lat. Pozostaje pytanie jakie to moze byc wydarzenie astronomiczne? Byc moze jest to zwiazane ze zwiekszona aktywnoscia slonca zwiazana z oddzialywaniem z jadrem galaktyki. Byc moze uklad sloneczny przechodzi przez jakies miejsce w galaktyce. Jakos tak dziwnie sie sklada ze 4x to jest akurat okres obiegu naszego ukladu wokol jadra galaktyki. To nie sa przypadki! Kwestia czy to jest Nibiru jest kwestia bardzo dyskusyjna. Oczywiscie moze istniec data w ktorym to sie razem zbiega ale nic nie wskazuje na to ze to ma byc teraz. Rownie dobrze Nibiru moze sie pojawic za 150 lat (co by sie dobrze uzgadnialo z przepowiedniami Nostradamausa o wielkich zniszczeniach w tzw. trzeciej epoce Nostradamuse od okolo roku 2100). Mozemy tez zalozyc ze przejscie Nibiu wywolalo potop. Nie znamy dokladnej daty potopu ale 10,5 tys. lat temu a 3x3600 lat daje 10800 lat czyli tak ogolnie szacujac mamy -300 lat od pojawienie sie Nibiuru (zdarzenie nastapilo) albo nasz szacunek jest niedokladny. I jezeli 10,5 tys. lat temu szacujemyz np. z dokladnoscia +-500 lat, tak samo obecnie ew. pojawienie sie Nibiru musimy szacowac z dokladnoscia 10800 lat od potopu ale 10,5 tys. lat temu + 10800 lat oraz jeszcze +-500 lat przykladowo.
Co do informacji nt. Nibiuru podanych przez Sumerow. Niektorzy niestety wykazuja sie ignorancja i nieznajomoscia przytaczanych przez siebie tekstow a szkoda bo jest to az smieszne. Otoz miano planet wg. Suemrow nosilo to cialo niebiskie ktore posiadalo samodzielna orbite, tzw. tabliczke przeznaczenia. Moglo ono ja zyskac lub stracic. Dlatego tez wg. tej definicji Pluton jest planeta a Eris juz nie jest. Gratuluje braku inteligencji temu kto zestawil dwie rozne zupelnie definicje planet (sumerysjka - samodzielna orbita i wspolczena - wielkosc) na rzecz niby nieprawdy podanej przez Sumerow. Otoz informacje na temat wygladu ukladu slonecznego podanego przez sumerow jak dotad zgadzaja sie w 100% na przestrzeni oststnich wiekow, wobec odkrywania dalszych planet oraz ich cech. Do odkrycia pozostala jedynie Nibiru, i dotyczasowe obserwacje pokazuje ze jest cos co oddzialywuje na orbity planet (Eris i dalsze planetoidy nie oddzialywuja). Stad ciagle badania NASA w tym kierunku. One wynikaja z wyliczen a nie z poboznych zyczen.
Te dwa tematy nie musza miec ze soba nic wspolnego. Nibiru moze sobie dalej egzystowac niewykryta a w 2012 chcemy czy nie, dojdzie do peridycznego zjawiska astronomicznego. Czy to bedzie cos spektakulranego czy niezauwazonego to juz zalezy od charakteru samego zjawiska.
W kwesti mozliwosci istnienia zycia na planecie nie ogrzewanej przez slonce juz sie kiedys wypowiadalem .Tylko brak wyobrazni neguje taka mozliwosc. Skorupa Ziemi dosc dobrze izoluje nas od Ciepla wewnetrznego ale wyobrazmi sobie sytem glebokich jaskin. Moze bez swiatla ale za to w cieple mozna spokojnie zyc. A czy ktos pamieta o interpretacji Sitchina pierwzego pobytu Nephilim na Ziemi. Zaskoczyla ich duza jasnosc.
Brawo Proxy11. Miło przeczytać zdrowe wypowiedzi.
Co do sceptyków to mam własny smutny pogląd. Można zachować dystans w sprawach, w których nie posiadamy wystarczających informacji. A w związku z tym, że nasza wiedza ogólnie nie jest wystarczająca we wszystkich otaczających nas dziedzinach nauki to ignorancję i sceptycyzm należy porównać jedynie z bezgraniczną głupotą. Już od wieków mieliśmy do czynienia z ogromną ilością „uczonych” trzymających się twardo zasad, które niebawem po ich śmierci zostały odrzucane i wyśmiewane.
Unieśmy się na chwilę ponad naszą galaktykę tą jedną z miliardów galaktyk, popatrzmy z góry na nasz maleńki układ słoneczny z naszą umiłowaną planetą ziemią i spróbujmy dostrzec małe stworzenia ludzkie podskakujące, wymachujące rękami i negujące wszystko co dla nich obce a zarazem będące tak beznadziejnie dumni ze swej „wielkiej wiedzy”- wiedzy, która do tej pory nie pomogła im w pełni zrozumieć powstania najmniejszej ożywionej komórki.
Drogi Proxy 11 tytułem wstępu - proszę o ogładę, gdy ktoś się z tobą nie zgadza niekoniecznie jest automatycznie ignorantem oraz osobą o niskim ilorazie inteligencji. Można uważać czyjeś poglądy za błędne, kwestionować przytaczane przez niego argumenty, nie zwalnia nas to jednak z najbardziej elementarnej kwestii stosunków międzyludzkich - kultury osobistej. "bijmy" się na argumenty, nie słowa.
Do rzeczy. Proszę o podanie twojej definicji "samodzielnej orbity". Dla mnie jest to bezpośredni obieg obiektu astronomicznego wokół Słońca, co Eris czyni, natomiast Księżyc już nie. Co do definicji samej planety - posługuję się wciąż tą starą "obiekt kulisty, krążący po samodzielnej orbicie wokół gwiazdy macierzystej, świecący światłem odbitym". Tę "wielkościową" zaakceptowałem, bo co miałem zrobić... Przed nami jeszcze wiele odkryć w dziedzinie nowych „planet”, jednak nie wielkości Jowisza.
Nie napisałem, że mylili się Sumerowie, a Sitchin. Twierdzę, że Sumerowie nie mogli posiadać wiedzy na temat niewidocznych gołym okiem planet. Widać 6, z czego starożytni znali jedynie 5. Możesz się oczywiście nie zgadzać. To nie są jedyne manipulacje tego archeologa in spe. Część poświęcona historii Sumeru to jedno wielkie nadużycie, wyolbrzymianie oraz wyciąganie wniosków z niereprezentatywnych przesłanek. Cała reszta to New Age czystej maści, paradoks sam w sobie – próba racjonalizacji starożytnych mitów metodami ezoterycznymi. Dlatego właśnie w środowisku naukowym ten pan określany jest mianem szarlatana . Oczywiście zawsze można powiedzieć, ze cała reszta jest zaślepiona, ciasno myśląca i zaściankowa.
Szczerze nie sądzę żeby sam Sitchin wierzył w te swoje wywody, dla niego to dobry biznes. Chwała mu za to – naciąganym biada. 12 planeta to ciekawa książka nie przeczę, ale należy podchodzić do niej ze sporym dystansem.
Odnośnie dynamiki – wszystkie obiekty w Układzie Słonecznym wzajemnie na siebie oddziałują czego najprostszym do zaobserwowania efektem jest niekolizyjność orbit. Pomimo, że Układ Słoneczny jest wyjątkowo stabilny, to każdy większy przybysz jest w stanie zakłócić ruchy pozostałych planet. Rolą gazowych olbrzymów jest ich korekcja oraz przyjmowanie ewentualnych kolizji na siebie. Ponadto nasza wiedza na temat wszystkich obiektów jest wciąż strasznie uboga, w szczególności pasa Kuipera, czy hipotetycznego obłoku Oorta. Miałeś zapewne na myśli niewielkie anomalia wykryte przez Voyagera.
Co do życia na planecie oddalonej tak strasznie daleko - owszem jestem w stanie uwierzyć, że wysoce rozwinięta cywilizacja w jakiś sposób może się uchronić przed drastycznie zmieniającymi się warunkami. Życie musi jednak wyewoluować z prostych form, które są w stanie przeżyć ekstremalne warunki, jednak wszelkie pośrednie już nie.
Zgadzam się z tobą w jednej kwestii, nie ważne czy Nibiru faktycznie przyfrunie w 2012, (w 2003 nie dała rady) czy nie. Mit ten pokrąży po orbicie ludzkiej wyobraźni jeszcze długo. Widać jej nadmiar bywa równie niebezpieczny co niedostatek.
Waldemar, uniosłem się ponad galaktykę, tak jak chciałeś i wiesz co ujrzałem? Kupę bezmyślnej materii i jedno miejsce, gdzie powoli, lecz nieubłaganie rozwija się wiedza i poznanie. Zgadnij gdzie. Przechodząc do rzeczy: popierając Marcusa pytam proxiego o definicję planety. Poza tym zdjęcie nie przedstawia Nibiru, sądząc po kolorze to Jowisz ale nie jestem pewien. Proxy skąd masz informacje, że obrót wokół jądra galaktyki trwa 4x czyli jak dobrze rozumiem 20 000 lat? Chłopie pomnóż to razy 10 000 bo obrót galaktyki trwa 220 mln lat( i faktycznie pokrywa się z fałdowaniami, ostatnie 50-60 mln lat temu). O annunakach się nie wypowiem bo szkoda słów na czystą fikcję (hmm, dlaczego więc w ogóle się udzielam?) Aha proszę aby ktoś zorientowany wymienił mi te 12 planet bo jakoś nie mogę się doliczyć.
6-Mars(Lahmu
7-Ziemia(Ki)
8-Księżc (Kingu)
9-Wenus (Lahamu)
10-Merkury (Mummu)
11-Planeta/gwiazda centralna - Słońce (Apsu)
12-Marduk/Nibiru, z orbitą w perhelium pomiędzy Jowiszem a Marsem; tak gdzie niegdyś krążyła Tiamat a został tera pas planetoid (wykuta bransoleta).
Pozdrawiam,
Mada.
Czytam komentarze i zastanawia mnie parę spraw związanych z planetą X podzielę się nimi z wami
1) X przypomina trochę kopnięty krzyż czy to właśnie ona będzie symbolizować czerwony krzyż na niebie
2) Skoro planeta będzie czerwona to daleko szukać nie musimy najbliższą nam czerwoną planetą jest Mars
3) Według podań sumeryjskich mieszkańcy tej planety rozrzedzali jej atmosferę w celu utrzymania ciepła o ile po takim rozrzedzeniu mogła zmienić się masa atomowa związków atmosferycznych i masa całej planety
4) Wielkość, gęstość, siła grawitacji i prędkość z jaka przemieszczać będzie się przez układ słoneczny. Duża może okazać sie gazowym gigantem i potężnej mocy przyciągania, natomiast gęstośc jej atmosfery rozrzedzonej może spowodować iż siła grawitacji na jej powierzchni może być wielokrotnie niższa niż na ziemi. Planeta widoczna jest ponoć gołym okiem od kilku lat na południowej półkuli co oznacza jej niewielką prędkosć.
5) Jak zareagują na planetę X nasze giganty układu słonecznego np jowisz czy rozerwą ją jak kometę Shoemaker-Levy 9
6) Skoro minie nas "o włos" to czy zmieni orbitę naszego księżyca lub pozostawi nam po sobie jeden ze swoich księżyców
Cześć!
Last_wrrior, piszesz o wątpliwościach dotyczących tego co się może przydarzyć w fazie "przejścia". Ten termin jednak bardzo pasuje do zachowania się Marduka/Nibiru w tej części swojej orbity, która dotyczy orbit bliskich Słońcu planet Układu Słonecznego. Czerwcowe obserwacje jej ruchu przez South Pole Telescope (SPT) i ujawnienie na pewno siedmiu jej satelitów, które zbliżają się wraz z nią, rzeczywiście mogą budzić niepokój. To co się wydarzyło w prehistorii, kiedy jej przejście zniszczyło Tiamat, zmieniło orbitę Ziemi i przydało jej nowego satelitę a z satelity Tiamat uczyniło do niedawna nazywanego planetą Neptuna, jest bardzo niepokojące. Głównym problemem jest kierunek jej ruchu. Ogólnie ruch w odwrotnym kierunku niż planety bliskie Słońcu. Ponadto nachylenie orbity (około 30 stopni względem płaszczyzny ekliptyki, przez co gwałtownie zmieni oddziaływania grawitacyjne i także kompletnie niedoceniane ELEKTRYCZNE w naszym planetarnym systemie. Spekuluje się nawet o możliwości zmiany odległości od Słońca orbity Ziemi a także o zmianie jej kierunku obrotu, po być może kilkudziesięciogodzinnym braku ruchu obrotowego. Na jednej półkuli trwać będzie długi dzień a na drugiej długa noc. Oby nic takiego się nie wydarzyło. Trwają także spekulacje astronomów, czy zbliżający się obiekt, świecący czerwono i tylko nieznacznie mniejszy od Jowisza to Planeta czy raczej brązowy karzeł, a więc gwiazda. Towarzyszące jej obiekty byłyby wobec tego jej planetami. A jeśli taka okaże się prawda za rok, dwa, oznaczać to będzie że Słońce trwa w układzie podwójnym z tą gwiazda, i przez jakiś czas będziemy mieli na niebie dwa słońca.
Myślę, że kluczowy dla rozstrzygnięcia tej kwestii będzie następny, 20010 rok, kiedy to odległość będzie na tyle niewielka, że będzie można dobrze zbadać jej właściwości fizyczne i strukturalne przy pomocy astronomii świetlnej i radioastronomii. Nie pozostaje nam nic innego jak poczekać te kilkanaście miesięcy.
Co do braku reakcji rządów i mediów, nie ma się czemu dziwić. Tka jak nie dziwi mnie, że nasz rząd nie zareagował na profesjonalny astrologiczny horoskop dla Polski i Świata ogłoszony przez bardzo znanego polskiego astrologa. Ten horoskop zaczął się sprawdzać już w grudniu (kryzys finansowy w stanach wywołany wykładnicza księgowością kilkudziesięciu facetów, którzy chcieli zarobić szybko i dużo; nie udało im się wyciągnąć forsy od klientów to zafundował im rząd stanów) i oczywiści nikt "poważny" nie mógł odnieść się serio do "wróżenia z fusów" (czym określają poprawne media głównego nurtu astrologię) i wdrożyć działań zapobiegawczych bo przecież naraziłby się na śmieszność wśród sobie podobnych obskurantów.
Teraz w sprawie nadchodzenia Marduka/Nibiru sprawa ma się podobnie.
Pozdrawiam,
Mada.
Jeśli chodzi o proroctwa ostatnio wyczytałem kilka takich odnośnie Polski, że w niespokojnym czasie jaki ma nadejść, nasz kraj wyda na świat ludzi, którzy poprowadzą ludzkość, a po tym wszystkim stanie się on centrum duchowym Ziemi. I nawet coś takiego pisało, że wybudowana tu zostanie ogromna wieża nie określona jednak jej celu. Tak gwoli luźnego nawiązania do tematu.
Mada niestety informacje które przeczytałem w Twoim komentarzu nie wnoszą nic nowego czego nie można spotkać we wcześniejszych komentarzach czy na stronach związanych z tematem poszukuję odpowiedzi na pytania.
Zadaje pytania ponieważ wydaje się być po pierwsze wątpliwe istnienie takowej planety po drugie istnienie na niej życia z powodu rozrzedzenia atmosfery mogła ona zostać już dawno wessana przez grawitacje gwiazd czy innych planet???
Twierdzenie i nawoływanie obserwacje na południu rząd cos ukrywa rząd jest zły to wielka konspiracja w celu zachowania spokoju itd. Prowadziłem troche badań i jak się okazuje 1600p.n.e. czyli zgodnie z twierdzeniem ze nibiru mija nas co 3600 lat nie miało miejsca nic nadzwyczajnego jeśli chodzi o zjawiska sejsmiczne, magnetyczne, zmiany kierunków pływów czy też potężne klęski żywiołowe. Skorupa ziemska jest jak otwarta księga historii zmiany w jej powierzchni pozostaja wyryte w niej na wieki. Zmiana lub wstrzymanie ruchu obrotowego ziemi zastanawiam sie jakim cudem uda się wstrzymać płynne (pojawiają się głosy że plazmowe) jadro planety najprawdopodobniej z żelaza potrzeba by naprawdę potężnego magnesu może doprowadzić przy silnym oddziaływaniu pola grawitacyjnego do rozerwania skorupy ziemskiej lub wzrostu ciśnienia w jej wnętrzu i wypłynięcie płynnego jądra na zewnątrz każdą możliwą drogą. Najwięcej wulkanów znajduje się pod powierzchnią oceanów może to spowodować podniesienie temperatury wody rozpuszczenie lodowców podniesienie poziomu wody masowe zalania i podtopienia. Historia naszej planety jej zachowanie jej skorupa nie potwierdza by coś podobnego miało miejsce w jej przeszłości.
Zapomniałem nawiązać do tematu brązowego karła trudnośc w ich wykryciu powstaje z powodu ich małej jasnosci ich masa jest jedynie od kilku do kilkunastokrotnie większa od jowisza temperatura panująca na powierzchni to od 800 do ok 2500 stopni Celsjusza wiec takowy karzeł został by uwięziony przez siłę przyciągania naszego słońca lub doszło by do zakrzywienia parabolicznego toru jego lotu i w końcu do zderzenia obiektu ze słońcem lub innym ciałem niebieskim w czasie jego podróży po galaktyce. Nie kwestionuje że już kiedyś mogło dojść do przejscia takiego obiektu przez nasz układ słoneczny i nawet kolizji z takim obiektem ale każde kolejne mogło by zbliżać go do zniszczenia w słońcu. Najbliższy nam brązowy karzeł to Epsilon Indi B oddalony i niecałe 12 lat świetlnych w gwiazdozbiorze indianina. Kolejne ale pojawia się przy przejsci takiego obiektu w pobliżu naszego słońca brązowy karzeł to tzw. niewypał gwiazda której się nie udało podtrzymać syntezy wodorowej może dojśc do niebezpieczeństwa powstania syntezy wytworzenia olbrzymich ilosci ciepła i spalenia okolicznych, mijanych planet. Cała sprawa wydaje się miec korzenie wśród łowców mitów twórców kolejnych końców świata których w moim nie krótkim życiu przeżyłem już conajmniej kilkadziesiąt jeśli nie kilkaset.
Witaj last_warrior,
to że najbliższy ZNANY brązowy karzeł to Epsilon Indi B to fakt. Ale ile może być jeszcze nie namierzonych ? Co roku pojawiają sie informacje o nowych zaskakujących odkryciach prawie "pod nosem"... Zatem, ja nie uważam, że jeśli znany jest jakiś najbliższy brązowy karzeł odległy o 12 LY to bliższego nie ma..
Mada
"""Prowadziłem troche badań i jak się okazuje 1600p.n.e. czyli zgodnie z twierdzeniem ze nibiru mija nas co 3600 lat nie miało miejsca nic nadzwyczajnego jeśli chodzi o zjawiska sejsmiczne, magnetyczne, zmiany kierunków pływów czy też potężne klęski żywiołowe.'''
wyspa Santorini.
Jeżeli chodzi o historie to wydarzyło się około 1550 roku p.n.e. do dziś bezskutecznie szukają naukowcy. Wiadomo, że nastąpiła wtedy potężna erupcja, która pogrzebała wyspę. Chmura popiołów i dymu zakryła na długie dnie słońce.
Ogromna fala, która powstała kiedy wyspa zapadała się w morskie otchłanie zniszczyła Kretę i cywilizację minojską. Trzęsienia ziemi nawiedziły wyspy Morza Egejskiego. Ale jeśli wierzyć Platonowi ówczesne Santorini było legendarną Atlantydą. Najwspanialszą cywilizacją antycznego świata ukaraną przez bogów za pychę. Czy w platońskiej opowieści tkwi źdźbło prawdy? Czy wielki filozof wymyślił Atlantydę by przestrzec współczesnych i potomnych przed nieposłuszeństwem i pychą. Nad tą zagadką do dziś łamią sobie głowy uczeni i ci wszyscy, którzy odwiedzają Santorini.
====================================================================================================
Dwa drzewa oliwne zostały odnalezione podczas wykopalisk na wyspie Santoryn w pobliżu muru zbudowanego w epoce brązu. Zdaniem naukowców, drzewa były częścią gaju oliwnego znajdującego się tuż obok zabudowań starożytnej osady. Drzewa zostały odsłonięte w pozycji stojącej, tak jak zostały przykryte przez pumeks, skałę wylewną powstałą po szybkim zakrzepnięciu lawy podczas erupcji wulkanu. Badania wykazały, że wielka erupcja wulkanu na Therze miała miejsce w 1613 (±10 lat) p.n.e.[2]
=================================================================================================
Tojest tylko historia.. a to co nas czeka to i tak nie da się przewidzieć . Pzdr.
"""Prowadziłem troche badań i jak się okazuje 1600p.n.e. czyli zgodnie z twierdzeniem ze nibiru mija nas co 3600 lat nie miało miejsca nic nadzwyczajnego jeśli chodzi o zjawiska sejsmiczne, magnetyczne, zmiany kierunków pływów czy też potężne klęski żywiołowe.'''
wyspa Santorini.
Jeżeli chodzi o historie to wydarzyło się około 1550 roku p.n.e. do dziś bezskutecznie szukają naukowcy. Wiadomo, że nastąpiła wtedy potężna erupcja, która pogrzebała wyspę. Chmura popiołów i dymu zakryła na długie dnie słońce.
Ogromna fala, która powstała kiedy wyspa zapadała się w morskie otchłanie zniszczyła Kretę i cywilizację minojską. Trzęsienia ziemi nawiedziły wyspy Morza Egejskiego. Ale jeśli wierzyć Platonowi ówczesne Santorini było legendarną Atlantydą. Najwspanialszą cywilizacją antycznego świata ukaraną przez bogów za pychę. Czy w platońskiej opowieści tkwi źdźbło prawdy? Czy wielki filozof wymyślił Atlantydę by przestrzec współczesnych i potomnych przed nieposłuszeństwem i pychą. Nad tą zagadką do dziś łamią sobie głowy uczeni i ci wszyscy, którzy odwiedzają Santorini.
====================================================================================================
Dwa drzewa oliwne zostały odnalezione podczas wykopalisk na wyspie Santoryn w pobliżu muru zbudowanego w epoce brązu. Zdaniem naukowców, drzewa były częścią gaju oliwnego znajdującego się tuż obok zabudowań starożytnej osady. Drzewa zostały odsłonięte w pozycji stojącej, tak jak zostały przykryte przez pumeks, skałę wylewną powstałą po szybkim zakrzepnięciu lawy podczas erupcji wulkanu. Badania wykazały, że wielka erupcja wulkanu na Therze miała miejsce w 1613 (±10 lat) p.n.e.[2]
=================================================================================================
Tojest tylko historia.. a to co nas czeka to i tak nie da się przewidzieć . Pzdr.
-------------------------------------------
MADA [ ] :: 2009-02-12 22:35:53
Last_wrrior, piszesz o wątpliwościach dotyczących tego co się może przydarzyć w fazie "przejścia". Ten termin jednak bardzo pasuje do zachowania się Marduka/Nibiru w tej części swojej orbity, która dotyczy orbit bliskich Słońcu planet Układu Słonecznego. Czerwcowe obserwacje jej ruchu przez South Pole Telescope (SPT) i ujawnienie na pewno siedmiu jej satelitów, które zbliżają się wraz z nią, rzeczywiście mogą budzić niepokój.
------------------------------------------
skąd masz to info że SPT obserwuje Nibiru ?
gdzie te zdjęcia Nibiru z 7 satelitami kto je zrobił ?
Witajcie,
z tego co pamiętam, to okres obiegu Nibiru wynosi około 12 000 lat i to jakby się zgadzało z ostatnimi "kłopotami" klimatycznymi około 10 500 lat p.n.e.. Przyjmując, że wieści o nadlatującej Nibiru sa wiarygodne, należałoby jej oczekiwać około 2000 roku n.e.. Nie należe do "zwolenników" tej "wizyty" ale i tak za 3 lata będzie rok 20012 i wtedy przekonamy się, czy zapiski na tabliczkach mają dla nas, dzisiejszych Ludzi znaczenie.
qler85 pyta o źródła zdjęć z SPT (South Pole telescope). Ja znalazłem wiele informacji na www.metacafe. Podam link do jednego z filmów a stamtąd można peregrynować dalej. Oto link:
http://www.metacafe.com/watch/yt-6j-Zg4bRjp0/nibiru_planet_x_photos_taken_january_2008_study_findings/
Termin "Planeta X" odnosi się do poszukiwań kolejnej planety poza Plutonem, co jest dla naukowców dużym wysiłkiem. Wysłane przez NASA sondy, głównie Voyager i Pioneer, wykryły odchylenia orbit zewnętrznych planet, co może sugerować, że ciągle gdzieś tam daleko jest kolejna nieodkryta planeta, lub ciężkie ciało kosmiczne, które zakrzywia orbity zewnętrznych planet. Wiele z najświeższej publicznej wiedzy na temat poszukiwań NASA zostało przedstawionych przez Dr. Richarda Harringtona, który był głównym astronomem w "Naval Observatory" w Waszyngtonie.
Planeta X poszukiwana przez astronomów już od ponad dwudziestu, a nawet trzydziestu lat, jest planetą, która bez cienia wątpliwości ma wpływ na kształt orbity Neptuna. Astronom Lowell i wielu innych astronomów, wykonało intensywne badania i obliczenia w regionie nieba, gdzie zakładamy - może znajdować się zaginiona planeta. Naukowcy szybko zdali sobie sprawę, że Pluton jest zbyt mały aby miał grawitacyjny wpływ na Neptuna i wszelkie badania skupiły się poza nim. Od tego czasu, jeszcze jedna tajemnicza planeta, o której wiemy nazywa się Planetą X.
http://www.nibirux.prv.pl/images/orbitenibiru.gif link przedstawiajacy przypuszczalną orbitę planty x brak danych na temat jej pochylenia,
"Na podstawie podań z Mezopotamii i źródeł biblijnych wynika, że okres obiegu dziesiątej planety wokół Słońca wynosi 3600 lat. Mówią o tym również teksty Sumeryjskie, w których orbita tej planety jest idealnym okręgiem. Poza tym liczba 3600 była przez Sumerów uważana za bardzo ważną. " Sumerowie uważali też że orbita planety x jest idealnie okrągła.
Data 2012 zbiega się z datą hiperaktywności słońca
Istnienie inteligentnych form życia na planecie ma minąć nas w 2012 prawie 100 lat wczesniej doszło do potężnego zderzenia ziemi z oficjalnie meteorytem choc pojawiaja się inne głosy w Tungusce, później Rosswel i przypuszczalna katastrofa ufo, 15 września 1991 kamera promu kosmicznego rejestrująca niespotykane zjawisko i ponoć odpowiedź ziemian oto link http://video.google.pl/videoplay?docid=6473154883007165539&q , i setki o których było głośno a może i tysiące odwiedzin.
Czy te "wizyty" obcej cywilizacji to zwiad? Ocena naszego poziomu rozwoju, naszej agresji? Przygotowania do inwazji?
poczytałem posty pewnego pana i jest w nich więcej sensu niż we wszystkich dotychczasowych informacjach znajdujących sie w sieci na temat nibiru vel planety x oto jeden z linków resztę moi drodzy jeśli będziecie zainteresowani znajdziecie sami w łatwy i szybki sposób http://www.ndw.v.pl/forum/zobacz_artykul.php?id_artykulu=11334
czekam na wasze opinie na temat jego poglądów polecam przeczytać całość dotyczącą nibiru, bogów i atlantydy ponieważ wg autora tych postów są one ze soba związane :)
Zgoda, facet zebrał informacje rozsiane w wielu publikacjach. Myślę, że wiele z tych książek ja też kiedyś czytałem, bo nie znalazłem w jego tekstach niczego dla mnie nowego.
Mada.
W pierwszych słowach przede wszystkim składam wyrazy szacunku uczestnikom i moderatorom forum. Podczas moich wędrówek po sieci i zaglądania w różne jej zakamarki, nieczęsto spotykam się z taką poprawnością językową, jasnością wypowiedzi i kulturą dyskusji. To głównie spowodowało, że zabieram głos.
Z zainteresowaniem przeczytałem cały wątek i postanowiłem podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami i przemyśleniami.
Chciałbym zaznaczyć, że nie zamierzam polemizować z przedstawianymi przez Was faktami. Po części dlatego, że ich nie znam i nie poświęcę czasu na ich zgłębianie. Po części zaś, co zaraz wyjaśnię, dlatego, iż byłoby to bezcelowe. Mam na celu jedynie zwrócenie Waszej uwagi na zagadnienia nieuwzględnione w Waszych wypowiedziach a mające istotną wartość. Mam nadzieję, że takie nowe spojrzenie będzie dla Was pomocne.
Zauważyłem, że bądź to umyka uwadze dyskutujących, bądź też nie został wyartykułowany fakt, że przedmiotem Waszych rozważań są, przynajmniej w pewnym sensie i w pewnym ale istotnym zakresie, mity. Mam na myśli charakter źródeł, do których się odwołujecie.
Cechą cywilizacji starożytnych było przeplatanie się nauki i religii. W dużym stopniu wiedza, którą dziś nazwalibyśmy naukową, pozostawała dziedziną elitarną a nierzadko tajemniczą i objętą tabu. Była ściśle strzeżonym narzędziem politycznym i religijnym. Ponadto, szczególnie w okresie wczesnego rozwoju społeczeństw, pełniła kluczową rolę w procesie redukcji dysonansu poznawczego. To, czego człowiek nie potrafił zrozumieć i wytłumaczyć, było domeną wierzeń i mitów właśnie. Stąd pojawiły się, obecne w mitologiach wszystkich dawnych, 'patrzących w niebo' kultur, bóstwa-planety oraz katastrofy o kosmicznej genezie, mające być karą, wywieraną na ludzkości przez 'nieziemskie istoty'.
Skutkiem tego, co jest istotne dla tego wątku, zachowane do dziś i odczytane materialne źródła powinny być przede wszystkim rozumiane metaforycznie, a nie dosłownie.
Pojawiające się wśród postów próby matematyczno-fizycznego opisu zjawiska, jakim jest Nibiru (abstrahując od jego istnienia), obarczone są błędem logicznym. Bez większego ryzyka można bowiem przyznać starożytnym zdolność do zaawansowanych obliczeń astronomicznych i odkrywania lub przewidywania obiektów kosmicznych, niewidocznych gołym okiem. Jednak uzyskane w ten sposób fakty poddawane były adaptacji do obowiązujących wówczas norm cywilizacyjnych. Co więcej, nasza obecna interpretacja dawnych przekazów obarcza je dodatkowym błędem. Nie można zatem traktować zawartości owych przekazów jako obiektywnie naukowych. (Planeta nie musi być 'planetą' a gwiazda 'gwiazdą'.)
Inną rzeczą jest z kolei współcześnie uprawiana adaptacja teraźniejszych obserwacji do teorii konstruowanych na podstawie starożytnych podań. Tak psychologiczne, jak i ekonomiczne cele oraz mechanizmy tego procesu nie są tu istotne. Ważny jest wpływ jakiemu z tych powodów i dziś podlegają mity, o których dyskutują uczestnicy tego wątku.
Wszystkie te, przytoczone przeze mnie zjawiska sprawiają, że wartość (niekoniecznie dawnych) źródeł używanych w tej i podobnych dyskusjach jest znikoma, podobnie jak moc zawartych w nich faktów.
Niestety, zgodnie z metodą naukową, nie możemy oczekiwać prawidłowości wniosków wywiedzionych z niepewnych przesłanek, dlatego wszelkie próby rozważań naukowych, w których bezkrytycznie korzysta się ze 'starożytnych danych' są nieuprawnione a ich wyniki mogą być traktowane co najwyżej jak spekulacje. W tym kontekście, przedmiotem prowadzonej tu rozprawy są raczej przekonania oraz fantazje i z tego należałoby sobie zdać sprawę.
Natomiast odnośnie samego istnienia bądź nieistnienia Nibiru, proszę zauważyć, że brak obserwacji Nibiru nie przeczy jej (jej -przyjmując, że jest planetą) istnieniu. Przyznaję, że nie posiadam bieżących informacji, jednak pod koniec ubiegłego stulecia stale obserwowany był niewielki, kilkuprocentowy wycinek otaczającej nas przestrzeni i nie sądzę, by wiele się w tej kwestii zmieniło. To bardzo mało, a konsekwencje takiego stanu rzeczy są oczywiste. Szczególnie, gdy jesteśmy świadomi, że obserwacją można jedynie potwierdzić istnienie, nie można go zaś zanegować.
To wszystko, co pragnąłem napisać w kwesti zasadniczej. Zdaję sobie sprawę z użytych przeze mnie uproszczeń i skrótów myślowych, jednak forma postu, w jakiej się wypowiadam wprowadza pewne ograniczenia.
Pozwolę sobie jeszcze tylko zwrócić uwagę eninede na pewne nieścisłości w jednej z jego wypowiedzi [2009-01-19 21:32:13]. Cytuję: "Umysł ludzki jest na tyle potężnym narzędziem, że nie istnieje jeszcze jakakolwiek namiastka super-hiper-mega komputera mogącego mu dorównać pod jakimkolwiek względem" i dalej "(...)że z wielu powodów (ba.. ze wszystkich możliwych) nasz mózg będzie najlepszym narzędziem do przewidzenia ew. następstw przyszłych sytuacji."
Otóż komputer, pod co najmniej jednym względem, już dorównał człowiekowi. Jedną z takich sytuacji było pierwsze zwycięstwo komputera nad szachistą. Zależnie od przyjetego kryterium byłaby to pierwsza wygrana z jego projektantem, pierwsza zwycięska partia z szachowym mistrzem świata lub pierwszy wygrany z nim mecz.
Dziś, już w tej chwili, używa się komputerów, superkomputerów i farm komputerów do przeprowadzania obliczeń, symulacji i interpretacji danych, którym nie podołałaby cała ludzkość. Badane są procesy gospodarcze, pogodowe, rozwiązywane są zadania matematyczne i fizyczne. Komputerowo kontrolowane są pojazdy, elektrownie, telefony i telewizory. We wszystkich tych zadaniach zwykłe chipy są skuteczniejsze i mniej zawodne niż ludzie. Siła i przewaga komputerów nad człowiekiem polega na szybkości i bezbłędności, z jaką są w stanie dokonywać prostych i powtarzających się operacji. I są w tym bezkonkurencyjne. Jedynym (ale jakże istotnym!) atutem człowieka jest w tej sytuacji kreatywność, zdolność do znajdowania nowych rozwiązań (wszak komputery pracują wedle ustalonego z góry programu). Dlatego to człowiek wciąż musi 'wyobrazić' sobie przyszłość, ale resztę policzą już komputery...
Szur3k na wstępie plus za twoje, że tak powiem, ciekawe spojrzenie na sprawę. Niestety nie mogę się zgodzić z wieloma twoimi stwierdzeniami... Jeśli chodzi o to, iż w większej cała dyskusja opiera się na mitach - to prawda. Jednakże jeśli opowieść będąca wcześniej mitem np. o jakimś legendarnym królu została poparta fizycznymi dowodami - stała się historią. Należy rozróżnić oczywiście mity, które same w sobie traktują o istotach baśniowych, a które jak to ma się między innymi w opowieściach sumeryjskich - traktują i niezwykle dokładnie opisują działania, wypowiedzi bohaterów i bóstw, jak np. jedna opisuje jak to przygotowano świątynię E.Anna dla boga Anu i bogini Antu. Nie ma tu żadnych doniosłych opisów heroicznych czynów, a np. co bóstwo zażyczyło sobie na wieczerzę, jak należało przegotować miejsce spoczynku. Czy ktoś, kto pisząc lub wymyślając mit, zaprzątałby sobie rzeczy takimi drobnostkami? Jedynie wtedy by to mógł opisać, gdyby to na prawdę się stało a dla samego autora już sama obecność bóstwa byłaby wydarzeniem życia za pewne. Oczywiście nikt nie musi się ze mną zgadzać. Ale pomyślcie.. Może nie najlepszy przykład ale popatrzmy choćby na Ewangelie - jest tam tylko to co jest istotne - autorzy nie zanudzają nas takimi rzeczami.
Zgodzę się, że tamci - starożytni - w większości byli ludźmi zabobonnymi, ale na pewno nie byli głupi. Duża część o czym pisali okazała się prawdą, to co zaś mogłoby się o nią ocierać, a nie pasowało danej dziedzinie nauki zostawało odrzucone. Dajmy na to np. Troję. Czy to miejsce będące areną walk obrońców i Greków nie było mitem? Czy odkrywca jej nie mając wiele poza "Iliadą" Homera i własnym snem był aż tak głupi, że wyszedł szukać mitu? I co się stało? Znalazł.
Albo czy np. opisywane żywoty świętych - czasem zupełnie nieprawdopodobne, a uważane nie tylko przez wierzących za prawdę, różnią się czymkolwiek od opisu od opisu cudownego przywrócenia do życia np. Innany\Isztar? Pragnę w tym miejscu podkreślić, żeby było jasne ze opowiadam się za tezą, że ogromna cześć tych niezwykłych zdarzeń pochodzi z Sumeru - a cywilizacje, które nastąpiły później, swoją religię stworzyły na podstawie właśnie kultury Sumeru - bo zbyt wiele w nich analogii. Czy za 2000 lat, gdyby odnaleziono Ewangelie lub np. innego typu religijne traktaty nie zostaną uznane za mity? A co ze starożytnymi? Ale racja, przecież to oczywiste: nie można dać im wiary - przecież zapiski pochodzą sprzed 5-ciu tysięcy lat lub czasem nawet więcej. Pozdrawiam
Widzę, że popełniłem błąd, nie precyzując kluczowego dla mojej wypowiedzi pojęcia mitu.
Podstawowe, dostępne w encyklopedii PWN lub na stronie Wikipedii, definicje, podobnie jak potoczne rozumienie sformułowania 'mit', nadają temu terminowi mniej lub bardziej pejoratywny charakter. Mogą sugerować zakładaną 'z góry' nieprawdziwość zawartych w mitach informacji.
