Rozbłyski słoneczne. Czy grozi nam katastrofa?
Dodał: Daniel | Dnia: 27/01/2010 | Wyświetleń: 1447
- W 2012 roku możemy być świadkami wielkich rozbłysków. Słońce będzie się zbliżało do szczytu swojego 11-letniego cyklu, zwanego "maksimum słonecznym", możemy więc spodziewać się jego wzmożonej aktywności. Niektóre z przewidywań głoszą, że aktywność Słońca w maksimum 24 cyklu może być jeszcze większa, niż obserwowana podczas ostatniego maksimum słonecznego w latach 2002-2003 (czy pamiętacie rekordowe rozbłyski klasy X?). Heliofizycy już teraz z zainteresowaniem myślą o tym nowym cyklu i nowych metodach przewidywań jakie wprowadzono. Czy mamy się jednak czego obawiać?
Wśród wielu, naprędce przygotowywanych scenariuszy zagłady jeden, dotyczący końca świata w 2012 roku, a bazujący na przepowiedni Majów, oparty jest na pewnych wynikach naukowych. Co więcej, istnieje pewna korelacja między 11-letnim cyklem słonecznym, a okresami czasu używanymi w kalendarzu Majów. Czyżby ta antyczna cywilizacja rozumiała w jaki sposób pole magnetyczne Słońca doznaje zmiany polaryzacji co mniej więcej dziesięć lat? Na dodatek teksty religijne (takie jak Biblia) mówią, że ma nadejść dzień sądu, związany z ogniem i siarką. Tak więc mogłoby się wydawać, że 21 grudnia 2012 roku mielibyśmy być żywcem upieczeni przez naszą najbliższą gwiazdę!
Zasugeruj link do strony związanej z tematem.
Wyszukaj
Logowanie
TOP 3 Masterminds
-
Punkty: 624
Wątków: 17 | Komentarzy: 1351
-
Punkty: 483
Wątków: 35 | Komentarzy: 706
-
Punkty: 454
Wątków: 65 | Komentarzy: 328
Mastermind Statystyki
- Wątki: 952
- Komentarze: 5868
- Użytkownicy: 588
Pytania życia użytkowników.

Czy wiem że nie wiem?

Master Cytat

Mając dwadzieścia lat myślałem tylko o kochaniu. Potem kochałem już tylko myśleć.

Albert Einstein
Do MasterMind-ów
Bardzo, ale to bardzo prosimy o wpisy poprawne gramatycznie i ortograficznie!
masterminds.pl to serwis społecznościowy, który ma
kształcić a nie
uwsteczniać!
Pamiętajcie o tym.
Dla ułatwienia zkopiuje kawałek artykułu:
"Do szeregu eksplozji doszło we wtorek, 19 stycznia. W krótkich odstępach czasu dochodziło do rozbłysków słonecznych, z których każdy kolejny był silniejszy od poprzedniego. Zostały one zarejestrowane przez rosyjski system obserwacji Słońca znany jako TESIS, który odbiera i przesyła na Ziemię wszystkie informacje na temat zdarzeń, jakie mają miejsce na powierzchni Słońca. - poinformował serwis pravda.ru.
Pierwszy rozbłysk zanotowano ok. godziny 10 rano czasu polskiego - miał on siłę C4.9. Kolejny, o sile ok. C5.2, nastąpił kilka minut później. Naukowcy podali, że kolejne rozbłyski były jeszcze silniejsze i dłuższe. O godzinie 21:30 zarejestrowano eksplozję o sile M1.7, a kolejną, podobną - następnego dnia rano. Rozbłyski słoneczne są klasyfikowane wg pomiaru strumienia emisji rentgenowskiej. Wyróżniane są rozbłyski o sile A, B, C, M i X, z czego "A" są najsłabsze, zaś X najmocniejsze. Cyfry obok liter oznaczają zaś moc występującą w ramach danej kategorii.
A co do kwesti upieczenia to ja mam tylko jedno słowo "au"
Ale rozbłysk słoneczny nie musi oznaczać właśnie, że się przysmażymy. Może być na tyle słaby, że nam nie zagrozi ale na tyle silny, że zniszczy naszą elektronikę, sieci energetyczne i cofnie nas wszystkich do epoki kamienia brązu.