Tymczasem w ujęciu kulturowym, mit rozumiany jest jedynie jako "wyraz ludzkiej świadomości refleksyjnej", będący "pierwszą poważną próbą odpowiedzenia na pytania: dlaczego świat jest taki, jaki jest, jaka jest jego natura, pochodzenie, cel istnienia, jak pojawił się świat i człowiek, jakie jest przeznaczenie człowieka i od czego zależny jest jego los." [cyt. za wiem.onet.pl]
Socjologia natomiast mówi wprost o 'micie społecznym', jako funkcjonowaniu "określonej treści informacji, dotyczącej jakiejś osoby lub istotnego wydarzenia, trudnej do udokumentowania, zbadania i potwierdzenia przez naukę lub tzw. czynniki oficjalne czy autorytety." [tamże]
Tak pojęty mit nie musi być nośnikiem fałszywych informacji i to starałem się zasugerować, pisząc "...że przedmiotem Waszych rozważań są, przynajmniej w pewnym sensie i w pewnym ale istotnym zakresie, mity." Nie traktuję starożytnych opowieści z pobłażliwością ze względu na ich wiek lub 'prywitywizm' ich twórców. Osobiście jestem zdania, że u podstaw każdego takiego podania leży fakt historyczny. Odrzucam jedynie możliwość poznania owego faktu z samej treści mitu, bez konfrontacji z innymi źródłami, ze względu na zjawiska, które opisałem w pierwszym moim poście.
Proszę zauważyć, że takie poznanie jest bardziej prawdopodobne, gdy dysponujemy wieloma źródłami, koniecznie niezależnymi, bo należącymi do różnych kultur. Tego typu, ogólnie znanym zbiorem mitów, są oba Testamenty. Wielość źródeł, pozwalająca na weryfikację treści zawartych w biblijnych księgach, powoduje, że mogą być one przedmiotem badań, choć nadal i często co do ich wyników pełnej zgody już nie ma. Tymczasem, w przypadku podań sumeryjskich, głównie z powodu ich odległości w czasie, taka weryfikacja jest co najmniej ryzykowna. Trudno bowiem przy niewielkiej ilości zachowanych źródeł rozstrzygać dodatkowo o ich jakości.
Również sakralny charakter mitów nie jest zarzutem wobec ich wiarygodności. Zwróciłem na niego uwagę ze względu na rolę, jaką pełnił w procesie ich powstawania, funkcjonowania i przekazywania. Stanowi również odpowiedź, przyznaję niezwerbalizowaną i nierozwiniętą, na wątpliwości callmeexe [2008-09-20 14:21:23] dotyczące nagłego 'pojawienia' się u Sumerów zaawansowanej wiedzy. Niczym niezwykłym jest taka rewolucja w systemie społecznym, szczególnie takim, w którym nauka podporządkowana była religii. Podobne zjawisko zaszło w średniowiecznej Europie i zajęło (zaledwie) kilkaset lat. Sam proces, który wówczas miał miejsce jest złożony i jego analiza przekracza moje zdolności, jednak ogólny jego przebieg i skutki są powszechnie znane i obserwowane.
Powracając do Sumerów: jest możliwe, że żadne teorie nie musiały a nawet nie mogły być zapisywane, ponieważ były własnością wtajemniczonych, zaś pozostałym, którzy z dowolnych przyczyn prowadzili badania, wystarczały gotowe wzory. Podobnie dzisiaj nie trzeba studiować fizyki, aby posłużyć się telewizorem, wystarczy instrukcja obsługi.
Należy również wziąść pod uwagę fakt, iż zapisy teorii mogły istnieć a brak w dzisiejszych czasach takich artefaktów nie świadczy o niczym. Przypomnę, iż jeszcze w dwudziestym wieku niszczono materialne świadectwa kultury, które jedynie ze względu na ich masowy charakter (druk, fotografia, zapis filmowy i wideo) nie zostały bezpowrotnie utracone.
Czy tego typu hipotezy i analogie są uprawnione? Stanowią odpowiedź na część zadawanych tu pytań, a będąc niesprzecznymi z
dotychczasowym stanem wiedzy, są równie dobre jak każde inne. Może nawet lepsze, ponieważ, będąc w zgodzie z podstawową dla metodologii naukowej zasadą 'brzytwy Ockhama', nie wymagają założeń dodatkowych, wykraczających poza dostępne nam poznanie.
Polemizując z argumentem, przytoczonym przez callmeexe [2009-02-22 23:41:57], zgodnie z którym szczegółowość mitów gwarantuje ich wiarygodność, przywołam "Wizję Thurkill'a". Jest to jedna ze średniowiecznych relacji z podróży po zaświatach, odznaczająca się niespotykaną szczegółowością. Znajdziemy w niej wręcz detaliczne opisy miejsc, w których po śmierci dusze oczekują na swój los, czy poddawane są 'bieżącej' kaźni za grzechy. Ówcześni odbiorcy tej historii, z samego opisu byli w stanie domyślać się współczesnego im właściciela jednej z przebywających tam dusz. Takie bogactwo w warstwie narracyjnej nie zmienia jednak faktu, że wobec niemożności naukowego zweryfikowania tekstu, pozostaje on zaledwie zabytkiem literackim, któremu można dawać wiarę... i nic więcej.
Innym, z pewnością szerzej znanym przykładem precyzyjnego konstruowania fikcji niech będzie, opierający się na mitach funkcjonujących w kulturze anglosaskiej, świat tolkienowski. Nie brak w nim dokładnych, często wręcz uciążliwych opisów przyrody, bogato scharakteryzowanych bohaterów, szczegółów historycznych a nawet genealogicznych. Nie znaczy to jednak, że mamy szansę znaleźć Śródziemie, prawda?
Na koniec chciałbym zaznaczyć, że nie zamierzałem obrażać niczyich poglądów ani wierzeń, użyte przeze mnie przykłady są jedynie analogiami, mającymi obrazować moją wypowiedź. Podkreślam też, że żywię głęboki szacunek dla dokonań starożytnych i nie uznaję mitów za czystą fikcję. Sądzę natomiast, że nadużyciem jest wyciąganie z nich bezpośrednich wniosków i używanie ich bez uwzględnienia kontekstu, w jakim funkcjonowały.
P.S. megi, dzięki za pomoc, za "wizję" w szczególności ;)
Witam. Nie twierdzę, że szczegółowość mitów jest wystarczająca do przyjęcia ich od razu jako wiarygodne. Jest jednak wg mnie jako wskazówka za przyjęciem takiej ewentualności. Szur3k mimo iż, nie do końca się z Tobą zgadzam, swoją wyczerpującą wypowiedzią pomogłeś osobiście zamknąć ten wątek ;) Żartuję hehe i żałuję, że w najbliższym czasie nie będę mógł z Tobą, dłużej popolemizować.. Chociaż, i tak nie dałoby mi się Ciebie w żaden sposób przekonać, nieprawdaż? ;) Pozdro
Ludzie przede wszystkim musicie określić się czy jesteście podatni na wpływy czy potraficie analizować informację za pomocą swojego umysłu inaczej mówiąc czy potraficie myśleć za siebie. To co powiem będzie bardzo krzywdzące dla jednych a bluźniące dla drugich a dla trzecich może się okazać szczerą prawdą, ale jeżeli sądzicie że nasza wiodąca europejska religia jest prawdziwa to w żadnym wypadku nie myślicie za siebie tylko podlegacie wpływom. Wszystkie schematy władzy oparte na piramidzie (najlepsi-najbogatsi na szczycie) opierają się na zasadach celu uświęcającego środki. Nie chcę dociekać co jest celem bo to byłby temat rzeka, ale wiem co jest środkiem, a środkiem jest kłamstwo i manipulacja. Z obecnych wydarzeń mogę podać taki przykład, że wszędzie w mediach mówi się, że dostać kredyt jest bardzo trudno i praktycznie nikt nie da "Ci" kredytu, ale jak oglądacie reklamy w TV to zauważacie jak jeden bank przez drugi prześciga się w ofertach kredytowych. Pytanie dlaczego skoro reklama jest droga, a banki kredytów nie dają ? Ale to już pozostawiam do waszych rozważań. Z tematem roku 2012 jest taki problem, że nikt z rządzących nie wypowiada się na ten temat mimo, że coś jest na rzeczy. Jak do spekulacji na temat nowych planet naukowcy się nie odnoszą, tak do hiperaktywności słońca już tak i większość z nich zgodnie stwierdza, że hiperaktywność nastąpi na przełomie 2012 i 2013 roku. Nikt nie podejmuje się jasnego określenia jaką siłę będzie miało owo przesilenie i jakie skutki wywoła, ale jest pewne, że będzie to wydarzenie jakiego jeszcze nie mieliśmy. I jak nowe planety mogą być czystą spekulacją tak fakt słonecznej czkawki jest prawdziwy. Pytanie czy kalendarz Azteków traktuje o tym wydarzeniu czy o całkiem innym. Nie chcę wpadać w polemikę na temat tego czy owy kalendarz był manipulacją władzy azteckiej nad podległym mu ludem, za to wiem z pewnością, że wiedzę na temat gwiazd i badania czasu mieli większą niż my. Choćby z tego prostego względu, że ich kalendarz dokładnie określa długość dnia ziemskiego i jest to określenie dokładniejsze niż obecnie mogą to stwierdzić naukowcy przy pomocy super komputerów i badania prędkości oddalania się pulsarów w głąb galaktyki (niedowiarków odsyłam do wiki). Pytanie co mieli Aztekowie czego my nie mieliśmy. Osobiście sądzę, że ich żywota nie przysłaniały materialne problemy i kwestie pracy, która w obecnych czasach wysysa z ludzi emocjonalną i intelektualną siłę. Ten kto wykonuje robotę, której nienawidzi dobrze wie czym to jest. Lud aztecki był skupiony na duchowym i intelektualnym rozwoju, a nie zaspokajaniu potrzeb materialnych, które w głównej mierze są generowane przez pieniądze, jak bardzo zakorzenione w naszej kulturze. Te wnioski skłaniają do refleksji jak ludzie współcześni za których się uważamy mogą stanąć w obliczu globalnego kataklizmu, a może czegoś więcej. Gdyż zgodnie z kalendarzem Azteków w roku 2012 nastąpi przejście do ery wodnika, czymkolwiek to jest.
A teraz pomijając to wszystko co napisałem a Aztekach zwykły człowiek nie jest w stanie sam zinterpretować faktów zawartych w kulturze Azteków ani w żadnej innej, gdyż życie nam nie daje na to czasu i wszystkie sprawy z tym związane jesteśmy zmuszeni przyjmować z drugich rąk. Chciałbym aby interpretacja kalendarza była ostateczna i prawdziwa, ale nie można wykluczyć faktu, że i w tej materii ktoś posługuje się celem, który uświęcająca środki. Dlatego proszę was, cokolwiek robicie myślcie za siebie, starajcie się dotrzeć do jak największej ilości faktów oczywiście w wymiarze takim na jaki pozwala wam wolny czas, bo przecież obecna cywilizacja europejska nie pozwala na beztroskie poszukiwanie prawdy. Szukajcie prawdy o wszystkim co was interesuje, a przede wszystkim szukajcie prawdy o sobie, bo nikt jeszcze nie zgłębił istoty ludzkiego istnienia i jego celu w tym bądź co bądź pokręconym świecie.
Mhm... ja odejde calkowicie od teorii ''Nibiru''. Jedyna destrukcyjna materia dla naszej planety jak i ludzkosci bedzie: czlowiek.
Badzmy szczerzy, to my doprowadzimy do tak zwanego ''armagedonu''. Jak pokazuja karty historii, tylko my jestesmy zdolni do sadystycznych dzialan by zaspokoic siebie jak i otoczenie, inne ''gatunki'' walcza o przetrwanie, pokarm, dominacje w stadzie, ale dla dobra ogołu, my jednak dla wlasnych korzysci. Natura rzadzi sie pewnymi regulami, jednak mimo tego to my chcemy narzucac wlasne prawa, sprawowac calkowita kontrole, ktorych nie ujarzmimy do konca(a napewno nie z ta technologia).
Moze zejde troche na polityke(blee), ale czy ktos zauwazyl, ze kazdy swiatowy kryzys byl powiazany z wojna ?? Nic tak nie umacnia ekonomii jak sprzedasz broni.
ps tak sie zastanawiam, czy ludzkosc potrafi wykorzystac doswiatczenia starozytnych cywilizacji? calkiem niedawno (biorac pod uwage zywot czlowieka na ziemi) uwazalismy, ze ziemia jest plaska a rozowe kucyki mialy skrzydelka :))
Gdyby wzorem Świata Dysku, w naszym uniwersum abstrakcyjne idee przyjmowały formy antropomorficzne, z pewnością gdzieś po Ziemi przechadzałaby sie Pani Nauka. A wraz z nią, krok w krok szedłby jej cień - kryptonauka.
Pseudonauka rodzi się na styku nauki i wiedzy popularnonaukowej, a katalizatorem są różnego rodzaju "ekscentryczni odkrywcy". Naukowiec, jeden z miliona tworzy egzotyczną teorię. Temat podejmuje żądny (jakiejkolwiek) sensacji redaktor niskonakładowej gazety, upraszczając hipotezy naukowca i wkładając w jego usta słowa których nie powiedział. Potem, jakiś czas później temat wpada w ręce redaktora gazety/witryny sensacyjnej który przyjmując tekst ww. redaktora za prawdę objawiona wyciąga z niego wnioski idące jeszcze dalej niż odważyłby się autor, nie mówiąc o naukowcu od którego wszystko się zaczęło
To nie koniec tego łańcucha. Czytelnicy magazynu sensacyjnego interpretują na swój sposób czytany tekst,dyskutują go i w tej dyskusji znowu posuwają się dalej nawet niż autor. W międzyczasie naukowiec zdążył już uaktualnić dwukrotnie swoją teorię,stworzyć na jej podstawie nową i w końcu ją porzucić po konfrontacji z najnowszymi wynikami badań i recenzjami autorytetów. Odkłada teorię na półkę naukowej historii myśląc, że dokonał właśnie aborcji swojego niesprawdzonego pomysłu. Nic bardziej mylnego. Teoria żyje, ewoluuje i krzyżuje się z innymi teoriami i mitami. Metodą głuchego telefonu wędruje od uszu do uszu. W końcu sytuacja wygląda jak w starym kawale:
"Pytania do Radia Erewań:
-Czy to prawda, że na Placu Czerwonym w Moskwie rozdają samochodu ?
-Tak, oczywiście,że to prawda. Tyle, że nie w Moskwie a na rynku w Erewaniu. Nie samochody a rowery i nie rozdają tylko kradną."
Kłamstwo ma podobno krótkie nogi, ale za to mity.. Mity mogą żyć tysiąclecia. Nawet dzisiaj większość mieszkańców krajów rozwiniętych uważa za sprawdzone i prawdziwe takie bzdury jak to, że Wielki Mur widać z orbity okołoziemskiej(albo co gorzej z księżyca) albo, że woda na półkuli północnej spływa zakręcając się przeciwnie do wskazówek zegara w wyniku działania siły Coriolisa. Co gorsza te mity są często gęsto propagowane przez nauczycieli w podstawówkach,gimnazjach i liceach.
Historia Nibiru zbliżającego się do Ziemi w 2012 roku jest właśnie takim potworkiem zrodzonym z kilku zmutowanych teorii naukowych. Jej ojcami są między innymi:
-hipoteza planety X
-hipoteza gwiazdy Nemezis
-teorie dotyczące 12 tysięcznego cyklu występującego w wierzeniach Egipcjan i Cywilizacji Prekolumbijskich
-hipotezy dotyczące ingerencji obcych cywilizacji w czasach starożytnych i wcześniej, czyli Daniken&inni
Planeta X, żyła sobie i to jak najbardziej poważnie w świecie naukowym przez parę dziesięcioleci by odejść w pokoju na początku zeszłej dekady:
"(...)Harrington died in January 1993, without having found Planet X. That same year, Myles Standish used data from Voyager 2's 1989 flyby of Neptune, which had revised the planet's total mass downward by 0.5%—an amount comparable to the mass of Mars—to recalculate its gravitational effect on Uranus. When Neptune's newly determined mass was used in the Jet Propulsion Laboratory Developmental Ephemeris (JPL DE), the supposed discrepancies in the Uranian orbit vanished. Moreover, there are no discrepancies in the trajectories of any space probes such as Pioneer 10, Pioneer 11, Voyager 1 and Voyager 2 that can be attributed to the gravitational pull of a large undiscovered object in the outer Solar System. As of 2009, the overwhelming consensus among astronomers is that Planet X, as Lowell defined it, does not exist."
W skrócie: dane dostarczone przez Voyagera 2 pozwoliły skorygować szacowaną masę Neptuna. W efekcie rozwiązując problem zakłóceń w ruchu planet które były przesłanką do bezowocnych poszukiwań planety X. W chwili obecnej nie ma powodów by przypuszczać, że za orbitą Neptuna jest jakaś gruba ryba poza planetami karłowatymi i innym kosmicznym "pyłem" w Obłoku Oorta i Pasie Kuipera.
Nemezis to hipotetyczny czerwony lub brązowy karzeł kręcący się podstępnie wokół naszego układu słonecznego. Jest oskarżany o wywoływanie zakłóceń w Obłoku Oorta prowadzących w efekcie do zwiększenia ruchu komet w Układzie Słonecznym. Skojarzenie z Nibiru jest bardzo luźne, albowiem rzeczona gwiazda zbliżałaby się co najwyżej do samych granic Układu nie mówiąc zupełnie o przelatywaniu kolo Ziemi to raz. Dwa, czas jej obiegu wynosiłby około 26 milionów lat. Ostatni raz obdarzyła nas deszczem kamieni z nieba 5 milionów lat temu, następna wizyta spodziewana za 20 milionów lat.
Kalendarz Majów, architektura piramid,cykle 12 tys lat itd. Moim zdaniem coś w tym jest. Rzecz w tym, że naukowcy którzy się tym zajmują są pionierami. Przekroczyli granice dotychczasowych poglądów, uczynili wieli skok dla ludzkości, wbili flagę a teraz czekają, aż na miejsce doczłapią nestorzy nauki. W przeciwieństwie do ociągających się profesorów, niektórzy młodzi i prężni usłyszawszy o tym zerwali się natychmiast by poznać nowe cuda. Tyle, że polecieli za daleko i do tego w złym kierunku. Daniken&Inni.....to ludzie którzy 500 lat temu siedzieliby w portowej knajpie opowiadając: "Słyszeliście o Kolumbie? Powiadam wam byłem z nim w Indiach. Ale gdy inni postanowili zawrócić, ja ruszyłem w głąb kontynentu. Widziałem ludzi o dwóch głowach, ludzi o jednej stopie i miasta zbudowane w całości ze złota powiadam wam....polejcie jeszcze piwa to naszkicuję wam mapę"
Z nadinterpretacji mitów Mezopotamskich połączonych z poszukiwaniami dodatkowych planet narodził się współczesny internetowy mit Nibiru. Ostatnio połączył się z bardzo modnym hasłem - koniec świata 2012 zyskując tym samym znacznie na rozgłosie i żywotności.
Po świecie rozsianych jest tysiące, naprawdę tysiące jeśli nie dziesiątki tysięcy astronomów amatorów. I nie chodzi tu o ludzi z lornetką ,szukających Wielkiego Wozu. Ci ludzie mają sprzęt o wartości setek lub tysięcy dolarów, mają wiedzę i doświadczenie,pasję i mnóstwo cierpliwości. I przeszukują przestrzeń w nadziei znalezienia jakiegoś kilkudziesięcio kilometrowego okruchu, kometki której mogliby nadać swoje imię. Zakładając, że wszyscy astronomowie z setek obserwatoriów, z setek uczelni, z Watykanu i komunistycznego Wietnamu, z USA i Francji, wszyscy nalezą do ogólnoświatowego spisku, można by się chociaż spodziewać, że ktoś z amatorów przypadkiem zauważy coś wielkości małej lub średniej planety pędzącego w naszym kierunku z szaleńczą prędkością. Równie dobrze można by twierdzić ,że stado ptaków Dodo człapie sobie po mokradłach parę metrów przed nosem światowego zjazdu ornitologów i nikt akurat nie patrzy we właściwą stronę.
Oczywiście ani w tym ani w przyszły miesiącu nie będziemy świadkami masowych doniesień o pojawieniu się nowej planety na południowym nieboskłonie.
Przez kilka miesięcy zwolennicy teorii spiskowych będą twierdzić, że to efekt cenzury i światowego spisku wszystkich mieszkańców południowej półkuli bez poważnej wady wzroku.
Następnie niepostrzeżenie data pojawienia się Nibiru na niebie przeniesie się na wiosnę\lato przyszłego roku.
Gdy i to się nie sprawdzi pojawią się wiarygodne teorie pod tytułem: "Nibiru jest teraz po drugiej stronie słońca więc jej nie widzimy", "Jest zbudowane z antymaterii więc jej nie widzimy", "Jest zbudowane z ciemnej materii więc jej nie widzimy", "Annunaki otoczyli ją polem siłowym zapewniającym niewidzialność" itd. itp.
Przyjdzie rok 2012 potem 2013, świat się nie skończy, nie przejdzie w inny stan gęstości istnienia ani nie objawią się kosmici by nas zniszczyć lub rozwiązać nasze problemy. O Nibiru przycichnie na parę lat, może na zawsze a może odrodzi się za jakiś czas w związku z przewidywaniami zbliżenia pokaźnej asteroidy z Ziemią w połowie lat 30stych.
Przepraszam wszystkich zagorzałych zwolenników teorii, jeśli poczuli się jakoś urażeni tą wypowiedzią, ale po prostu nie widzę w tych pogłoskach niczego więcej poza internetową legendą.
Może się mylę ale czytając te wszystkie posty i opisy
wydaje mi się, że jakby nie wszyscy byli przekonani, że koniec świata nastąpi.
A może nawet ci, których mam na myśli, wiedzieli, że nie nastąpi na pewno
lub wietrzyli sensację typu wizjonera, lub jakiegoś "Proroka"co ma być w roku 2012.
Wydaje się jakby to okresowe i pojawiające się na przestrzeni wieków „straszenie ludzi” zawsze miało jakiś cel... A jaki? Możliwe, że dzieje się tak z powodu błędnego koła życia tej cywilizacji, która z jednej strony chce rozwinąć się technicznie, z drugiej zaś – nie umie powstrzymać upadku przy tej okazji wszelkich zdobytych dotąd idei i wartości intelektualnych. Jedną z metod hamowania tego niekorzystnego trendu jest okresowe sianie niepokoju i strachu a metoda ta jak widać sprawdzała się w przeszłości.
Niestety, samego trendu nie da się już odwrócić. Społeczeństwo techniczne i jednocześnie nastawione wyłącznie na konsumpcję, społeczeństwo tak „produkowane” wszelkimi sposobami i to na naszych oczach, nie ma już przed sobą nic oprócz zjadania swojego ogona. Zresztą, oprócz siania niepokoju, jest też inny cel, strategiczny i przewidziany na wiele lat naprzód: doprowadzić do istnienia społeczeństwa bezwolnego, ogłupiałego informacją płynącą zewsząd, skazanego na wirtualne kredyty, biochipy, skanowanie i kontrolę, społeczeństwa ludzi-robotów.
A ci, w których pozostaną resztki rozumu i nadziei, cóż będą robić? Pozostanie im tylko wypatrywać w gwiazdach „przyjaciół z kosmosu” czy też „dać na tacę” i modlić się o lepsze jutro?
I może tak ma być. Może ma trwać to odwieczne, przysłowiowe „czekanie na Godota”, który ma przynieść odmianę losu ludzkości. Czekanie na coś co się nie zjawi i nie zdarzy. A od wieków iluzja „nadejścia Godota” pojawia się w okresowo i to w różnych postaciach; bądź to w zapowiedziach między-cywilizacyjnego kontaktu, przepowiedniach „proroków”, „prawd” głoszonych przez różnego rodzaju sekty, w tym także niestety ufologiczne. Można się tylko zastanowić, czy dzieje się to przypadkowo i spontanicznie...
Trzeba jednak zdać sobie sprawę z tego, że życie na tej planecie zostało tak skonstruowane, że wiedza o dniu jutrzejszym ma być dla nas niedostępna. I tak będzie zawsze. Możemy tylko puścić wodze fantazji lub też uważnie obserwować świat w jakim kierunku zmierza. Co więc będzie po roku 2012? Kolejny koniec w 2016? A może w 2026? Chyba nie w przepowiedniach wypatrywać nam Wielkich Wydarzeń. Może lepiej zamiast proroctw i gwiazd obserwować zachowania giełd światowych? Tak chyba będzie lepiej ponieważ jak już się przekonaliśmy na przykładzie „11 września”, pewna grupa ludzi zawsze wie szybciej co się wydarzy...
Może też w oczekiwaniu na kolejne końce świata warto też czasem chwilę odsapnąć, przystanąć na moment w tym nieustannym biegu przez życie, zastanowić się nad otaczającym nas światem i może wreszcie nad samym sobą bo przyszłość tej planety zależy po części od każdego z nas. Będzie to miało na pewno większy pożytek niż pełne entuzjazmu studiowanie przepowiedni o 2012 i innych. Bo przecież tak naprawdę wielu z nas się nimi ekscytuje, ale gdzieś w głębi ducha, chyba nikt nie chce aby się sprawdziły?
Zresztą nie martwmy się - kolejnych końców świata w przyszłości na pewno nie zabraknie. Postarają się o to na pewno ci, którym zależy na tym aby od czasu do czasu koniec świata się zbliżał. Jeśli chodzi o najbliższy - wierzę, że przywitam Nowy Rok 2013, zaś o ile „wyższe instancje” nie powołają mnie do siebie, może będę świadkiem następnych „końców”. Będą następować tak długo, aż kiedyś nastąpi ten ostatni. Bo przecież żadna cywilizacja nie jest wieczna. Jeśli się sama nie utopi we własnym sosie, być może kiedyś sięgnie do gwiazd aby przetrwać. Może za 100, 200 lat, może za 1000? O ile „ktoś kto obserwuje nas nieustannie” na to pozwoli i wcześniej nie pozamiata tej planety. Ale tym razem dokładnie, tak, aby replikacja ludzkiego DNA nigdy już nie nastąpiła. Istnieje bowiem groźba, że kiedy zaczniemy sięgać gwiazd - zrobimy to za szybko i zawleczemy tam samych siebie razem ze swym majdanem obecnego zła. A przecież - oczywiście – będziemy tam chcieli stworzyć nowe życie. Na obraz i podobieństwo swoje...
Żyjący w Ameryce Środkowej Majowie stworzyli w pierwszym tysiącleciu naszej ery wysoko rozwiniętą cywilizację. Byli znakomitymi astronomami, opracowali niezwykły kalendarz podzielony na ery, z których każda liczyła 26 tys. lat. Według Majów piąta era kończy się 21.12.2012 r. W tym miejscu kończy się również ich kalendarz, dalej już nie ma nic. Data ta, traktowana jako termin końca świata !.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
1;;Rok galaktyczny – okres w ciągu którego Słońce obiega środek naszej galaktyki (Drogi Mlecznej). Rok galaktyczny trwa 240 milionów lat, a prędkość liniowa Słońca w tym ruchu wynosi 220 km/s.
2;;Rok Platoński..........
Między jedną równonocą wiosenną a drugą mija rok; jednak Ziemia nie przemierza w tym czasie całej swej orbity. Na skutek oddziaływania grawitacyjnego Słońcai Księżyca .
Nie zmienia to faktu, że słońce wykonuje przez tysiąclecia pozorną wędrówkę przez kolejne gwiazdozbiory, podróż trwająca 25.770 lat, po której wszystko zaczyna się od początku.
Jakie mamy podstawy by twierdzić, że w pewnych pismach zawarto liczby odnoszące się do zjawiska precesji? Oficjalnie za odkrywcę przesuwania się punktu równonocy uznaje się astronoma greckiego Hipparcha, mieszkającego w Aleksandrii, który dokonać miał tego w 139 r. p.n.e. Obliczenia jego są niezbyt dokładne. Szczerze mówiąc są wyjątkowo niedokładne. Szacuje on roczną precesję na 45 do 46", co w rezultacie daje rok platoński (okres precesji) wynoszący między 25 700 a 26 173 latami.
aż około 26 tysięcy lat. To mniej więcej tyle ludzkich żyć, pełnych pokoleń, co dni w roku. Pojedynczy człowiek nie ma szans zauważyć tych niewielkich zmian w widoku na gwiazdy, jakie zachodzą za jego życia. Ten cykl można było odkryć tylko korzystając z zapisków wielu pokoleń obserwatorów nieba. Do dziś nie jest całkiem jasne, jak ludzie w starożytności odkryli ów wielki rok przemian nieba.
Razem z osią obrotu Ziemi także ziemski równik zatacza się w przestrzeni. Skutek tego jest taki, że zmieniają się w przestrzeni miejsca, gdzie co roku jest Słońce w momentach przesileń i równonocy. Punkty przesileń i równonocy, czyli punkty kardynalne ekliptyki, jak się je fachowo nazywa, przesuwają się po ekliptyce (czyli także: wzdłuż zodiaku) w takim samym tempie, pełny cykl w ciągu około 25 800 lat. Kiedy Grecy tworzyli swój system astrologiczny, punkt wiosennej równonocy nazwali Punktem Barana, gdyż wtedy Słońce wchodziło do gwiazdozbioru Barana. Dzisiaj z początkiem wiosny Słońce jest na tle gwiazdozbioru Ryb - i winne temu jest właśnie zjawisko precesji. Grecy nie odróżniali jeszcze znaków zodiaku od gwiazdozbiorów, ale dzisiaj to odróżnienie jest konieczne, ponieważ skutkiem precesji znaki rozjechały się względem gwiazdozbiorów o prawie cały znak zodiaku, niespełna 30 stopni. Znaki liczymy co 30 stopni od punktów przesileń i równonocy, co oznacza, że nie mają one żadnego związku z gwiazdozbiorami. Grecy nadali im nazwy od gwiazdozbiorów, właściwie tylko przypadkiem.
W starożytności Słońce zaczynając wiosnę wchodziło do gwiazdozbioru Barana. Teraz wchodzi do Ryb. Niedługo będzie zaczynać wiosnę
w Wodniku... (a może już w marcu 2009 wiosnę powitamy już w Wodniku --ale o tym na końcu ...)
Widzimy więc, że cykl precesji, wielki rok możemy opisać jako cykl gwiazdozbiorów zodiakalnych, tyle, że nastepujących w przeciwnym kierunku niż zodiak: po Byku tu jest Baran, po Baranie następują Ryby, po nich Wodnik. Punkt równonocy wiosennej przesuwa się przeciwnie niż Słońce.
Astrologów ten cykl zafascynował i pojawił się w ich rozważaniach na temat rozwoju ludzkości. Jeśli bowiem wielki rok podzielić na 12 epok, zależnych od gwiazdozbiorów, to taka epoka trwa około 2150 lat. Przez ostatnie dwa tysiąclecia trwa religia chrześcijańska, przez ten sam czas Słońce zaczyna wiosnę w gwiazdozbiorze Ryb, pierwszym symbolem chrześcijańskim był znak ryby, a słowo ichthys, 'ryba' po grecku, wtajemniczeni odczytywali jako skrót od "Jezus Chrystus, Boży syn, zbawiciel" - czyli jako wyznanie wiary.
To spostrzeżenie próbowano uogólnić i autorzy tacy, jak Max Heindel, duńsko-amerykański różokrzyżowiec i astrolog, albo Rudolf Steiner, twórca antropozofii, czy wreszcie najsłynniejszy z nich mistyczny psycholog Carl Gustav Jung, wiele swych pism poświęcili koncepcji przemian historii w rytmie zodiakalnych epok, przed obecną epoką Ryb dopatrując się epoki Barana, a jeszcze wcześniej epoki Byka. A która epoka nastąpi po Rybach? - Oczywiście Epoka Wodnika, i wielu ludzi na całym świecie w ostatnich dziesięcioleciach zaczęło wierzyć, że owa Epoka Wodnika zaraz się zacznie, a może właśnie się zaczyna. Nowe prądy duchowe w końcu XX wieku nazwano Nową Erą - New Age - właśnie dlatego.
Jednak z datowaniem tych zodiakalnych epok jest kłopot, ponieważ nie wiadomo, kiedy (w czasie) i gdzie (na niebie) kończy się jedna i zaczyna druga, ani jak długo trwają. Jak już wspomniałem, długość cyklu precesji nie jest znana dokładnie, ponieważ zależy od niedających się przewidzieć zmian w rozłożeniu masy na Ziemi. Poszczególne epoki powinny trwać tyle czasu, ile zajmuje przejście punktu równonocy wiosennej przez kolejne gwiazdozbiory - nie przez znaki zodiaku. Ale właściwie nie wiadomo, co to jest gwiazdozbiór: gdzie zaczyna się i kończy. Na współczesnych mapach nieba gwiazdozbiory są narysowane sztucznie, prostymi liniami, jak amerykańskie stany. Ekliptyka (droga Słońca) przecina nie dwanaście, lecz trzynaście gwiazdozbiorów. Dlatego niektórzy autorzy proponowali epoki zodiakalne mające bardzo różną długość. Gdzie w tym znaleźć jakiś porządek natury, a nie tylko ludzkie, przypadkowe umowy?
Istnieje rozwiązanie, które leży na wierzchu i aż dziwne, że tak późno na nie wpadnięto.
Znaleziono je przy okazji kalendarza Majów, który też należy do tego tematu. Otóż niebo pocięte jest pewnymi - ważnymi - płaszczyznami. Pierwszą z nich jest horyzont Ziemi w miejscu, skąd patrzymy na niebo. Drugą równik Ziemi, który przeniesiony na niebo tworzy równik niebieski. Trzecią płaszczyzną jest ekliptyka, czyli droga Słońca na niebie, a w przybliżeniu także drogi innych planet, czyli, właściwie, wspólna płaszczyzna całego Układu Słonecznego. W końcu Słońce ze swoją gromadką planet należy do większego zgromadzenia, które też jest spłaszczone w przestrzeni, a więc ma swoją płaszczyznę, jakby równik. Tym zgromadzeniem gwiazd jest Galaktyka, nazywana też Naszą Galaktyką, w odróżnieniu od rojów innych galaktyk zaludniających kosmos. Galaktykę tworzy około trzysta miliardów gwiazd (i pewnie sporo większa liczba planet), które okrążają Centrum Galaktyki, którym jest gigantyczna czarna dziura. Galaktyka ma kształt (z grubsza) dysku lub naleśnika i kiedy patrzymy wzdłuż tego placka, widzimy na niebie okrążającą nas dookoła jasną smugę złożoną z masy miliardów gwiazd. To - oczywiście - Droga Mleczna. Droga Mleczna ułożona jest w pobliżu równika Galaktyki. Równik Galaktyki jest stabilny w przestrzeni - bo raczej nie ma sił, które mogłyby go przestawić. W dwóch punktach przecina ekliptykę (czyli także koło zodiaku), w dwóch następnych punktach jest najdalej od ekliptyki odchylony. To jest naturalny układ odniesienia dla cyklu precesji. Zaczynając podział od tych czterech punktów, możemy cykl precesji podzielić - jeśli chcemy - na dwanaście równych części, niby znaki zodiaku, albo inaczej...
Taka struktura w przestrzeni nie byłaby jeszcze niczym dziwnym, ostatecznie gdzieś równik Galaktyki i ekliptyka przeciąć się muszą... jak każde dwie płaszczyzny. Dziwne jest co innego.
Otóż linia przecięcia tych dwóch płaszczyzn celuje prawie dokładnie w Centrum Galaktyki! Ekliptyka jest czymś lokalnym, wyznacza ją ruch planet w Układzie Słonecznym (ściśle mówiąc, jednej z nich: Ziemi). Z ruchami obiektów w Galaktyce nie ma nic wspólnego. Ale jednak jakoś tak się stało, że Słońce z planetami uparło się wskazywać na tamtą czarną dziurę w galaktycznym środku.
Co to znaczy, nikt nie wie. A przecież takie rzadkie zjawisko coś znaczyć musi... ????????????
Druga dziwna rzecz jest taka, że TERAZ, w ramach cyklu precesji, punkt zimowego przesilenia leży na równiku Galaktyki. To jest raczej rzadki moment: zdarza się raz na 6450 lat.
Dziwne, że tak długo badacze nieba, zarówno naukowcy, jak i miłośnicy tajemnic, na ten fakt nie zwracali uwagi. Pierwszy zauważył to paręnaście lat temu amerykański archeo-astronom John Major Jenkins przy okazji swych badań nad kalendarzem Majów.
Wiadomo bowiem, że 21 grudnia 2012 roku kończy się długa rachuba kalendarza Majów, czyli ich obecna epoka kalendarzowa, trwająca 2300 lat. Jenkins szukał takiego zjawiska na niebie, które mogłoby zaznaczać tę datę i które Majowie byliby w stanie kilka tysięcy lat wcześniej przewidzieć - wtedy, gdy uruchamiali swój kalendarz.
Jenkins wpadł na pomysł - który uzasadnił w oparciu o majańskie zabytki sakralne - że tym zjawiskiem może być właśnie przejście punktu zimowego przesilenia przez
Drogę Mleczną,....................................................................
a ściślej przez widoczną gołym okiem (w przeciwieństwie do abstrakcyjnego równika Galaktyki)
Tę ciemną smugę Majowie uważali za tor, po którym zlecą z najdalszego nieba bogowie na Ziemię. I faktycznie, w przełożeniu na nasz współczesny gregoriański kalendarz ten moment przypada na zimowe przesilenie 2012 roku. Tylko jakie rzeczywiste, obserwowane zjawiska odpowiadać będą temu zstąpieniu majańskich bogów? Po czym ich poznamy?
Jenkins zaleca obserwować ciemną smugę na Drodze Mlecznej. Ale jeśli obserwować sam ścisły równik Galaktyki, i przejście punktu zimowego przesilenia przez jego linię, to okaże się, że ten moment dzielący epoki już mamy za sobą! Kiedy miał miejsce? - Z moich własnych wyliczeń wynika, że było w grudniu 1999 roku, kilka dni przed Sylwestrem 2000. Czy ów mnich Dionizy Mały, pochodzący z obecnej Rumunii, który kiedyś zapoczątkował naszą rachubę czasu - "od narodzenia Chrystusa" - też wiedział o tym i celowo nastawił swoją rachubę na okrągły rok 2000? Oto jest pytanie, jedno z mnóstwa, jakie nasuwa ta tajemnicza sprawa.