Bez fabryk i energii nic nie zdziałamy. Bez wydobywania ropy nie będzie paliwa, kombajn nie wjedzie na pole i nie zbierze pszenicy nie będzie chlebusia. A nowocześni rolnicy zapominają co raz częściej o dawnych sposobach pracy na roli.
Jest to film z seri sci-faction
Jakoś niewiem czy to by było możliwe by tak ugasić wielki pożar na całej ziemi
"Przede wszystkim zjawiska zachodzące na Słońcu powtarzają się w naturalnym cyklu o okresie w przybliżeniu 11 lat. Podczas każdego cyklu, w wyniku różnicowej rotacji Słońca, linie jego pola magnetycznego są pociągane szybciej w paśmie równikowym. Rotacja różnicowa polega na tym, że materia równikowa obraca się szybciej niż ta przy biegunach. Rotująca plazma słoneczna ciągnie za sobą linie magnetyczne wokół Słońca, powodując naprężenia i gromadzenie się energii (sytuacja zilustrowana jest na rysunku). Gdy energia magnetyczna rośnie, tworzą się skręty w strumieniu płynącej wzdłuż linii magnetycznych plazmy, zmuszając ją do wydostawania się na powierzchnię. Skręty te nazywane są pętlami koronalnymi i w czasie wysokiej aktywności słonecznej są wyraźnie liczniejsze (doskonały materiał o budowie Słońca i zjawiskach na nim występujących można znaleźć tu, przyp.tłum.)
Pętle te związane są z plamami słonecznymi. W miarę jak wydostają się na powierzchnię, pokazują się również plamy, zlokalizowane często u podstawy takiej pętli. Pętle koronalne rozsuwają na boki cieplejsze warstwy Słońca (fotosferę i chromosferę), odsłaniając zimniejszą warstwę konwektywną (przyczyną tego, że powierzchnia Słońca i jego atmosfera są cieplejsze od głębiej położonej warstw wewnętrznych, jest zjawisko koronalnego wzrostu temperatury). W miarę gromadzenia się energii magnetycznej można oczekiwać zagęszczania się przepływu magnetycznego. Tak się dzieje gdy dochodzi do zjawiska zwanego rekoneksją pola magnetycznego.
Powstawaniu różnych rozmiarów rozbłysków słonecznych towarzyszy rekoneksja. Jak już wcześniej wspomniano, rozbłyski słoneczne, od najmniejszych po rozbłyski klasy X, są wydarzeniami uwalniającymi wielkie ilości energii. Istotnie, największe z nich mogą posiadać energię odpowiadającą 100 miliardom bomb atomowych, ale niech te wielkie liczby nas nie martwią. Występują one blisko powierzchni Słońca, to prawie 150 mln km od nas (1 jednostka astronomiczna - AU). Ziemia jest daleko od takiego wybuchu.
Gdy linie pola magnetycznego uwalniają tak wielką energię, wówczas plazma słoneczna związana z polem magnetycznym jest przyspieszana (plazmę słoneczną stanowią przegrzane cząsteczki takie jak protony, elektrony i niektóre lekkie elementy, na przykład jądra helu). Podczas oddziaływania ze sobą cząsteczek plazmy, w odpowiednich warunkach, gdy możliwy jest tzw. bremsstrahlung, może powstawać promieniowanie X. Bremsstrahlung - to promieniowanie hamowania, które występuje podczas oddziaływania ze sobą naładowanych cząsteczek, dając w efekcie emisję promieni rentgenowskich. W ten sposób może powstać rozbłysk rentgenowski. "
Nie wpadajmyw histerię...
Zacytuję Wam wypowiedzi Iana O'Neilla (doktor heliofizyki ), światowej sławy specjalistę w tej dziedzinie, artykuł do Universe Today, grudzień 2007
Krótka odpowiedź brzmi "nie".
"Dłuższa odpowiedź jest nieco bardziej zawiła. Chociaż rozbłysk słoneczny wycelowany prosto w Ziemię może spowodować wtórne skutki, takie jak uszkodzenie satelitów, lub może zagrozić niezabezpieczonym przed nim astronautom, czy też spowodować zanik napięcia w sieci energetycznej, to nie ma wystarczającej mocy aby zniszczyć Ziemię, a na pewno nie w 2012 roku. Przypuszczam, że w bardzo odległej przyszłości, gdy Słońcu zacznie brakować paliwa i rozszerzy się do rozmiarów czerwonego olbrzyma, mogą nastać dla Ziemi złe czasy, ale na to musimy poczekać kilka miliardów lat. Obecnie może się jedynie zdarzyć, że czystym zbiegiem okoliczności zostanie wysłana w kierunku Ziemi seria kilku rozbłysków klasy X, której towarzyszyć może seria wyrzutów koronalnych CME lub promieniowanie rentgenowskie, ale żadne z tych zjawisk nie będzie miało wystarczającej mocy aby pokonać naszą magnetosferę, jonosferę i znajdującą się niżej gęstą atmosferę Ziemi. "
Mało tego:
"Katastrofiści wskazują na Słońce jako możliwego sprawcę zagłady Ziemi, ale Słońce jest bardzo stabilną gwiazdą. Nie posiada towarzysza gwiazdowego (jak II Pegasi), ma przewidywalny cykl zmienności (około 11 lat) i nie udowodniono, że w przeszłości, poprzez wysłanie w kierunku Ziemi wielkiego rozbłysku, przyczyniło się do jakiegokolwiek wymarcia gatunków. Obserwowano już silne słoneczne rozbłyski (jak np. zaobserwowany w 1859 roku przez Carringtona rozbłysk białego światła) - lecz ciągle żyjemy. "
(...)
"Ponadto heliofizycy są raczej zdziwieni brakiem aktywności słonecznej na starcie 24 cyklu słonecznego, co prowadzi niektórych z nich do spekulacji, czy nie jesteśmy na skraju powtórnego minimum Maundera i "małej epoki lodowcowej". Spekulacje te są w całkowitej sprzeczności z zapowiedzią heliofizyków z NASA, z 2006 roku, że cykl ten będzie "nadzwyczajny". "
(...)
"Wszystko to prowadzi do wniosku, że nadal mamy długą drogę do przejścia w przewidywaniu rozbłysków słonecznych. Mimo, że techniki prognozowania warunków pogodowych panujących w przestrzeni kosmicznej są stale udoskonalane, minie co najmniej kilka lat, nim nauczymy się "odczytywać" Słońce z wystarczająco dużą dokładnością, aby móc znacząco określić jak aktywny będzie dany cykl. Tak więc, pomimo przepowiedni, przewidywań czy też mitów, nie ma żadnej fizycznej podstawy aby twierdzić, że w Ziemię trafi jakikolwiek rozbłysk słoneczny, szczególnie akurat w 2012 roku. Nawet gdyby wielki rozbłysk słoneczny dodarł do nas, nie spowodowałby katastrofy. Oczywiście, że mógłby uszkodzić satelity, wywołując wtórne problemy, jak np. utratę systemu GPS (co mogłoby np. stanowić kłopot dla nawigacji lotniczej) lub obezwładnić naziemne sieci energetyczne zorzowymi strumieniami elektrycznymi), lecz nic ponadto. "
Rzeczowo i na temat.
Czyli i tak będziemy mieli tragedie :P. Nasi energetycy nie mogą sobie poradzić z Zimą, co dopiero z regularnie padającymi kolejnymi trakcjami w całym kraju. Jeżeli oczywiście rozbłysk byłby tak silny, aby nagle wy indukować nagromadzone prądy przygruntowe.
Do 2012 roku daleko do tego czasu może się wiele wydarzyć pomijając rozbłysk słoneczny. Zaczynając od gigantycznych trzęsień ziemi po konflikt atomowy Iranu i Korei np. z USA. :)
Fakt faktem szukamy daleko a sami kręcimy bicz na siebie tu niedaleko. Być może na własnym podwórku.( Mam na myśli całą ludzkość). Pozdrawiam ;)
Nie dość, że groźne jest promieniowanie, satelitom zagraża także sama atmosfera. Jak łatwo się domyślić, taka dodatkowa dawka energii dostarczona ze Słońca powoduje globalne ogrzanie atmosfery co wywołuje jej rozszerzanie. Może ona sięgnąć poziomu orbit satelitów normalnie krążących poza atmosferą i spowodować ich areodynamiczne hamowanie. Pozostawione bez kontroli przesuną się na mniejszą wysokość. Efekt ten wykorzystywany jest powszechnie do spowalniania statków kosmicznych zbliżających się do powierzchni planety, w tym przypadku jest jednak bardzo niepożądany.