''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
Także według tych informacji kalendarz Majów już się skończył i grudniu 2012 roku , ciemnej smugi pośrodku Drogi Mlecznej już nie zobaczymy bo niestety mogliśmy ją oglądać ,ale nikt nam jej nie pokazał i nie powiedział że mamy patrzyć się w niebo w grudniu 1999roku.
MADA [ ] :: 2009-02-21 01:23:54 :: Add commnet Odpowiedz
qler85 pyta o źródła zdjęć z SPT (South Pole telescope). Ja znalazłem wiele informacji na www.metacafe. Podam link do jednego z filmów a stamtąd można peregrynować dalej. Oto link:
http://www.metacafe.com/watch/yt-6j-Zg4bRjp0/nibiru_planet_x_photos_taken_january_2008_study_findings/
-----------------------------
ale ja pytałem o normalne źródło, nie o źródło w postaci anonimowego użytkownika podpisującego się nickiem Nibirushock2012... Równie dobrze to mógłbym być ja albo Józek spod jedynki, albo woźna w szkole która się nudzi na przerwach i szuka rozgłosu. Każdy może sobie założyć konto na Youtube czy Metacafe przedstawić się jako naukowiec czy pracownik SPT, Keck czy duchowny pracujący przy teleskopie w Arizonie... następny krok to nabazgrolić kilka jakichkolwiek obrazków z paroma świecącymi punktami (obojętne jakich, w końcu nikt nie wie jak wygląda Nibiru), potem poprzesuwać je trochę (no a jak, w końcu tam krążą planety wokół brązowego karła) a następnie - zacząć wmawiać ludziom że to wszystko jest ściśle tajne a ja jako wielki dobroduszny ryzykując wiele pokazuje wam to co wszyscy ukrywają w tajemnicy przed światem :)
Czyli tak jak myślałem - nie ma żadnych wiarygodnych źródeł czy to w postaci zdjęć Nibiru, ani jednej wypowiedzi od jakiegokolwiek naukowca pracującego gdziekolwiek (nawet poza rządowymi instytucjami), od ani jednego astronoma czy chociażby astronoma - amatora z całego świata, każdy kto choć trochę zna się na astrofizyce, nawet amator wie że to jest absolutnie niemożliwe aby coś takiego było w naszym układzie słonecznym (w dodatku skoro ma być blisko ok 2012 to już chyba koło Jowisza - max Saturna musiałoby być obecnie). Nic sie nie dzieje, żadnych anomalii (te o odchyleniach w orbicie Neptuna już udowodnione poprzez symulacje, że mogą być spowodowane przez jakieś ciało poza pasem Kuipera o masie podobnej lub niewiele większej od Ziemi, a nie o ciało wielkości Jowisza, a w dodatku jeśli to miałby być brązowy karzeł to cięższego od kilkunastu do kilkuset razy od Jowisza = masa kilka-kilkadziesiąt tysięcy razy większą od Ziemi !!!). To by było spustoszenie w układzie słonecznym.
Czyli tak naprawdę nie ma kompletnie NIC, nie licząc tych oklepanych filmików od cholera wie kogo, przedstawiających cholera wie co (ci co uwierzyli w te obrazki i tak by uwierzyli cokolwiek by im pokazano).
Nie wiem, może to Niibiru faktycznie gdzieś sobie istnieje i leci do nas ale na pewno nie ma go w naszym układzie słonecznym. To przeczy zasadom fizyki, logiki i oznaczałoby że wszyscy ludzie nauki i nie tylko kłamią narażając swoją reputację (bo tu nie ma przeproś - że "nie zauważyliśmy", to tak jakby nie zauważyć słonia w składzie porcelany). Dlaczego nie wierzyć im tylko komuś kto jest anonimowy w internecie ?
Qler85 znalazłem coś takiego: http://www.astro.ucla.edu/~obs/images/no_planet_x.jpg
Wygląda to na wytłumaczenie tych zdjęć, co do nadawcy to chyba adres mówi sam za siebie czy jest to wiarygodne źródło. Co do samego zdjęcia to sam nie wiem co o tym myśleć, ale trochę fotografią się bawię i zdaję sobie sprawę, że czasem wychodzą niewiarygodne efekty mimo woli. W kwestii samego dnia zagłady w 2012 to wśród ludzi promujących ten trend zauważam chęć bogacenia się na książkach traktujących o tym wydarzeniu i ewentualnym przetrwaniu, a nadal nie ma twardych faktów, takich jak szczegółowe badania paleogeologiczne czy kolejne zdjęcia owego kosmicznego wędrowca. Co więcej ostatnio wpadłem na informację, że planeta Nibiru to niedawno odkryta planeta karłowata o nazwie Eris. Nibiru ma być gazowym gigantem, a nie bratem Plutona.
Teraz czekam na moment, gdy planeta ma być widoczna w naszych szerokościach geograficznych, bo na YT pełno filmów planety X, którą jest Wenus, obecnie w najbliższym położeniu względem Ziemi.
Pozdrawiam wszystkich, którzy jeszcze nie ześwirowali ;)
tak to zdjęcie to zwyczajne odbicie diody led aparatu gdy robisz zdjęcie przez szybę...
to samo dotyczy tych wszystkich zdjęć Słońca (z tym dodatkowym punktem świetlnym) których pełno na Youtube :D
a z tym Wenus to fakt, najlepszy jest taki jeden gość, kręci filmiki (zatytułowane coś w stylu "strange object in greek sky", nie pamiętam dokładnie) przedstawiające Wenus i upiera się że to coś innego. A Wenus obecnie nie można pomylić z niczym innym :))
Za całym szacunkiem, ale to żadne odbicie diody ;) Aparat jakiejkolwiek jest marki, jest raczej profesjonalnym sprzętem umieszczonym na statywie, więc jedyny ruch jaki obserwuje to ruch nieboskłonu. Jaśniejszy punkt ma być naszym prawdziwym księżycem, natomiast ciemniejszy bardziej księżycowaty punkt niżej po prawej jest refleksem w soczewce. Niby wszystko jasne, ale jakiś niedosyt pozostaje.
Ponad 100.000 odsłon ( 1 IP przypada na 1 dzień ) tego wątku od 16 kwietnia 2008 - to chyba samo mówi za siebie. Zainteresowanie tematem jest poprostu ogromne.
Witwam. Na wstepie pragne npisac ze zarejestrowalem sie specjalnie po to by moc delikatnie udzielic sie w tym temacie. Musze przyznac sie ze jest on bardzo interesujacy i potrafi odzialywac na wyobraznie, ale po dluzszej analize postow stwierdzam ze to wszsytko jedna wielka bojda. Moze nie tyle fakt istnienia gdzies poza orbita plutona innych planet, ale teoria a nawet wiara w to ze jakas planet a u rozmiarach wiekszych od Jowisza nie mal przetnie sie z orbita naszej planety Ziemii jest niedorzeczna. Bo jezli to jest prawda to dlaczego nikt o tym nie mowi? Rozumiem ze moze rzady panstw swiadomie moglyby chciec zataic taka informacje albo przynajmniej oficjalnie sie nie wypowiadac by nie wzniecac paniki i nie pograzac swiata w chaosie. Ale dlaczego wolne media calego globu milcza na ten temat?? Nawet takie programy tematyczne jak Discover czy NG, ogladam je dosc czesto widzialem programy poswiecone czarnym dziura, bialym karla, tunelom czasoprzestrzennym, poczatka wczechswiata oraz dywagacja nad ewentualnym jego koncem. Nawet sa programy poswiecone tak praktycznie nieralnym ale teoretycznie mozliwym podroza w czasie. A na temat takiego wiekopomnego wydarzenia jak pojawienie sie gazowego olbrzyma w 2012 roku tuz pod naszym domem wszystkie stacje telewizyjne,radiowe oraz prasa takze ta bulwarowa milcza?! Nie chce mi sie wierzyc ze rzady moze jakos wplywaja na wolne media by nie publikowaly tego typu informacji. Przeciez wiadomo ze gdyby to bylo realne zagrozenie to wszyscy (telewzja,prasa) by sie na to rzucili Wiemy wszyscy i to jest potwierdzone naukowo i obwieszczone wszem i wobec ze za kilka lat zacznie miec miejsce (albo juz zaczelo miec) przebiegunowywanie pola magnetycznego ziemii. Aczkolwiek z tego co mi wiadomo bedzie to trwalo wiele lat, moga minac cale pokolenia nim polnoc stanie sie polodniem a polodnie polnoca :) I nie mam zamiaru sie przejmowac ewentualnum koncem swiata bo zycie jest zbyt krotkie. Moze jeszcze mialbym pomoc wspolfinansowac tzw. "misje faraon"?? heh :D ...Przegiecie paly, ale to troche odrebny temat...
Tyle ode mnie :)
Z tymi programami typu Discovery to nie do końca jest wszystko cacy, bo dlaczego jeszcze nie mają żadnego programu na temat teorii elektrycznego wszechświata ? A można powiedzieć, że takowa jest obecnie na czasie, wśród postępowych fizyków, dlaczego jeden z najpopularniejszych kanałów naukowych na świecie milczy na ten temat ?
Teoria elektrycznego wszechświata jest na czasie wśród użytkowników Youtube i portali sensacyjno-mistycznych. typu stefa 11. Dla naukowców jest to coś na samej granicy pseudonauki. A w zasadzie to większość nawet o niej nie słyszała.Niepotwierdzona, niepełna,niespójna. Ta teoria narodziła się w latach 60 i 70 w głowach porządnych i uznanych naukowców lecz niedługo potem umarła. Dzis jest to tylko odrażające zombii nauki...
Do Ozymandiasa: powiedz czemu teoria elektrycznego kosmosu jest odrażająca ? Czy aby ludzkość wg ciebie poznała istotę wszechświata ? A może w latach gdy ta teoria się zrodziła nie było narzędzi do jej sprawdzenia. I ciekawe to co piszesz o pseudonauce w sytuacji niezbadanych plam słonecznych, które owa teoria tłumaczy. Bo przecie plamy na słońcu istnieją, nie zawsze, ale są, tylko jakoś ci "porządni naukowcy", którzy dziś egzystują nie potrafią odpowiedzieć na pytanie dlaczego. Może "porządni naukowcy" pochopnie odsuwają odrażające zombi, które starszy ich złożonością, której sami nie potrafią ogarnąć. Takoż ciekawe, że portale naukowego magazynu Science i trochę mniej naukowego magazynu Focus także traktują o tych teoriach jako jeszcze nie wytłumaczonych.
Z planetą X trzeba być cierpliwym i mieć nadzieję, że to ściema to może kiedyś będziemy w pełni mogli określić czy elektryczny wszechświat to prawda czy bujda.
Ludzie niburu to jedne wielka ściema podsycana przez pseudo naukowców.Planeta wielkości Jowisza lub mniejsza poruszjąca sie po układzie słonecznym oddziaływała by na inne ciała niebieskie.Jesli jest tak duża jak ja opisuja była by widoczna przez amatorskie teleskopy.A teraz powiedzmy planetoida o srednicy 2km zabiłaby zycie na ziemi, a teraz porównajcie sobie planetoide z planetą wielkosci Jowisza.Zimia została by wybita jak kula bilardowa z orbity lub rozbita na kawałki.Przeczytałem troche na ten temat i na temat 2012.W koncu nic nie jest wieczne.Co z tego ze kalendarz majow kończy sie na roku 2012,może im miejsca zabrało.Prędzej czy pózniej jakiś kataklizm(prawdziwy)dotknie ziemi.Moim zdaniem niburu to tylko jedna z cześci mitologi bo raczej nikt nie wierzy że chnum lub inny bozek zrobil czlowieka z gliny.Jak podaje biblia nie znasz dnia ani godziny.
Jak podał "New York Times" z 19 czerwca 1982 roku coś daleko poza znanym nam system słonecznym wydaje się pociągać Urana i Neptuna. Jakaś siła grawitacji powoduje perturbacje w orbitach tych planet. Jej źródłem może być długo poszukiwana planeta X. Ostatnimi czasy przeszukiwanie nieba zaprowadziło do odkrycia w 1930 roku Plutona, dziewiątej planety. Ale historia ta rozpoczyna się dużo wcześniej, jeszcze przed odkryciem w 1781 roku Urana przez W. Herschela. Wtedy to system planetarny kończył się na Saturnie. Dziś naukowcy akceptują teorię płyt tektonicznych.
Badania dowodzą, że w odległej przeszłości kontynenty na Ziemi znajdowały się tylko z jednej strony planety. Powstaje zatem pytanie, co znajdowało się z drugiej strony ? Druga strona była opisywana jako olbrzymia szczelina, mówią o tym legendy Sumerów. Sumerowie twierdzili, że Ziemia była połową planety o nazwie Tiamat, która rozpadła się w wyniku kolizji z planetą Nibiru (lub planetą X)
W 1982 roku NASA uznała możliwość istnienia Planety X. Rok później satelita IRAS zaobserwował duży tajemniczy obiekt w odległej przestrzeni. Szef projektu IRAS powiedział, że owo ciało niebieskie może być tak duże jak Jowisz i być może tak blisko Ziemi, że mogłoby uchodzić za część nasze systemu słonecznego.
To jest fragment informacji która znalazłem na jakiejs stronie.
Jak już cytowałem wyżej, obecnie zdecydowana większość astronomów odrzuca istnienie planety X, po tym jak ponowne obliczenia biorące pod uwagę nowe dane pomiarowe wykazały iż nie ma żadnych nieprawidłowości w ruchu zewnętrznych planet układu słonecznego.
Astronomowie szukają "dziury w całym" i może niepotrzebnie... Spójrzmy chociażby na powiększenie dziury ozonowej, kto ją powiększa? Nasza cywilizacja, i nasza cywilizacja dojdzie do rzeczy "tabu" i będzie źle, kiedyś nie było ani komputerów, telewizorów i ludzie byli szczęśliwsi, ludzie się kochali...
Nie będzie końca świata wywołanego przez człowieka. Nie może do tego dojść, człowiek jest za słaby, by zniszczyć planetę. Ziemię może zniszczyć kolizja z ciałem wielkości Marsa lub Księżyca. Albo Ziemia spłonie, gdy Słonce skończy swoje życie.
Jak bedzie zagrożenie ze strony asteroid lub obiektów tego typu to do bunkrów trafią ważne osoby naukowcy i głowy państea.A wiecie jak my skończymy?Pozwolą na umrzeć.
Ovolord14 jeśli ma do tego dojść nie będzie żadnej ucieczki... Bo jak ostatnio słyszałem przed asteroidą nie mamy mimo wszystko na Ziemi pewnej obrony. Jeśli chodzi o ewentualne pojawienie się obcej to... to sam chciałbym to zobaczyć. Ewentualnie może wszystko będzie jak tu: http://www.youtube.com/watch?v=tiNtVHDery8&NR=1 . Pozdrawiam
Moim zdaniem to bajki ta planeta nie mogła by niezauważona się tu pojawić.A wzmianki o niej przez pseudonaukowców i starożytnych sumerów nie przekonują mnie.Jak Egipcjanie napisali(hieroglifami) że był sobie bożek który stworzył ludzi na kołowrotku z gilny to raczej chyba nikt w to nie wierzy.Mam jeszcze jeden argument to,że kalendarz Majów kończy się w 2012 nie oznacza ,że będzie wtedy koniec świata.Raczej nasze kalendarze też nie mogą trwać w nieskończoność ,a poza tym nie zmieściło by się im to wszytko....
Tak są może przygotowani, ale na asteroidy wielkości może kilku kilometrów... o większych możemy zapomnieć. Co masz na myśli mówiąc o przypadkowych zdarzeniach?
moim zdaniem...całkiem prawdopodobne...wyobraźcie sobie bezradne póki co NASA, którzy ogłaszają światu że z przykrością musza powiedzieć że za 3 lata zginiemy, bo nic nie możemy poradzić na taki obiekt...globalna panika, zamieszki etc... to była by katastrofa przed katastrofą...nie mam dowodów na istnienie planety, ale też nikt nie przedstawił dowodów że niema prawa jej "być"
tak ps. 2000 komentarz ;p
Łał. Czyli, jeśli nie ma dowodów na istnienie czegoś to znaczy, że to coś istnieje? Niezłe, takie trochę zachodzące o teizm, kompletnie irracjonalne, ale ok.
Armageddon w tv będzie za tydzień, coś dla fanów końca świata i wielkiej konspiracji. ;>
Uważam, że jeśli Nibiru zbliży się do Ziemi, mamy szansę zmienić kierunek jej lotu. Widziałem zestawienie arsenału atomowego wszystkich państw. Wyliczono, ze na świecie jest 23.000 bomb atomowych. Jeśli walniemy nimi w Nibiru na raz, w jedno miejsce, jest szansa, że zmienimy jej tor lotu.
Shar, przeczytaj jeszcze raz to co napisałem ;P piszę że nikt nie przedstawił nam wiarygodnych dowodów na jej istnienie, ALE także nikt nie przedstawił dowodów,że niemożliwym jest aby nibiru zbliżyła sie do ziemi i nam zagroziła,a co do teori Krzysztofa
to sie nie zgodze :
po pierwsze nawet tyle atomówek nie zdziałało by za dużo, ewentualnie przyczyniły by sie do przyspieszenia naszej zagłady w postaci deszczu odłamków ;P
Może i tak, ale uderzenie w jedno miejsce, dość precyzyjnie, mogłoby zmienić tor lotu przynajmniej księżyca planety, a to one mogą być bezpośrednim zagrożeniem. A odłamki spłonęłyby w atmosferze, tylko niewielkie dotarłyby do powierzchni Ziemi.
Skoro nas odwiedza co 3600 lat ... czemu nic nie wiadomo o tym co sie stało 1600 lat p.n.e ?
Wtedy już człowiek istniał ... w żadnym źródle nie pisze nic o planecie która przebiega przez nasz układ bądź jakis zagrożeniach zdarzeniach sprzed 3600 lat ...
na stronce NASA szukałem ale niestety po angielsku a nie jestem dobry ... jak by to ktoś mógł przetłumaczyc ... bo coś wierzyć mi sie nie chce ...
21 grudnia 2012 roku skończy się świat jaki znamy. Tego dnia nastąpi zmiana biegunów magnetycznych Ziemi. Ruch obrotowy naszej planety gwałtownie zwolni, a następnie zmieni kierunek. Trzęsienia ziemi o niespotykanej sile i ogromne fale zniszczą naszą cywilizację. Całe kontynenty znikną z powierzchni globu. Zginą miliardy ludzi. Resztki Europy i Ameryki Północnej zostaną pokryte lodowcem.
Według Patricka Geryla, belgijskiego astrofizyka, tak właśnie będzie wyglądać apokalipsa. Światowy kataklizm mają szansę przetrwać ci, którzy za kilkanaście tysięcy euro wykupią sobie miejsce w budowanej przez niego w RPA farmie "Perfect Vision". Są chętni? Oczywiście. I nie brakuje wśród nich Polaków.
Atlantydzi wiedzieli pierwsi
Wpisanie w wyszukiwarkę słów "december 2012" daje 59 mln rezultatów. Wystarczy lektura kilku stron, by stracić motywację do podejmowania jakiejkolwiek aktywności wykraczającej horyzontem czasowym poza rok 2012. Katastrofa jest nieunikniona. Jej przyczyna – nie do końca oczywista. Koniec świata może nastąpić w wyniku: globalnej wojny, kolizji z tajemniczą planetą Nibiru, wybuchów na słońcu i przebiegunowania Ziemi. Zagładę przepowiedzieli m.in.: Egipcjanie, Sumerowie, Majowie, autorzy Biblii i – niezawodny w takich przypadkach – Nostradamus.
Spośród dziesiątek teorii dotyczących zbliżającego się końca świata jedną z najbardziej popularnych jest "Proroctwo Oriona na rok 2012" Patricka Geryla. Trzy książki Belga, w których wieszczy nieuchronną zagładę i wskazuje drogę ocalenia, są obelgą dla zdrowego rozsądku, ale na całym świecie kupiło je już kilkadziesiąt milionów osób.
Geryl twierdzi, że co 11,5 tys. lat dochodzi do hiperkatywności słonecznej wywołującej zamianę biegunów magnetycznych Ziemi. Przebiegunowanie prowadzi do nagłej zmiany kierunku ruchu obrotowego planety i katastrofy niszczącej całą naszą cywilizację.
Skąd wiadomo, że zagłada nastąpi już za trzy lata? Przewidzieli to astronomowie zamieszkujący legendarną Atlantydę. Atlantydzi odkryli teorię pól magnetycznych Słońca i mieli świadomość, że ich świat jest skazany na zagładę. Dzięki obserwacji gwiazd dokładnie wiedzieli, kiedy dojdzie do wywołanego zmianą biegunów Ziemi potopu. Więc zanim w roku 9792 roku p.n.e. kilkusetmetrowe fale zalały lądy, a Atlantyda została pogrzebana pod biegunem południowym, zbudowali tysiące łodzi i uciekli do Ameryki Południowej i Egiptu.
Wiedza astronomów z Atlantydy przetrwała. To właśnie hieroglify egipskie i kalendarz Majów mają wskazywać, że już niedługo dojdzie do kataklizmu na miarę opisywanego w Biblii potopu. W roku 2012 r. Wenus, Mars, Orion i inne ciała niebieskie znajdą się w takiej samej pozycji jak w roku 9792 p.n.e., a niezwykle dokładny kalendarz Majów kończy się na dacie 21 grudnia 2012 r. Później nie ma już nic.
- Nie ma co wątpić. Jeśli w dalszym ciągu będziemy lekceważyć te odkrycia, wszyscy zginiemy. Dzwony powinny bić na alarm na całym świecie! To wydarzenie będzie porównywalne z eksplozją 10 000 bomb atomowych naraz. Będzie to największa tragedia na świecie od czasów biblijnego potopu – pisze Geryl w "Proroctwie Oriona".
Nie oznacza to wcale, że przez najbliższe trzy lata, mając w perspektywie nieuchronny koniec świata, należy oddawać się słodkiemu nieróbstwu lub wyrafinowanej konsumpcji – najlepiej na kredyt. Prorok zagłady wzywa do aktywności. - Zdaję sobie sprawę, że nie każdy zdoła się uratować. Ale jeżeli nie zrobimy nic – straty w ludziach będą o wiele większe – pisze.
Ratunkiem może być emigracja na względnie najbezpieczniejszy kontynent – Afrykę. Najlepiej zaś wykupić udziały w "Perfect Vision" – farmie położonej w południowoafrykańskich Górach Smoczych. Geryl i wyznawcy jego apokaliptycznych wizji wierzą, że właśnie tam uda się im przetrwać zagładę. Teren o powierzchni 200 ha, położony na wysokości od 1900 do 2700 m n.p.m, ma stać się nową arką Noego. Na razie cała farma to niedokończony dom i kilka odwiertów z pompami wodnymi, a Geryl i jego współpracownicy są na etapie uzgadniania formalnych warunków zakupu terenu. Plany prezentują się jednak imponująco.
Sprzedaj udział po zagładzie
Zgodnie z obowiązującymi w RPA przepisami, w "Perfect Vision" będzie można wybudować 26 obiektów mieszkalnych, które pomieszczą ok. 150 osób. Wszystkim, którzy zechcą na stałe osiedlić się w Górach Smoczych, Geryl obiecuje miejsca w "Domach Hobbita" – stalowych kontenerach mieszczących maksymalnie osiem osób, przykrytych ułożonymi w sterty workami z piaskiem, pokrytych ziemią i obsadzonych naturalną trawą. Bardziej wymagający mogą kupić ekologiczny, zasilany bateriami słonecznymi dom o powierzchni 78 metrów kw.
Mieszkańcy "Perfect Vision" w oczekiwaniu na nieuchronne mają zajmować się garncarstwem, tkactwem, wytwarzaniem papieru, hodowlą kur, gęsi, owiec, koni i lam, uprawą warzyw i zbóż oraz obsługą turystów.
Zapasy na czas zagłady gromadzone będą w wykonanych ze wzmocnionej stali i betonu bunkrach. Gdy na Ziemi rozszaleje się piekło, bunkry mogą być także wykorzystane jako obiekty mieszkalne.
Co zrobić, by zdobyć prawo wstępu do "Perfect Vision"? Zapłacić 5 tys. euro za jeden udział, uprawniający osobę dorosłą do rozbicia obozowiska, przyjazdu z przyczepą kempingową oraz korzystania z całej oferty terenu, obejmującej wynajem chatki lub innego miejsca zakwaterowania. Wykupienie jednego miejsca w "Domu Hobbita" kosztuje dodatkowo 700 euro. Cały kontener mieszkalny można mieć na własność za 5,5 tys. euro, a ekologiczny dom za 20 tys. euro. Koszty budowy bunkrów i gromadzenia zapasów na razie nie oszacowano.
Coś jeszcze? Każdy mieszkaniec "Perfect Vision" będzie musiał płacić za eksploatację wspólnych urządzeń i akceptować Geryla jako władcę absolutnego nowej "arki Noego". Udziały zawsze można sprzedać, ale – co ciekawe – jeżeli sprzedaż nastąpi przed 2014 r., ich cena zostanie pomniejszona o 10 proc. kosztów administracyjnych. Po tym terminie udziały będzie można sprzedawać po cenie rynkowej.
Pytanie: komu, skoro świat czeka zagłada. Czyżby Geryl sam nie wierzył w swoje przepowiednie?
Przeżyją ci, którzy uwierzą
- Nie sądzę. Głęboko wierzy w to, co odkrył. On poświęcił tej sprawie całe swoje życie – mówi Jarek. Ma 40 lat, jest prywatnym przedsiębiorcą branży informatycznej z Legnicy. Nie chce podawać swojego nazwiska, bo boi się, że mógłby stracić klientów.
Dwa lata temu przeczytał książkę Geryla. Zrobiła na nim takie wrażenie, że postanowił stworzyć pierwszą polską stronę internetową poświęconą "proroctwu Oriona". – Chciałem, by w Polsce powstała grupa osób zainteresowanych zabezpieczeniem się na ewentualność światowej katastrofy, bo zawsze lepiej mieć wokół siebie rodaków. Poza tym Geryl rezerwuje sobie w "Perfect Vision" pozycję przywódcy, a tak przecież wcale nie musi być – tłumaczy.
Strona spełniła swój cel: społeczność aktywnie dyskutująca na forum Orion2012 liczy ponad tysiąc osób, a kilka zamierza wykupić udziały w południowoafrykańskiej farmie. – Moim zdaniem to niewiele. Niestety, nie wszyscy podchodzą do sprawy tak konkretnie jak ja. Niektórzy uważają, że będzie można przetrwać w Polsce. Ja twierdzę, że zostając w Polsce, traci się szanse na przeżycie – mówi Jarek.
Przedsiębiorca z Legnicy kontaktował się już z Gerylem w sprawie zakupu udziałów. Jest zdecydowany zapłacić za prawo do mieszkania w "Perfect Vision", gdy tylko będzie to możliwe. Do RPA zabierze żonę, 8-letnią córkę i 17-letniego syna. Nie przesądza jednak, że do katastrofy musi dojść. – Mam wykupionych wiele ubezpieczeń i czasem się przydają. Ubezpieczenie na wypadek zagłady znanego nam świata też chcę wykupić. I to możliwie w najlepszym, najbezpieczniejszym wymiarze. Na razie koncentruję się na zarabianiu pieniędzy, które umożliwią mojej rodzinie przetrwanie zagłady. Jeśli katastrofa nie nastąpi, potraktuję wykupienie udziałów jako inwestycję – podkreśla Jarek.
Monika Praćko pieniądze na wykupienie miejsca w "Perfect Vision" zaczęła zbierać dwa lata temu. Ma 34 lata, mieszka w Warszawie, pracuje w jednym z wydawnictw. Nie ma męża ani dzieci. Głęboko wierzy, że nasz świat jest skazany na zagładę. – Czasami aż przeraża mnie ta świadomość. Ludzie chodzą ulicami, cały czas za czymś gonią i nie zdają sobie sprawy, że to wszystko nie ma sensu. Zamiast skupić się na rzeczach najważniejszych, nie dopuszczają do siebie wiedzy o zbliżającej się katastrofie – podkreśla.
Monika mówi, że "sprawami ducha", interesowała się "od zawsze". Pasjonuje się astrologią i tajemniczymi zjawiskami. Twierdzi, że ma już sumę niezbędną do wykupienia podstawowego udziału w "Perfect Vision". – To znaczy, prawie mam. Niestety, słaba złotówka, pokrzyżowała mi plany – mówi. – Zostało jednak jeszcze trochę czasu i zdążę zebrać fundusze. Wierzę, że świat po katastrofie będzie lepszy. Ten, w którym żyjemy, jest nie do zniesienia. Chcę zobaczyć, jak odradza się ludzkość. Czy można wyobrazić sobie większą przygodę.
Dlaczego wierzy w proroctwo Geryla? – To nie proroctwo. To poparta badaniami i matematycznymi obliczeniami prawda – nie ma wątpliwości. – Dziwię się moim znajomym, którym czasem podrzucam jego książki. Drwiące uśmieszki, pukanie w czoło. Żal mi ich. Niestety: przeżyją tylko ci, którzy uwierzą.
Z pukaniem się w czoło nie raz spotkał się Michał – administrator strony poświęconej "proroctwu Oriona". Ma 22 lata, mieszka w Ostrowcu Świętokrzyskim, studiuje filologię angielską na Uniwersytecie im. Jana Kochanowskiego w Kielcach. Podobnie jak Jarek prosi, żeby nie podawać jego nazwiska. – Po co mi docinki na studiach? Przerabiałem to już ze swoją rodziną. Próbuję przekonać ich, że w 2012 r. czeka nas kataklizm i jeżeli chcą przeżyć, powinni zacząć działać. Niestety – uważają, że to brednie. Mówią, żebym dał sobie z tym spokój – opowiada.
Michał na razie nie zarabia, więc nie może wykupić udziałów. – Jednak na pewno zrobię wszystko, by za trzy lata znaleźć się w możliwie bezpiecznym miejscu, choć na dobrą sprawę, to żadne miejsce nie będzie bezpieczne – mówi. – Trudno na co dzień żyć ze świadomością, że za chwilę wszystko się skończy. Jednak wiele rzeczy na to wskazuje. Ludzie w pogoni za pieniądzem przekroczyli wszelkie granice. Właściwie to nie wiedzą, po co żyją. Jeżeli koniec świata nastąpi, nie będę go żałował. Ludzkości należy się wielkie oczyszczenie.
Kalendarz Majów się nie kończy
Prof. Zbigniew Nęcki, psycholog społeczny, nie ma wątpliwości: - To typowa dla pewnej grupy osób postawa. Przepowiednie dotyczące końca świata są stare jak sam świat, bo głód rzeczy ostatecznych drzemie w każdym człowieku. Zawsze istnieli ludzie, którzy wokół siebie widzieli tylko zepsucie i z ustęsknieniem czekali na zagładę, która przyniesie kres ziemskiemu padołowi. To, że wyczekiwana zagłada nigdy nie następuje, nie ma dla nich najmniejszego znaczenia. Oni chcą wierzyć w koniec świata, a wiara nie podlega racjonalnej weryfikacji. Korzystają z tego różni hochsztaplerzy. Skoro jest popyt na katastroficzne brednie, to jest i podaż tych bredni. Przeciwko różnym proroctwom można wytoczyć tysiące naukowych argumentów, ale wyznawców zagłady nie da się przekonać w ten sposób – mówi.
Naukowcy na rewelacjach Geryla rzeczywiście nie zostawiają suchej nitki. Według nich, "proroctwo Oriona" to stek bzdur. – O astronomach z Atlantydy nie będę się wypowiadać, bo są granice śmieszności. Natomiast bardzo dziwią mnie pojawiające się co jakiś czas informacje, że kalendarz Majów kończy się na dacie 21 grudnia 2012 r. – mówi prof. Elżbieta Siarkiewicz, antropolog kulturowy i mezoamerykanistka z Uniwersytetu Warszawskiego. – To twierdzenie kompletnie pozbawione podstaw. Pomysł na określenie daty końca świata na pewno nie powstał w głowach Majów. Oni, tworząc swój skomplikowany kalendarz, nie myśleli o czasie ja my, czyli w sposób liniowy. Mierzyli czas bardzo dokładnie, ale postrzegali go jako niekończący się cykl. Kalendarz Majów uwzględnia ważne wydarzenia, pewne okresy, ale nigdy się nie kończy.
Prof. Siarkiewicz podkreśla, że gdy w VI w. zmarł król Pacal, jego syn wystawił mu świątynię pogrzebową i wyznaczył, że święto ku czci ojca ma odbyć się – po przeliczeniu na kalendarz gregoriański – za ok. 4 tys. lat. – Gdyby Majowie wiedzieli, że koniec świata nastąpi – według tzw. długiej rachuby ich kalendarza – dnia 13.0.0.0.0, czyli 21 grudnia 2012 r., to nie wyznaczaliby świąt po tej dacie – śmieje się prof. Siarkiewicz.
Rozbawienia teorią Geryla nie kryje też prof. Marek Lewandowski z Instytutu Geofizyki PAN. – 21 grudnia 2012 roku? Mogę panu podać bardziej prawdopodobną datę zmiany biegunów magnetycznych Ziemi. Będzie to 17 listopada roku 12009, czyli za 10 tys. lat – śmieje się prof. Lewandowski.
Geofizycy nie mają żadnych wątpliwości, że proces odwracania biegunów jest jak najbardziej naturalny i nasza planeta doświadczyła go już setki razy. – Nikt przy zdrowych zmysłach nie mówi jednak, że taki proces może trwać to 24 godziny. Aktywność Słońca nie ma tu nic do rzeczy. Żeby zmieniła się polarność, potrzeba od tysiąca do 10 tys. lat – mówi prof. Lewandowski.
Podkreśla, że dzięki badaniom pola magnetycznego zachowanego w skałach wiadomo, że zmiany biegunowości na pewno nie występują cyklicznie. – Przeskoki biegunów następowały w przeszłości bardzo nieregularnie – czasem dzielił je okres zaledwie 20-30 tys. lat, a czasem – wielu milionów lat. Ostatnia zmiana polarności miała miejsce ok. 740 tys. lat temu. W roku 9792 p.n.e. nie doszło do jakiejkolwiek zmiany pola magnetycznego. To wiemy na pewno – zaznacza naukowiec.
A jakie konsekwencje dla biosfery może mieć zmiana biegunów? – Można z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa przypuszczać, że żadne. Nie ma żadnych śladów, które wskazywałyby na korelację zmian biegunów z zanikaniem czy pojawianiem się gatunków. My sami, od czasu wyodrębnienia się gałęzi hominidów, przeżyliśmy już kilka odwróceń pola geomagnetycznego. I jako gatunek mamy się świetnie – mówi prof. Lewandowski.
Żal panu tego świata
Monika Praćko, gdy przytoczyłem jej argumenty naukowców dyskwalifikujące hipotezę Geryla powiedziała, że nauka nie jest jedyną drogą do poznania rzeczywistości.
- Dlaczego więc wierzy pani Gerylowi, którego proroctwo ma być oparte o obliczenia matematyczne i analizę starożytnych tekstów?
- Ludzie jedzą zwierzęta, pracują po kilkanaście godzin dziennie, ciągłym biegiem zagłuszają lęk i pustkę, kupują kolejne przedmioty, żeby uzasadnić czymś swoje istnienie. Nawet nie wiedzą, że są niewolnikami. Naprawdę żal by panu było tego świata?
Jest to artykuł, który ukazał się kiedyś na Onecie.
Proszę zwrócić uwagę na ostatni akapit, wypowiedź p. Moniki.
Oprócz życzeniowego kontekstu - choć to też ważne - widać jacy ludzie rozdmuchują "sprawę Nibiru".
To jest przykład, moim zdaniem, lekko powiedziawszy, nie zgłębiając, choroby psychicznej i postawy antyspołecznej.
Pamiętam jak kilka lat temu (nie pamiętam w którym roku, wtedy nie wydało mi się to istotne) na jakimś forum ukazała się notka na temat Nibiru itp - autor notki opisał wszystko, wszystko co już wiecie, wszystkie znane Wam "fakty" na ten temat, łącznie z nazwiskami naukowców i nazwami ośrodków naukowych. Na tym wspomnianym forum rozgorzała dyskusja - podobna do tej tutaj, na Masterminds i in. Ostatecznie, na koniec, autor przyznał się, że to wszystko zmyślił.
Stąd moje bardzo sceptyczne nastawienie. Niestety, to było jakiś czas temu, jak wspomniałem, i wtedy nie było to zbyt istotne. Dlatego nie mam linka do tamtego forum itd.
Jak widać jednak, sprawa zaczęła żyć własnym życiem, czego dowodem są takie tematy jak ten na Masterminds.
Co do tych bomb jeśli wszystkie mity co do Nibiru się sprawdzą ,dokładniej mam na myśli o rasie na tej planecie...Co ludzie zniszczą kolejny gatunek istot? Tak jak np. dodo?
Jeśli taki jest dla ludzkości los pisany to ok jesteśmy niszczycielami...Ale jak tak dalej pójdzie i będziemy wszystko niszczyć to niczego nie będzie...
To wszystko ode mnie Pozdrawiam
dobra teraz na powaaznie a może te planete zamieszkuje jakas rasa chociarz to niemożliwe bo by zgineli kiedy ich planeta niszczyła inne planety ato by srawiło ze wszyscy na niburu by dedli
Uważam, że ludzie nie są aż do końca przesiąknięci złem. Sądzę, że ludzie mogliby nauczyć się czegoś od Annunakich, a nie od zniszczyć wszystkich z tej rasy. O ile takowa istnieje. Według wielu uprowadzonych przez kosmitów ludzi istoty z innych światów chcą nas nauczyć powszechnej miłości. Czy tak będzie i tym razem, jak sądzicie?
Wierze w życie pozaziemskie (czysta logika) ale w tych anunnakich czy jak im tam nie nawet jak kiedyś istnieli to teraz już napewno ich niema tym bardziej że pochodzą z Nibiru na tej planecie niemorze istnieć życie 1.jest za duża (czytałem gdzieś że na planecie wielkości Jowisza niemorze sie ukształtować życie) 2.Klimat niepozwala. Ktoś tu przytoczył że niby 3000lat poddają się hibernacji pierdoły cywilizacja na tym poziomie co annunaki napewno skolonizowała by inną planetę np.ZIEMIE a nie odpierniczała taką kaszane co nie a co do końca świata to sie zobaczy co tyczy sie nibiru to ja jej niewidziałem i póki niezobacze nieuwierze wybieram sie do planetarium w przyszłym roku zobacze sobie pas oriona skąd leci żekoma planetka i wtedy sie zobaczy !?
Nibiru to bujda jeśli by istniała to już dawno byśmy o tym wiedzieli.Poza tym to ,że sumerowie w nich wierzyli to nie oznacza ,że my też musimy w nich wierzyć.Zapewne to kolejny mit starożytnych.
15 maja 2009 ta 'planeta' miala byc widoczna. Byla? NIE! To jest tylko pranie mozgow dla ludzi. Ciagle zycie w strachu. Koniec swiata 2012 " to nie znaczy ze mamy usiasc i czekac na koniec" Wikipedia. Hehe a dlaczego mamy pracowac? jak i tak to zniknie? Pieprzenie. 'Jestem dziwnie spokojny ze w 2013 roku bedziemy tu nadal' ;) poczytajcie sobie 2012: Planeta X to nie Nibiru. Pozdrawiam.
OK...widze, że są zwolennicy teorii i wielu jej przeciwników. A czy ktoś ma jakieś nowe wiadomości o Nibiru? Tak pytam, ponieważ od dawna już nie ma żadnego progresu.. czy Wy też macie takie wrażenie? ...miała gdzieś tam być widoczna... nie ma już wysypu filmików na YouTube... jakieś globalnie mniejsze zainteresowanie.. może światowa chwila zadumy? :)... najpierw bum, potem zaduma.. a jutro? ;) Ufff... to była nieprawdziwa teoria :P piwo do śmietnika, zapłacić rachunki i znów do pracy :P
No sprawa ucichła, też to odczuwam. Ja tam uważam, że Nibiru wróci ok 3000 roku więc, jak coś się ma przydarzyć w 2012 to na pewno nie Nibiru tu namiesza ;) trzymajmy się zatem tego rozbłysku słonecznego :D
Znalazłem grafikę z hipotetyczną orbitę Nibiru:
http://republika.pl/blog_co_4141496/5699788/tr/orbita_nibiru.gif
Oraz artykuł, zdaje się nowy.
http://niewiarygodne.pl/kat,1017181,title,Mityczna-planeta-przyniesie-zaglade,wid,10313414,wiadomosc.html
A to artystyczna wizja apokalipsy:
http://images-1.redbubble.net/img/art/size:large/view:main/1795804-2-nibiru-rendezvous.jpg
Na jednym filmiku na Youtube orbita Nibiru ma przecinać orbity Neptuna i Urana wchodząc do US pod dużym katem w stosunku do ekliptyki - na Twoim rys. wygląda to inaczej.
Może i tak, ale chyba nie na wszystkich jest dokładnie taka sama, co? Chodzi mi o to, ze nie ma 100% pewności co do istnienia Nibiru, więc nie ma 100% pewności, jak wygląda ta orbita.
Znalazłem dziś, krótki ale ciekawy artykuł: http://niewiarygodne.pl/kat,1017181,title,Kosmiczna-katastrofa-Zderzyly-sie-dwie-planety,wid,11399059,wiadomosc.html . Może nieco odbiegam od tematu, ale w samym artykule pisze: "Podobna kraksa, do której doszło kilka miliardów lat temu, doprowadziła do powstania Księżyca. - podał serwis BBC powołując się na naukowców. Ziemia zderzyła się wówczas z obiektem zbliżonym rozmiarami do Marsa". Wg mnie nastąpiła w wypadku Ziemi podobna katastrofa, ale jak mówi sumeryjski Epos o stworzeniu, Księżyc już wtedy był satelitą chociaż nie planety znanej nam jako Ziemia. A planetą, która dokonała rozpołowienia Tiamat był Marduk-Nibiru: "Pan deptał po tylnej części Tiamat, połączoną z nią czaszkę odciął swoją bronią; Porozrywał jej naczynia krwionośne i spowodował, że Wiatr Północny ją poniósł w nieznane miejsce (część która została Ziemią),(...) Jej drugą połowę zawiesił jak zasłonę na niebie; Splatając ich razem, rozstawił jak wartowników (...) zakrzywił orszak Tiamat, by uformować wielki pas, jak bransoletę (pas planetoid). Oczywiście przyjęcie teorii, która jest starożytna, z samego powodu ,że jest stara nie może być przyjęta przez uczonych; "bo jakże to tak" :) Pzd.
Dlaczego w ciaz odnosze wrazenie, ze te wszystkie fakty lacza sie w jakos sensowna calosc... moze poprostu chcemy wierzyc w to co chcemy wierzyc. Od taki glupi przyklad. A moze poprostu faktycznie jest w tych wszystkich zagadkach jakas czesc prawdy i laczy sie to wszystko powoli w sensowna calosc.. ja juz nie wiem... glupieje Panowie i Panie :)
Możliwe, że któryś z księżyców Nibiru bądź sama planeta uderzą w naszą Ziemię. Lecz, przed datą zero, czyli 12.12.2012 ludziom, mówiąc delikatnie, odbije. Prawo więzienne straci sens, wszyscy będa się nawzajem zabijać, okradać. Prędzej już my sami się wybijemy, niżby miałaby zrobić to za nas planeta... Toteż przygotujmy się na najgorsze. Jednakże, jeśli księżyc uderzy gdzieś w okolice Ameryki, Polsce nie grozi ogromne niebezpieczeństwo. Lecz, jeśli zderzy się z Europą, to... Cóż, koniec.
Obojętnie, gdzie uderzy. A jak było z dinozaurami? Mała kometa uderzyła i koniec. Brak zdatnego do oddychania powietrza, zablokowanie na długo promieni słonecznych, epoka lodowcowa. Teraz będzie gorzej. Na pewno ta planeta lub jej księżyc narobią wielkich szkód. Nie zdziwiłbym się, gdyby rozwaliło Ziemię na pół, albo chociaż wyrwało spory jej kawałek. No cóż, nic się na to nie poradzi, chyba, ze zmienimy jakoś kurs Nibiru albo Ziemi.
Lecz, jest 50 % szansy, że księżyc uderzy. A zatem i 50 %, że unikniemy tego. Nie boję się śmierci, lecz sposobu, w jaki umrę, o to chodzi. Bądźmy dobrej myśli... Ale, ale. Mamy broń jadrową, atomową i nuklearną. Można by spróbowac wysadzić planetę... Spróbować.
Nie wydaje mi się możliwa zmiana orbity, że już o zniszczeniu planety nie wspomnę. Planetoidę wydaje mi się, że dałoby radę jeśli nie zniszczyć to wytrącić z jej orbity. Ale spoko, dwa razy nie może w nas uderzyć, no chyba że Ziemia ma takiego pecha ;) Tak w ogóle to będzie dobrze! :)
Na wszystkie planety i tego, i innych układów słonecznych codziennie spadają setki meteorytów, czy to większych, czy takich, że spalą się w atmosferze. Jeśli ma nastąpić uderzenie, powinniśmy się do tego przygotować. Uzbroić głowice atomowe, przygotować wszystkie siły naziemne i powietrzne Ziemi, uzbroić promy kosmiczne i satelity. Jeśli to zrobimy, będzie szansa obrony. Jeśli to zawiedzie, ci, co ocaleją, nie powiedzą, żeśmy się nie starali. Ziemska broń ma taką silę rażenia, że powinna dać radę księżycowi lub p-planetoidzie.
Ponieważ nie wiemy DOKŁADNIE i na 100%, jaka ona jest, wiemy tylko, ze obieg Nibiru wokół Słońca jest bardzo, bardzo długi. Słyszałem, ze trwa około 3600 lat.
Wzmianki o tej planecie można znaleść w starym testamencie gdzie jes opisana jej niszcząca siła,propo ponoć nibiuru-x zamieszkują jakieś anunnaki lub też jak ich inaczej nazywają nefilianie elohim i mardukansi ponoć wiążą się z nimi wszystkie określenia diabła szatana jak niektóre źrudła podają anunnaki mają moc kontroli umysłu i bardzo lubili kiedy ludzie składali im krwawe ofiary jak też sam czytałem o nich podawali śie za nie tylko największą potęgę na ziemi ale i we wszechświecie.Mam na myśli to że niektórzy pisali coś o odpaleniu rakiet atomowych w strone nibiru jeśli tam jest jakaś cywilizacja zapoczątkuje to pierwszą miedzy planetarną wojne a skoro anunnaki mieli już kiedyś wielką technologie to co teraz
Nie wiem skąd to wszystkie określenia diabła odnoszące się do Annunaki... Elohim - to słowo, które znajdziesz w oryginalnej wersji Pięcoksięgu - "I powiedział Elohim (Bóg) uczyńmy człowieka" Jak mogli jednocześnie być diabłem? Diabłem mógł jedynie nazwany bóg wód E.A. wg Sumerów stwórca człowieka (jego symbol to wąż), brat i przeciwnik Enlila - zawsze wstawiający się za ludzkością. Nie wiem, też skąd motyw krwawych ofiar - oczywiście, któryś bóg mógł sobie takich zażyczyć, chociaż to kapłani mogli tak sobie ubzdurać aby takie składać. Ale przeważnie i większość bóstw, zabiegała o względy i posłuch u ludzi. Zresztą czy może dziwić takie zachowanie bóstw, skoro stworzyli nas na swój obraz - jeśli przyjąć, że byli z krwi i kości ale niemal nieśmiertelni - czy ludzie za tysiące lat jeśli tego dokonają u swojego stworzenia nie chcieliby u niego posłuchu?
nie mylić z biblijnym elohimem no tak był napisane na tamtej stronie tylko ja się cały czas zastanawiam czy na tej nibiru jest życie czy nie no bo skoro jest to jak odpalimy w nich te swoje głowice atomowe to będziemy mieli wojne jakiej nigdy nie było
Jeżeli chodzi oto ile czasu potrzeba niburu na okrążenie słońca to ja czytałem że wynosi on 578 lat. Jak też czytałem nibiru to wcale nie żadna 11 czy 12 planeta układu słonecznego tylko eris odkryty w 2005 roku ,który jest zaliczany do planet karłowatych.Chociarz może to błędne informacje
Możliwe, że Nibiru nie jest planetą, a dużą planetoidą. Zerknijcie na to, Sedna ma uderzająco podobną orbitę co ta, przypisywana Nibiru.
http://www.fizyka.net.pl/index.html?menu_file=astronomia%2Fm_astronomia.html&former_url=http%3A%2F%2Fwww.fizyka.net.pl%2Fastronomia%2Fastronomia_no.html
bardzo ciekawy problem. ale czemu mamy jedno zdjęcie tej planety skoro jest już widoczna gołym okiem.? google nie oferuje nic nowego. całkiem przedziwna sprawa
Nie, no, Krzysztof, żarty sobie robisz z internautów? :-)))
Teorie spiskowe? :-))
Myślisz tak, bo tak chcesz myśleć, ale... nie Ty jeden.
Ale co tam, dorośniecie, zaczniecie rozwiązywać PRAWDZIWE problemy, zaczniecie mądrzeć i inaczej patrzeć, a wszelkie teorie spiskowe będą was śmieszyć. Każdy, prawie każdy, przez to przechodzi.
Jeżeli chodzi o apokalipse w 2012 to bardziej prawdopodobne jest wzmożona aktywność słońca.Jak słyszałem w pewnym programie tv słońce taką aktywność ma co 11-12 lat,natomiast tę gorszą aktywność podczas,której dochodzi do przebiegunowania ziemi co 11 tys lat.Jak też słyszałem bardzo wiele miast takich jak :paryż,berlin,new york i wiele innych zostanie w jakiś sposób zniszczona z wyjątkiem poolski.Również mówiono o tym że można tej katastrofie zapobiec jeżeli ludzie staną się lepsi zmienią sie na dobre
Proszę, oto linki do filmu "Niewygodna prawda".Film jest wykładem na temat katastrofy ekologicznej naszej planety. Prowadzi go Al Gore. Obraz ukazuje dramatyczną sytuację efektu cieplarnianego na naszej Ziemi. Al Gore uważa jednak, że istnieje możliwość ocalenia naszej planety i że możemy zapobiec jeszcze katastrofie.
tak człowiek kiedy się tylko pojawił niszczy ziemie teraz też i to jeszcze gorzej niszczy powłoke ozonowa zabija zwierzęta,wojny,wycina i niszczy lasy wywołuje efekt cieplarniany ,który doprawadza do topnienia lodowców i jeszcze bomby atomowe aż strach pomyśleć że człowiek będzie mieszkał w przyszłości na innych planetach to zniszczy cały układ słoneczny a co dopiero ziemie
Tak, ludzie są źli. Tak, niszczą wszystko na swojej drodze. Tak, mają najgorszą z możliwych broni i używają jej. Tak, ludzie zniszczą Ziemię i uśmiercą wszystkie zwierzęta. Jeśli tak o tym pomyślimy, to lepiej, by nastał koniec świata. Ale tak NIE WOLNO MYŚLEĆ. MUSIMY SIĘ ZMIENIĆ. MOŻEMY SIĘ ZMIENIĆ.
Napisałem podobno, ponieważ jedynie czytałem o tym, nie widziałem ani zdjęć, ani filmów potwierdzających zdolności ojca Pio. Poza tym jasno napisałem, że chodzi mi o ten fenomen. Czytaj ze zrozumieniem.
Gdzieś miałem b. fajną stronkę jak znajdę link to wrzucę na pewno. A Co do jego zdolności przez zapewne wielu nazwane by zostały "paranormalnymi" (niewierni) różnie z tym bywało. Po za tym większość proroków czy jasnowidzów w tym liczne polskie grono mówiło o tym jak bardzo ludzkie zachowanie odpowiedzialne jest za ład na Ziemi i że co najfajniejsze POLSKA ocaleje w ponad 90% przypadków. W przepowiedniach królowej Saby chyba też coś było o tym, że sami sobie zgotujemy ten ostateczny los.
Piszecie że ludzie są źli? Śmiem zaprzeczyć (i prosze mnie tu nie minusować że burze komuś obraz ludzi demonów których trza powybijać :D) , kto z ludzi ma naturalną potrzebe karczowania lasów, używania broni jądrowej lub mordu? Nie mówie o tym że człowiek nie potrafiłby zabić żeby przeżyć bo mam na myśli morderstwo dla wenętrznej przyjemnosci. Oczywiście zdarzają sie wykolejeńcy, ale jak ktoś przeczyta nieraz biografie tych ludzi to niedziwota że są tak psychicznie poskręcani. Moim zdaniem nie człowiek jest zły, żaden z nas nie rodzi sie zły, nie ma nawet takiej skłonności. Złe są wzorce serwowane nam przez system i media, a my jesteśmy podatni na sugestie. Jak ktoś sie nie zgadza to zapraszam do dyskusji ;P pozdrawiam
Zgodzę się :D Ale trzeba też wybrać kierunek w którym się chce podążać,
Więc czy wolisz iść w lewo gdzie za krzakiem czeka na Ciebie rower żebyś mogła szybciej dotrzeć o własnych siłach do celu
, a może w prawo gdzie masz zaparkowaną najszybszą na świecie fure która z Twoim najmniejszym wysiłkiem zawiezie Cie w wybranym kierunku.
A po za tym to wiadome jest, że nikt nie jest idealny każdy ma inną podatność na robienie złych( łatwiejszych) czy dobrych (trudniejszych) rzeczy. Przy okazji to jak myślisz dlaczego akurat Polacy są tym narodem wybranym ?:D Który ma ocaleć w przypadku wiadomym??
Uważam, że ludzie nie są do końca źli czy dobrzy. Nikt nie jest w 100% zły czy dobry. W naszej świadomości powinna panować harmonia, nie powinniśmy robić złych rzeczy ponad miarę, ani też, wiem, dziwnie to zabrzmi,nie przesadzić w przesadną, nieraz naiwną dobrocią. Bóg stworzył nas w wolną wolą czynienia i dobra, i zła. Gdyby wiedział, że nie będziemy zdolni do złych rzeczy nie byłoby sakramentu spowiedzi, prawda?
Przykłady?
Dajmy na to Hitlera - rozpętał najbardziej krwawą i okrutną wojnę wszech czasów. A jednak sam nie zabił nigdy. Co więcej, lubił spędzać czas w otoczeniu dzieci. Czy był zły? Tak, ale nie w 100%, chociaż wielu uznało go za wcielenie Szatana, choć nawet Szatan nie jest nieskończenie zły.
Jedną osobą, którą uznałbym za całkowicie dobrą był Jan Paweł II.
No rzeczywiście nasz.. ale on nas pozostawił samym sobie i nie ingeruje zbytnio już w nasz świat. Ludzie zabiegani w codzienności życia nie mają czasu wierzyć.
Bóg nie ingeruje? A cuda, uzdrowienia, wizje itp? Na przykład cud z Sokółki, o którym ostatnio bardzo głośno. To są ingerencje Boga i umacniają wiarę. Podobno jeden z naukowców badających hostię z Sokółki nawrócił się.
A przez ostatnie lata dużo takich sytuacji było? Jakoś ja sobie nie przypominam. Fakt, że się tym nie interesowałem ale jakoś nie za dużo mi wpadło w ręce. Po za tym ON się nawrócił ale dlatego bo pracował przy badaniu hostii. Widział to wszystko mógł sam tego dowieść a co ma powiedzieć prosty człowiek, który się o tym dowie z Tv.
O fajnie kolejny cud!!!
Ale co z tego jak za parę dni nie będzie pamiętał o tym bo sam tego nie doświadczył. Coś jak niewierny Tomasz. Człowiek żeby uwierzyć musi zobaczyć na własne oczy. I nie stwierdzam, że nie ma Boga. Po prostu uważam, że Bóg daje nam szanse żebyśmy sami się nad wszystkim zastanowili i wrócili na właściwe tory. Nie ingerując tak jak kiedyś, ostatnim cudem był nasz Papież jego słowa i czyny. Tak mi się wydaje :).
Myślę, że im bliżej końca, tym więcej szans dostaniemy od Boga... i tym więcej "dowodów" Jego działania.
A wracając do głównego wątku: ciekawe czy temat odżyje w związku z filmem "2012"?
Może i nie było wiele cudów, eucharystycznych zaledwie 130 w całej historii Kościoła, ale nie możemy od Boga wymagać, by manifestował swoją obecność.
A pamiętasz film "Pasja"? Po jego obejrzeniu nawróciło się bardzo wielu widzów.
Tak. Ale zauważ, że jednak wiele ludzi w obecnych czasach potrzebuje dowodu na miarę zmartwychwstania. Taka jest niestety rażąca prawda. Wielu z nas potrzebuje nie tylko odświeżyć jak w przypadku Pasji swoje duchowe Ja, tylko wznieść je na nowo.
Co do tego czy temat się zacznie od nowa rozwijać myślę, że tak :D do 2012 nie daleko a film na pewno zobrazuje wyobraźnie i pogląd na ten temat.
Zauważyliście, że w większości Krzyśki się takimi specyficznymi tematami zajmują? hehe Pozdrawiam
Niewiem czy to pasuje do tematu apokalipsy ale napowno do objawienia napewno no wg mnie. Na pewnej stronie czytałem że w pewnym miasteczku nie wiem kiedy pewnej młodej kobiecie objawiła się Maryja ale młoda kobieta była zdziwiona bo była żydówką ale maryja odpowiedziała jej tak "Bóg stworzył wszystkich ludzi i nie zależnie od wiary,wygladu,pochodzenia wszystkich mocno miłuje i będzie nas chronil przed zlem"ponoć podczas koncadojdzie do przebiegunowania ziemi częsć wielkich miast zostanie zalana lasy
Nibiru najbliżej ziemi znajdzie się w roku 2012. Z góry można założyć że jej najbliższe położenie względem ziemi nastanie wraz z datą 12 grudnia 2012. Co ta data nam mówi? Chyba każdy z nas wie.
Planeta X jest już widoczna gołym okiem! Niestety nie jest to wszystkim dane. W chwili obecnej mieszkańcą południowej półkuli ( stąd też specjalne instalacje i teleskopy na biegunie południowym zbudowane przez organizacje rządowe) W kolejnych latach będzie widoczna na wysokośći połnocnej Brazylii, następnie w 2010 na wysokości geograficznej Florydy (USA), potem Wysokość Madrytu i 2011 do 2012 na wysokości Polski. W tym momencie będzie już olbrzymem na niebie.
Sumerowie mówili że Nibiru przyleciała z głębin kosmosu, moim zdaniem jest to planeta z jakiegoś układu słonecznego który się rozpadł lub ona sama została wytrącona z orbity, ale na niej już zdążyło się wykształcić życie i inteligentne istoty. Mogli oni wiedzieć co się stanie i się odpowiednio zabezpieczyli by przeżyć to. Możliwe że wykopali głębokie tunele w głąb ich planety by zapewnić sobie ciepło potrzebne do życia i energię. W czasie gdy ta planeta błądziła w kosmosie została "zassana" przez grawitację naszego układu słonecznego (słońca i planet), ale miała dużą prędkość i nie mogła mieć normalnej orbity tak jak inne planety tylko bardzo rozciągniętą.
Podczas 1 z "wizyt" przelatywała blisko Tiamant (chyba dobrze napisałem), a że posiadała duże pole magnetyczne sprawiła że płyty tektoniczne na niej zaczęły się poruszać, ale gdy ją mijała 1 z jej satelitów uderzył w Tiamant dokładnie w 1 z uskoków.
Siła była tak duża że rozerwało planetę na 2 części. Pierwsza rozpadła się na drobne kawałeczki tworząc pas pomiędzy Marsem a Jowiszem, a druga wraz z księżycem Tiamant powędrowała bliżej słońca i ustabilizowała się na innej orbicie, to nasza Ziemia.
A Nibiru oddaliła się od poważnie zranionej (uszkodzonej) planety.
A wiecie dlaczego Ziemia ma tak duży księżyc? Naturalnie powstanie tak dużego księżyca tak blisko planety jest prawie niemożliwe, a Ziemia nie mogła przechwycić takiego obiektu, gdyż jest za mała, a obiekt wielkości księżyca po prostu by ją minął. Dlatego sądzę że on musiał pochodzić od Tiamant której nasza planeta jest pozostałością. Na temat księżyca mam jeszcze inną teorię ale nie dotyczy tego tematu. Rasa mieszkająca na Planecie X mogła zmienić swój naturalny wygląd, wyewoluować. Na ich planecie mogły skończyć się już minerały potrzebne do podtrzymania ich egzystencji na Nibiru i szukali ich na Ziemi.
Potrzebowali oni jednak kogoś lub czegoś co mogło by pomóc im wydobyć te minerały i mogli wtedy stworzyć człowieka.
Potem gdy zebrali już zapasy wrócili na Nibiru i mogą nadal tam być.
Mogli oni widzieć że nasz gatunek się rozwija i mogli oni rozwinąć technologie maskowania, przez co możemy ich nie widzieć, ale oni cały czas nas obserwują. Może przybędą ponownie po surowce naszej planety, może nas podbić, albo przekazać nam wiedzę i zaproponować pokój między naszymi rasami?
Albo już nie żyją i pozostała tylko po nich planeta, lub widzimy tylko jej widmo, a ona już dawno nie istnieje.
Geolodzy twierdzą że przebiegunowania Ziemi miały miejsca wielokrotnie w czasie jej istnienia, można to stwierdzić po zastygłej lawie, gdyż układa się ona względem biegunów magnetycznych i jest zauważalna zmiana pomiędzy pewnymi okresami. Wynika z tego to że biegun południowy nie zawsze był na południu a północny na północnym.
Wynikiem przebiegunowania może też być hiperaktywność słońca która podobno ma być 21.12.2012, według kalendarza majów.
Naukowcy ustalili (nie pamiętam gdzie już to czytałem) że hiperaktywność słońca będzie miała miejsce w czasie pomiędzy 2011 a 2013r.
PS. Sądzę że Annununaki mogli stosować technologię zamrażania żywych organizmów i ustawiać czas odmrożenia na czas gdy są blisko naszego słońca, lub gdy temperatura zaczyna wzrastać. Mogli się po prostu zahibernować na okres oddalania od słońca.
Nie odrzucam teorii brązowego karła, by nie było żadnych sprzeciwów co do mojej wypowiedzi.
To co napisałem to są informacje z tego co przeczytałem i sam wywnioskowałem z różnych źródeł.
"Nibiru (lub Niburu) dla babilończyków było ciałem niebieskim, powiązanym z bóstwem Marduk. Nazwa ma pochodzenie akadyjskie i oznacza "miejsce skrzyżowania" lub "planetę przejścia"" (...) "Niburu miała przechodzić przez Układ Słoneczny i kiedyś zbliżyć się do Ziemi. Zdaniem Sumeryjczyków, Niburu zamieszkiwała pozaziemska cywilizacja: Annunaki (co oznacza w języku sumeryjskim "ci, którzy przybyli z nieba")." Niesamowite że o tym wcześniej nie słyszałem, już nie mogę się doczekać 2011 :)
Sumerysja tablica sprzed 4500lat, ile widzisz kropek (planet) dookoła największej kropki z koroną (słońca)?
* 1 Dzień
o 5.1.1999 - 30.12.1999
o zasianie ziarna świadomości
* 2 Noc
o 31.12.1999 - 24.12.200
o świadomość jest aktywowana
* 2 Dzień
o 25.12.200 - 19.12.2001
o ukazanie dualizmu
* 2 Noc
o 20.12.2001 - 14.14.2002
o zdeżenie starej i nowej świadomości
* 3 Dzień
o 15.12.2002 - 9.12.2003
o prawda wychodzi na jaw
* 3 Noc
o 10.12.2003 - 3.12.2004
o dopasowanie się do prawdy - podążaj za nią
* 4 Dzień
o 4.12.2004 - 28.11.2005
o nowe podstawy ludzkich relacji
* 4 Noc
o 29.11.2005 - 23.11.2006
o wprowadzenie etycznych procedur
* 5 Dzień
o 24.11.2006 - 18.11.2007
o spotkanie z galaktycznymi sąsiadami
* 5 Noc
o 19.11.2007 - 12.11.2008
o koniec niedostatku
* 6 Dzień
o 13.11.2008 - 7.11.2009
o świadomość przewyższa technologię
* 6 Noc
o 8.11.2009 - 2.11.2010
o musimy ćwiczyć nasze zdolności
* 7 Dzień
o 3.11.2010 - 28.10.2011
o ewolujemy w istoty współtworzące istnienie i doświadczenie
Jak widać, autorzy tego odkrycia wyznaczyli koniec kalendarza Majów na 28.10.2011 a nie jak większość ludzi na 21 grudnia 2012! Moze to przypadek, ze Nibiru wejdzie w nasz uklad sloneczny. Prosty zbieg okolicznosci i byc moze nie data 12 grudnia 2012
Górna część Tiamat razem ze swym księżycem została wyrzucona na nową orbitę. I tak powstała Ziemia z naszym obecnym Księżycem. Reszta Tiamat została rozbita na kawałki i utworzyła pas asteroid między Marsem i Jowiszem.
A Nibiru? Odpłynął z okolic zranionej planety w ocean Kosmosu i stał się12 planetą Układu Słonecznego. Astronomia potwierdza tę opowieść, chociaż do dzisiaj nie odnalazła Nibiru. Przypuszcza się również, że na planecie tej żyją istoty inteligentne - o takim stopniu rozwoju, że mogły odwiedzać Ziemię raz na 3 600 lat.
Obecnie naukowcy są w stanie przewidzieć czy w ciągu około 50 lat nie uderzy w Ziemię, bądź nie znajdzie się w jej pobliżu planetoida o średnicy nawet 300 metrów. Są w stanie wyliczyć prawdopodobieństwo zderzenia z takim obiektem. A wy tu bredzicie o wielkiej planecie, która podobno się zbliża, ma uderzyć za 4 lata, a nikt o niej nic nie wie, poza przypuszczeniami ;P Haha. Jeżeli by tak miało być, powinna już być dawno w naszym układnie słonecznym, bliżej nas niż Neptun czy Uran. Nie tylko naukowcy mogliby ją obserwować ale zwykli amatorzy astronomii przez zwykłe teleskopy. A nadal to wszystko jest tajemnicą ;P I jeszcze ktoś rzucił, że może nie jest to planeta a gwiazda. Najbliższa Ziemi gwiazda, poza Słońcem, to Proxima Centauri, oddalona od nas 4,22 lata świetlne. Doskonale widoczna z Ziemi nawet "gołym okiem". Trochę niewiarygodne jest więc stwierdzenie, że na obrzeżach Układu Słonecznego jest zbliżająca się do nas gwiazda, której jeszcze nikt nie widział ;)
Coś wam zacytuje o tej planecie, z bardziej pewnego źródła, niż te nawiedzone filmiki z Youtube'a. Ten fragment jest z Wikipedii spod hasła "Nibiru":D
"Obecnie NASA odkryła planetę karłowatą o trajektorii częściowo podobnej do powyżej opisanej i nazwano ją Eris. Peryhelium jej orbity wynosi 38 j.a., a zatem nie przecina ona naszego układu planetarnego, którego najdalszy obiekt Neptun posiada aphelium równe 30 j.a. Także okres obiegu wokół Słońca nie odpowiada zapiskom sumeryjskim, gdyż wynosi 578 lat."
I jeszcze małe sprostowanie co do przebiegunowania Ziemi. Podobno jest to spowodowane cyklicznym zbliżaniem się Nubiru do Ziemi;P Nic podobnego, jest to naturalny proces, który zachodził już wielokrotnie. Związany jest z elektromagnetyzmem płynnego jądra Ziemi. Nie jest to także zjawisko gwałtowne tylko stopniowe. Niektórzy nawet uważają, że w tej chwili Ziemia jest nawet w trakcie zmieniania biegunów. Informacje o tym można odczytać ze skał magmowych i kierunków ich namagnesowania. Ostatni taki proces był już za życia "Człowieka Wyprostowanego". Według obliczeń numerycznych, proces przebiegunowania jak i czasowy zanik pola magnetycznego Ziemi, nie powoduje większych kataklizmów.
Oto on:
"Mystery Heavenly Body Discovered!"
A heavenly body possibly as large as the giant planet Jupiter and possibly so close to Earth that it would be part of this solar system has been found in the direction of the constellation Orion by an orbiting telescope aboard the U.S. infrared astronomical satellite.
So mysterious is the object that astronomers do not know if it is a planet, a giant comet, a nearby "protostar" that never got hot enough to become a star, a distant galaxy so young that it is still in the process of forming its first stars or a galaxy so shrouded in dust that none of the light cast by its stars ever gets through.
"All I can tell you is that we don't know what it is," Dr. Gerry Neugebauer, IRAS chief scientist for California's Jet Propulsion Laboratory and director of the Palomar Observatory for the California Institute of Technology said in an interview.
The most fascinating explanation of this mystery body, which is so cold it casts no light and has never been seen by optical telescopes on Earth or in space, is that it is a giant gaseous planet, as large as Jupiter and as close to Earth as 50 billion miles. While that may seem like a great distance in earthbound terms, it is a stone's throw in cosmological terms, so close in fact that it would be the nearest heavenly body to Earth beyond the outermost planet Pluto.
"If it is really that close, it would be a part of our solar system," said Dr. James Houck of Cornell University's Center for Radio Physics and Space Research and a member of the IRAS science team. "If it is that close, I don't know how the world's planetary scientists would even begin to classify it."
The mystery body was seen twice by the infrared satellite as it scanned the northern sky from last January to November, when the satellite ran out of the super cold helium that allowed its telescope to see the coldest bodies in the heavens. The second observation took place six months after the first and suggested the mystery body had not moved from its spot in the sky near the western edge of the constellation Orion in that time.
"This suggests it's not a comet because a comet would not be as large as the one we've observed and a comet would probably have moved," Houck said. "A planet may have moved if it were as close as 50 billion miles but it could still be a more distant planet and not have moved in six months time.
Whatever it is, Houck said, the mystery body is so cold its temperature is no more than 40 degrees above "absolute" zero, which is 459 degrees Fahrenheit below zero. The telescope aboard IRAS is cooled so low and is so sensitive it can "see" objects in the heavens that are only 20 degrees above absolute zero.
When IRAS scientists first saw the mystery body and calculated that it could be as close as 50 billion miles, there was some speculation that it might be moving toward Earth. "It's not incoming mail," Cal Tech's Neugebauer said. "I want to douse that idea with as much cold water as I can."
Then what is it? What if it is as large as Jupiter and so close to the sun it would be part of the solar system? Conceivably, it could be the 10th planet astronomers have searched for in vain. It also might be a Jupiter-like star that started out to become a star eons ago but never got hot enough like the sun to become a star.
While they cannot disprove that notion, Neugebauer and Houck are so bedeviled by it that they do not want to accept it. Neugebauer and Houck "hope" the mystery body is a distant galaxy either so young that its stars have not begun to shine or so surrounded by dust that its starlight cannot penetrate the shroud.
"I believe it's one of these dark, young galaxies that we have never been able to observe before," Neugebauer said. "If it is, then it is a major step forward in our understanding of the size of the universe, how the universe formed and how it continues to form as time goes on."
The next step in pinpointing what the mystery body is, Neugebauer said, is to search for it with the world's largest optical telescopes. Already, the 100-inch diameter telescope at Cerro del Tololo in Chile has begun its search and the 200-inch telescope at Palomar Mountain in California has ear-marked several nights next year to look for it. If the body is close enough and emits even a hint of light, the Palomar telescope should find it since the infrared satellite has pinpointed its position.
mianowicie, trzeba tutaj rozważyć fakt istnienia czegoś takiego jak podświadomość i umiejętność współdziałania z nią. im więcej czytam o sumerach i wsyztkich innych cywilizacjach starożytnych to tym bardziej jestem przekonany, że oni właśnie to praktykowali. wchodzenie do swojego umysłu i ciała. coś takiego jak dla ludzi współczesnych joga czy medytacja, z tym że oni robili to konkretnie, nasilali te więzi itp. stąd też czerpali swoją tajemną wiedzę.
to taka moja mała dygresja.
obserwacji w formie oralnej z pokolenia na pokolenie. Ci "pierwsi" ludzie zapewne też nie widzieli w tym potrzeby aby coś dokładnie spisywać. Aż tu może pewnego dnia dokonała się swego rodzaju rewolucja społeczno-kulturalna, która wykształciła pierwsze dobrze funkcjonujące cywilizacje. W takich zbiorowiskach ludzi łatwiej pewnie było o wymianę wiedzy, jej zapisywanie i rozwijanie. Dlatego wiemy dziś z czego zdawali sobie sprawę. Do tego by stwierdzić istnienie Plutona nie musieli go zaobserwować na własne oczy. Mam na to dwie teorie:
Teoria I
Nie jestem fachowcem w tych sprawach ale mogli rozwinąć nauke o ciałach niebieskich do tego stopnia by założyć istnienie Plutona po innych zjawiskach dotykających widoczne planety (Uran, Neptun). Orbita Plutona przecina przecież orbitę Neptuna dwukrotnie.
Teoria II
Jest to temat bardzo fascynujący bo przecież naukowcy dopiero w 1930 roku odkryli Plutona. W 2005 dowiedli istnienia dziesiątego obiektu Układu Słonecznego, któremu nadali nazwę Eris (Eris swoimi rozmiarami przewyższa Plutona).
Fakt faktem ale rok później zdeklasowali oba te obiekty do miana planet karłowatych. Przyjmując tym samym, że Układ Słoneczny składa się z 8 planet. Postąpiono tak bowiem obiektów zbliżonych wielkością do Plutona, krążących wokół Słońca jest zdecydowanie więcej, np. planeta karłowata Makemake, której średnica to 3/4 średnicy Plutona oraz nieco mniejsza Haumei. Takich obiektów poza orbitą Neptuna może być bardzo dużo. Ocenia się, że poza orbitą Neptuna krąży około 70tys. obiektów o średnicy większej niż 100km co daje spore prawdopodobieństwo odnalezienia niedługo kolejnych planet karłowatych inaczej zwanych obiektami transneptunowymi. Historia Plutona kończy się zatem tak, że z najmniejszej planety stał się nawet nie największym obiektem transneptunowym. Podobna sytuacja miała miejsce w XIX wieku kiedy to co rusz nowo odkrytą asteroidę chciano nazywać planetami. Lata pokazały, że jest ich ogromna liczba a wielkość mizerna:) Tak też obecnie stało się z Plutonem, Eris, MakeMake, Quaoar, Haumei czy plutonką o nazwie Sedna.
Do czego zmierzam?:) ano do tego, że założenia Sumerów o istnieniu 9-tej, 10-tej, 11-stej czy 12-stej planety mogły być kompletnym błędem. Urana i Neptuna mogli dojrzeć natomiast reszty nie. Ich kultura i wierzenia zapewne (przypuszczam) obracały się wokół nieba i ciał niebieskich wiec być może "dorobili" sobie mityczne planety w celach "religijnych".
W stosunku do innych ich wspaniałych odkryć i wiedzy optowałbym bym za teorią, że sami do tego doszli (chodzi mi o położenie gwiazd, parametry obiegu Słońca itp). Przez parę tysięcy lat dana wiedza była poszerzana i doskonalona. Opierana wciąż przez nieustające obserwacje. Następnie przekazywana z "ojca na syna" aż w pewnym momencie cywilizacja wykształciła się na tyle, że mogli zebrać to wszystko do kupy, spisać i oprzeć własne wierzenia o zebraną naukę. Proces taki mógł trwać wiele tysięcy lat a tylko nam się wydaje, że nagle "booom" pojawili się wszystkowiedzący Sumerowie:)
To są moje rozważania, w których nie odrzucam w 100% ingerecji istot pozaziemskich. No a jak juz mają przybyć do nas w 2012 to szkoda, że nie odrobine wcześniej tak mogliby nam pomóc w budowie stadionów na Euro:):).