Chociaż satelity są na pierwszej linii, to kiedy mamy do czynienia z silnym wzrostem strumienia energetycznych cząsteczek wpadających do atmosfery, różne niekorzystne efekty mogą być odczuwane również na powierzchni Ziemi. Promieniowanie rentgenowskie wywołuje wzrost liczby elektronów w jonosferze, przez co pewne sposoby łączności mogą ulegać zakłóceniom (albo wszystkie razem mogą przestać działać), ale to nie wszystko, co może się zdarzyć. Do obszarów położonych na dużych szerokościach geograficznych może docierać szerokim pasmem prąd elektryczny zwany "strumieniem elektrycznym", wywołany wnikającymi do jonosfery cząsteczkami wiatru słonecznego. Przepływowi prądu zawsze towarzyszy pole magnetyczne. Zależnie od siły burzy słonecznej prądy te mogą być indukowane w coraz to niższych warstwach atmosfery, aż do warstw bliskich gruntu, powodując np. przeciążenia sieci energetycznych. W dniu 13 marca 1989 roku w rejonie Quebec w Kanadzie około 6 mln ludzi pozbawionych zostało prądu na skutek silnego wzrostu aktywności słonecznej powodującej nagły przepływ indukowanych prądów przygruntowych. Quebec został sparaliżowany na 9 godzin, podczas których inżynierowie pracowali nad rozwiązaniem problemu.
Więcej na temat szkód jakie mogą ponieść astronauci i satelity można znaleźć na stronie http://www.cbk.waw.pl/~bpop/pogoda_html/frame3.html , przyp.tłum.)
Jest tam także przykład na fakt, że miało to już miejsce - opisane jest zdarzenie w 2003 roku.
Przypuszczam, że kłopotem obecnie byłoby nawet szybkie poinformowanie w 8 minut głów państw, czy systemów kryzysowych w tych krajach, a co dopiero ich reakcja na ten problem.
Musimy spojrzeć prawdzie w oczy - jesteśmy na planecie Ziemia narażeni na wszelkie kaprysy i przypadki kosmosu. Czy rozbłysk, kometa, meteor - nie mamy jak się na razie przed tym obronić. Pozostaje tylko kwestią czasu, aż nauka poradzi sobie z kolejnymi barierami, aż osiągnie swój moment, kiedy będziemy bezpieczni przed przypadkowymi zjawiskami w kosmosie.
A swoją drogą, to aż dziw bierze, jak olbrzymim przypadkiem jest, że życie na ziemii ciągle trwa. Jak olbrzymim przypadkiem jest, że planeta nasza znajduje się w idealnej odległości od Słońca, gdzie woda zmienia swój stan skupienia i mogliśmy dzięki temu powstać.
Rownie dobrze, także przypadkiem - może to się zakończyć.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Sfera_Dysona
http://www.infra.org.pl/fenomen-ufo/ycie-pozaziemskie--nauka-a-ufo/568-sfery-dysona-w-poszukiwaniu-dzie-obcych
Na przykład taką:
http://niewiarygodne.pl/kat,1017181,title,NASA-zapowiada-rewolucje-Avatary-zastapia-naukowcow-na-Ksiezycu,wid,12030494,wiadomosc.html
Może nie na temat, ale takie humanoidalne roboty, wysłane na Marsa lub Księżyc mogłyby zbudować tam niezłe bazy, o ile to wypali.
Chyba ,że coś przeoczyłem? Poszukaj...
http://www.nasa.gov/topics/technology/index.html
Zakładka Latest Videos.
Ale będzie przerażający klimat jak nam siądzie prąd, zapewne wybuchnie mega panika. Większość ludzi pomyśli, że to faktycznie armagedon, a oni bunkrów nie porobili. Nieźle się zapowiada. :)