Oficjalna strona parafii: http://www.medjugorje.hr , strona polska (przekład informacji) http://www.medjugorje.org.pl ,a także http://www.krolowa-pokoju.com.pl/
Pozdrawiam
Nie miałem też na myśli promocji strony parafii:)
Podałem to do wiadomości bo jest to bardzo ważne w dzisiejszych czasach. Jeśłi będziesz chciał bardziej się w to zagłębić i przy okazji pojechać do Medziugorja to możesz zacząc odkrywać powoli co się dzieje. Polecam, tym bardziej że są to ostatnie objawienia Maryjne:)
pozdrawiam
Jeszcze co tej planety to moje zdanie jest takie, ze nie powinniśmy się takimi rzeczami w ogóle przejmować. Wszystko i tak policzone jest co do sekundy, a pisząc wcześniej o Marce Bożej, wiem że Ona prowadzi nas pokoju i nic nam nie grozi, jeśli oczywiście pozwolimy się Jej prowadzić:)
http://www.youtube.com/watch?v=NQh1LQocZuQ
bARDZO WSZYSTKICH POZDRAWIAM, mADA.
P.S. DAWNIEJ SUMEROWIE NAZYWALI PLANETĘ NIBIRU SKRZYDLATĄ PLANETĄ LUB PLANETĄ PRZEJŚCIA (PO ANGIELSKU CROSS-OVER; STĄD TYLKO KROK DO PRZETŁUMACZENIA SŁOWA CROSS NA SŁOWO KRZYŻ I DODANIE CAŁEJ RELIGIJNEJ WARSTWY.) TA NAZW WIĄŻE SIĘ ZE SPECYFICZNEGO ZŁAMYWANIA SIĘ JEJ BLASKU W ZIEMSKIEJ ATMOSFERZE CO DAJE WIDOCZNY
ŚWIECĄCY CZERWONAWY KRZYŻ.MAM NADZIEJĘ, ŻE NIE BĘDZIE TAK ŹLE JAK MOŻE BYĆ...
Ja mam ten cały sykl kupowany sukcesywnie jak był wydawany. Skorzystałem z oferty firmy NOLPRES lub NOLLPRESS (z Białegostoku). Wydają polską wersje pisma NEXUS, nawiasem mówiąc bardzo ciekawego. W każdym z numerów jest spis książek i filmów na CD, które można u nich zamówić korespondencyjnie. Sprawdzę to jeszcze, może mam ich "www" lun adres e-mail.
Pozdrawiam, Mada.
Oto dane: Agencja Nolpress s.c.
Skrytka pocztowa 41, 15-959 Białystok-2
tel.0-85 6535511, e-mail:nexus@nexus.media.pl
(w stopce numeru 6 (62), listopad-grudzień 2008, piszą:że książki z oferty można zakupić bezpośrednio w redakcji za pobraniem pocztowym, dzwoniąc lub pisząc na adres powyżej przeze mnie zamieszczony.
Obecnie mają w ofercie 10 tytułów autorstwa Z. Sitchina.
Pozdrawiam, Mada.
właśnie znalazłem adres WWW:
www.nexus.media.pl
Pozdrawiam, Mada.
Tak sobie poczytałem i postanowiłem naskrobać parę słów odnośnie samego faktu położenia Nibiru. Takie moje małe przemyślenie.
Otóż mam wrażenie, że wiekszość (o ile nie wszyscy) pojmuje Układ Słoneczny dwuwymiarowo. A przecież wszystko jest 3-wymiarowe. Nie dziwi mnie to z prostej przyczyny. Planety od Merkurego do Neptuna krążą wokół Słońca niemal w jednej płaszczyźnie. Jest to tzw. Ekliptyka. Innymi słowy powstaje nam dobrze znany i prosty układ dwuwymiarowy. Co więcej pasy asteroid też leżą w płaszczyźnie ekliptyki. Dopiero Płuton obiega Słońce po orbicie już wyraźnie nachylonej do płaszczyzny ekliptyki. A teraz stwierdzenie. Większość (o ile nie wszystkie) poszukiwań nowych obiektów w Układzie Słonecznym odbywa się własnie po lini wyznaczanej przez płaszczyznę ekliptyki (mogę sie mylić). Załóżmy, że tak jest. Wobec tego nikt mógłby nie zauważyć nowej planety, planetoidy, gwiazdy gdyby poruszała sie po orbicie mocno nachylonej do płaszczyzny ekliptyki. Stąd prosty wniosek że taka Nibiru może się poruszać po orbicie nachylonej nawet pod kątem 90 stopni. Znaczy to ni mniej ni więcj tylko tyle, że wyobrażanie sobie, iż Nibiru jest bliżej niż Neptun a jej nie widać miało by sens (przynajmniej w mojej teorii). A znalezienie Plutona, Eris i innych nachylonych było przypadkiem bo akurat w momencie odrycia znajdowały się w płaszczyźnie. Ale to tylko kolejny punkt do rozważania :)
A co do Pana Z. Sitchina. Jest on mocno nieobiektywny w swoich wywodach na temat sumerów i w tłumaczeniu ich tekstów. Przeinacza fakty i dopasowuje je do swoich teorii. Można o tym poczytać na stronce www.racjonalista.pl, akurat nie mam odnośnika do akrytułu ale wpisanie nazwiska w wyszukiwaniu powinno pomóc.
To tyle ode mnie pozdrawiam wszystkich czytających :)
Bardzo zaciekawil mnie ten temat i pelen jestem podziwu dla waszej wiedzy i wyobrazni. Mi jednak nasunela sie pewna mysl zwiazana z ta hipotetyczna planeta, a doklasniej z skutkami jej prawdopodobnego zblizenia sie do Ziemi. Domyslam sie, ze przerazi wielu z was to co przyszlo mi do glowy i byc moze wprowadzi w lekkie odretwienie.
Wg mnie wiekszosc faktow opisanych w roznych teoretycznie nie spokrewnionych ze soba zrodel moze sie ze soba laczyc w jedna spojna calosc. Przykladow jest wiele, sam jednak podam tylko jeden, ten ktory jako najbardziej mozliwy przyszedl mi do glowy. Otoz:
Pamietacie doswiadczenie z fizyki w szkole podstawowej, gdy do strumienia lejacej sie wody z kranu zblizymy namagnesowana laske ebonitowa? A czy geograficzne dzialanie plywow morskich i oceanicznych cos wam mowi? Dla niepamietliwych powiem tyle, ze oba te przypadki laczy jedno - sila magnetyczna tudziez przyciaganie. W pierwszym przypadku strumien lejacej wody odchyli sie ku lasce. Plywy dzizlaja takze na podobnej zasadzie, tyle ze obiektem ktory je kontroluje jest nasze Slonce i Ksiezyc, ktore to oddzialywuja na wody naszej planety "ciagnac ja za soba".
Kojazac z tym biblijny fakt Potopu, od razu mysle o nastepstwach nie tyle co zderzenia z Ziemia wiekszej planety, ale chocby jej bliskiego przelotu.
I az mnie ciarki przechodza bo z plywaniem u mnie cienko :P No i OFC mam nikla nadzieje na obalenie mojej torii.
Pozdrawiam
PS.A po za tym nie wierze w te bajki... ;)
Mam zatem pytanie ,biorac pod uwage prawdopodobieństwa pewnych zachowań kosmicznych i oddziaływania ich na nasza planete, gdzie mozna spodziewac sie ich najmniejszych skotkow tzn.jednym słowem gdzie mozna spierniczac aby nie zatonąć np.
Pozdrawiam.
http://www.missionpharaoh.com/
Mysle, ze najbezpieczniejszego miejsca na Ziemi nie sposob przewidziec. Byc moze zajely by sie tym jakies super-komputery analizujace predkosci obu planet, ich mase i odleglosci od siebie, ale... one byc moze juz na siebie dzialaja caly czas zmieniajac takie parametry jak predkosc obrotowa czy predkosc obiegu wokol Slonca co utrudnia cala sprawe bo bez przerwy dane sie zmieniaja. Ale jesli ktos jjuz tak bardzo chce to ... kilof w lapki i na Slonce.
Sam osobiscie cala ta sprawa wydaje sie nieprawdopodobna i podobna do sytuacji z Nostradamusem i kilkoma innymi wrozbitami, ktorzy to przepowiadali koniec swiata na 1994, 2000 lub 2006 (2000 lat od narodzenia Chrystusa - wiemy juz ze kalendarz nasz jest bledny i myli sie o kilka lat, z tego co pamietam o 6 do 8). Sluchalem tez audycji Geryla "Przepowiednie Oriona na rok 2012", gdzie autor mowi o tym, ze sytucja taka, zdarza sie co 12k lat. Ok, ale podal on tylko date katastrofy z przed wlasnie 12k lat, a zeby okreslic ciag/petle, potrzebne sa conajmniej 2 takie zdarzenia, a o tym juz mowy nie ma...ale jesli juz...
...czym sie przejmowac... ile my chcemy zyc?
Jesli mialo by sie juz cos wydarzyc to wazne jest jedynie by spedzic ten czas najlepiej jak tylko mozemy(wyobrazam sobie juz sytucaje - jak w filmie katastroficznym, gdzie ludzie zaczynaja myslec o fajnym LCD z sklepu ktory jest dla nich za drogi, a bardzo im sie podoba i zaczynaja im lapki swierzbic). Nie, nie chodzi mi bynajmniej o to byc cos zdobyc, moze czegos po prostu nie zrobilismy, a czego wykonanie przynioslo by nam jakas ulge, komos moze pomozemy?
Sam pamietam jak raz rozmawiajac z pewna osoba powiedzialem jej, ze "w zyciu trzeba sprobowac wszystkiego". No wlasnie, tylko, ze kazdy inaczej postrzega to "wszystko" i drugi raz tego samego bym nie zrobil. Mam na mysli to, ze istenieje pewna rownowaga i jej regul powinnismy sie trzymac.
Pozdr for All
Armagedon to my juz dawno mamy,amokalipse maja tysiace ludzi w szpitalach kazdego dnia,wiec nie wydaje mi sie ze planeta jaka kolwiek ma tu cos do gadania,jesli ma przeleciec to se przeleci,taka jej kosmiczna droga i natura,tym bardziej ze nie ma muzgu i nie mysli.My sami powinnismy cos zmieniac.Szukamy odpowiedzi w piramidach,kosmosie a nie szukamy ich w sobie a to wlasnie my nosimy wszystkie zagadki i odpowiedzi.Otwuszmy nasze serca,badzmy dla siebie dobrzy,pomagajmy sobie ile sie da, nie oklamujmy sie bo jaki sens,odczuwajmy siebie.Jesli sprubujemy cos zmienic my sami choc wiem ze moze byc cieszko,to juz nie bedziemy musieli szukac.Podazajmy ku rozwojowi naszego ducha,wnetrza bo to ono jest kluczem do wszystkiego.
Moje zdanie jest podobne, ale nie zmienisz ludzi. Większość żyje w swoim świecie, nie myśli, nie zastanawia się, postępuje bez sensownie... często mi ręce opadają. Dokladnie, codziennie ludzie się mordują, umierają w szpitalach, tragedie tysięcy rodzin w każdej minucie... życie jest zbyt krótkie i zbyt piękne, żeby je niszczyć za wszelką cenę, nie wspominając o niszczeniu życia drugiej osoby. W wielu lekturach na temat Nibiru lub innych niebezpieczeństw często się wspomina, że milością i zrozumieniem pomiędzy wszystkimi mieszkańcami ziemii możemy się uchronić.
Bardzo jednak podoba mi sie temat i gdziekolwiek nie spojze widze odniesiania do Planety - Krzyza... wiec nie moge sie oprzec by nie napisac czegos, co wlasnie przyszlo mi do glowy...
Na ktoryms z filmow o Nibiru pokazany jest tor jej lotu. Najciekawsze jest to, ze porusza sie ona prostopadle do ruchu obiegowego Ziemi i ew mijac ja bedzie od polnocy ku poludniowi. Gdyby odrzucic to, ze planeta bedzie mogla zmienic polozenie Ziemi, albo jej predkosc, a spowoduje zmiene "jedynie" klimatu, to biorac pod uwage pewne skutki jakie zajda, a jakie sa pewne (bo obserwujemy je na codzien - plywy morskie, prady powietrzne), to tak jak wielu z was napisalo wczesniej - Polska jest w bardzo dobrym polozeniu, nie dla tego, ze ktos tak przewidzial, ale dla tego bo:
-w momencie spotkania ubezpiecza nas lad (troszke nas moze powiac, ale mysle ze to wszystko),
-Moze Baltyckie jest nieporownanie mniejszym, plytszym zbiornikiem wodnym niz jakikolwiek z oceanow (co tez nie oznacza, ze nie wywrze na nas zadnego wplywu).
-brak zlaczen kontynetalnych w obszarze
Co innego gdyby tor lotu Nibiru byl rownolegly z torem Ziemi... wtedy mielibysmy - delikatnie mowiac - PRZE"CHLAPANE"
Wezmy jednak pod uwage, ze EW bedziemy w takiej sytuacji pierwszy raz (pierwszy w tym sensie, ze matematycznych skutkow nie jestesmy w stanie przewidziec i tego gdzie nastapia trzesienia ziemi, jak zachodziloby przemagnesowanie, czy ... oglonie nie mozemy przewidziec NICZEGO i nawet najmocniejsze komputery nic nam nie dadza, bo tym zajac by sie mogly jedynie kwantowe, ktore poki co nawet jeszcze nie raczkuja), a pradawne zapiski o tym, ze moze nas 'podtopic', 'przedmuchac' i 'przetrzasc' sa EW bardziej pewne niz pewne, ale to normalne w chwili przelotu tak ogromnego obiektu.
Zauwazmy tez to, ze sytuacja na Ziemi moze sie EW calkowiecie zmienic, lodowego biegunu moze juz nie byc, Polska moze byc tropikalnym krajem, nasze komureczki, komputery, samochody beda mogly juz sie wiecej nie zalaczyc, a co za tym idzie zero produ, zero swiatla, brak Whiskey z lodem, ba, brak lodu (brak zamrazarek - chociaz - nie, zamrazarek bedzie full, "do wyboru, do koloru", ake... no wlasnie wiecie) do niej (bo alkoholu jestem pewien nigdy nie zabraknie - nikt na to nie pozwoli :D). Oczywiscie brak TV i internetu (co ja bede robil? - od razu nasowa sie pytanie). Nie bedzie wielkich sloganow JUST DO IT, CONNECTING PEOPLE, I'M MAC.
Automatycznie tez wielkie aglomeracje miejskie przestaja istniec. Dlaczego? a dlatego bo bedzie trzeba wszystko zaczynac od nowa. Taka mala powtorka z historii, proponuje zaczac od epoki kamienia lupanego, pozniej moze pomyslimy cos o miedzi i stali, a tak za kilka "k" lat moze bedziemy spogladac w swiat z 0 1 mysla. Tyle, ze tym razem bedzie to wszystko trzeba zrobic dobrze, a przede wszystkim - wspolnie.
No ale to wszsytko moje nic-nieznaczace gdybanie, bo szczerze mowiac nie znam sie na tym wcale, nie jestem fizykiem, geografem, chemikiem czy astrologiem, ale zawsze chcialem napisac ksiazke si-fi, a dzieki temu forum moze w koncu mi sie uda :D
Pozdr for ALL !
Jedno jest pewne, jak jeszcze będzie działać telewizja to extremalnie wzrośnie oglądalność Discovery (Man vs Wild) :D
bo jak tylko sie sciemni to tylko widac ksiezyc i ta gwiazde i to tak mocno swieci
moze to jest wlasnie to
ale pewnie sie tylko tym wszystkim zasugerowalem i jak sie myle to mnie poprawcie
Dokładnie też to widziałem w wieczór sylwestrowy, było idealne niebo i tak też myślałem że to Planeta..
1. Wielkość Ziemi z naszym Księżycem i Nibiru i jej księżycami
2. Przyciąganiem (grawitacją obu planet z jej księzycami)
3. Bliskością jak i również szybkością przemieszcza się Nibiru koło Ziemi ( o zagrożeniach wynikających z posiadanych grawitacji obu planet, które najprawdopodobniej będą oddziaływać na siebie nawzajem, czyli; trzęsienia Ziemi, ruchy tektoniczne, powodzie, zmiana biegunów, zmiany w atmosferze, wypchnięcie nas (Ziemi) w kosmos lub wprost na Słońce itd)
4. No i zderzenie.
I że te wsystkie czynniki mimo iż cały czas się zmieniają (planety są i będą cały czas w ruchu), to z czysto ujmijmy "matematycznego punktu widzenia każda wymieniona przez Was i przeze mnie ewentualność jest prawdopodobna" to po przeczytaniu posta na 14 stronie napisanego przez eninede cytuję
"Na ktorymś z filmów o Nibiru pokazany jest tor jej lotu. Najciekawsze jest to, ze porusza się ona prostopadle do ruchu obiegowego Ziemi i że mijając ją będzie od północy ku południowi."
To całe dywagacje na temat Nibiru rozbiją się w pył. Uzasadnienie poprzedniego zdania jest bajecznie proste. Skoro Nibiru ma przylecieć od północy ku południowi to jakim cudem już niby teraz jest widoczna na południowej półkuli Ziemi? No chyba że tor Nibiru to jakiś zygzak albo na sam koniec czyli 2012 wykona jakąś niesamowitą pętlę co w odległościach kosmicznych jest raczej trudne do wyobrażenia skoro jest to ciało niebieskie bez napędu.
Dziękuję za uwagę. Pozdrawiam.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Niburu
Z kolei patriks doszukał się nazwy Nibiru również jako określenia dla Jowisza tyle, że w języku sumeryjskim.
Jednak w moim poprzednim poście poruszyłem kwestie "prywatnych obserwacji" Nibiru. Napisze jeszcze raz;
>>> Mieszkańcy południowej półkuli twierdzą, że obserwują już teraz Nibiru właśnie od południa, natomiast część ludzi umieszcza filmy, na których widać przewidywany tor zbliżenia się Nibiru do nas prostopadle od północy.
Tom rozumiem Twój punkt widzenia. Sam odrzucam twierdzenia Wikipedii, w którym piszą jednocześnie porównując tor Nibiru do orbity Neptuna (że niby Neptun jest bliżej niż przewidywany tor wejścia w nasz układ słoneczny Nibiru) i jest to tylko suchar na oficjalnym portalu. Jednak w co wierze to w to, że jest tam napisane iż Nibiru był to Jowisz dla Babilończyków)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Niburu
Z kolei patriks doszukał się nazwy Nibiru również jako określenia dla Jowisza tyle, że w języku sumeryjskim.
Jednak w moim poprzednim poście poruszyłem kwestie "prywatnych obserwacji" Nibiru. Napisze jeszcze raz;
>>> Mieszkańcy południowej półkuli twierdzą, że obserwują już teraz Nibiru właśnie od południa, natomiast część ludzi umieszcza filmy, na których widać przewidywany tor zbliżenia się Nibiru do nas prostopadle od północy.
Osobiście mam nadzieję, że żadne z tych "możliwości" nie jest prawdą bo i tak nawet przy jednym takim obiekcie będziemy mieć i tak za dużo wrażeń.
Oczywistym jest, że jeżeli faktycznie istnieje coś takiego i leci w naszą stronę, to gdyby rząd dał pozwolenie na to by wszystkie media zaczęły o tym "trąbić" to doczekalibyśmy się końca świata przed czasem. Przypuszczalnie część ludzi zamiast spędzić te ewentualne 3-4 lata w pokoju i miłości jednocząc się, została by przestępcami (skoro mają zginąć to co im zależy prawda?).
Istnieje jeszcze inna ewentualność. Światło w próżni pokonuje określoną drogę liczoną w latach świetlnych. Teleskop Hubble`a obserwuje skrawki nieba z tysiącami a nawet z milionami gwiazd na raz (takie jak nasze słońce). Naukowcy twierdzą, że te słońca / gwiazdy a raczej ich światło, które (już / jeszcze) widzimy jest tylko lustrem czasu a mówiąc ściślej odległością jaką jeszcze owe światło pokonuje docierając do nas. W rzeczywistości jednak tych słońc / gwiazd i ich światła może tam już dawno nie być (naszemu Słońcu pozostało mniej więcej 5 mld lat) . Może to co oglądają ludzie na północnej półkuli to właśnie światło, które leci w naszą stronę jakiejś gwiazdy, która umarła / wybuchła lata świetlne temu a jej rozbłysk dociera do nas dopiero teraz.
Oglądałem kiedyś program na discovery science o pulsarach (szczególny rodzaj gwiazdy / słońca ). W starożytnych Chinach lub Japonii ktoś sporządził notatki z takiego właśnie widowiska. Pisał że światło było tak jasne, że mógł pisać w nocy. Mowa była o mniej więcej kilku tygodniach (dokładnie nie pamiętam oglądałem to kilka lat temu). Nasi współcześni naukowcy zainteresowali się tym faktem (przeczesali ten kawałek nieba opisany przez starożytnych). Z początku myśleli, że chodziło o kometę. Okazało się jednak, że w części nieba opisywanej przez starożytnych, odnaleźli ślady po umierającej gwieździe. Po zbadaniu drogi światła jaką przebyło i pyłu gwiezdnego gwiazdy stwierdzili, że to co opisali ci starożytni było właśnie takim światłem.
I teraz zdanie, które napisałem wyżej; może to co obserwują ludzie z południowej półkuli jest właśnie takim zjawiskiem? Światłem które leci w naszą stronę i będzie lecieć.
Bo biorąc pod uwagę fakt, że gwiazda umiera jakiś czas ok. 200-500 mln lat) - towarzyszą temu zmasowane wyrzuty światła i gazu w przestrzeń kosmiczną. Umierająca gwiazda traci swoje pole magnetyczne, które przestaje utrzymywać "regularność" w oddawaniu promieni świetnych, jednocześnie z powodu zakłóceń magnetycznych traci grawitacje (gwiazda to głównie gazy, które tylko i wyłącznie dzięki grawitacji formują kuliste słońce). Tak więc tracąc grawitację spowodowaną traceniem pola magnetycznego gwiazda "puchnie" wyrzucając w przestrzeń jeszcze więcej gazów i światła. Więc jak już napisałem wyżej proces ten trwa ok 200-500 mln lat, to przez ten czas takie słońce "troszkę" tego światła jeszcze zdąży wyrzucić w przestrzeń i na zegarze kosmicznym chwile minie zanim ostatnie promienie miną chociażby naszą planetę. I może to jest to całe zjawisko nazwane Nibiru? Wcale może nie być pędzącego ku nam brązowego karła z towarzyszącymi księżycami. Może to byś właśnie zwierciadło czasu, które pokazuje nam jak wyglądała "śmierć gwiazdy".
Bo tak z drugiej strony jak niby taki mini układ słoneczny miałby opuścić Normalny Układ Słoneczny? Wszystko we wszechświecie oddziałuje na siebie przez grawitacje. Skoro Nibiru ma 7 księżyców czy tam 5 (zależy od źródła) to same księżyce powinny utrzymać taką planetę "w miejscu" czyli na orbicie. Poza tym brązowy karzeł to nieudane słońce. A co się dzieje z takowymi? Albo wyrzucają w przestrzeń pył kosmiczny, z którego tworzą się nowe planety i słońce (czyli nowy układ słoneczny) albo czarna dziura. Moim zdaniem jest wysoce nie prawdopodobne żeby coś wielkości Jowisza z kilkoma księżycami podróżowało sobie przez przestrzeń. Nawet zakładając, że Nibiru spotkał na swojej drodze coś co byłoby go w stanie wybić z orbity to spotkanie 2 takich obiektów przypominało by bardziej wybuch / zderzenie dwóch samochodów i pozostałoby tylko pasmo asteroid, które w wyniku własnej bliskości / grawitacji i posiadanego ciepła po wybuchu, krążąc blisko siebie po kilku milionach lat pozlepiały by się w jeden twór. A nie jak to jest przedstawiane "w stanie nienaruszonym pędzi sobie do nas kopia Jowisza z księżycami".
Ponownie dziękuję za uwagę. Pozdrawiam
Mam nadzieję, że to nie jest problem, że w takich kawałkach to piszę :P :P :) Jeżeli tak to z góry przepraszam.
Widze... temat jak rzeka, ale zaczelismy odbiegac czasem od glownego watku, czesto sie powtarzamy (przeczytajcie wszystkie posty!) albo po prostu pisac nie na temat, albo walczyc o iPoda :/, a ja chce napisac po prostu 'te' ksiazke ;), wiec:
Jesli cos zle zrozumialem poprawcie mnie...
Scislowiec - napisales, ciekawa razprawke na temat gwiazd. OK. Ale co do nibiru - twoje wiadomosci sa nie pelne (lub moje, co tez nie jest niemozliwe, ale bardziej nieprawdopodobne). Wg tego czego sie dowiedzialem uklad sloneczny - matka, wokol ktorego krazy nibiru nie jest powiazany z naszym (nieliczac tego, ze jest jego bliziutkim sasiadem i obiega oba planetaX).
Twoje teorie sa dosc ciekawe. Ale powiem Ci jedno, w kosmosie dzieja sie rzeczy ktore dopiero poznajemy, albo moze nawet nigdy nie poznamy tak wiec mozna na poczekaniu wymyslec ~50 teorii dlaczego dzieje sie tak jak sie dzieje.
A' propos mozliwosci nie-istnienia juz tamtego ukladu z powodu duzych odleglosci (to co widzimy teraz w miejscu Nibiru wydazylo sie kiedys i juz nie istnieje). Takie zdazenia zachodza, powiem wiecej sa oczywistym nastepstwem wszystkiego, ale dotycza wiekszyh odleglosci liczonych w dziesiatkach czy nawet setkach lat swietlnych. Przypominam, ze swiatlo, ktore wypromieniowuje Slonce dociera do nas po 8 min, a nie jest to wcale mala odleglosc. Mysle wiec, ze sytucja w ktorej obserwowany przez nas obiekt (Nibiru) moglby juz nie istniec jest nieprawdopodobna, a roznica w 'tym co widzimy' i 'to co jest na prawde' jest liczona w zaledwie kilku latach, ale reki za to uciac sobie nie dam, bo jak to sie mowi... pewnie juz bym jej nie mial :).
Po za tym wszystkim za bardzo sie przejelismy calym tematem.
Prawdopodobnie (bo nie jestesmy pewni) nic sie nie stanie! Jesli kazdy zacznie wierzyc w to, ze cos sie zmieni (wielu przewiduje przylot pradawnych bogow ktorzy wybawia swiat z chaosu) to niech przestanie tak myslec wiekszy bedzie problem, jak dowiemy sie 23.12.2012, ze kolejny PEWNY armageddon 'przepadl'. Jesli chcemy zmienic cos w naszym zyciu NIE CZEKAJMY DO przylotu Nibiru, juz to robmy - oczywiscie zaczynajac od siebie. Pamietam dwa odcinki serialu M.D.House, w ktorym dr James Wilson mowi pacjentowi, ze ma raka i niebawem umrze. Ten sprzedaje wszystko po to by skosztowac tego czego jeszcze nie sprobowal. W nastepnej czesci zniesmaczony Wilson przyznaje pacjentowi blednosc wynikow badan. Nie musze chyba mowic jaka byla reakcja 'chorego' ? :D
Wiec:
ENJOY YOURSELF ! CIESZCIE SIE I CHLONCIE DOSWIADCZENIE... ale oczywiscie bez przesady :)
"Istnieje teoria, że jeśli ktoś kiedyś się dowie, dlaczego powstał i czemu służy wszechświat, to cały kosmos zniknie i zostanie zastąpiony czymś znacznie dziwaczniejszym i jeszcze bardziej pozbawionym sensu.
Istnieje także teoria, że już dawno tak się stało"
Pozdrawiam
Widze jednak, ze co niektorzy sa bardzo przekonani do pewnych racji i zle bylo by dla nich gdyby owego 23.12.2012 nic sie nie stalo bo niczym pacjent z M.D. House slyszacy 'prawdziwa nowine' bardzo sie zmartwia.
Poczekajmy, zobaczymy. Narazie, powiedzmy sobie szczerze wszystko wyglada jak scenariusz filmu fantastycznego, bo zdjecia amatorow z nieba na ktorym widac Nibiru na tle wschodzacego slonca, za wiarygodne nie przyjme :]
Pozdrawiam
Jednak nie zrozumiałeś o co mi chodziło. Już tłumacze. Pisząc - jak to ująłeś - „rozprawkę na temat gwiazd” (oczywiście to co napisałem to jest tak mocno „z grubsza” bo jak bym zaczął wpisywać wszystko co współczesna nauka wie o słońcu to by chyba serwera brakło :P ) chciałem zwrócić uwagę na 2 fakty
1. czym jest gwiazda
2. i jak umiera.
Dlaczego? Ponieważ Nibiru nazwana została Brązowym karłem. I tak jak pisałem wyżej brązowy karzeł to nieudana / umarła gwiazda, która już nie świeci. A co zostaje na miejscu gdzie kiedyś była gwiazda? Są dwie możliwości;
1. Podczas umierania / wypalania się gwiazdy wyrzuca ona tak zwany pył kosmiczny, z którego na przestrzeni miliardów lat powstają nowe planety i słońce.
lub
2. Po tym jak gwiazda straci już wszystkie gazy i „skurczy się” jest możliwość, że się zapadnie (imploduje) i powstanie czarna dziura.
Wszystko to co pisze są to fakty naukowe (wystarczy włączyć Discovery science lub National geografic kiedy są programy o kosmosie).
Wracając więc linijkę wyżej (do nie zmieniania pozycji prze umarłe słońce, gdzie de facto na miejscu takiego układu słonecznego, w którym gwiazda przestała być gwiazdą, jest sam pył kosmiczny).
Wytłumaczę tylko w jednym zdaniu dlaczego sam pył. Jak pisałem w poście na 16 stronie – słońce „puchnie” co jest spowodowane traceniem pola magnetyczne co z kolei zaburza jej pole grawitacyjne, które nie utrzymuje gazów blisko siebie (zmasowane wyrzucanie tych gazów w przestrzeń kosmiczną) – w wyniki czego planety ulegają zniszczeniu (wszystko oczywiście trwa te kilkaset milionów lat ok. 200 mln do 500 mln). Więc planety stosunkowo blisko takiego słońca zaczynają się znajdować coraz bliżej niego i albo zaczynają podążać w jego stronę spalając się w jego „górnych warstwach” albo czekają na ostateczny wybuch takiej gwiazdy i rozpadając się w przestrzeni kosmicznej i na przestrzeni kolejnych miliardów lat powstaje z nich i z pyłów po umarłym słońcu nowy układ słoneczny.
(nieco bliżej i byłoby za gorąco, nieco dalej w kosmos i byłoby za zimno)
1. Raz na te 3600 lat przelatując koło słońca, nasza gwiazda musiałaby wywierać na nią grawitacyjny wpływ i jednocześnie ocieplać ją. Potem gdy Nibiru oddalałaby się ponownie powoli by zamarzała a jej powierzchnie uspakajałyby się odczuwając coraz mniejszą grawitacje.
2. Ocieplanie i zamarzanie- to chyba każdy rozumie? Skoro Nibiru na przeszło 3000 lat wylatuje dalej niż znajduje się orbita Neptuna wyobraźcie sobie jak musi ona zamarzać. I teraz jej 600 lat zbliżania do naszego słońca grawitacja rośnie z każdym kilometrem i jednocześnie jest coraz cieplej.
Przypuszczam, że wystarczyłyby te 2 czynniki działające razem przez te 4 miliardy lat żeby Nibiru się rozpadła.
Weźmy na przykład kaniony w Kolorado jak woda wyrzeźbiła krajobraz. Myślę że to samo działoby się na Nibiru tyle, że nieco gwałtowniej (oddalanie i przybliżanie do słońca raz na te 3600 lat)
Eninede piszesz, że można na poczekaniu wymyślić 50 teorii. Ja wolę się oprzeć się na tym co słyszę na takich programach jak Discovery science i national geografic (w kwestiach kosmosu).
Moje spostrzeżenie "nienaukowe". Po oglądnięciu co niektórych nawiedzonych filmików na youtube albo misja faraon wydaje mi się, że ludzie na siłę szukają jakichś problemów i sensacji.
Dodam na koniec, że zgadzam się z callmeexe i eninede; nie wpadajmy w paranoje. Nie bądźmy takimi pacjentami którym ktoś postawił złą diagnozę. Jednak sam temat z czysto naukowego punktu widzenia jest bardzo ciekawy. Osobiście chciałbym żyć jeszcze długo i szczęśliwie – hmm mi zostały jeszcze niecałe 2 miesiące szczęścia ponieważ sesja zbliża się nieubłaganie hyhy.
To co napisze mam nadzieje bedzie bardziej racjonalne, bo jak sam zauwazyles niektore rzeczy wydaja sie byc dziwne, bo jak z takiego karla mogla by powstac planeta... no walsnie i tu masz racje:
Piszesz, ze opierasz sie na kanalach telewizyjknych nie wiem wiec czy to przez to, ale, albo z powodu niedokladnych Twoich opisow, badz ukrywanych przed nami przez swait miediow faktow (bo jak wielu zauwazylo media na ten temat ani slowa [racjonalna zagrywka w przypadku nadchodzacego armaggedonu] - a tu taki Discovery) wiele rzeczy wydaje sie niejasnych i niespojnych (nie osadzam i nie oceniam Ciebie, bo wiem jak w tak rozleglym temacie latwo jest sie zagubic/stracic watek czy po prostu nie byc w stanie przelac wszystkich swych mysli)
Nibiru to nie umarla gwiazda, jak sam to zauwarzyles planeta z 'karla' powstac nie mogla (bo co by ja wtedy ogrzewalo/oswiecalo, po za tym gwaizdy karlami nie sa od 'urodzenia', ale sie wypalaja - nie wybuchaja, a z poczatku zwiekszaja swa objetosc by na samym koncu tlic sie jedynie) a przynajmniej nie isteniej taki zaden dowod naukowy/przypadek dokumentujacy to. Z poczatku bedziesz moze sie ze mna nie zgadzal, ale gwarantuje ci, ze na koniec puzle same sie uloza.
Jesli bierzemy pod uwage domysly (to ze planeta mogla powstac z gwaizdy), to ja tez kilka wytocze - i ostrzegam beda wydawac sie bardzo fantastyczne, ale jako calosc - spojne.
Nibiru jest planeta (posiadajaca kilka ksiazycow ktore spelniaja rozne funkcje - ? - o tym za chwile) obiegajaca ta umierajaca gwaizde. I to z ta planeta matka, nasza Ziemia kiedys podobno sie zderzyla. Bylo to kilkadziesiat lub kilkaset tys lat temu - dla Ziemi sa to cykliczne zdarzenia (nie samo zderzenie - bo bylo to tylko raz, ale same spotkania), ale dla ludzi dopiero (byz moze) 4 znane (ktore dane im bylo uswiadczyc).
I tu zaczynam fantastyke...
W kazdej religii jest watek potopu, konca swiata. W kazdej jest watek Bozy - przyjscia w czasie ostatecznym Boga na Ziemie. A teraz cos wspolnego nie tylko dla judaizmu, katolicyzmu, buddyzmu i islamu - Oko Ballora, ktore z wymienionymi wczesniej wierzeniami laczy takze i religie Majow. Robi sie coraz ciekawiej prawda....? Co to jest ? Wg swietych ksiag srodek jakim bogowie w chwili nieposluszenstwa karza nas, a wg Majow - ogromna budowla-iglica zbudowana na planecie/ksiezycu majaca funkcje broni (Annanukow - bogowie Majow), a bedaca tak silna, ze mogaca (przypuszczalnie) zmieniac strukture ukladow slonecznych. To wlasnie dzieki niej na Ziemi moglo powstac zycie, to dzieki, a raczej za jej przyczyna wiemy o Potopie.
A' propos ksiezycow Nibiru - sadzi sie, ze planeta X nie jest ta glowna, ale jest wlasnie ksiezycem tej wiekszej planety bo tylko na nim moglo powstac zycie. Inny ksiezyc natomiast posiada wybudowanz przez bogow owa bron (a sam sluzy jako specyficzna "baza wypadowa/militarna").
Uff nie wiem co tu by jeszcze napiac. No i to teraz ja stracilem atek. A zreszta co ja tam bede sie rozpisywal - palce sa mi jeszcze potrzebne przez conajmniej 4 lata ;P - a jesli chcecie wiedziec wiecej... przeczytajcie encyklopedie :D, albo pytajcie - z checia z wami wymienie sie pogladami, a najlepiej skoczcie tu jesli zaciekawil was religijny temat -->> http://www.ndw.v.pl/forum/zobacz_artykul.php?id_artykulu=11299
PS.scislowiec...napisales....
"nasza gwiazda musiałaby wywierać na nią grawitacyjny wpływ i jednocześnie ocieplać ją"
Mam nadzieje, ze chodzilo ci o sile przyciagajaca, potocznie zwana po prostu przyciaganiem, bo grawitacja to zjawisko lokalne (tak jak na naszej planecie). Jesli to wlasnie miales na mysli to sie zgadzam.
Co do ocieplenia... jesli nie wiemy jakie warunki przewaznie panuja na Nibiru (jesli wezmiemy pod uwage to co napisalem, ze moze jednak posiada ona swoja gwiazde) to liczyc sie bedzie "jedynie" "czas oderwania" od swojej gwiazdy co tez nie wiadomo jak na nia wplywa bo nie wiemy czy jest martwa planeta, czy ma zastygle jadro i jakie panuje na niej cisnienie.
A rozerwanie ... mysle, ze nie odbylo by sie to tak wcale latwo, powiem wiecej bylo by to najtrudniejszym etapem zycia planety. Jak juz napisalem wczesniej zalezy to od jej budowy no i skladu, a najbardziej od dlugosci lotu. Przy tak dlugim okresie lotu planeta ochadza/ociepla sie stopniowo - tak jakby - przyzwyczaja sie. Jesli czas ten bylby krotszy, o wiele krotszy, wtedy ....moze. To tak jakby nalac do szklanki zimnej wody, wylac ja i zalac od razu wrzatkiem - no chyba wiemy wszsyscy co sie stanie.
Pozdrawiam wszystkich
Dlatego właśnie pisałem na jakiej podstawie opisuję to w moich postach. Jeżeli znasz inne bardziej – nie wiem jak to ująć – „wiarygodne i racjonalne źródło naukowe” to się nie krępuj i wymień / podaj . Faktycznie discovery czy national geografic nic nie mówią o Nibiru. Natomiast o samym badaniu otaczającego nas kosmosu tak. Tak więc moim zdaniem wykreowanym na podstawie tego czego się dowiedziałem z tych kanałów to istnienie Nibiru jest po prostu NIEMOŻLIWE.
Do racjonalnej i logicznej oceny uważam, że nie powinniśmy mieszać religii z nauką.
Tak eninede, chodziło mi o siłę przyciągania – to taki mój skrót myślowy był wybacz.
Nie musimy wiedzieć jakie warunki tam panują żeby stwierdzić, że wraz z oddalaniem planety robi się tam zimniej a wraz z jej przybliżaniem robi się tam cieplej.
Jeżeli natomiast mielibyśmy się dowiedzieć czy jest martwa, jakie ma ciśnienie lub inne informacje o panujących tam warunkach trzeba byłoby wysłać sondę żeby zebrała dane…
Co do rozerwania. Troszkę źle się wyraziłem, chodziło mi o to, że przy nie regularnej orbicie planeta mimo wszystko ulegałaby powolnemu rozpadowi na przestrzeni lat…. 3600 lat obiegu planety jak podają źródła to trochę tak jak dla takiej szklanki kilka minut w lodowatej wodzie i nagle została by zalana wrzątkiem. Za pierwszym razem może się nie rozpadnie ale powtórzmy to kilka razy a powinno się udać – przy czym na szklankę nie działa zmieniająca się siła przyciągania a na Nibiru nawet jeżeli istnieje albo istniała tak.
Jednym słowem; do chwili kiedy faktycznie nie zobaczę tego Nibiru na niebie, będę uważał ten cały fenomen planety X za mit starożytnych.
Pozdrawiam
I teraz z Toba moge sie zgodzic. Wiem co mozesz miec na mysli.
Wierze jednak, ze nauka jest blizej wiary niz nam sie wydaje, powiedzialbym nawet wiecej - one sie ze soba lacza.
...ale jak zwykle i normalne pewnych rzeczy sie nie dowodzi poki same sie nie wyjawia/ukarza
Pozdrawiam wszystkich
Troche zawile ale chyba zrozumiale.
Poswiecony jest tam oddzielny dzial, w ktorym oczywiscie organizacja przyznaje sie do odkrycia tej planety, co wiecej oprocz nadania jej swojej nazwy takze i tam istnieje ona jako Nibiru. Nie ma jednak informacji odnosnie tego, czy sie do nas zbliza.
Tak sobie pomyslalem, ze moglem troszke zadumac co poniektorych, laczoc temat Nibiru i bogow, sam jednak tak jak juz to wielokrotnie napisalem NICZEGO NIE POWINNISMY SIE OBAWIAC, co wiecej, sam po przeczytaniu tych wszystkich postow/dokumentow obejrzeniu filmow na temat planety krzyza poczulem sie z kilku powodow lepiej... pewnego razu tak sie zaczytalem w temacie, ze zapomnialem o bolacym zebie i o dziwo do dzis nie daje o sobie znaku (bynajmniej go nie wyrwalem) :D
Mam na mysli po prostu to, ze szczatkowe informacje najczesciej powoduja niezrozumienie i moga prowadzic do zamieszania/chaosu. Z drugiej jednak strony "nie wszystko tez na raz", pewne 'dane' nasz biologiczny procesor musi sobie przyswoic, jesli 'pojdziecie ta droga' (i nie nawiazuje tu bynajmniej do naszego b. prezydenta ;) negujac jego zdanie - "Ludwiku Dorn, Sabo... Nie idzcie ta droga") obiecuje wam bedziecie spokojniejsi jesli wogole nie jestescie (ale na pewno sa tacy ktorzy mogli sie przestraszyc).
PS.Goraca cherbata byla by tez wskazana ;)
Pozdrwiam wszystkich
'Ciekawy' (i chyba dobrze) czlowieku... :)
Mam nadzieje, ze nakarmie Twoja ciekawosc odpowaidajac na Twoje pytania.
Po pierwsze...
Nibiru mogl sie nie rozpasc przy zderzeniu z prostego powodu... byl po prostu wiekszy (to tak jak zderzenie 'malucha' z tirem, no moze nie do konca bo wtedy malucha nie ma a tir caly... ale na pewno wiesz o co chodzi).
A co do ukladu slonecznego... to odrzucamy na samym poczatku z prostego wzgledu - gwiazda jakakolwiek by ona nie byla, lecac w nasza strone na pewno bylaby widoczna, a my bez problemu moglibysmy ja dostrzec (nawet amatorzy z nieprofesjonalnymi lunetami). Jako ciekawostke dodam, ze na bezchmurnym nocnym niebie jestesmy w stanie dostrzec zaraz po Drodze Mlecznej najwieksza galaktyke - Andromede.
A co do odmozdzania ... nie przesadzajmy ... czasem kazdemu sie przyda :) chodz sam osobiscie TV nie ogladam.
Raz jeszcze Pozdrawiam
Ja na stronie 15 / 16 umieściłem posta jakoby ludzie widzieli światło. Cieszę się, że poruszyłeś tą kwestię ciekawy bo już myślałem, że jestem jedyny hyhyhy…
Plusik dla Ciebie
W dalszym ciągu podtrzymuje własne zdanie zawarte w moich postach – że z czysto technicznego/matematycznego/fizycznego punktu widzenia (a przynajmniej na tyle ile wiemy o kosmosie) to istnienie Nibiru jest nie możliwe.
A to co można znaleźć „w sieci” na ten temat, to ilustracja mieszanki strachu, ciekawości i religii, niewiedzy itp…. Jeżeli jednak istnienie Nibiru okaże się prawdą (zobaczę to na niebie) to umieszczę tu posta, że nauka to nie wszystko i takie tam :p
Osobiście widzę o wiele bliższe i zarazem realne zagrożenie dla całej cywilizacji znajdujące się na Planecie Ziemia…..i nie mówię o zmieniającym się klimacie, który zresztą jest - jak mówią naukowcy na discovery science - procesem naturalnym średnio co około 10 tyś lat jest zlodowacenie, a my/ współczesna cywilizacja tylko to przyspieszyliśmy). Chodzi mi o sytuacje na świecie. USA – wojna Afganistan i Irak. Okresowo pogarszająca się sytuacja w Palestynie – Strefa Gazy. Rosja – niedawny atak na Tbilisi (ciekawe kto następny?), zakręcenie kurka z gazem. Chiny od 2005 produkują broń atomową bo skończyła im się „umowa z zachodem o nie produkowaniu”. To wszystko jeszcze polane sztucznym kryzysem na rynkach finansowych. Powiem krótko – „nawet” ludzie rządzący państwami nie mają nerwów ze stali i są tylko ludźmi. I chyba nie trzeba być geniuszem politologii (ja sam jestem studentem 3 roku finansów) żeby stwierdzić, że nie jest za wesoło. :(
Pozdrawiam i przepraszam za akapit of topicowy
Może i Niburu to taki "tir" a Ziemia to "maluch" ale skąd jest ta pewność że jest większa od Ziemi? Troche poszukałem i nie wiadomo nic(chyba) o jej budowie jako ogół.
2005 r. to również pechowy okres w życiu Zacharii Sitchina, czyli pana, który wmówił co poniektórym, że Sumerowie znali wszystkie 9 planet naszego Układu Słonecznego + Nibiru. Wiedzę ten, ów tajemniczy lud pozyskał od niebiańskich przybyszów z Planety Przejścia - w skrócie Annunakich. Jak widać, ta o lata świetlne bardziej rozwinięta cywilizacja od naszej popełniła ten sam błąd - nie zauważyła Eris. Może byli tak samo leniwi jak my i szukali tylko po Ekliptyce? Pewnie tak, a fakt, że sami fruwali nie po jej osi, im nie przeszkadzał.
Biorąc pod uwagę fakt, że Eris jest większa od Plutona składam formalny wniosek o zmianę kodowej nazwy Nibiru na "Planetę 13". Powołując się na dość powszechne znaczenie tej liczby w numerologii chałupniczej sądzę, że z marketingowego punktu widzenia jest to zabieg słuszny i wskazany.
Pozdrawiam!
P.S. Ta strona wywala mi wszystkie przeglądarki jakie posiadam (IE, Opera, FF i Chrome)
Index of /
.ftpquota
Apache/2.2.10 (Unix) mod_ssl/2.2.10 OpenSSL/0.9.8i DAV/2 mod_auth_passthrough/2.1 mod_bwlimited/1.4 FrontPage/5.0.2.2635 Server at masterminds.pl Port 80
Ponadto bardzo często gdy zmieniam "strony" komentarzy odsyła mnie na wierzchołek sajtu, nic nie zmieniając (każda przeglądarka)
przy logowaniu, czasami po prostu wysypuje mi przęglądarke i muszę ją zamykać w menadżerze i uruchamiać ponownie.
HEH. Ty bylo piekne... :) Punkt dla Ciebie.
Co do Twojego problemu z przegladarka/strona proponowalbym Ci wylaczenie kontorolek activeX na tej www. Sam jednak nie mam z nia zadnych problemow, a uzywam FF i IE7 zaznaczajac, ze mam tylko 512MB pamieci. Moze chodzic tez o aktualizacje systemu.
Albo... po prostu masz wylaczone 'cookies' w przegladarce, widze z komunikatu, ze problem moze dotyczyc autoryzacji Twojego logowania na stronie.
A teraz cos moze na temat...
Biorac pod uwage hipotetyczne istnienie planety zblizajacej sie do nas, hipotetyczne istnienie na niej Ananukow i... hipotetyczny kontakt obu ras w 2012, to czy nie byloby przypadkiem weselej majac takiego 'ktosia' za kumpla? Zobaczcie jak sa oni przedstawiani w filmach. Drobne ciala, duze glowy, duze oczy (wygladaja przesmiesznie, a i musza zabawnie sie poeuszac probojac utrzymac glowe na swoim miejscu) - smialbym sie od ucha do ucha za kazdym razem, gdy widzialbym takiego osobnika. Pewnie po jakims czasie posadzony zostalbym o rasizm, no ale coz... przyzwyczajenia ciezko powstrzymac :)
Nasi politycy przestali by udawac, ze ratuja swiat, bo Przybysze 'musieliby' zrobic to za nas. Powszechna teoria spisku wyjawilaby nam swoj sekret, bo w koncu dowiedzielibysmy sie kto tak naprawde nas kontroluje i obserwuje.
Wiec 'co jak co', ale ja jestem ZA.
WELCOME ON EARTH!
Pozdrawiam wszystkich
Tom...
Przepraszam bardzo, ale ja z ziolem nie mam nic do czynienia ;O i wcale takich skojarzen nie mam, co wiecej angielski znam jedynie z babcinych opowiadan. W szkole uczylem sie jezyka rosyjskiego - gdzie jak kazdemu wiadomo herbata to czaj, 'cz' w angielskim to 'ch' wiec moze dlatego tak napisalem :D. Po za tym interesowalem sie troche hiszpanskim i niemieckim, wiec uwierz mi, ze czasem czlowiek moze sie nawet zaczac zastanawiac, czy uzycie danego slowa/wyrazu nie bedzie bledem w danym jezyku (czesto 'tak mam' - jesli chodzi o angielski-niemieci).
I uwierz mi, ze sie staram... a literowki nie tylko na tym forum, ale na kazdym innym sa na porzadku dziennym i zaloze sie, ze Tobie takze sie zdarzaja...
Nie mniej jednak zgodnie z Twoja prosba :) sprawdzilem wszystkie wyrazy, do ktorych nie bylem pewien i teraz bledu znalezc nie powinienes. Mam jedynie prosbe bys nie bral pod uwage 'polskiej klawiatury' bo takiej w swoim systemie nie posiadam :)
Pozdrawiam Ciebie Tom i prosze o wyrozumialosc. Sam bedac skruszony obiecuje poprawe.
Zeby nie wyszlo, ze moglem sobie jedynie jaja robic - popieram co napisales.
Przyszedl mi do glowy pewien pomysl. Mianowicie zaproponuje wam pewna wspolna zabawe :? Tak, dobrze widzicie - zabawe :D cos dla odmozdzenia :D
Bedzie ona miala jednak pewien cel.
W chwili, gdy tak wiele zostalo juz napisane na temat Nibiru, zostaje nam, juz tylko przygladac sie co bedzie dalej (o ile cokolwiek sie zdarzy).
Biorac pod uwage wszystkie teorie zwiazane z X, proponuje bysmy wszyscy sprobowali 'odgadnac' jakie bylyby hipotetyczne konsekwencje jakichkolwiek zdarzen i ew. hipotetyczna minimalizacje szkod po ew. kataklizmie (jesli wogole mialby jakis zajsc bo istnieja takze teorie bardziej pozytywnie odnoszace sie do zdarzenia). Dodam od razu, ze akceptowane beda wszystkie mozliwosci (nie przesadzajmy jednak z sytuacja w ktorej pojawia sie Superman, ktory nas ratuje swiat od zaglady... chociaz... moze ;) )
Umusl ludzki jest na tyle poteznym narzedziem, ze nie istnieje jeszcze jakakolwiek namiastka super-hiper-mega komputera mogacego mu dorownac pod jakimkolwiek wzgledem. Co najbardziej oczywiste - nie posiadaja duszy (nazwijmy to spontanicznoscia decyzji), a myzle, ze taka wlasnie funkcja jedynie zdolna jest do w miare poprawnego przeanalizowania danych (tak istnieja juz prototypy systemow kwantowych, ale sa to jedynie prototypy, na tyle slabe, ze na chwile obecna nie przedstawiaja zadnej wartosci) ktore do tej pory zebralismy. Dlatego tez mysle, ze z wielu powodow (ba.. ze wszystkich mozliwych) nasz mozg bedzie najlepszym narzedziem do przewidzenia ew. nastepstw przyszlych sytuacji.
Dla przyblizenia przedstawie moze przyklad...
Przyposcmy, ze zdarzenie mogloby spowodowac ogromne powodzie. W takim wypadku, dobrym rozwiazaniem byloby oczywiscie zamieszkac w lodzi :) (oczywiscie sprawa odnosi sie do obszarow sasiadujacych z akwenami wodnymi). OK. Ale nie wiadomo ile taka powodz mogla by trwac. Moze trzeba bylo by wybudowac nie lodz, a statek, by zgromadzic jakies zapasy (nasuwaja sie oczywiscie skojarzenia z Arka Noego prawda? - tym latwiej). No, ale moze tez jestesmy w stanie przewidziec okres takiego potopu... i tak dalej...i tak dalej.
Nie musi to oczywiscie byc tak bardzo rozbudowane, bo gwarantuje wam wszystko pojdzie wlasnym tepem/torem.
Z poczatku zastanawialem sie co by nie stworzyc tego watku jako nowego tematu, jednak podczas naszej zabawy, w dalszym ciagu moznaby dopisywac nowe pomysly do starego tematu i od razu z nich korzystac. Jesli jednak myslicie inaczej - stworzymy nowy topic.
Mam nadzieje, ze pozytywnie odniesiecie sie do mojej propozycji - bo 'kto wie', moze bedziemy niebawem potrzebowac naszych wlasnych rad :D
Pozdrawiam wszystkich
Ok to ja może się dołożę z pomysłem swoim. Oglądaliście może "Pioruny Bogów" na you tubie. Swoja drogą polecam bardzo. Porusza on wątek (ten filmik) nowego podejścia do astronomii - astrofizyki , a mianowicie siłą która utrzymuje wszystko w ładzie i składzie są siły elektromagnetyczne. Nowy model rozwiązuje wiele problemów związanych z obecnym grawitacyjnym schematem począwszy od słońca a kończąc na gwiazdach.
Tak np. słońce postrzegane jest jako wielki piec nuklearny który spala wodór i wypromieniowuje przy tym energię. Ale co by było gdyby słońce pełniło rolę coś w rodzaju przekaźnika energii dostarczanej z "zewnątrz" Rozumiecie ?? I tak np plamy na słońcu maja najniższa temperaturę a zdawało, by się iż głębiej tym goręcej.. a tu na odwrót.
Więc moja propozycja to nakład pokaźnych środków pieniężnych nad badaniem plazmy ;) plazma jest dobrze skalowalna, czyli badana w warunkach laboratoryjnych zachowuje się prawie identycznie dajmy na to w kosmosie na rozciągły tysięcy km. Może powinniśmy brnąć w ta stronę, pola siłowe , siłowo -energetyczne nie są już tak niedorzeczną fikcją. A Gdybyśmy tak potrafili wystrzeliwać ogromne pokłady Energi w kosmos ???? multum możliwości :) No może troszkę fantastyką poleciałem , ale jestem fizykiem tzn studentem ;) mam nadzieje ,że miło się czytało i nie narobiłem błędów merytorycznych .
Pozdrawiam wszystkich ... Kendzior ;) ps Proszę miejcie na uwadze - to mój 1 post ;)
1. Pomysł ciekawy.
2. Może nie twórzmy nowego wątku i zostańmy w tym.
Co do posta Kendziora;
1. Dobrnąłem do 7mej części Pioruny Bogów – jest coś jeszcze czy 7 to ostatnia?
Tak nawiasem mówiąc to polecam wszystkim do oglądnięcia na youtube to co Kędzior napisał – „Pioruny Bogów”
Przy okazji odpalania „Pioruny Bogów” trafiłem na również ciekawy 2-częściowy film pt. „ 2012 prawdopodobieństwo kataklizmu”, w którym polecają to co Kędzior czyli „Pioruny Bogów” hyhyhy.
Juz, jeszcze chwila... i bedzie mozna sie wykazac :D swoja wyobraznia.
Koniec koncow nowy watek zostal juz utworzony nie wiem, jednak czy to weryfikacja ze strony moderatora, czy to moj blad powodoje tak dlugi czas akceptacji tematu.
Nie mniej jdenak zostal juz utworzony.
W przypadku gdyby udalo sie wam na niego trafic, prosze o przeczytanie calego i postepowanie :D wg jego zasad, a przypuszczam, ze posiedzimy przy nim dluuuuugie godziny.
Pozdrawiam wszystkich
http://www.masterminds.pl/Masterminds_rozmowy_o_serwisie.23/Jak,przezyc,lub,zminimalizowac,skutki,2012r,-,przewodnik,przedkatastroficzny,.583.html
Nie jestem pewien czy wszystko, jest jak nalezy, gdyz jest to moj pierwszy watek, prosze wiec tez o sugestie w tej sprawie.
Tematem mitologii sumeryjskiej interesuje sie od lat. Rowniez rokiem 2012. W waszej dyskusji zauwazylem jednak wiele niescislosci oraz nieumiejetnosc odroznienia faktow od zaslyszanych gdzie niegdzie informacji. Otoz nalezy zaczac od tego, iz tzw. kalendarz Majow jest kalendarzem periodycznym a poczatek cywilizacji Majow nie zaczyna sie od daty 0 tego kalendarza. Oznacza to, iz ten kalendarz zwiazany jest z jakims wydarzeniem atronomicznym, dlugookresowym. Pomijam juz to, iz zeby zaobserwowac to zdarzenie potrzeba jest "odpowiedniej" cywilizacji, a pojecie "odpowiedniej" wykracza poza ogolnoprzyjete ramy rozumienia czym byly cywilizacje w starozytnosci. Chcialbym rowniez zwrocic uwage na to iz 2x (1 okres to okolo 5.x tys. lat - nie pamietam w tej chwili dokladnej liczby) okresy kalendarza Majow wyznaczaja prawdopodobnie date tzw. potopu ale tez nie maja nic wspolengo z hipotetycznym okresem obiegu Nibiru 3600 lat. Pozostaje pytanie jakie to moze byc wydarzenie astronomiczne? Byc moze jest to zwiazane ze zwiekszona aktywnoscia slonca zwiazana z oddzialywaniem z jadrem galaktyki. Byc moze uklad sloneczny przechodzi przez jakies miejsce w galaktyce. Jakos tak dziwnie sie sklada ze 4x to jest akurat okres obiegu naszego ukladu wokol jadra galaktyki. To nie sa przypadki! Kwestia czy to jest Nibiru jest kwestia bardzo dyskusyjna. Oczywiscie moze istniec data w ktorym to sie razem zbiega ale nic nie wskazuje na to ze to ma byc teraz. Rownie dobrze Nibiru moze sie pojawic za 150 lat (co by sie dobrze uzgadnialo z przepowiedniami Nostradamausa o wielkich zniszczeniach w tzw. trzeciej epoce Nostradamuse od okolo roku 2100). Mozemy tez zalozyc ze przejscie Nibiu wywolalo potop. Nie znamy dokladnej daty potopu ale 10,5 tys. lat temu a 3x3600 lat daje 10800 lat czyli tak ogolnie szacujac mamy -300 lat od pojawienie sie Nibiuru (zdarzenie nastapilo) albo nasz szacunek jest niedokladny. I jezeli 10,5 tys. lat temu szacujemyz np. z dokladnoscia +-500 lat, tak samo obecnie ew. pojawienie sie Nibiru musimy szacowac z dokladnoscia 10800 lat od potopu ale 10,5 tys. lat temu + 10800 lat oraz jeszcze +-500 lat przykladowo.
Co do informacji nt. Nibiuru podanych przez Sumerow. Niektorzy niestety wykazuja sie ignorancja i nieznajomoscia przytaczanych przez siebie tekstow a szkoda bo jest to az smieszne. Otoz miano planet wg. Suemrow nosilo to cialo niebiskie ktore posiadalo samodzielna orbite, tzw. tabliczke przeznaczenia. Moglo ono ja zyskac lub stracic. Dlatego tez wg. tej definicji Pluton jest planeta a Eris juz nie jest. Gratuluje braku inteligencji temu kto zestawil dwie rozne zupelnie definicje planet (sumerysjka - samodzielna orbita i wspolczena - wielkosc) na rzecz niby nieprawdy podanej przez Sumerow. Otoz informacje na temat wygladu ukladu slonecznego podanego przez sumerow jak dotad zgadzaja sie w 100% na przestrzeni oststnich wiekow, wobec odkrywania dalszych planet oraz ich cech. Do odkrycia pozostala jedynie Nibiru, i dotyczasowe obserwacje pokazuje ze jest cos co oddzialywuje na orbity planet (Eris i dalsze planetoidy nie oddzialywuja). Stad ciagle badania NASA w tym kierunku. One wynikaja z wyliczen a nie z poboznych zyczen.
Te dwa tematy nie musza miec ze soba nic wspolnego. Nibiru moze sobie dalej egzystowac niewykryta a w 2012 chcemy czy nie, dojdzie do peridycznego zjawiska astronomicznego. Czy to bedzie cos spektakulranego czy niezauwazonego to juz zalezy od charakteru samego zjawiska.
W kwesti mozliwosci istnienia zycia na planecie nie ogrzewanej przez slonce juz sie kiedys wypowiadalem .Tylko brak wyobrazni neguje taka mozliwosc. Skorupa Ziemi dosc dobrze izoluje nas od Ciepla wewnetrznego ale wyobrazmi sobie sytem glebokich jaskin. Moze bez swiatla ale za to w cieple mozna spokojnie zyc. A czy ktos pamieta o interpretacji Sitchina pierwzego pobytu Nephilim na Ziemi. Zaskoczyla ich duza jasnosc.
Jesli macie jakies pytania, piszcie.
proxy11
Co do sceptyków to mam własny smutny pogląd. Można zachować dystans w sprawach, w których nie posiadamy wystarczających informacji. A w związku z tym, że nasza wiedza ogólnie nie jest wystarczająca we wszystkich otaczających nas dziedzinach nauki to ignorancję i sceptycyzm należy porównać jedynie z bezgraniczną głupotą. Już od wieków mieliśmy do czynienia z ogromną ilością „uczonych” trzymających się twardo zasad, które niebawem po ich śmierci zostały odrzucane i wyśmiewane.
Unieśmy się na chwilę ponad naszą galaktykę tą jedną z miliardów galaktyk, popatrzmy z góry na nasz maleńki układ słoneczny z naszą umiłowaną planetą ziemią i spróbujmy dostrzec małe stworzenia ludzkie podskakujące, wymachujące rękami i negujące wszystko co dla nich obce a zarazem będące tak beznadziejnie dumni ze swej „wielkiej wiedzy”- wiedzy, która do tej pory nie pomogła im w pełni zrozumieć powstania najmniejszej ożywionej komórki.
Do rzeczy. Proszę o podanie twojej definicji "samodzielnej orbity". Dla mnie jest to bezpośredni obieg obiektu astronomicznego wokół Słońca, co Eris czyni, natomiast Księżyc już nie. Co do definicji samej planety - posługuję się wciąż tą starą "obiekt kulisty, krążący po samodzielnej orbicie wokół gwiazdy macierzystej, świecący światłem odbitym". Tę "wielkościową" zaakceptowałem, bo co miałem zrobić... Przed nami jeszcze wiele odkryć w dziedzinie nowych „planet”, jednak nie wielkości Jowisza.
Nie napisałem, że mylili się Sumerowie, a Sitchin. Twierdzę, że Sumerowie nie mogli posiadać wiedzy na temat niewidocznych gołym okiem planet. Widać 6, z czego starożytni znali jedynie 5. Możesz się oczywiście nie zgadzać. To nie są jedyne manipulacje tego archeologa in spe. Część poświęcona historii Sumeru to jedno wielkie nadużycie, wyolbrzymianie oraz wyciąganie wniosków z niereprezentatywnych przesłanek. Cała reszta to New Age czystej maści, paradoks sam w sobie – próba racjonalizacji starożytnych mitów metodami ezoterycznymi. Dlatego właśnie w środowisku naukowym ten pan określany jest mianem szarlatana . Oczywiście zawsze można powiedzieć, ze cała reszta jest zaślepiona, ciasno myśląca i zaściankowa.
Szczerze nie sądzę żeby sam Sitchin wierzył w te swoje wywody, dla niego to dobry biznes. Chwała mu za to – naciąganym biada. 12 planeta to ciekawa książka nie przeczę, ale należy podchodzić do niej ze sporym dystansem.
Odnośnie dynamiki – wszystkie obiekty w Układzie Słonecznym wzajemnie na siebie oddziałują czego najprostszym do zaobserwowania efektem jest niekolizyjność orbit. Pomimo, że Układ Słoneczny jest wyjątkowo stabilny, to każdy większy przybysz jest w stanie zakłócić ruchy pozostałych planet. Rolą gazowych olbrzymów jest ich korekcja oraz przyjmowanie ewentualnych kolizji na siebie. Ponadto nasza wiedza na temat wszystkich obiektów jest wciąż strasznie uboga, w szczególności pasa Kuipera, czy hipotetycznego obłoku Oorta. Miałeś zapewne na myśli niewielkie anomalia wykryte przez Voyagera.
Co do życia na planecie oddalonej tak strasznie daleko - owszem jestem w stanie uwierzyć, że wysoce rozwinięta cywilizacja w jakiś sposób może się uchronić przed drastycznie zmieniającymi się warunkami. Życie musi jednak wyewoluować z prostych form, które są w stanie przeżyć ekstremalne warunki, jednak wszelkie pośrednie już nie.
Zgadzam się z tobą w jednej kwestii, nie ważne czy Nibiru faktycznie przyfrunie w 2012, (w 2003 nie dała rady) czy nie. Mit ten pokrąży po orbicie ludzkiej wyobraźni jeszcze długo. Widać jej nadmiar bywa równie niebezpieczny co niedostatek.
Pozdrawiam!
1-Pluton (Gaga)
2-Neptun (Ea)
3-Uran (Anu)
4-Saturn(Anshar)
5-Jowisz (Kishar)
6-Mars(Lahmu
7-Ziemia(Ki)
8-Księżc (Kingu)
9-Wenus (Lahamu)
10-Merkury (Mummu)
11-Planeta/gwiazda centralna - Słońce (Apsu)
12-Marduk/Nibiru, z orbitą w perhelium pomiędzy Jowiszem a Marsem; tak gdzie niegdyś krążyła Tiamat a został tera pas planetoid (wykuta bransoleta).
Pozdrawiam,
Mada.
1) X przypomina trochę kopnięty krzyż czy to właśnie ona będzie symbolizować czerwony krzyż na niebie
2) Skoro planeta będzie czerwona to daleko szukać nie musimy najbliższą nam czerwoną planetą jest Mars
3) Według podań sumeryjskich mieszkańcy tej planety rozrzedzali jej atmosferę w celu utrzymania ciepła o ile po takim rozrzedzeniu mogła zmienić się masa atomowa związków atmosferycznych i masa całej planety
4) Wielkość, gęstość, siła grawitacji i prędkość z jaka przemieszczać będzie się przez układ słoneczny. Duża może okazać sie gazowym gigantem i potężnej mocy przyciągania, natomiast gęstośc jej atmosfery rozrzedzonej może spowodować iż siła grawitacji na jej powierzchni może być wielokrotnie niższa niż na ziemi. Planeta widoczna jest ponoć gołym okiem od kilku lat na południowej półkuli co oznacza jej niewielką prędkosć.
5) Jak zareagują na planetę X nasze giganty układu słonecznego np jowisz czy rozerwą ją jak kometę Shoemaker-Levy 9
6) Skoro minie nas "o włos" to czy zmieni orbitę naszego księżyca lub pozostawi nam po sobie jeden ze swoich księżyców
Last_wrrior, piszesz o wątpliwościach dotyczących tego co się może przydarzyć w fazie "przejścia". Ten termin jednak bardzo pasuje do zachowania się Marduka/Nibiru w tej części swojej orbity, która dotyczy orbit bliskich Słońcu planet Układu Słonecznego. Czerwcowe obserwacje jej ruchu przez South Pole Telescope (SPT) i ujawnienie na pewno siedmiu jej satelitów, które zbliżają się wraz z nią, rzeczywiście mogą budzić niepokój. To co się wydarzyło w prehistorii, kiedy jej przejście zniszczyło Tiamat, zmieniło orbitę Ziemi i przydało jej nowego satelitę a z satelity Tiamat uczyniło do niedawna nazywanego planetą Neptuna, jest bardzo niepokojące. Głównym problemem jest kierunek jej ruchu. Ogólnie ruch w odwrotnym kierunku niż planety bliskie Słońcu. Ponadto nachylenie orbity (około 30 stopni względem płaszczyzny ekliptyki, przez co gwałtownie zmieni oddziaływania grawitacyjne i także kompletnie niedoceniane ELEKTRYCZNE w naszym planetarnym systemie. Spekuluje się nawet o możliwości zmiany odległości od Słońca orbity Ziemi a także o zmianie jej kierunku obrotu, po być może kilkudziesięciogodzinnym braku ruchu obrotowego. Na jednej półkuli trwać będzie długi dzień a na drugiej długa noc. Oby nic takiego się nie wydarzyło. Trwają także spekulacje astronomów, czy zbliżający się obiekt, świecący czerwono i tylko nieznacznie mniejszy od Jowisza to Planeta czy raczej brązowy karzeł, a więc gwiazda. Towarzyszące jej obiekty byłyby wobec tego jej planetami. A jeśli taka okaże się prawda za rok, dwa, oznaczać to będzie że Słońce trwa w układzie podwójnym z tą gwiazda, i przez jakiś czas będziemy mieli na niebie dwa słońca.
Myślę, że kluczowy dla rozstrzygnięcia tej kwestii będzie następny, 20010 rok, kiedy to odległość będzie na tyle niewielka, że będzie można dobrze zbadać jej właściwości fizyczne i strukturalne przy pomocy astronomii świetlnej i radioastronomii. Nie pozostaje nam nic innego jak poczekać te kilkanaście miesięcy.
Co do braku reakcji rządów i mediów, nie ma się czemu dziwić. Tka jak nie dziwi mnie, że nasz rząd nie zareagował na profesjonalny astrologiczny horoskop dla Polski i Świata ogłoszony przez bardzo znanego polskiego astrologa. Ten horoskop zaczął się sprawdzać już w grudniu (kryzys finansowy w stanach wywołany wykładnicza księgowością kilkudziesięciu facetów, którzy chcieli zarobić szybko i dużo; nie udało im się wyciągnąć forsy od klientów to zafundował im rząd stanów) i oczywiści nikt "poważny" nie mógł odnieść się serio do "wróżenia z fusów" (czym określają poprawne media głównego nurtu astrologię) i wdrożyć działań zapobiegawczych bo przecież naraziłby się na śmieszność wśród sobie podobnych obskurantów.
Teraz w sprawie nadchodzenia Marduka/Nibiru sprawa ma się podobnie.
Pozdrawiam,
Mada.
Zadaje pytania ponieważ wydaje się być po pierwsze wątpliwe istnienie takowej planety po drugie istnienie na niej życia z powodu rozrzedzenia atmosfery mogła ona zostać już dawno wessana przez grawitacje gwiazd czy innych planet???
Twierdzenie i nawoływanie obserwacje na południu rząd cos ukrywa rząd jest zły to wielka konspiracja w celu zachowania spokoju itd. Prowadziłem troche badań i jak się okazuje 1600p.n.e. czyli zgodnie z twierdzeniem ze nibiru mija nas co 3600 lat nie miało miejsca nic nadzwyczajnego jeśli chodzi o zjawiska sejsmiczne, magnetyczne, zmiany kierunków pływów czy też potężne klęski żywiołowe. Skorupa ziemska jest jak otwarta księga historii zmiany w jej powierzchni pozostaja wyryte w niej na wieki. Zmiana lub wstrzymanie ruchu obrotowego ziemi zastanawiam sie jakim cudem uda się wstrzymać płynne (pojawiają się głosy że plazmowe) jadro planety najprawdopodobniej z żelaza potrzeba by naprawdę potężnego magnesu może doprowadzić przy silnym oddziaływaniu pola grawitacyjnego do rozerwania skorupy ziemskiej lub wzrostu ciśnienia w jej wnętrzu i wypłynięcie płynnego jądra na zewnątrz każdą możliwą drogą. Najwięcej wulkanów znajduje się pod powierzchnią oceanów może to spowodować podniesienie temperatury wody rozpuszczenie lodowców podniesienie poziomu wody masowe zalania i podtopienia. Historia naszej planety jej zachowanie jej skorupa nie potwierdza by coś podobnego miało miejsce w jej przeszłości.
to że najbliższy ZNANY brązowy karzeł to Epsilon Indi B to fakt. Ale ile może być jeszcze nie namierzonych ? Co roku pojawiają sie informacje o nowych zaskakujących odkryciach prawie "pod nosem"... Zatem, ja nie uważam, że jeśli znany jest jakiś najbliższy brązowy karzeł odległy o 12 LY to bliższego nie ma..
Mada
"""Prowadziłem troche badań i jak się okazuje 1600p.n.e. czyli zgodnie z twierdzeniem ze nibiru mija nas co 3600 lat nie miało miejsca nic nadzwyczajnego jeśli chodzi o zjawiska sejsmiczne, magnetyczne, zmiany kierunków pływów czy też potężne klęski żywiołowe.'''
wyspa Santorini.
Jeżeli chodzi o historie to wydarzyło się około 1550 roku p.n.e. do dziś bezskutecznie szukają naukowcy. Wiadomo, że nastąpiła wtedy potężna erupcja, która pogrzebała wyspę. Chmura popiołów i dymu zakryła na długie dnie słońce.
Ogromna fala, która powstała kiedy wyspa zapadała się w morskie otchłanie zniszczyła Kretę i cywilizację minojską. Trzęsienia ziemi nawiedziły wyspy Morza Egejskiego. Ale jeśli wierzyć Platonowi ówczesne Santorini było legendarną Atlantydą. Najwspanialszą cywilizacją antycznego świata ukaraną przez bogów za pychę. Czy w platońskiej opowieści tkwi źdźbło prawdy? Czy wielki filozof wymyślił Atlantydę by przestrzec współczesnych i potomnych przed nieposłuszeństwem i pychą. Nad tą zagadką do dziś łamią sobie głowy uczeni i ci wszyscy, którzy odwiedzają Santorini.
====================================================================================================
Dwa drzewa oliwne zostały odnalezione podczas wykopalisk na wyspie Santoryn w pobliżu muru zbudowanego w epoce brązu. Zdaniem naukowców, drzewa były częścią gaju oliwnego znajdującego się tuż obok zabudowań starożytnej osady. Drzewa zostały odsłonięte w pozycji stojącej, tak jak zostały przykryte przez pumeks, skałę wylewną powstałą po szybkim zakrzepnięciu lawy podczas erupcji wulkanu. Badania wykazały, że wielka erupcja wulkanu na Therze miała miejsce w 1613 (±10 lat) p.n.e.[2]
=================================================================================================
Tojest tylko historia.. a to co nas czeka to i tak nie da się przewidzieć . Pzdr.
"""Prowadziłem troche badań i jak się okazuje 1600p.n.e. czyli zgodnie z twierdzeniem ze nibiru mija nas co 3600 lat nie miało miejsca nic nadzwyczajnego jeśli chodzi o zjawiska sejsmiczne, magnetyczne, zmiany kierunków pływów czy też potężne klęski żywiołowe.'''
wyspa Santorini.
Jeżeli chodzi o historie to wydarzyło się około 1550 roku p.n.e. do dziś bezskutecznie szukają naukowcy. Wiadomo, że nastąpiła wtedy potężna erupcja, która pogrzebała wyspę. Chmura popiołów i dymu zakryła na długie dnie słońce.
Ogromna fala, która powstała kiedy wyspa zapadała się w morskie otchłanie zniszczyła Kretę i cywilizację minojską. Trzęsienia ziemi nawiedziły wyspy Morza Egejskiego. Ale jeśli wierzyć Platonowi ówczesne Santorini było legendarną Atlantydą. Najwspanialszą cywilizacją antycznego świata ukaraną przez bogów za pychę. Czy w platońskiej opowieści tkwi źdźbło prawdy? Czy wielki filozof wymyślił Atlantydę by przestrzec współczesnych i potomnych przed nieposłuszeństwem i pychą. Nad tą zagadką do dziś łamią sobie głowy uczeni i ci wszyscy, którzy odwiedzają Santorini.
====================================================================================================
Dwa drzewa oliwne zostały odnalezione podczas wykopalisk na wyspie Santoryn w pobliżu muru zbudowanego w epoce brązu. Zdaniem naukowców, drzewa były częścią gaju oliwnego znajdującego się tuż obok zabudowań starożytnej osady. Drzewa zostały odsłonięte w pozycji stojącej, tak jak zostały przykryte przez pumeks, skałę wylewną powstałą po szybkim zakrzepnięciu lawy podczas erupcji wulkanu. Badania wykazały, że wielka erupcja wulkanu na Therze miała miejsce w 1613 (±10 lat) p.n.e.[2]
=================================================================================================
Tojest tylko historia.. a to co nas czeka to i tak nie da się przewidzieć . Pzdr.
MADA [ ] :: 2009-02-12 22:35:53
Last_wrrior, piszesz o wątpliwościach dotyczących tego co się może przydarzyć w fazie "przejścia". Ten termin jednak bardzo pasuje do zachowania się Marduka/Nibiru w tej części swojej orbity, która dotyczy orbit bliskich Słońcu planet Układu Słonecznego. Czerwcowe obserwacje jej ruchu przez South Pole Telescope (SPT) i ujawnienie na pewno siedmiu jej satelitów, które zbliżają się wraz z nią, rzeczywiście mogą budzić niepokój.
------------------------------------------
skąd masz to info że SPT obserwuje Nibiru ?
gdzie te zdjęcia Nibiru z 7 satelitami kto je zrobił ?
z tego co pamiętam, to okres obiegu Nibiru wynosi około 12 000 lat i to jakby się zgadzało z ostatnimi "kłopotami" klimatycznymi około 10 500 lat p.n.e.. Przyjmując, że wieści o nadlatującej Nibiru sa wiarygodne, należałoby jej oczekiwać około 2000 roku n.e.. Nie należe do "zwolenników" tej "wizyty" ale i tak za 3 lata będzie rok 20012 i wtedy przekonamy się, czy zapiski na tabliczkach mają dla nas, dzisiejszych Ludzi znaczenie.
qler85 pyta o źródła zdjęć z SPT (South Pole telescope). Ja znalazłem wiele informacji na www.metacafe. Podam link do jednego z filmów a stamtąd można peregrynować dalej. Oto link:
http://www.metacafe.com/watch/yt-6j-Zg4bRjp0/nibiru_planet_x_photos_taken_january_2008_study_findings/
Pozdrawiam, Mada
Planeta X poszukiwana przez astronomów już od ponad dwudziestu, a nawet trzydziestu lat, jest planetą, która bez cienia wątpliwości ma wpływ na kształt orbity Neptuna. Astronom Lowell i wielu innych astronomów, wykonało intensywne badania i obliczenia w regionie nieba, gdzie zakładamy - może znajdować się zaginiona planeta. Naukowcy szybko zdali sobie sprawę, że Pluton jest zbyt mały aby miał grawitacyjny wpływ na Neptuna i wszelkie badania skupiły się poza nim. Od tego czasu, jeszcze jedna tajemnicza planeta, o której wiemy nazywa się Planetą X.
"Na podstawie podań z Mezopotamii i źródeł biblijnych wynika, że okres obiegu dziesiątej planety wokół Słońca wynosi 3600 lat. Mówią o tym również teksty Sumeryjskie, w których orbita tej planety jest idealnym okręgiem. Poza tym liczba 3600 była przez Sumerów uważana za bardzo ważną. " Sumerowie uważali też że orbita planety x jest idealnie okrągła.
Data 2012 zbiega się z datą hiperaktywności słońca
Istnienie inteligentnych form życia na planecie ma minąć nas w 2012 prawie 100 lat wczesniej doszło do potężnego zderzenia ziemi z oficjalnie meteorytem choc pojawiaja się inne głosy w Tungusce, później Rosswel i przypuszczalna katastrofa ufo, 15 września 1991 kamera promu kosmicznego rejestrująca niespotykane zjawisko i ponoć odpowiedź ziemian oto link http://video.google.pl/videoplay?docid=6473154883007165539&q , i setki o których było głośno a może i tysiące odwiedzin.
Czy te "wizyty" obcej cywilizacji to zwiad? Ocena naszego poziomu rozwoju, naszej agresji? Przygotowania do inwazji?
czekam na wasze opinie na temat jego poglądów polecam przeczytać całość dotyczącą nibiru, bogów i atlantydy ponieważ wg autora tych postów są one ze soba związane :)
Mada.
Z zainteresowaniem przeczytałem cały wątek i postanowiłem podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami i przemyśleniami.
Chciałbym zaznaczyć, że nie zamierzam polemizować z przedstawianymi przez Was faktami. Po części dlatego, że ich nie znam i nie poświęcę czasu na ich zgłębianie. Po części zaś, co zaraz wyjaśnię, dlatego, iż byłoby to bezcelowe. Mam na celu jedynie zwrócenie Waszej uwagi na zagadnienia nieuwzględnione w Waszych wypowiedziach a mające istotną wartość. Mam nadzieję, że takie nowe spojrzenie będzie dla Was pomocne.
Zauważyłem, że bądź to umyka uwadze dyskutujących, bądź też nie został wyartykułowany fakt, że przedmiotem Waszych rozważań są, przynajmniej w pewnym sensie i w pewnym ale istotnym zakresie, mity. Mam na myśli charakter źródeł, do których się odwołujecie.
Cechą cywilizacji starożytnych było przeplatanie się nauki i religii. W dużym stopniu wiedza, którą dziś nazwalibyśmy naukową, pozostawała dziedziną elitarną a nierzadko tajemniczą i objętą tabu. Była ściśle strzeżonym narzędziem politycznym i religijnym. Ponadto, szczególnie w okresie wczesnego rozwoju społeczeństw, pełniła kluczową rolę w procesie redukcji dysonansu poznawczego. To, czego człowiek nie potrafił zrozumieć i wytłumaczyć, było domeną wierzeń i mitów właśnie. Stąd pojawiły się, obecne w mitologiach wszystkich dawnych, 'patrzących w niebo' kultur, bóstwa-planety oraz katastrofy o kosmicznej genezie, mające być karą, wywieraną na ludzkości przez 'nieziemskie istoty'.
Skutkiem tego, co jest istotne dla tego wątku, zachowane do dziś i odczytane materialne źródła powinny być przede wszystkim rozumiane metaforycznie, a nie dosłownie.
Pojawiające się wśród postów próby matematyczno-fizycznego opisu zjawiska, jakim jest Nibiru (abstrahując od jego istnienia), obarczone są błędem logicznym. Bez większego ryzyka można bowiem przyznać starożytnym zdolność do zaawansowanych obliczeń astronomicznych i odkrywania lub przewidywania obiektów kosmicznych, niewidocznych gołym okiem. Jednak uzyskane w ten sposób fakty poddawane były adaptacji do obowiązujących wówczas norm cywilizacyjnych. Co więcej, nasza obecna interpretacja dawnych przekazów obarcza je dodatkowym błędem. Nie można zatem traktować zawartości owych przekazów jako obiektywnie naukowych. (Planeta nie musi być 'planetą' a gwiazda 'gwiazdą'.)
Inną rzeczą jest z kolei współcześnie uprawiana adaptacja teraźniejszych obserwacji do teorii konstruowanych na podstawie starożytnych podań. Tak psychologiczne, jak i ekonomiczne cele oraz mechanizmy tego procesu nie są tu istotne. Ważny jest wpływ jakiemu z tych powodów i dziś podlegają mity, o których dyskutują uczestnicy tego wątku.
Wszystkie te, przytoczone przeze mnie zjawiska sprawiają, że wartość (niekoniecznie dawnych) źródeł używanych w tej i podobnych dyskusjach jest znikoma, podobnie jak moc zawartych w nich faktów.
Niestety, zgodnie z metodą naukową, nie możemy oczekiwać prawidłowości wniosków wywiedzionych z niepewnych przesłanek, dlatego wszelkie próby rozważań naukowych, w których bezkrytycznie korzysta się ze 'starożytnych danych' są nieuprawnione a ich wyniki mogą być traktowane co najwyżej jak spekulacje. W tym kontekście, przedmiotem prowadzonej tu rozprawy są raczej przekonania oraz fantazje i z tego należałoby sobie zdać sprawę.
Natomiast odnośnie samego istnienia bądź nieistnienia Nibiru, proszę zauważyć, że brak obserwacji Nibiru nie przeczy jej (jej -przyjmując, że jest planetą) istnieniu. Przyznaję, że nie posiadam bieżących informacji, jednak pod koniec ubiegłego stulecia stale obserwowany był niewielki, kilkuprocentowy wycinek otaczającej nas przestrzeni i nie sądzę, by wiele się w tej kwestii zmieniło. To bardzo mało, a konsekwencje takiego stanu rzeczy są oczywiste. Szczególnie, gdy jesteśmy świadomi, że obserwacją można jedynie potwierdzić istnienie, nie można go zaś zanegować.
To wszystko, co pragnąłem napisać w kwesti zasadniczej. Zdaję sobie sprawę z użytych przeze mnie uproszczeń i skrótów myślowych, jednak forma postu, w jakiej się wypowiadam wprowadza pewne ograniczenia.
Pozwolę sobie jeszcze tylko zwrócić uwagę eninede na pewne nieścisłości w jednej z jego wypowiedzi [2009-01-19 21:32:13]. Cytuję: "Umysł ludzki jest na tyle potężnym narzędziem, że nie istnieje jeszcze jakakolwiek namiastka super-hiper-mega komputera mogącego mu dorównać pod jakimkolwiek względem" i dalej "(...)że z wielu powodów (ba.. ze wszystkich możliwych) nasz mózg będzie najlepszym narzędziem do przewidzenia ew. następstw przyszłych sytuacji."
Otóż komputer, pod co najmniej jednym względem, już dorównał człowiekowi. Jedną z takich sytuacji było pierwsze zwycięstwo komputera nad szachistą. Zależnie od przyjetego kryterium byłaby to pierwsza wygrana z jego projektantem, pierwsza zwycięska partia z szachowym mistrzem świata lub pierwszy wygrany z nim mecz.
Dziś, już w tej chwili, używa się komputerów, superkomputerów i farm komputerów do przeprowadzania obliczeń, symulacji i interpretacji danych, którym nie podołałaby cała ludzkość. Badane są procesy gospodarcze, pogodowe, rozwiązywane są zadania matematyczne i fizyczne. Komputerowo kontrolowane są pojazdy, elektrownie, telefony i telewizory. We wszystkich tych zadaniach zwykłe chipy są skuteczniejsze i mniej zawodne niż ludzie. Siła i przewaga komputerów nad człowiekiem polega na szybkości i bezbłędności, z jaką są w stanie dokonywać prostych i powtarzających się operacji. I są w tym bezkonkurencyjne. Jedynym (ale jakże istotnym!) atutem człowieka jest w tej sytuacji kreatywność, zdolność do znajdowania nowych rozwiązań (wszak komputery pracują wedle ustalonego z góry programu). Dlatego to człowiek wciąż musi 'wyobrazić' sobie przyszłość, ale resztę policzą już komputery...
Zgodzę się, że tamci - starożytni - w większości byli ludźmi zabobonnymi, ale na pewno nie byli głupi. Duża część o czym pisali okazała się prawdą, to co zaś mogłoby się o nią ocierać, a nie pasowało danej dziedzinie nauki zostawało odrzucone. Dajmy na to np. Troję. Czy to miejsce będące areną walk obrońców i Greków nie było mitem? Czy odkrywca jej nie mając wiele poza "Iliadą" Homera i własnym snem był aż tak głupi, że wyszedł szukać mitu? I co się stało? Znalazł.
Albo czy np. opisywane żywoty świętych - czasem zupełnie nieprawdopodobne, a uważane nie tylko przez wierzących za prawdę, różnią się czymkolwiek od opisu od opisu cudownego przywrócenia do życia np. Innany\Isztar? Pragnę w tym miejscu podkreślić, żeby było jasne ze opowiadam się za tezą, że ogromna cześć tych niezwykłych zdarzeń pochodzi z Sumeru - a cywilizacje, które nastąpiły później, swoją religię stworzyły na podstawie właśnie kultury Sumeru - bo zbyt wiele w nich analogii. Czy za 2000 lat, gdyby odnaleziono Ewangelie lub np. innego typu religijne traktaty nie zostaną uznane za mity? A co ze starożytnymi? Ale racja, przecież to oczywiste: nie można dać im wiary - przecież zapiski pochodzą sprzed 5-ciu tysięcy lat lub czasem nawet więcej. Pozdrawiam
Podstawowe, dostępne w encyklopedii PWN lub na stronie Wikipedii, definicje, podobnie jak potoczne rozumienie sformułowania 'mit', nadają temu terminowi mniej lub bardziej pejoratywny charakter. Mogą sugerować zakładaną 'z góry' nieprawdziwość zawartych w mitach informacji.
Tymczasem w ujęciu kulturowym, mit rozumiany jest jedynie jako "wyraz ludzkiej świadomości refleksyjnej", będący "pierwszą poważną próbą odpowiedzenia na pytania: dlaczego świat jest taki, jaki jest, jaka jest jego natura, pochodzenie, cel istnienia, jak pojawił się świat i człowiek, jakie jest przeznaczenie człowieka i od czego zależny jest jego los." [cyt. za wiem.onet.pl]
Socjologia natomiast mówi wprost o 'micie społecznym', jako funkcjonowaniu "określonej treści informacji, dotyczącej jakiejś osoby lub istotnego wydarzenia, trudnej do udokumentowania, zbadania i potwierdzenia przez naukę lub tzw. czynniki oficjalne czy autorytety." [tamże]
Tak pojęty mit nie musi być nośnikiem fałszywych informacji i to starałem się zasugerować, pisząc "...że przedmiotem Waszych rozważań są, przynajmniej w pewnym sensie i w pewnym ale istotnym zakresie, mity." Nie traktuję starożytnych opowieści z pobłażliwością ze względu na ich wiek lub 'prywitywizm' ich twórców. Osobiście jestem zdania, że u podstaw każdego takiego podania leży fakt historyczny. Odrzucam jedynie możliwość poznania owego faktu z samej treści mitu, bez konfrontacji z innymi źródłami, ze względu na zjawiska, które opisałem w pierwszym moim poście.
Proszę zauważyć, że takie poznanie jest bardziej prawdopodobne, gdy dysponujemy wieloma źródłami, koniecznie niezależnymi, bo należącymi do różnych kultur. Tego typu, ogólnie znanym zbiorem mitów, są oba Testamenty. Wielość źródeł, pozwalająca na weryfikację treści zawartych w biblijnych księgach, powoduje, że mogą być one przedmiotem badań, choć nadal i często co do ich wyników pełnej zgody już nie ma. Tymczasem, w przypadku podań sumeryjskich, głównie z powodu ich odległości w czasie, taka weryfikacja jest co najmniej ryzykowna. Trudno bowiem przy niewielkiej ilości zachowanych źródeł rozstrzygać dodatkowo o ich jakości.
Również sakralny charakter mitów nie jest zarzutem wobec ich wiarygodności. Zwróciłem na niego uwagę ze względu na rolę, jaką pełnił w procesie ich powstawania, funkcjonowania i przekazywania. Stanowi również odpowiedź, przyznaję niezwerbalizowaną i nierozwiniętą, na wątpliwości callmeexe [2008-09-20 14:21:23] dotyczące nagłego 'pojawienia' się u Sumerów zaawansowanej wiedzy. Niczym niezwykłym jest taka rewolucja w systemie społecznym, szczególnie takim, w którym nauka podporządkowana była religii. Podobne zjawisko zaszło w średniowiecznej Europie i zajęło (zaledwie) kilkaset lat. Sam proces, który wówczas miał miejsce jest złożony i jego analiza przekracza moje zdolności, jednak ogólny jego przebieg i skutki są powszechnie znane i obserwowane.
Powracając do Sumerów: jest możliwe, że żadne teorie nie musiały a nawet nie mogły być zapisywane, ponieważ były własnością wtajemniczonych, zaś pozostałym, którzy z dowolnych przyczyn prowadzili badania, wystarczały gotowe wzory. Podobnie dzisiaj nie trzeba studiować fizyki, aby posłużyć się telewizorem, wystarczy instrukcja obsługi.
Należy również wziąść pod uwagę fakt, iż zapisy teorii mogły istnieć a brak w dzisiejszych czasach takich artefaktów nie świadczy o niczym. Przypomnę, iż jeszcze w dwudziestym wieku niszczono materialne świadectwa kultury, które jedynie ze względu na ich masowy charakter (druk, fotografia, zapis filmowy i wideo) nie zostały bezpowrotnie utracone.
Czy tego typu hipotezy i analogie są uprawnione? Stanowią odpowiedź na część zadawanych tu pytań, a będąc niesprzecznymi z
dotychczasowym stanem wiedzy, są równie dobre jak każde inne. Może nawet lepsze, ponieważ, będąc w zgodzie z podstawową dla metodologii naukowej zasadą 'brzytwy Ockhama', nie wymagają założeń dodatkowych, wykraczających poza dostępne nam poznanie.
Polemizując z argumentem, przytoczonym przez callmeexe [2009-02-22 23:41:57], zgodnie z którym szczegółowość mitów gwarantuje ich wiarygodność, przywołam "Wizję Thurkill'a". Jest to jedna ze średniowiecznych relacji z podróży po zaświatach, odznaczająca się niespotykaną szczegółowością. Znajdziemy w niej wręcz detaliczne opisy miejsc, w których po śmierci dusze oczekują na swój los, czy poddawane są 'bieżącej' kaźni za grzechy. Ówcześni odbiorcy tej historii, z samego opisu byli w stanie domyślać się współczesnego im właściciela jednej z przebywających tam dusz. Takie bogactwo w warstwie narracyjnej nie zmienia jednak faktu, że wobec niemożności naukowego zweryfikowania tekstu, pozostaje on zaledwie zabytkiem literackim, któremu można dawać wiarę... i nic więcej.
Innym, z pewnością szerzej znanym przykładem precyzyjnego konstruowania fikcji niech będzie, opierający się na mitach funkcjonujących w kulturze anglosaskiej, świat tolkienowski. Nie brak w nim dokładnych, często wręcz uciążliwych opisów przyrody, bogato scharakteryzowanych bohaterów, szczegółów historycznych a nawet genealogicznych. Nie znaczy to jednak, że mamy szansę znaleźć Śródziemie, prawda?
Na koniec chciałbym zaznaczyć, że nie zamierzałem obrażać niczyich poglądów ani wierzeń, użyte przeze mnie przykłady są jedynie analogiami, mającymi obrazować moją wypowiedź. Podkreślam też, że żywię głęboki szacunek dla dokonań starożytnych i nie uznaję mitów za czystą fikcję. Sądzę natomiast, że nadużyciem jest wyciąganie z nich bezpośrednich wniosków i używanie ich bez uwzględnienia kontekstu, w jakim funkcjonowały.
P.S. megi, dzięki za pomoc, za "wizję" w szczególności ;)
A teraz pomijając to wszystko co napisałem a Aztekach zwykły człowiek nie jest w stanie sam zinterpretować faktów zawartych w kulturze Azteków ani w żadnej innej, gdyż życie nam nie daje na to czasu i wszystkie sprawy z tym związane jesteśmy zmuszeni przyjmować z drugich rąk. Chciałbym aby interpretacja kalendarza była ostateczna i prawdziwa, ale nie można wykluczyć faktu, że i w tej materii ktoś posługuje się celem, który uświęcająca środki. Dlatego proszę was, cokolwiek robicie myślcie za siebie, starajcie się dotrzeć do jak największej ilości faktów oczywiście w wymiarze takim na jaki pozwala wam wolny czas, bo przecież obecna cywilizacja europejska nie pozwala na beztroskie poszukiwanie prawdy. Szukajcie prawdy o wszystkim co was interesuje, a przede wszystkim szukajcie prawdy o sobie, bo nikt jeszcze nie zgłębił istoty ludzkiego istnienia i jego celu w tym bądź co bądź pokręconym świecie.
Badzmy szczerzy, to my doprowadzimy do tak zwanego ''armagedonu''. Jak pokazuja karty historii, tylko my jestesmy zdolni do sadystycznych dzialan by zaspokoic siebie jak i otoczenie, inne ''gatunki'' walcza o przetrwanie, pokarm, dominacje w stadzie, ale dla dobra ogołu, my jednak dla wlasnych korzysci. Natura rzadzi sie pewnymi regulami, jednak mimo tego to my chcemy narzucac wlasne prawa, sprawowac calkowita kontrole, ktorych nie ujarzmimy do konca(a napewno nie z ta technologia).
Moze zejde troche na polityke(blee), ale czy ktos zauwazyl, ze kazdy swiatowy kryzys byl powiazany z wojna ?? Nic tak nie umacnia ekonomii jak sprzedasz broni.
ps tak sie zastanawiam, czy ludzkosc potrafi wykorzystac doswiatczenia starozytnych cywilizacji? calkiem niedawno (biorac pod uwage zywot czlowieka na ziemi) uwazalismy, ze ziemia jest plaska a rozowe kucyki mialy skrzydelka :))
Gdyby wzorem Świata Dysku, w naszym uniwersum abstrakcyjne idee przyjmowały formy antropomorficzne, z pewnością gdzieś po Ziemi przechadzałaby sie Pani Nauka. A wraz z nią, krok w krok szedłby jej cień - kryptonauka.
Pseudonauka rodzi się na styku nauki i wiedzy popularnonaukowej, a katalizatorem są różnego rodzaju "ekscentryczni odkrywcy". Naukowiec, jeden z miliona tworzy egzotyczną teorię. Temat podejmuje żądny (jakiejkolwiek) sensacji redaktor niskonakładowej gazety, upraszczając hipotezy naukowca i wkładając w jego usta słowa których nie powiedział. Potem, jakiś czas później temat wpada w ręce redaktora gazety/witryny sensacyjnej który przyjmując tekst ww. redaktora za prawdę objawiona wyciąga z niego wnioski idące jeszcze dalej niż odważyłby się autor, nie mówiąc o naukowcu od którego wszystko się zaczęło
To nie koniec tego łańcucha. Czytelnicy magazynu sensacyjnego interpretują na swój sposób czytany tekst,dyskutują go i w tej dyskusji znowu posuwają się dalej nawet niż autor. W międzyczasie naukowiec zdążył już uaktualnić dwukrotnie swoją teorię,stworzyć na jej podstawie nową i w końcu ją porzucić po konfrontacji z najnowszymi wynikami badań i recenzjami autorytetów. Odkłada teorię na półkę naukowej historii myśląc, że dokonał właśnie aborcji swojego niesprawdzonego pomysłu. Nic bardziej mylnego. Teoria żyje, ewoluuje i krzyżuje się z innymi teoriami i mitami. Metodą głuchego telefonu wędruje od uszu do uszu. W końcu sytuacja wygląda jak w starym kawale:
"Pytania do Radia Erewań:
-Czy to prawda, że na Placu Czerwonym w Moskwie rozdają samochodu ?
-Tak, oczywiście,że to prawda. Tyle, że nie w Moskwie a na rynku w Erewaniu. Nie samochody a rowery i nie rozdają tylko kradną."
Kłamstwo ma podobno krótkie nogi, ale za to mity.. Mity mogą żyć tysiąclecia. Nawet dzisiaj większość mieszkańców krajów rozwiniętych uważa za sprawdzone i prawdziwe takie bzdury jak to, że Wielki Mur widać z orbity okołoziemskiej(albo co gorzej z księżyca) albo, że woda na półkuli północnej spływa zakręcając się przeciwnie do wskazówek zegara w wyniku działania siły Coriolisa. Co gorsza te mity są często gęsto propagowane przez nauczycieli w podstawówkach,gimnazjach i liceach.
-hipoteza planety X
-hipoteza gwiazdy Nemezis
-teorie dotyczące 12 tysięcznego cyklu występującego w wierzeniach Egipcjan i Cywilizacji Prekolumbijskich
-hipotezy dotyczące ingerencji obcych cywilizacji w czasach starożytnych i wcześniej, czyli Daniken&inni
Planeta X, żyła sobie i to jak najbardziej poważnie w świecie naukowym przez parę dziesięcioleci by odejść w pokoju na początku zeszłej dekady:
"(...)Harrington died in January 1993, without having found Planet X. That same year, Myles Standish used data from Voyager 2's 1989 flyby of Neptune, which had revised the planet's total mass downward by 0.5%—an amount comparable to the mass of Mars—to recalculate its gravitational effect on Uranus. When Neptune's newly determined mass was used in the Jet Propulsion Laboratory Developmental Ephemeris (JPL DE), the supposed discrepancies in the Uranian orbit vanished. Moreover, there are no discrepancies in the trajectories of any space probes such as Pioneer 10, Pioneer 11, Voyager 1 and Voyager 2 that can be attributed to the gravitational pull of a large undiscovered object in the outer Solar System. As of 2009, the overwhelming consensus among astronomers is that Planet X, as Lowell defined it, does not exist."
W skrócie: dane dostarczone przez Voyagera 2 pozwoliły skorygować szacowaną masę Neptuna. W efekcie rozwiązując problem zakłóceń w ruchu planet które były przesłanką do bezowocnych poszukiwań planety X. W chwili obecnej nie ma powodów by przypuszczać, że za orbitą Neptuna jest jakaś gruba ryba poza planetami karłowatymi i innym kosmicznym "pyłem" w Obłoku Oorta i Pasie Kuipera.
Nemezis to hipotetyczny czerwony lub brązowy karzeł kręcący się podstępnie wokół naszego układu słonecznego. Jest oskarżany o wywoływanie zakłóceń w Obłoku Oorta prowadzących w efekcie do zwiększenia ruchu komet w Układzie Słonecznym. Skojarzenie z Nibiru jest bardzo luźne, albowiem rzeczona gwiazda zbliżałaby się co najwyżej do samych granic Układu nie mówiąc zupełnie o przelatywaniu kolo Ziemi to raz. Dwa, czas jej obiegu wynosiłby około 26 milionów lat. Ostatni raz obdarzyła nas deszczem kamieni z nieba 5 milionów lat temu, następna wizyta spodziewana za 20 milionów lat.
Kalendarz Majów, architektura piramid,cykle 12 tys lat itd. Moim zdaniem coś w tym jest. Rzecz w tym, że naukowcy którzy się tym zajmują są pionierami. Przekroczyli granice dotychczasowych poglądów, uczynili wieli skok dla ludzkości, wbili flagę a teraz czekają, aż na miejsce doczłapią nestorzy nauki. W przeciwieństwie do ociągających się profesorów, niektórzy młodzi i prężni usłyszawszy o tym zerwali się natychmiast by poznać nowe cuda. Tyle, że polecieli za daleko i do tego w złym kierunku. Daniken&Inni.....to ludzie którzy 500 lat temu siedzieliby w portowej knajpie opowiadając: "Słyszeliście o Kolumbie? Powiadam wam byłem z nim w Indiach. Ale gdy inni postanowili zawrócić, ja ruszyłem w głąb kontynentu. Widziałem ludzi o dwóch głowach, ludzi o jednej stopie i miasta zbudowane w całości ze złota powiadam wam....polejcie jeszcze piwa to naszkicuję wam mapę"
Z nadinterpretacji mitów Mezopotamskich połączonych z poszukiwaniami dodatkowych planet narodził się współczesny internetowy mit Nibiru. Ostatnio połączył się z bardzo modnym hasłem - koniec świata 2012 zyskując tym samym znacznie na rozgłosie i żywotności.
Po świecie rozsianych jest tysiące, naprawdę tysiące jeśli nie dziesiątki tysięcy astronomów amatorów. I nie chodzi tu o ludzi z lornetką ,szukających Wielkiego Wozu. Ci ludzie mają sprzęt o wartości setek lub tysięcy dolarów, mają wiedzę i doświadczenie,pasję i mnóstwo cierpliwości. I przeszukują przestrzeń w nadziei znalezienia jakiegoś kilkudziesięcio kilometrowego okruchu, kometki której mogliby nadać swoje imię. Zakładając, że wszyscy astronomowie z setek obserwatoriów, z setek uczelni, z Watykanu i komunistycznego Wietnamu, z USA i Francji, wszyscy nalezą do ogólnoświatowego spisku, można by się chociaż spodziewać, że ktoś z amatorów przypadkiem zauważy coś wielkości małej lub średniej planety pędzącego w naszym kierunku z szaleńczą prędkością. Równie dobrze można by twierdzić ,że stado ptaków Dodo człapie sobie po mokradłach parę metrów przed nosem światowego zjazdu ornitologów i nikt akurat nie patrzy we właściwą stronę.
Przez kilka miesięcy zwolennicy teorii spiskowych będą twierdzić, że to efekt cenzury i światowego spisku wszystkich mieszkańców południowej półkuli bez poważnej wady wzroku.
Następnie niepostrzeżenie data pojawienia się Nibiru na niebie przeniesie się na wiosnę\lato przyszłego roku.
Gdy i to się nie sprawdzi pojawią się wiarygodne teorie pod tytułem: "Nibiru jest teraz po drugiej stronie słońca więc jej nie widzimy", "Jest zbudowane z antymaterii więc jej nie widzimy", "Jest zbudowane z ciemnej materii więc jej nie widzimy", "Annunaki otoczyli ją polem siłowym zapewniającym niewidzialność" itd. itp.
Przyjdzie rok 2012 potem 2013, świat się nie skończy, nie przejdzie w inny stan gęstości istnienia ani nie objawią się kosmici by nas zniszczyć lub rozwiązać nasze problemy. O Nibiru przycichnie na parę lat, może na zawsze a może odrodzi się za jakiś czas w związku z przewidywaniami zbliżenia pokaźnej asteroidy z Ziemią w połowie lat 30stych.
Przepraszam wszystkich zagorzałych zwolenników teorii, jeśli poczuli się jakoś urażeni tą wypowiedzią, ale po prostu nie widzę w tych pogłoskach niczego więcej poza internetową legendą.
Może się mylę ale czytając te wszystkie posty i opisy
wydaje mi się, że jakby nie wszyscy byli przekonani, że koniec świata nastąpi.
A może nawet ci, których mam na myśli, wiedzieli, że nie nastąpi na pewno
lub wietrzyli sensację typu wizjonera, lub jakiegoś "Proroka"co ma być w roku 2012.
Wydaje się jakby to okresowe i pojawiające się na przestrzeni wieków „straszenie ludzi” zawsze miało jakiś cel... A jaki? Możliwe, że dzieje się tak z powodu błędnego koła życia tej cywilizacji, która z jednej strony chce rozwinąć się technicznie, z drugiej zaś – nie umie powstrzymać upadku przy tej okazji wszelkich zdobytych dotąd idei i wartości intelektualnych. Jedną z metod hamowania tego niekorzystnego trendu jest okresowe sianie niepokoju i strachu a metoda ta jak widać sprawdzała się w przeszłości.
Niestety, samego trendu nie da się już odwrócić. Społeczeństwo techniczne i jednocześnie nastawione wyłącznie na konsumpcję, społeczeństwo tak „produkowane” wszelkimi sposobami i to na naszych oczach, nie ma już przed sobą nic oprócz zjadania swojego ogona. Zresztą, oprócz siania niepokoju, jest też inny cel, strategiczny i przewidziany na wiele lat naprzód: doprowadzić do istnienia społeczeństwa bezwolnego, ogłupiałego informacją płynącą zewsząd, skazanego na wirtualne kredyty, biochipy, skanowanie i kontrolę, społeczeństwa ludzi-robotów.
A ci, w których pozostaną resztki rozumu i nadziei, cóż będą robić? Pozostanie im tylko wypatrywać w gwiazdach „przyjaciół z kosmosu” czy też „dać na tacę” i modlić się o lepsze jutro?
I może tak ma być. Może ma trwać to odwieczne, przysłowiowe „czekanie na Godota”, który ma przynieść odmianę losu ludzkości. Czekanie na coś co się nie zjawi i nie zdarzy. A od wieków iluzja „nadejścia Godota” pojawia się w okresowo i to w różnych postaciach; bądź to w zapowiedziach między-cywilizacyjnego kontaktu, przepowiedniach „proroków”, „prawd” głoszonych przez różnego rodzaju sekty, w tym także niestety ufologiczne. Można się tylko zastanowić, czy dzieje się to przypadkowo i spontanicznie...
Trzeba jednak zdać sobie sprawę z tego, że życie na tej planecie zostało tak skonstruowane, że wiedza o dniu jutrzejszym ma być dla nas niedostępna. I tak będzie zawsze. Możemy tylko puścić wodze fantazji lub też uważnie obserwować świat w jakim kierunku zmierza. Co więc będzie po roku 2012? Kolejny koniec w 2016? A może w 2026? Chyba nie w przepowiedniach wypatrywać nam Wielkich Wydarzeń. Może lepiej zamiast proroctw i gwiazd obserwować zachowania giełd światowych? Tak chyba będzie lepiej ponieważ jak już się przekonaliśmy na przykładzie „11 września”, pewna grupa ludzi zawsze wie szybciej co się wydarzy...
Może też w oczekiwaniu na kolejne końce świata warto też czasem chwilę odsapnąć, przystanąć na moment w tym nieustannym biegu przez życie, zastanowić się nad otaczającym nas światem i może wreszcie nad samym sobą bo przyszłość tej planety zależy po części od każdego z nas. Będzie to miało na pewno większy pożytek niż pełne entuzjazmu studiowanie przepowiedni o 2012 i innych. Bo przecież tak naprawdę wielu z nas się nimi ekscytuje, ale gdzieś w głębi ducha, chyba nikt nie chce aby się sprawdziły?
Zresztą nie martwmy się - kolejnych końców świata w przyszłości na pewno nie zabraknie. Postarają się o to na pewno ci, którym zależy na tym aby od czasu do czasu koniec świata się zbliżał. Jeśli chodzi o najbliższy - wierzę, że przywitam Nowy Rok 2013, zaś o ile „wyższe instancje” nie powołają mnie do siebie, może będę świadkiem następnych „końców”. Będą następować tak długo, aż kiedyś nastąpi ten ostatni. Bo przecież żadna cywilizacja nie jest wieczna. Jeśli się sama nie utopi we własnym sosie, być może kiedyś sięgnie do gwiazd aby przetrwać. Może za 100, 200 lat, może za 1000? O ile „ktoś kto obserwuje nas nieustannie” na to pozwoli i wcześniej nie pozamiata tej planety. Ale tym razem dokładnie, tak, aby replikacja ludzkiego DNA nigdy już nie nastąpiła. Istnieje bowiem groźba, że kiedy zaczniemy sięgać gwiazd - zrobimy to za szybko i zawleczemy tam samych siebie razem ze swym majdanem obecnego zła. A przecież - oczywiście – będziemy tam chcieli stworzyć nowe życie. Na obraz i podobieństwo swoje...
Pzdr.
Żyjący w Ameryce Środkowej Majowie stworzyli w pierwszym tysiącleciu naszej ery wysoko rozwiniętą cywilizację. Byli znakomitymi astronomami, opracowali niezwykły kalendarz podzielony na ery, z których każda liczyła 26 tys. lat. Według Majów piąta era kończy się 21.12.2012 r. W tym miejscu kończy się również ich kalendarz, dalej już nie ma nic. Data ta, traktowana jako termin końca świata !.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
1;;Rok galaktyczny – okres w ciągu którego Słońce obiega środek naszej galaktyki (Drogi Mlecznej). Rok galaktyczny trwa 240 milionów lat, a prędkość liniowa Słońca w tym ruchu wynosi 220 km/s.
2;;Rok Platoński..........
Między jedną równonocą wiosenną a drugą mija rok; jednak Ziemia nie przemierza w tym czasie całej swej orbity. Na skutek oddziaływania grawitacyjnego Słońcai Księżyca .
Nie zmienia to faktu, że słońce wykonuje przez tysiąclecia pozorną wędrówkę przez kolejne gwiazdozbiory, podróż trwająca 25.770 lat, po której wszystko zaczyna się od początku.
Jakie mamy podstawy by twierdzić, że w pewnych pismach zawarto liczby odnoszące się do zjawiska precesji? Oficjalnie za odkrywcę przesuwania się punktu równonocy uznaje się astronoma greckiego Hipparcha, mieszkającego w Aleksandrii, który dokonać miał tego w 139 r. p.n.e. Obliczenia jego są niezbyt dokładne. Szczerze mówiąc są wyjątkowo niedokładne. Szacuje on roczną precesję na 45 do 46", co w rezultacie daje rok platoński (okres precesji) wynoszący między 25 700 a 26 173 latami.
aż około 26 tysięcy lat. To mniej więcej tyle ludzkich żyć, pełnych pokoleń, co dni w roku. Pojedynczy człowiek nie ma szans zauważyć tych niewielkich zmian w widoku na gwiazdy, jakie zachodzą za jego życia. Ten cykl można było odkryć tylko korzystając z zapisków wielu pokoleń obserwatorów nieba. Do dziś nie jest całkiem jasne, jak ludzie w starożytności odkryli ów wielki rok przemian nieba.
Razem z osią obrotu Ziemi także ziemski równik zatacza się w przestrzeni. Skutek tego jest taki, że zmieniają się w przestrzeni miejsca, gdzie co roku jest Słońce w momentach przesileń i równonocy. Punkty przesileń i równonocy, czyli punkty kardynalne ekliptyki, jak się je fachowo nazywa, przesuwają się po ekliptyce (czyli także: wzdłuż zodiaku) w takim samym tempie, pełny cykl w ciągu około 25 800 lat. Kiedy Grecy tworzyli swój system astrologiczny, punkt wiosennej równonocy nazwali Punktem Barana, gdyż wtedy Słońce wchodziło do gwiazdozbioru Barana. Dzisiaj z początkiem wiosny Słońce jest na tle gwiazdozbioru Ryb - i winne temu jest właśnie zjawisko precesji. Grecy nie odróżniali jeszcze znaków zodiaku od gwiazdozbiorów, ale dzisiaj to odróżnienie jest konieczne, ponieważ skutkiem precesji znaki rozjechały się względem gwiazdozbiorów o prawie cały znak zodiaku, niespełna 30 stopni. Znaki liczymy co 30 stopni od punktów przesileń i równonocy, co oznacza, że nie mają one żadnego związku z gwiazdozbiorami. Grecy nadali im nazwy od gwiazdozbiorów, właściwie tylko przypadkiem.
W starożytności Słońce zaczynając wiosnę wchodziło do gwiazdozbioru Barana. Teraz wchodzi do Ryb. Niedługo będzie zaczynać wiosnę
w Wodniku... (a może już w marcu 2009 wiosnę powitamy już w Wodniku --ale o tym na końcu ...)
Widzimy więc, że cykl precesji, wielki rok możemy opisać jako cykl gwiazdozbiorów zodiakalnych, tyle, że nastepujących w przeciwnym kierunku niż zodiak: po Byku tu jest Baran, po Baranie następują Ryby, po nich Wodnik. Punkt równonocy wiosennej przesuwa się przeciwnie niż Słońce.
Astrologów ten cykl zafascynował i pojawił się w ich rozważaniach na temat rozwoju ludzkości. Jeśli bowiem wielki rok podzielić na 12 epok, zależnych od gwiazdozbiorów, to taka epoka trwa około 2150 lat. Przez ostatnie dwa tysiąclecia trwa religia chrześcijańska, przez ten sam czas Słońce zaczyna wiosnę w gwiazdozbiorze Ryb, pierwszym symbolem chrześcijańskim był znak ryby, a słowo ichthys, 'ryba' po grecku, wtajemniczeni odczytywali jako skrót od "Jezus Chrystus, Boży syn, zbawiciel" - czyli jako wyznanie wiary.
To spostrzeżenie próbowano uogólnić i autorzy tacy, jak Max Heindel, duńsko-amerykański różokrzyżowiec i astrolog, albo Rudolf Steiner, twórca antropozofii, czy wreszcie najsłynniejszy z nich mistyczny psycholog Carl Gustav Jung, wiele swych pism poświęcili koncepcji przemian historii w rytmie zodiakalnych epok, przed obecną epoką Ryb dopatrując się epoki Barana, a jeszcze wcześniej epoki Byka. A która epoka nastąpi po Rybach? - Oczywiście Epoka Wodnika, i wielu ludzi na całym świecie w ostatnich dziesięcioleciach zaczęło wierzyć, że owa Epoka Wodnika zaraz się zacznie, a może właśnie się zaczyna. Nowe prądy duchowe w końcu XX wieku nazwano Nową Erą - New Age - właśnie dlatego.
Jednak z datowaniem tych zodiakalnych epok jest kłopot, ponieważ nie wiadomo, kiedy (w czasie) i gdzie (na niebie) kończy się jedna i zaczyna druga, ani jak długo trwają. Jak już wspomniałem, długość cyklu precesji nie jest znana dokładnie, ponieważ zależy od niedających się przewidzieć zmian w rozłożeniu masy na Ziemi. Poszczególne epoki powinny trwać tyle czasu, ile zajmuje przejście punktu równonocy wiosennej przez kolejne gwiazdozbiory - nie przez znaki zodiaku. Ale właściwie nie wiadomo, co to jest gwiazdozbiór: gdzie zaczyna się i kończy. Na współczesnych mapach nieba gwiazdozbiory są narysowane sztucznie, prostymi liniami, jak amerykańskie stany. Ekliptyka (droga Słońca) przecina nie dwanaście, lecz trzynaście gwiazdozbiorów. Dlatego niektórzy autorzy proponowali epoki zodiakalne mające bardzo różną długość. Gdzie w tym znaleźć jakiś porządek natury, a nie tylko ludzkie, przypadkowe umowy?
Istnieje rozwiązanie, które leży na wierzchu i aż dziwne, że tak późno na nie wpadnięto.
Znaleziono je przy okazji kalendarza Majów, który też należy do tego tematu. Otóż niebo pocięte jest pewnymi - ważnymi - płaszczyznami. Pierwszą z nich jest horyzont Ziemi w miejscu, skąd patrzymy na niebo. Drugą równik Ziemi, który przeniesiony na niebo tworzy równik niebieski. Trzecią płaszczyzną jest ekliptyka, czyli droga Słońca na niebie, a w przybliżeniu także drogi innych planet, czyli, właściwie, wspólna płaszczyzna całego Układu Słonecznego. W końcu Słońce ze swoją gromadką planet należy do większego zgromadzenia, które też jest spłaszczone w przestrzeni, a więc ma swoją płaszczyznę, jakby równik. Tym zgromadzeniem gwiazd jest Galaktyka, nazywana też Naszą Galaktyką, w odróżnieniu od rojów innych galaktyk zaludniających kosmos. Galaktykę tworzy około trzysta miliardów gwiazd (i pewnie sporo większa liczba planet), które okrążają Centrum Galaktyki, którym jest gigantyczna czarna dziura. Galaktyka ma kształt (z grubsza) dysku lub naleśnika i kiedy patrzymy wzdłuż tego placka, widzimy na niebie okrążającą nas dookoła jasną smugę złożoną z masy miliardów gwiazd. To - oczywiście - Droga Mleczna. Droga Mleczna ułożona jest w pobliżu równika Galaktyki. Równik Galaktyki jest stabilny w przestrzeni - bo raczej nie ma sił, które mogłyby go przestawić. W dwóch punktach przecina ekliptykę (czyli także koło zodiaku), w dwóch następnych punktach jest najdalej od ekliptyki odchylony. To jest naturalny układ odniesienia dla cyklu precesji. Zaczynając podział od tych czterech punktów, możemy cykl precesji podzielić - jeśli chcemy - na dwanaście równych części, niby znaki zodiaku, albo inaczej...
Taka struktura w przestrzeni nie byłaby jeszcze niczym dziwnym, ostatecznie gdzieś równik Galaktyki i ekliptyka przeciąć się muszą... jak każde dwie płaszczyzny. Dziwne jest co innego.
Otóż linia przecięcia tych dwóch płaszczyzn celuje prawie dokładnie w Centrum Galaktyki! Ekliptyka jest czymś lokalnym, wyznacza ją ruch planet w Układzie Słonecznym (ściśle mówiąc, jednej z nich: Ziemi). Z ruchami obiektów w Galaktyce nie ma nic wspólnego. Ale jednak jakoś tak się stało, że Słońce z planetami uparło się wskazywać na tamtą czarną dziurę w galaktycznym środku.
Co to znaczy, nikt nie wie. A przecież takie rzadkie zjawisko coś znaczyć musi... ????????????
Druga dziwna rzecz jest taka, że TERAZ, w ramach cyklu precesji, punkt zimowego przesilenia leży na równiku Galaktyki. To jest raczej rzadki moment: zdarza się raz na 6450 lat.
Dziwne, że tak długo badacze nieba, zarówno naukowcy, jak i miłośnicy tajemnic, na ten fakt nie zwracali uwagi. Pierwszy zauważył to paręnaście lat temu amerykański archeo-astronom John Major Jenkins przy okazji swych badań nad kalendarzem Majów.
Wiadomo bowiem, że 21 grudnia 2012 roku kończy się długa rachuba kalendarza Majów, czyli ich obecna epoka kalendarzowa, trwająca 2300 lat. Jenkins szukał takiego zjawiska na niebie, które mogłoby zaznaczać tę datę i które Majowie byliby w stanie kilka tysięcy lat wcześniej przewidzieć - wtedy, gdy uruchamiali swój kalendarz.
Jenkins wpadł na pomysł - który uzasadnił w oparciu o majańskie zabytki sakralne - że tym zjawiskiem może być właśnie przejście punktu zimowego przesilenia przez
Drogę Mleczną,....................................................................
a ściślej przez widoczną gołym okiem (w przeciwieństwie do abstrakcyjnego równika Galaktyki)
ciemną smugę pośrodku Drogi.....................................................
Tę ciemną smugę Majowie uważali za tor, po którym zlecą z najdalszego nieba bogowie na Ziemię. I faktycznie, w przełożeniu na nasz współczesny gregoriański kalendarz ten moment przypada na zimowe przesilenie 2012 roku. Tylko jakie rzeczywiste, obserwowane zjawiska odpowiadać będą temu zstąpieniu majańskich bogów? Po czym ich poznamy?
Jenkins zaleca obserwować ciemną smugę na Drodze Mlecznej. Ale jeśli obserwować sam ścisły równik Galaktyki, i przejście punktu zimowego przesilenia przez jego linię, to okaże się, że ten moment dzielący epoki już mamy za sobą! Kiedy miał miejsce? - Z moich własnych wyliczeń wynika, że było w grudniu 1999 roku, kilka dni przed Sylwestrem 2000. Czy ów mnich Dionizy Mały, pochodzący z obecnej Rumunii, który kiedyś zapoczątkował naszą rachubę czasu - "od narodzenia Chrystusa" - też wiedział o tym i celowo nastawił swoją rachubę na okrągły rok 2000? Oto jest pytanie, jedno z mnóstwa, jakie nasuwa ta tajemnicza sprawa.
''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
Także według tych informacji kalendarz Majów już się skończył i grudniu 2012 roku , ciemnej smugi pośrodku Drogi Mlecznej już nie zobaczymy bo niestety mogliśmy ją oglądać ,ale nikt nam jej nie pokazał i nie powiedział że mamy patrzyć się w niebo w grudniu 1999roku.
Pzdr.
qler85 pyta o źródła zdjęć z SPT (South Pole telescope). Ja znalazłem wiele informacji na www.metacafe. Podam link do jednego z filmów a stamtąd można peregrynować dalej. Oto link:
http://www.metacafe.com/watch/yt-6j-Zg4bRjp0/nibiru_planet_x_photos_taken_january_2008_study_findings/
-----------------------------
ale ja pytałem o normalne źródło, nie o źródło w postaci anonimowego użytkownika podpisującego się nickiem Nibirushock2012... Równie dobrze to mógłbym być ja albo Józek spod jedynki, albo woźna w szkole która się nudzi na przerwach i szuka rozgłosu. Każdy może sobie założyć konto na Youtube czy Metacafe przedstawić się jako naukowiec czy pracownik SPT, Keck czy duchowny pracujący przy teleskopie w Arizonie... następny krok to nabazgrolić kilka jakichkolwiek obrazków z paroma świecącymi punktami (obojętne jakich, w końcu nikt nie wie jak wygląda Nibiru), potem poprzesuwać je trochę (no a jak, w końcu tam krążą planety wokół brązowego karła) a następnie - zacząć wmawiać ludziom że to wszystko jest ściśle tajne a ja jako wielki dobroduszny ryzykując wiele pokazuje wam to co wszyscy ukrywają w tajemnicy przed światem :)
Czyli tak jak myślałem - nie ma żadnych wiarygodnych źródeł czy to w postaci zdjęć Nibiru, ani jednej wypowiedzi od jakiegokolwiek naukowca pracującego gdziekolwiek (nawet poza rządowymi instytucjami), od ani jednego astronoma czy chociażby astronoma - amatora z całego świata, każdy kto choć trochę zna się na astrofizyce, nawet amator wie że to jest absolutnie niemożliwe aby coś takiego było w naszym układzie słonecznym (w dodatku skoro ma być blisko ok 2012 to już chyba koło Jowisza - max Saturna musiałoby być obecnie). Nic sie nie dzieje, żadnych anomalii (te o odchyleniach w orbicie Neptuna już udowodnione poprzez symulacje, że mogą być spowodowane przez jakieś ciało poza pasem Kuipera o masie podobnej lub niewiele większej od Ziemi, a nie o ciało wielkości Jowisza, a w dodatku jeśli to miałby być brązowy karzeł to cięższego od kilkunastu do kilkuset razy od Jowisza = masa kilka-kilkadziesiąt tysięcy razy większą od Ziemi !!!). To by było spustoszenie w układzie słonecznym.
Czyli tak naprawdę nie ma kompletnie NIC, nie licząc tych oklepanych filmików od cholera wie kogo, przedstawiających cholera wie co (ci co uwierzyli w te obrazki i tak by uwierzyli cokolwiek by im pokazano).
Nie wiem, może to Niibiru faktycznie gdzieś sobie istnieje i leci do nas ale na pewno nie ma go w naszym układzie słonecznym. To przeczy zasadom fizyki, logiki i oznaczałoby że wszyscy ludzie nauki i nie tylko kłamią narażając swoją reputację (bo tu nie ma przeproś - że "nie zauważyliśmy", to tak jakby nie zauważyć słonia w składzie porcelany). Dlaczego nie wierzyć im tylko komuś kto jest anonimowy w internecie ?
Wygląda to na wytłumaczenie tych zdjęć, co do nadawcy to chyba adres mówi sam za siebie czy jest to wiarygodne źródło. Co do samego zdjęcia to sam nie wiem co o tym myśleć, ale trochę fotografią się bawię i zdaję sobie sprawę, że czasem wychodzą niewiarygodne efekty mimo woli. W kwestii samego dnia zagłady w 2012 to wśród ludzi promujących ten trend zauważam chęć bogacenia się na książkach traktujących o tym wydarzeniu i ewentualnym przetrwaniu, a nadal nie ma twardych faktów, takich jak szczegółowe badania paleogeologiczne czy kolejne zdjęcia owego kosmicznego wędrowca. Co więcej ostatnio wpadłem na informację, że planeta Nibiru to niedawno odkryta planeta karłowata o nazwie Eris. Nibiru ma być gazowym gigantem, a nie bratem Plutona.
Teraz czekam na moment, gdy planeta ma być widoczna w naszych szerokościach geograficznych, bo na YT pełno filmów planety X, którą jest Wenus, obecnie w najbliższym położeniu względem Ziemi.
Pozdrawiam wszystkich, którzy jeszcze nie ześwirowali ;)
to samo dotyczy tych wszystkich zdjęć Słońca (z tym dodatkowym punktem świetlnym) których pełno na Youtube :D
a z tym Wenus to fakt, najlepszy jest taki jeden gość, kręci filmiki (zatytułowane coś w stylu "strange object in greek sky", nie pamiętam dokładnie) przedstawiające Wenus i upiera się że to coś innego. A Wenus obecnie nie można pomylić z niczym innym :))
Zgadnijcie co to za planeta ???
http://gallery.astronet.pl/images/08221.jpg
Pzdr.
Tyle ode mnie :)
Z planetą X trzeba być cierpliwym i mieć nadzieję, że to ściema to może kiedyś będziemy w pełni mogli określić czy elektryczny wszechświat to prawda czy bujda.
Badania dowodzą, że w odległej przeszłości kontynenty na Ziemi znajdowały się tylko z jednej strony planety. Powstaje zatem pytanie, co znajdowało się z drugiej strony ? Druga strona była opisywana jako olbrzymia szczelina, mówią o tym legendy Sumerów. Sumerowie twierdzili, że Ziemia była połową planety o nazwie Tiamat, która rozpadła się w wyniku kolizji z planetą Nibiru (lub planetą X)
W 1982 roku NASA uznała możliwość istnienia Planety X. Rok później satelita IRAS zaobserwował duży tajemniczy obiekt w odległej przestrzeni. Szef projektu IRAS powiedział, że owo ciało niebieskie może być tak duże jak Jowisz i być może tak blisko Ziemi, że mogłoby uchodzić za część nasze systemu słonecznego.
To jest fragment informacji która znalazłem na jakiejs stronie.
tak ps. 2000 komentarz ;p
Armageddon w tv będzie za tydzień, coś dla fanów końca świata i wielkiej konspiracji. ;>
to sie nie zgodze :
po pierwsze nawet tyle atomówek nie zdziałało by za dużo, ewentualnie przyczyniły by sie do przyspieszenia naszej zagłady w postaci deszczu odłamków ;P
Wtedy już człowiek istniał ... w żadnym źródle nie pisze nic o planecie która przebiega przez nasz układ bądź jakis zagrożeniach zdarzeniach sprzed 3600 lat ...
na stronce NASA szukałem ale niestety po angielsku a nie jestem dobry ... jak by to ktoś mógł przetłumaczyc ... bo coś wierzyć mi sie nie chce ...
21 grudnia 2012 roku skończy się świat jaki znamy. Tego dnia nastąpi zmiana biegunów magnetycznych Ziemi. Ruch obrotowy naszej planety gwałtownie zwolni, a następnie zmieni kierunek. Trzęsienia ziemi o niespotykanej sile i ogromne fale zniszczą naszą cywilizację. Całe kontynenty znikną z powierzchni globu. Zginą miliardy ludzi. Resztki Europy i Ameryki Północnej zostaną pokryte lodowcem.
Według Patricka Geryla, belgijskiego astrofizyka, tak właśnie będzie wyglądać apokalipsa. Światowy kataklizm mają szansę przetrwać ci, którzy za kilkanaście tysięcy euro wykupią sobie miejsce w budowanej przez niego w RPA farmie "Perfect Vision". Są chętni? Oczywiście. I nie brakuje wśród nich Polaków.
Atlantydzi wiedzieli pierwsi
Wpisanie w wyszukiwarkę słów "december 2012" daje 59 mln rezultatów. Wystarczy lektura kilku stron, by stracić motywację do podejmowania jakiejkolwiek aktywności wykraczającej horyzontem czasowym poza rok 2012. Katastrofa jest nieunikniona. Jej przyczyna – nie do końca oczywista. Koniec świata może nastąpić w wyniku: globalnej wojny, kolizji z tajemniczą planetą Nibiru, wybuchów na słońcu i przebiegunowania Ziemi. Zagładę przepowiedzieli m.in.: Egipcjanie, Sumerowie, Majowie, autorzy Biblii i – niezawodny w takich przypadkach – Nostradamus.
Spośród dziesiątek teorii dotyczących zbliżającego się końca świata jedną z najbardziej popularnych jest "Proroctwo Oriona na rok 2012" Patricka Geryla. Trzy książki Belga, w których wieszczy nieuchronną zagładę i wskazuje drogę ocalenia, są obelgą dla zdrowego rozsądku, ale na całym świecie kupiło je już kilkadziesiąt milionów osób.
Geryl twierdzi, że co 11,5 tys. lat dochodzi do hiperkatywności słonecznej wywołującej zamianę biegunów magnetycznych Ziemi. Przebiegunowanie prowadzi do nagłej zmiany kierunku ruchu obrotowego planety i katastrofy niszczącej całą naszą cywilizację.
Skąd wiadomo, że zagłada nastąpi już za trzy lata? Przewidzieli to astronomowie zamieszkujący legendarną Atlantydę. Atlantydzi odkryli teorię pól magnetycznych Słońca i mieli świadomość, że ich świat jest skazany na zagładę. Dzięki obserwacji gwiazd dokładnie wiedzieli, kiedy dojdzie do wywołanego zmianą biegunów Ziemi potopu. Więc zanim w roku 9792 roku p.n.e. kilkusetmetrowe fale zalały lądy, a Atlantyda została pogrzebana pod biegunem południowym, zbudowali tysiące łodzi i uciekli do Ameryki Południowej i Egiptu.
Wiedza astronomów z Atlantydy przetrwała. To właśnie hieroglify egipskie i kalendarz Majów mają wskazywać, że już niedługo dojdzie do kataklizmu na miarę opisywanego w Biblii potopu. W roku 2012 r. Wenus, Mars, Orion i inne ciała niebieskie znajdą się w takiej samej pozycji jak w roku 9792 p.n.e., a niezwykle dokładny kalendarz Majów kończy się na dacie 21 grudnia 2012 r. Później nie ma już nic.
- Nie ma co wątpić. Jeśli w dalszym ciągu będziemy lekceważyć te odkrycia, wszyscy zginiemy. Dzwony powinny bić na alarm na całym świecie! To wydarzenie będzie porównywalne z eksplozją 10 000 bomb atomowych naraz. Będzie to największa tragedia na świecie od czasów biblijnego potopu – pisze Geryl w "Proroctwie Oriona".
Nie oznacza to wcale, że przez najbliższe trzy lata, mając w perspektywie nieuchronny koniec świata, należy oddawać się słodkiemu nieróbstwu lub wyrafinowanej konsumpcji – najlepiej na kredyt. Prorok zagłady wzywa do aktywności. - Zdaję sobie sprawę, że nie każdy zdoła się uratować. Ale jeżeli nie zrobimy nic – straty w ludziach będą o wiele większe – pisze.
Ratunkiem może być emigracja na względnie najbezpieczniejszy kontynent – Afrykę. Najlepiej zaś wykupić udziały w "Perfect Vision" – farmie położonej w południowoafrykańskich Górach Smoczych. Geryl i wyznawcy jego apokaliptycznych wizji wierzą, że właśnie tam uda się im przetrwać zagładę. Teren o powierzchni 200 ha, położony na wysokości od 1900 do 2700 m n.p.m, ma stać się nową arką Noego. Na razie cała farma to niedokończony dom i kilka odwiertów z pompami wodnymi, a Geryl i jego współpracownicy są na etapie uzgadniania formalnych warunków zakupu terenu. Plany prezentują się jednak imponująco.
Sprzedaj udział po zagładzie
Zgodnie z obowiązującymi w RPA przepisami, w "Perfect Vision" będzie można wybudować 26 obiektów mieszkalnych, które pomieszczą ok. 150 osób. Wszystkim, którzy zechcą na stałe osiedlić się w Górach Smoczych, Geryl obiecuje miejsca w "Domach Hobbita" – stalowych kontenerach mieszczących maksymalnie osiem osób, przykrytych ułożonymi w sterty workami z piaskiem, pokrytych ziemią i obsadzonych naturalną trawą. Bardziej wymagający mogą kupić ekologiczny, zasilany bateriami słonecznymi dom o powierzchni 78 metrów kw.
Mieszkańcy "Perfect Vision" w oczekiwaniu na nieuchronne mają zajmować się garncarstwem, tkactwem, wytwarzaniem papieru, hodowlą kur, gęsi, owiec, koni i lam, uprawą warzyw i zbóż oraz obsługą turystów.
Zapasy na czas zagłady gromadzone będą w wykonanych ze wzmocnionej stali i betonu bunkrach. Gdy na Ziemi rozszaleje się piekło, bunkry mogą być także wykorzystane jako obiekty mieszkalne.
Co zrobić, by zdobyć prawo wstępu do "Perfect Vision"? Zapłacić 5 tys. euro za jeden udział, uprawniający osobę dorosłą do rozbicia obozowiska, przyjazdu z przyczepą kempingową oraz korzystania z całej oferty terenu, obejmującej wynajem chatki lub innego miejsca zakwaterowania. Wykupienie jednego miejsca w "Domu Hobbita" kosztuje dodatkowo 700 euro. Cały kontener mieszkalny można mieć na własność za 5,5 tys. euro, a ekologiczny dom za 20 tys. euro. Koszty budowy bunkrów i gromadzenia zapasów na razie nie oszacowano.
Coś jeszcze? Każdy mieszkaniec "Perfect Vision" będzie musiał płacić za eksploatację wspólnych urządzeń i akceptować Geryla jako władcę absolutnego nowej "arki Noego". Udziały zawsze można sprzedać, ale – co ciekawe – jeżeli sprzedaż nastąpi przed 2014 r., ich cena zostanie pomniejszona o 10 proc. kosztów administracyjnych. Po tym terminie udziały będzie można sprzedawać po cenie rynkowej.
Pytanie: komu, skoro świat czeka zagłada. Czyżby Geryl sam nie wierzył w swoje przepowiednie?
Przeżyją ci, którzy uwierzą
- Nie sądzę. Głęboko wierzy w to, co odkrył. On poświęcił tej sprawie całe swoje życie – mówi Jarek. Ma 40 lat, jest prywatnym przedsiębiorcą branży informatycznej z Legnicy. Nie chce podawać swojego nazwiska, bo boi się, że mógłby stracić klientów.
Dwa lata temu przeczytał książkę Geryla. Zrobiła na nim takie wrażenie, że postanowił stworzyć pierwszą polską stronę internetową poświęconą "proroctwu Oriona". – Chciałem, by w Polsce powstała grupa osób zainteresowanych zabezpieczeniem się na ewentualność światowej katastrofy, bo zawsze lepiej mieć wokół siebie rodaków. Poza tym Geryl rezerwuje sobie w "Perfect Vision" pozycję przywódcy, a tak przecież wcale nie musi być – tłumaczy.
Strona spełniła swój cel: społeczność aktywnie dyskutująca na forum Orion2012 liczy ponad tysiąc osób, a kilka zamierza wykupić udziały w południowoafrykańskiej farmie. – Moim zdaniem to niewiele. Niestety, nie wszyscy podchodzą do sprawy tak konkretnie jak ja. Niektórzy uważają, że będzie można przetrwać w Polsce. Ja twierdzę, że zostając w Polsce, traci się szanse na przeżycie – mówi Jarek.
Przedsiębiorca z Legnicy kontaktował się już z Gerylem w sprawie zakupu udziałów. Jest zdecydowany zapłacić za prawo do mieszkania w "Perfect Vision", gdy tylko będzie to możliwe. Do RPA zabierze żonę, 8-letnią córkę i 17-letniego syna. Nie przesądza jednak, że do katastrofy musi dojść. – Mam wykupionych wiele ubezpieczeń i czasem się przydają. Ubezpieczenie na wypadek zagłady znanego nam świata też chcę wykupić. I to możliwie w najlepszym, najbezpieczniejszym wymiarze. Na razie koncentruję się na zarabianiu pieniędzy, które umożliwią mojej rodzinie przetrwanie zagłady. Jeśli katastrofa nie nastąpi, potraktuję wykupienie udziałów jako inwestycję – podkreśla Jarek.
Monika Praćko pieniądze na wykupienie miejsca w "Perfect Vision" zaczęła zbierać dwa lata temu. Ma 34 lata, mieszka w Warszawie, pracuje w jednym z wydawnictw. Nie ma męża ani dzieci. Głęboko wierzy, że nasz świat jest skazany na zagładę. – Czasami aż przeraża mnie ta świadomość. Ludzie chodzą ulicami, cały czas za czymś gonią i nie zdają sobie sprawy, że to wszystko nie ma sensu. Zamiast skupić się na rzeczach najważniejszych, nie dopuszczają do siebie wiedzy o zbliżającej się katastrofie – podkreśla.
Monika mówi, że "sprawami ducha", interesowała się "od zawsze". Pasjonuje się astrologią i tajemniczymi zjawiskami. Twierdzi, że ma już sumę niezbędną do wykupienia podstawowego udziału w "Perfect Vision". – To znaczy, prawie mam. Niestety, słaba złotówka, pokrzyżowała mi plany – mówi. – Zostało jednak jeszcze trochę czasu i zdążę zebrać fundusze. Wierzę, że świat po katastrofie będzie lepszy. Ten, w którym żyjemy, jest nie do zniesienia. Chcę zobaczyć, jak odradza się ludzkość. Czy można wyobrazić sobie większą przygodę.
Dlaczego wierzy w proroctwo Geryla? – To nie proroctwo. To poparta badaniami i matematycznymi obliczeniami prawda – nie ma wątpliwości. – Dziwię się moim znajomym, którym czasem podrzucam jego książki. Drwiące uśmieszki, pukanie w czoło. Żal mi ich. Niestety: przeżyją tylko ci, którzy uwierzą.
Z pukaniem się w czoło nie raz spotkał się Michał – administrator strony poświęconej "proroctwu Oriona". Ma 22 lata, mieszka w Ostrowcu Świętokrzyskim, studiuje filologię angielską na Uniwersytecie im. Jana Kochanowskiego w Kielcach. Podobnie jak Jarek prosi, żeby nie podawać jego nazwiska. – Po co mi docinki na studiach? Przerabiałem to już ze swoją rodziną. Próbuję przekonać ich, że w 2012 r. czeka nas kataklizm i jeżeli chcą przeżyć, powinni zacząć działać. Niestety – uważają, że to brednie. Mówią, żebym dał sobie z tym spokój – opowiada.
Michał na razie nie zarabia, więc nie może wykupić udziałów. – Jednak na pewno zrobię wszystko, by za trzy lata znaleźć się w możliwie bezpiecznym miejscu, choć na dobrą sprawę, to żadne miejsce nie będzie bezpieczne – mówi. – Trudno na co dzień żyć ze świadomością, że za chwilę wszystko się skończy. Jednak wiele rzeczy na to wskazuje. Ludzie w pogoni za pieniądzem przekroczyli wszelkie granice. Właściwie to nie wiedzą, po co żyją. Jeżeli koniec świata nastąpi, nie będę go żałował. Ludzkości należy się wielkie oczyszczenie.
Kalendarz Majów się nie kończy
Prof. Zbigniew Nęcki, psycholog społeczny, nie ma wątpliwości: - To typowa dla pewnej grupy osób postawa. Przepowiednie dotyczące końca świata są stare jak sam świat, bo głód rzeczy ostatecznych drzemie w każdym człowieku. Zawsze istnieli ludzie, którzy wokół siebie widzieli tylko zepsucie i z ustęsknieniem czekali na zagładę, która przyniesie kres ziemskiemu padołowi. To, że wyczekiwana zagłada nigdy nie następuje, nie ma dla nich najmniejszego znaczenia. Oni chcą wierzyć w koniec świata, a wiara nie podlega racjonalnej weryfikacji. Korzystają z tego różni hochsztaplerzy. Skoro jest popyt na katastroficzne brednie, to jest i podaż tych bredni. Przeciwko różnym proroctwom można wytoczyć tysiące naukowych argumentów, ale wyznawców zagłady nie da się przekonać w ten sposób – mówi.
Naukowcy na rewelacjach Geryla rzeczywiście nie zostawiają suchej nitki. Według nich, "proroctwo Oriona" to stek bzdur. – O astronomach z Atlantydy nie będę się wypowiadać, bo są granice śmieszności. Natomiast bardzo dziwią mnie pojawiające się co jakiś czas informacje, że kalendarz Majów kończy się na dacie 21 grudnia 2012 r. – mówi prof. Elżbieta Siarkiewicz, antropolog kulturowy i mezoamerykanistka z Uniwersytetu Warszawskiego. – To twierdzenie kompletnie pozbawione podstaw. Pomysł na określenie daty końca świata na pewno nie powstał w głowach Majów. Oni, tworząc swój skomplikowany kalendarz, nie myśleli o czasie ja my, czyli w sposób liniowy. Mierzyli czas bardzo dokładnie, ale postrzegali go jako niekończący się cykl. Kalendarz Majów uwzględnia ważne wydarzenia, pewne okresy, ale nigdy się nie kończy.
Prof. Siarkiewicz podkreśla, że gdy w VI w. zmarł król Pacal, jego syn wystawił mu świątynię pogrzebową i wyznaczył, że święto ku czci ojca ma odbyć się – po przeliczeniu na kalendarz gregoriański – za ok. 4 tys. lat. – Gdyby Majowie wiedzieli, że koniec świata nastąpi – według tzw. długiej rachuby ich kalendarza – dnia 13.0.0.0.0, czyli 21 grudnia 2012 r., to nie wyznaczaliby świąt po tej dacie – śmieje się prof. Siarkiewicz.
Rozbawienia teorią Geryla nie kryje też prof. Marek Lewandowski z Instytutu Geofizyki PAN. – 21 grudnia 2012 roku? Mogę panu podać bardziej prawdopodobną datę zmiany biegunów magnetycznych Ziemi. Będzie to 17 listopada roku 12009, czyli za 10 tys. lat – śmieje się prof. Lewandowski.
Geofizycy nie mają żadnych wątpliwości, że proces odwracania biegunów jest jak najbardziej naturalny i nasza planeta doświadczyła go już setki razy. – Nikt przy zdrowych zmysłach nie mówi jednak, że taki proces może trwać to 24 godziny. Aktywność Słońca nie ma tu nic do rzeczy. Żeby zmieniła się polarność, potrzeba od tysiąca do 10 tys. lat – mówi prof. Lewandowski.
Podkreśla, że dzięki badaniom pola magnetycznego zachowanego w skałach wiadomo, że zmiany biegunowości na pewno nie występują cyklicznie. – Przeskoki biegunów następowały w przeszłości bardzo nieregularnie – czasem dzielił je okres zaledwie 20-30 tys. lat, a czasem – wielu milionów lat. Ostatnia zmiana polarności miała miejsce ok. 740 tys. lat temu. W roku 9792 p.n.e. nie doszło do jakiejkolwiek zmiany pola magnetycznego. To wiemy na pewno – zaznacza naukowiec.
A jakie konsekwencje dla biosfery może mieć zmiana biegunów? – Można z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa przypuszczać, że żadne. Nie ma żadnych śladów, które wskazywałyby na korelację zmian biegunów z zanikaniem czy pojawianiem się gatunków. My sami, od czasu wyodrębnienia się gałęzi hominidów, przeżyliśmy już kilka odwróceń pola geomagnetycznego. I jako gatunek mamy się świetnie – mówi prof. Lewandowski.
Żal panu tego świata
Monika Praćko, gdy przytoczyłem jej argumenty naukowców dyskwalifikujące hipotezę Geryla powiedziała, że nauka nie jest jedyną drogą do poznania rzeczywistości.
- Dlaczego więc wierzy pani Gerylowi, którego proroctwo ma być oparte o obliczenia matematyczne i analizę starożytnych tekstów?
- Ludzie jedzą zwierzęta, pracują po kilkanaście godzin dziennie, ciągłym biegiem zagłuszają lęk i pustkę, kupują kolejne przedmioty, żeby uzasadnić czymś swoje istnienie. Nawet nie wiedzą, że są niewolnikami. Naprawdę żal by panu było tego świata?
http://wiadomosci.onet.pl/1548378,2677,1,1,koniec_swiata_za_trzy_lata,kioskart.html
Jest to artykuł, który ukazał się kiedyś na Onecie.
Proszę zwrócić uwagę na ostatni akapit, wypowiedź p. Moniki.
Oprócz życzeniowego kontekstu - choć to też ważne - widać jacy ludzie rozdmuchują "sprawę Nibiru".
To jest przykład, moim zdaniem, lekko powiedziawszy, nie zgłębiając, choroby psychicznej i postawy antyspołecznej.
Stąd moje bardzo sceptyczne nastawienie. Niestety, to było jakiś czas temu, jak wspomniałem, i wtedy nie było to zbyt istotne. Dlatego nie mam linka do tamtego forum itd.
Jak widać jednak, sprawa zaczęła żyć własnym życiem, czego dowodem są takie tematy jak ten na Masterminds.
Jeśli taki jest dla ludzkości los pisany to ok jesteśmy niszczycielami...Ale jak tak dalej pójdzie i będziemy wszystko niszczyć to niczego nie będzie...
To wszystko ode mnie Pozdrawiam
http://republika.pl/blog_co_4141496/5699788/tr/orbita_nibiru.gif
Oraz artykuł, zdaje się nowy.
http://niewiarygodne.pl/kat,1017181,title,Mityczna-planeta-przyniesie-zaglade,wid,10313414,wiadomosc.html
A to artystyczna wizja apokalipsy:
http://images-1.redbubble.net/img/art/size:large/view:main/1795804-2-nibiru-rendezvous.jpg
Na jednym filmiku na Youtube orbita Nibiru ma przecinać orbity Neptuna i Urana wchodząc do US pod dużym katem w stosunku do ekliptyki - na Twoim rys. wygląda to inaczej.
koniec świata = 2012
Dlaczego jest tyle różnych opisów orbity Nibiru?
http://www.fizyka.net.pl/index.html?menu_file=astronomia%2Fm_astronomia.html&former_url=http%3A%2F%2Fwww.fizyka.net.pl%2Fastronomia%2Fastronomia_no.html
Teorie spiskowe? :-))
Myślisz tak, bo tak chcesz myśleć, ale... nie Ty jeden.
Ale co tam, dorośniecie, zaczniecie rozwiązywać PRAWDZIWE problemy, zaczniecie mądrzeć i inaczej patrzeć, a wszelkie teorie spiskowe będą was śmieszyć. Każdy, prawie każdy, przez to przechodzi.
http://rapidshare.com/files/84071237/prawda_dodatki.part01.rar
http://rapidshare.com/files/84074679/prawda_dodatki.part02.rar
http://rapidshare.com/files/84078129/prawda_dodatki.part03.rar
http://rapidshare.com/files/84081635/prawda_dodatki.part04.rar
http://rapidshare.com/files/84084930/prawda_dodatki.part05.rar
http://rapidshare.com/files/84088163/prawda_dodatki.part06.rar
http://rapidshare.com/files/84091385/prawda_dodatki.part07.rar
http://rapidshare.com/files/84208916/prawda_dodatki.part08.rar
http://rapidshare.com/files/84220453/prawda_dodatki.part09.rar
http://rapidshare.com/files/84232652/prawda_dodatki.part10.rar
Hasło: lurex
Film z lektorem. Warto obejrzeć. Miejscami śmieszny, ale głównie wstrząsający dokument.
Najpierw napisałeś "Podobno", a potem chcesz odpowiedzi już jakby na fakt, który miał rzeczywiście miejsce?
Więc czy wolisz iść w lewo gdzie za krzakiem czeka na Ciebie rower żebyś mogła szybciej dotrzeć o własnych siłach do celu
, a może w prawo gdzie masz zaparkowaną najszybszą na świecie fure która z Twoim najmniejszym wysiłkiem zawiezie Cie w wybranym kierunku.
A po za tym to wiadome jest, że nikt nie jest idealny każdy ma inną podatność na robienie złych( łatwiejszych) czy dobrych (trudniejszych) rzeczy. Przy okazji to jak myślisz dlaczego akurat Polacy są tym narodem wybranym ?:D Który ma ocaleć w przypadku wiadomym??
Przykłady?
Dajmy na to Hitlera - rozpętał najbardziej krwawą i okrutną wojnę wszech czasów. A jednak sam nie zabił nigdy. Co więcej, lubił spędzać czas w otoczeniu dzieci. Czy był zły? Tak, ale nie w 100%, chociaż wielu uznało go za wcielenie Szatana, choć nawet Szatan nie jest nieskończenie zły.
Jedną osobą, którą uznałbym za całkowicie dobrą był Jan Paweł II.
O fajnie kolejny cud!!!
Ale co z tego jak za parę dni nie będzie pamiętał o tym bo sam tego nie doświadczył. Coś jak niewierny Tomasz. Człowiek żeby uwierzyć musi zobaczyć na własne oczy. I nie stwierdzam, że nie ma Boga. Po prostu uważam, że Bóg daje nam szanse żebyśmy sami się nad wszystkim zastanowili i wrócili na właściwe tory. Nie ingerując tak jak kiedyś, ostatnim cudem był nasz Papież jego słowa i czyny. Tak mi się wydaje :).
A wracając do głównego wątku: ciekawe czy temat odżyje w związku z filmem "2012"?
A pamiętasz film "Pasja"? Po jego obejrzeniu nawróciło się bardzo wielu widzów.
Co do tego czy temat się zacznie od nowa rozwijać myślę, że tak :D do 2012 nie daleko a film na pewno zobrazuje wyobraźnie i pogląd na ten temat.
Zauważyliście, że w większości Krzyśki się takimi specyficznymi tematami zajmują? hehe Pozdrawiam